[Pisałam w środę wypuszczam w eter w czwartek]
Na fejsbuczku, ludzie sobie żartują.
Przeczytałam na przykład na tablicy: Obejrzałam "Lalkę, podobała mi się i jestem gotowa na konfrontację. obuchachacha.
skończyliśmy serial.😃
No bardzo mi się podoba, BARDZO. jako osobny Byt oczywiście.
a zakończenie to jest dopiero fajne. normalnie. Śmiałam się od pierwszego odcinka w głos, że mnie sąsiadRysiu z pewnością słyszał.
uch cusz za żywy język, i jaki zwrot akcji, jestem Zachwycona.
Doprawdy naiwność dominuje u wyznawców teorii Świętej arystokracji co to bąków nie puszcza, nie uchla się, jak świnia, nie gwałci, nie poniża, chłopów nie wiesza, szubienic nie stawia...że niby arystokracja miała takiego kija w dupie, że ani kurwa ani chuj ani ani i w ogóle??
😂😂😂
wystarczy posłuchać Beaty Tyszkiewicz.
apropos Beaty.
Naczelnik włączył nam w ramach niewiemczego?? bo ja Lalkę Pana Prusa pamiętam doskonale, taki krótki rys porównawczy między dwiema adaptacjami wiadomojakimi, dotyczył jednej sceny i ...Skisłam.
Braunek i Kamas potrzebują diagnoz oboje :-)))) od psychiatry a następnie psychoterapii, tacy rozedrgani. nadmiernie. irytujący, że zęby bolą. nie dała bym już rady tego oglądać. serio.
W sumie Tyszkiewicz jest arystokratką więc ...nie mam jej nic do zarzucenia. zresztą film jest zbyt odległy, żeby się teraz czepiać. przypomina mi Historię żółtej ciżemki...albo Krzyżaków...nie do przejścia aktualnie.
Naczelnik nie czeka na kinową "Lalkę, Naczelnik twierdzi, że jak dojdzie trzecia wersja porównawcza, i kolejny dyskurs narodowy, to zwymiotuje...
mła osi.
*
Jesień przyszła wczoraj. jak na złość taka letnia jesień. to znaczy niech będzie taka jak najdłużej. jak Wczoraj.
Wybraliśmy się na rowery z Naczelnikiem dość późno, raczej ku zachodowi słońca. gdyż ja muszę rozchodzić tego garba co aktualnie noszę go na plecach. nie pić winka, nie żreć tabletek ale właśnie Rozchodzić. taką metodę przyjęłam. jedynie słuszną. Postanowiłam też uczestniczyć w wprawach bursztynowych Naczelnika. Rozchodzić.
Zimno na chacie i w teatrze. akurat się zabieram za przekładanie papierów. wszyscy kaszlą i smarkają...a ja nie :-) odpukać w niemalowane. nooo możliw, że się moja teoria przemęczenia i bachorów roznoszących zarazę sprawdza. aniechby.
Wtorkowa joga dała mi w kość ale dałam radę...tylko na krzesełka patrzeć nie mogę.🙄
dziś mam nieco obolałe plecy po jodze i nuszki ... po 10 km.
Nadal w stronach tutejszych głównie pada, ślimory wielkości psów popylają po ogrodzie, drony wielkości pterodaktyli latają nad naszym morzem.
ale mnie to nie przejmuje fcale.
Z aktualności to mam to, że znalazłam niechcący okulary🙈🫣 w grubych czarnych oprawach, które zgubiłam rzekomo, około roku temu. moje ulubione. Owszem mam nowe. nie szkodzi:-) jest zapas.
W związku z tym, że blogger nadal siepierdoli, nie widomo co tu robić? i czy robić porządki z podróżami?? boże po blogach łazęguję to wiadomo, i że mi umyka też wiadomo...:-(





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
nie musisz Czytaczu ale możesz ....