piątek, 3 stycznia 2020

Skończyć rok z bilansem PRAWIEdodatnim i kontynować dobre obyczaje.

Od lat nie mam żadnych postanowień noworocznych.
Trzy lata temu z górką mocno schudłam buląc konkretną kasę, regularnie stawiając się u Pani dietetyk, spowiadając się z grzechów popełnionych w trakcie diety...
Potem nagle rzuciłam palenie, dietetyczka ratowała co mogła, bo kilogramy zaczęły wracać. a potem nagle zbrakło mi czasu...i wróciłam do nieswojej wagi z nawiązką. I palę nadal.
soł, za chwilkę zadzwonię do pani z dietą pudełkową i DO DZIEŁA.
Na przełomie 2018/2019 temu, kiedy zapierdalałam na dwa etaty, w końcówce roku przyszło opamiętanie i postanowiłam

ZADBAJ O SIEBIE< ZRÓB COŚ DLA SIEBIE

wyjechaliśmy z Naczelnikiem do SPA w przerwie między świętami a nowym rokiem.
koniecznie chcę to powtórzyć ale w nico bliższym otoczeniu. 

Od września chodzę dzień w dzień z kijami 5 kilometrów. Z przerwami na chorowanie, bo okazało się, że z powodu nieposiadania w organizmie witaminy D łapię infekcję, przeziębienia etrctera.
Ale się nie poddaję.

Każdego  dnia piję zakwas buraczany. I potwierdzam, że stawia na nogi i robi efekt.
Naczelnik zakupił wyciskarkę i piję soki z warzyw i owoców.
Już co prawda nie dzień w dzień ... bo mnie czyściło konkretnie.

Od dwóch lat aktywnie spędzamy jeden tydzień ferii zimowych w górach na nartach.
Cały dzień przewracamy się na świeżym powietrzu, ja z zakwasami od pięt do czubka włosa
 i z progresem w kwestii opanowania sztuki posuwania się na nartach.
Ponadto zawsze zaliczamy baseny termalne, aquaparki ...

Co wakacje spędzam 10 dni w górach aktywnie po nich łażąc!
Niestety łazi za mną też ... 40 bachorów, a coraz częściej przede mną.

Regularnie robię badania profilaktyczne i wyniki z krwi oraz usg na różne organa mego ciała.
 
Właśnie zakończyłam zdanym egzaminem pierwszy etap nauki języka angielskiego.
[z całej grupy, tylko ja go zdałam, jest satysfakcja? no jest].
Teraz się rozglądam za kalanem, bo bym chciała z tej mańki spróbować, miałam co prawda z komunikacji na egzaminie najwięcej punktów bo 87% ale nadal uważam, że nie mówię tylko sklecam. I mam fejdingi podczas konwersacji.
Ale mam też łatwość w mówieniu i trzeba to wykorzystać.

Wypierdoliłam z hukiem znajomość, które jeszcze mi zarywa noce czasami !!!
odstrzeliłam śmiecia czyli dbam o środowisko wokół mnie.
za to odświeżam i częściej się kontaktuję ze starymi wartościowymi ludźmi.
Oraz zacieśniam dobrosąsiedzkie kontakty, bo warto.

Rozpoczęliśmy z Naczelnikiem nierówną walkę o zwierzęta w dolinie Charlotty. 
Wpłacam pieniądze na organizacje zwierzęce!!


Każdego dnia pogłębiam swoją asertywność i powtarzam sobie, że nic nie muszę.
Ewentualnie mogę.

10 lat temu zaczęłam pisać bloga, co zaowocowało nowymi ciekawymi kontaktami, biegłością w pisaniu oraz otwarciem na szerokie spektrum blogowe i internetowe.

ps
od pewnego czasu projektuję sobie przed zaśnięciem i nie tylko, jak będzie wyglądała nasza obora.
dobrze mi to robi ...





... tylko z jednym sobie nie radzę i wszyscy już się domyślają z czym
i wstyd mi.





20 komentarzy:

  1. Nieee, w ogole sie nie domyslam, ale ja jestem ociezala. Ty zas pojdziesz zywcem do nieba, prowadzac takie zdrowe zycie. Ja troche probuje, wybiegujemy sie razem z Toyka, ale moglabym jeszcze diete wprowadzic, a na pudelka mnie nie stac. No i lubie slodycze, ale co najmniej nie wrocilam do nalogu, za to dupa urosla.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. co Ty wygadujesz Pantero? zapierniczasz z piesem dzień w dzień dziesiątki kilometrów.
      dieta pudełkowa jest droga. Zgadza się. Jak droga, to dopiero zobaczę, jak mnie pani policzy z dowozem do domu na wieś.
      Ale pomyślałam sobie, ze dietetyczka dwa razy w miesiącu (300 złotych) albo i trzy i
      zakupy (jedzenie jest drogie) i CZAS poświęcony na codzienne gotowanie też kosztuje.
      Ile kosztuje czas spędzony w kuchni? nie potrafię policzyć ale jedno wiem, że w miejsce gotowania za którym w codziennym kieracie nie przepadam, otóż mogę robić coś przyjemniejszego, nie leżeć na kanapie brońboże. Przekonam się czy mnie stać.

