poniedziałek, 5 października 2026

o kruchości.



 Październik mnie zachwyca, dniami słonecznie, że pościel dynda na sznurze ale noce już zimne. Dlatego zapaliliśmy kominek. Już zapomniałam, jakie to przyjemne jest. ogień trzaskający w kominku. zapach wiśniowego drewna, ciepło rozchodzące sie nawiewem na górce, gdzie rozwiesiłam pranie i teraz ono szybko wyschnie. W przyszłym roku zetniemy śliwkę, potrzebuję więcej słońca w ogrodzie. Dostałam z 10 sadzonek pięknej kwitnącej trawy z pióropuszami do nasadzeń. przyszłorocznych. Na razie stoi w dwóch donicach, a na zimę ją zakopcuję, podobnie jak inne rośliny z donic. wiosna rozpocznę robienie rabaty z traw, jeżówek i ostróżek...przy tarasie.

Dostaję rośliny od sąsiadów, którzy robią porządki na jesień i na wiosnę.
Naczelnik prepers i sąsiadkaBeata preperska już uzgadniają co jest a co trzeba jeszcze mieć w razie kataklizmu. 

W okolicach 19ej dzwoni drugi sąsiad, że przesyłka kurierska przyszła do nas. Przyszedł z nią czyli z ciepłym ciastem ze śliwkami :-)) na zakończenie dnia o smaku słodko-gorzkim.
Niedziela zaczęła się cudownie, bo kobido. z maseczkami. niestety moja spinka przełożyła się na niezbyt przyjemne doznania. głównie szczękowe.  
Telefon od MatkiJadwigi mnie sparaliżował. w zasadzie dzwoniłam do niej cały dzien. i byłam gotowa dziś jechać. przewraca się na ulicy. dziś pojedzie taxi do neurologa. zobaczymy. nie widomo czy się dostanie. od pewnego czasu już bierze tabletki na zawroty głowy. poza tym zbliża się druga rocznica.

Naszły mnie bardzo nieciekawe myśli. że może już czas nadszedł...
na gruntowne posunięcia. że mi los uszykował większe sprzątanie i porządki, niż chciałam. że przełom będzie zasadniczy. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

nie musisz Czytaczu ale możesz ....