pogoda jest taka, że tylko się pochlastać.
... sie kończą ferie... z przerażeniem myślę o powrocie do
technikum. do tej kolebki sublimacji, wdzieku i dobrego smaku.
jednak się nie przyzwyczaję.
rozmawiam z nauczającymi i oni mi uświadamiają, że w innych liceach też nie najlepiej,
a podobno bywa i gorzej.
myśle podprogowo, że to schemat akcja - reakcja
my byliśmy poniewierani przez jasnieprofesorstwo w średnich szkołach
to nasze dzieci mają dziś mieć lepiej.
jak w scence rodzajowej typu
kiedyś dziecko się tłumaczyło czemu nie umie, czemu sie nie uczy,
dziś nauczyciel się tłumaczy.
co pan/pani zrobił/a żeby dziecko nie miało jedynki???
nie adoptowałam proszę wysokiego sądu!!
W podstawówkach nie stawia się jedynek od lat! bo wtedy trzeba z dzieckiem dodatkowo pracować!
postawiłaś jedynkę wstrętna babo! to teraz zapierdalaj z maciusiem, irenką
dodatkowe godziny, tłumacz, odrabiaj lekcje!!
wszak mamusia z tatusiem nie dają rady albo mają w dupie.
a ile papierologi przy tym i tłumaczenia hohoho
kto normalny postawi jedynkę ?? daję się dziecku proste zadania do wykonania
na dopa i już. sprawa załatwiona. i nie zawsze dlatego, że się nie chce.
otóż często to dziecko nie chce, nie przychodzi na wyznaczone godziny,
ma w dupie podobnie jak rodzice. i wtedy dopiero się robią problemy.
dziecko trzeba dopaść zawlec do klasy, przywiązać do krzesła, wtłoczyć wiedzę,
zmusić do odrobienia pracy domowej, względnie odrobić za nie.
po kilku takich akcjach więcej jedynki się nie stawia!!!
I tak rośnie półanalfabeta. idzie do gimnazjum, tam do niewiedzy dochodzi burza hormonów, pizdy, kurwy, papierosy, wóda, dopalacze i narkotyki niemalże oficjalnie...
wszyscy chcą się pozbyć gnoja, wypchnąć dalej i szybciej, reakcja typu nieodpowiednie a nawet naganne zachowanie niczego nie zmienia, to tylko zapis na papierze.
a i z jedną jedynką można zdać przecież.
więc ma on poczucie kompletnej bezkarności.
I taki delikwent przychodzi do technikum.
a gdzie ma pójść ?? zawodówek jak na lekarstwo. poza tym musi być 30 uczniów,
żeby utworzyć klasę.
Taki lokalny wypierd prawny, lokalnej rady miasta. wielce udany.
chyba mam doła.
Po tym, co przeczytałam, chyba też mam
OdpowiedzUsuńciesz się, że nie masz takich przypadków;)
Usuńczy wiesz, że oni nas będą leczyć budować mieszkania, drogi i mosty oraz dysponować naszymi oszczędnościami? (nie mam, roztrwoniłam, to przynajmniej tym się nie martwię)
OdpowiedzUsuńprzychodzi teatralna do dentysta a tam..a pamięta, co na nas pisała na blogu?! i szeroko buzię!
))))))))) i (((((((((((((((((
Usuńbo mam tę świadomość!! i mam też świadomość, że taki co to na dentystę wyrośnie moje wymagania doceni
jak zwykle po niewczasie ale... zawsze
O jasny gwint...
OdpowiedzUsuńDziś u nas słońce, posyłam garściami!
hmmm słońca mi potrzeba bardzo, dziękuję
Usuńmyślisz, że można mieć nadzieję, że jednak stanowią mniejszość?
OdpowiedzUsuńno mam nadzieję że na razie stanowią, choć lżejsze przypadki dochodzą już do 50% ((((
Usuńa weź..... doła ja też mam ..Kubański jelitowo zainfekowany ,wianek spierniczyłam ,a teraz to nawet o przyszłość nie jestem za bardzo spokojna :) buziol
OdpowiedzUsuńa i czytam wstecz zawsze !!!!
