Przestałam być aktywistką już jakiś czas temu. i mam teraz tak, jak poniżej Środkowa na rysunku 😃 Jesooo ja się chciałam tylko napić. bez zbawiania świata, polityki i bez pierdolenia o sprawach istotnych i bez tego zadęcia, że och och och i ach ach ach.
że równouprawnienie, że dziaderski świat, że i w ogóle. bo nie mam już na to siły i ochoty, i czasu i przestrzeni. nie mam energii, żeby marnotrawić na wszelkie bolączki światatego.
*
Ku mojej wewnętrznej radości w środę nie robiłam nic poniewierającego. same przyjemne: czytałam, pisałam, prałam, podlewałam, wymyłam malutki kawałek podłogi...oglądałam serial przy którym posypiałam w sypialni. jadłam, rozmawiałam, spacerowałam z Ciri. a ogród nadal czeka.
[odpoczynek byłby już całkiem słodki, gdyby nie uwierało. w głowie. dziś kolejny mail służbowy. no trudno. mozolnie z klasą i spokojem ustawiam te klocki. dając sobie czas na reakcje]
Codziennie dzwonię do MJ i oczywiście jest bardzo dobrze :) po ogarnięciu leków. Moja diagnoza się sprawdziła. czekamy na badania. idąc za ciosem. wszystkie. choć wyniki z krwi wykazały, że MJ jest zdrowa jak kuń. od dawna mam teorię, że matkę pokona nieistniejąca choroba. ale wcześniej, to ona mnie wykończy. No ale uspokoiłam się, że na narty pojedziemy do Włoch, bo już zaliczka wpłacona a może i do tego czasu odbiorę wczasy pod gruszą jeszcze w tym roku....
[choć sieć pajęcza przeróżnych wizyt lekarskich MJ oplotła październik i listopad, że nie wciśniemy 12 dniowego wypadu. pozostaje grudzień w afryce. albo w kamperze]]]
*
Kamper, taaak gęsto rozmawiamy w temacie, że mi się kampery śnią po nocach. Naczelnik przekonuje, ja oponuje. i też przekonuje. choć coraz słabiej ...
Ja chcę nowego kamperwana od GiottiVan i że dołożymy brakujące w kredycie, bo nie mamy żadnego. stać nas.
Naczelnik chce kampera używanego ponad siedmiometrowego, z uprawnieniami kierowcy ciężarówki, (które, jako jedyny w okolicy posiada), w cenie domu w Kalabrii. Wygodnego. ponad miarę. nie wiem co mu się stało?? że nagle duża kanapa ma znaczenie, duża łazienka z prysznicem, wygodne łóżko, dużo przestrzeni. Możliwość spędzania czasu w kamperze, gdy na zewnątrz zimno, leje lub zima.
Oczywiście Pamiętam, doskonale naszą wyprawę na Lofoty przez Kirunę, Narwik, koło podbiegunowe, Arktykę... tym cholernym kurduplem z namiotem na dachu. Kalifornią 🙈która to wyprawa była Piękna i Wyjątkowa ale nas zmiotła fizycznie i chorobowo.
Rozchorowaliśmy się finalnie, Oczywiście z powodu piękna, które nas otaczało Zewsząd. zupełnie nie z powodu niewygody, i zimna grożącego zwianiem namiotu z dachu pewnej nocy na campingu nad Morzem Norweskim na Lofotach. Wracałam po raz pierwszy zasmarkana z gorączką z wyprawy, fakt, że prawie trzytygodniowej.
Bajdełej Wróciłam z przytupem do języków. wszystkich czterech. z naciskiem na angielski i włoski.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
nie musisz Czytaczu ale możesz ....