OdpowiedzUsuńI ja czytam zawsze)) przytulam
UsuńMiejmy nadzieje ze w niedalekiej przyszlosci ciemnym rozswietli sie nieco w lepetynach..sciskam!
OdpowiedzUsuńJa juz nie mam nadziei swiat jest gupi!!!!
UsuńNo nie! kurczę ja nie mam w dupie, mój syn czasami ale jednak nie nazwałabym jak powyżej. O matko! i technikum wybrał zamiast liceum bo uważa, że lepiej ku studiom dla niego (on dopiero 2 gimb więc co mam wybijać z łba???) ....Mogę z nim i jego kolegami pięknie i długo rozmawiać...a może ja na tym nędznym poziomie i nie widzę problemu? a wręcz widzę problem z innej strony czasami? Bo jak wiesz Moja Droga zawsze Ci prawiłam, że chciałabym Ciebie na przewodniczkę zawodowej i szkolnej ścieżki dziecka mego. Złamali Cię? Nie wierzę w samo zło, bezmyślność nastoletnich. Widzę przewodników od kaganka u niego świetnych, empatycznych, miłych, dobrych jak i zupełnie pozbawionych wyżej wymienionych. Widzę podejście gimbusa mego do nich. To jest sprzężenie zwrotne. Na nieszczęście wychowawca powinien już dać sobie spokój bo najwyraźniej nie znosi swojej pracy i nie radzi sobie. Są też akcje dramatyczne w wykonaniu garstki debilnych, bezmózgich dzieci i dla nich raczej ratunku nie ma. Zawsze powtarzam, że dowcip jak jest inteligentny to i nauczyciel zrozumie "niedyspozycję" ucznia. Ale zapętliłam się chyba za bardzo w wypowiedzi? Chodzi mi o to, że jak Ty; symbol dobrego ducha, przewodnika stracisz sens i zapał dla prowadzenia młodzieży to co my rodzice mamy uczynić? Zabrać z placówek?
OdpowiedzUsuńAga ))) nawet jeden może zwichnąć humor a ja mam dwie takie kretyńskie klasy na 5.
Usuńoczywiście piszę o tych bezmózgich, co to jak na razie w mniejszości!!
ale z technikum się zastanów i powiem Ci, że ciężko w technikum -dużo przedmiotów zawodowych... i dlatego ja mam ciężko, bo komu w technikum jakaś sztuka i kultura potrzebna/wg nich oczywiście!!
Ja z moimi teatralnym gimbusami (1 i 2 klasa) mogę długo rozmawiać i pracować godzinami! oglądam z nimi Larsa von T. Pinę, tłumaczę świat tańca i daje książki....
nie nie nikt mnie nie złamał, tylko mnie wkurwiają!
głupota zawsze mnie wkurzała
lubię swoją pracę i lubię wyzwania)) i lubię dzieci i młodzież))
pozdrawiam i ściskam
Się porobiło we łbach nas wszystkich. To coś, to wolność.
OdpowiedzUsuńProblem w tym, że tę wolność co niektórzy pojmują jako lekceważenie innych, należy-mi-się, co-mi-zrobisz itd. Jakoś tak się porobiło, że hasło "jesteś wolnym człowiekiem" dla wielu zlało się z "nic nie musisz". No i wolność często kojarzy się z prawami, a rzadziej z obowiązkami. Miejsca narzucanych "autorytetów" nie zajęły te prawdziwe. Bo i o prawdziwe teraz bardzo trudno.
autorytetów brak...
Usuńszkoda, że RODZICE autorytetami nie są!!! to jest największa bolączka
UsuńRodzice bywali i bywają autorytetami czasami. Za dawnych czasów, gdy chodziłam do szkoły, większość z uczniów miało taki autorytet w szkole, w którymś z nauczycieli. Zawód nigdy nie był specjalnie pieszczony, ale nigdy w przeszłości nie była tak deprecjonowany jak teraz. M.in. przez przekonanie, że nauczycielem zostaje ktoś, kto sobie w innej dziedzinie nie poradzi. Jak już nie ma lepszego pomysłu na życie to zostaje nauczycielem. Pogląd tyle powszechny, co krzywdzący wielu wartościowych pedagogów.
Usuń