      Usuń
  2. Ambitna z Ciebie bestia!!! Po latach stosowania roznych diet wygladalam jak dorodne prosie, bo co dieta pomogla zgubic to za moment wracalo z nawiazka. Wreszcie odchudzil mnie rak, a ja tylko staram sie metoda NZD (nie zryj duzo) utrzymac i jakos to dziala.
    Nie mam zielonego pojecia z czym sobie nie radzisz a juz tym bardziej jesli mialabys sie tego wstydzic...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Star, jedyne czego nie wpoili mi rodzice, obok wielu innych rzeczy, to ambicji ))))))))
      robie różne rzeczy i zawsze robiłam z potrzeby, konieczności, dla zwierząt, dla ludzi, dla przyjaciół...bo tak trzeba było.
      Z wiekiem różne działania, zwłaszcza fizyczne przychodzą z większym trudem, czasami stres paraliżuje a świadomość bezsensu walki paraliżuje jeszcze bardziej...no i depresja.
      Nie chce mi się rano wstawać i zapierdalać z kijami.
      Nie chce mi sie już tyrać do nocy.
      Nie chce mi sie poświęcać...
      zmuszam się.
      palenia nie mogę rzucić wpizdu.

      Usuń
  3. Kurcze, nawet połowy nie robię, ale jakoś mi leci. To znaczy robiłam ambitnie, ale je jestem o jakieś 10 (chyba) lat od Ciebie starsza i ta fizyczność musi trochę spauzować. Kilogramy tracę nie jedząc słodyczy (głównie) tu nie ma o czym gadać, bo każdy inaczej reaguje na diety. Żadne rady nie są trafne. Od kilku dni chodże z bezą na bardzo dalekie spacery, bo czuję mocny imperatyw do tego. Coś mnie gna. Pewnie intuicyjnie organizm działa. Stosuję się do jego wołania i jestem zadowolona.
    Z wypierdzielaniem toksycznych znajomych zgadza się. Od dłuższego czasu nie mam skrupułów i też kończę znajomości. Jak mi z tym kimś źle i nie po drodze, to w imię jakiej idei mam się męczyć? Bo tej osobie odpowiada? Figa:)
    Nie dociekam, co Ci nie wychodzi. Zechcesz, to sama napiszesz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaskółko kije nie były mi potrzebne, gdy spacerowałam z Erną...
      a diety no cóż, każdy organizm działa inaczej jak piszesz. Ja muszę sie ruszać, oraz musze uważac co jem. Wypierdalanie z zycia ludzi nigdy nie było dla mnie łatwe...ale nauczyłam sie, ze trzeba.

      Usuń
  4. Egzamin zdałaś???!!! Gratulacje!!! Nie ważne jaki, ważne, że duma i do przodu❤❤❤.
    BTW piękne podsumowanie roku.
    Mnie się nie chce😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No Twoja pochwała jest dla mnie zaszczytem,
      jest dla mnie najważniejsza )))
      tobie się nie chce?? Ty i Ted jesteście tytanami zapierdolu.

      Usuń
  5. Cieszę się, że 100 lat temu trafiłam na Twojego bloga. A może było to tylko 10?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech Kalino i ja sie cieszę że znalazłam SIOSTRĘ )))

      Usuń
  6. Dobrze, że jesteś... wstyd? Nie wiem o co chodzi, ale widocznie o to chodzi :P hehe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Margo, otóż muszę rzucić palenie MUSZĘ a w tej kwestii to mam słaba silną wolę, niestety.

      Usuń
    2. ach to :P z rzucaniem palenia, to bardzo indywidualna sprawa. Uwielbiam palić, ale rzuciłam, bo uznałam, że większość moich infekcji bierze się z palenia. No i jest lepiej. kisses.

      Usuń
    3. i ja lubię palić...niestety.

      Usuń
  7. Ja się nie domyślam. Musisz wyjaśnić jak krowie na rowie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agniecha .........
      .....................
      palenie no palenie papierosów jest dla mnie powodem do wstydu.

      Usuń
  8. Gratuluję zdanego egzaminu. Podoba mi się zdanie ZADBAJ O SIEBIE, ZRÓB COŚ DLA SIEBIE. Zawieszę sobie na lodówce. Też doszłam do wniosku, że nic nie muszę, ale mogę. Tego będę się trzymać. Powodzenia w nowym roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powodzenia Dorota))))
      i pamiętaj, w życiu jak w samolocie maska tlenowa najpierw dla nas potem ....

      Usuń
  9. Ale masz zacięcie . powinnaś być z sobie dumna. Przynajmniej ja jestem z Ciebie dumna.... aż mi wstyd - siłownię odpuściłam 2 miesiące temu. Spacery z nową psicą co drugi-trzeci dzień. Soki to kwestia przyzwyczajenia organizmu do dużej ilości błonnika. Kiszone buraki uwielbiam , zakwas nie zawszem i wychodzi. MISZCZU MÓJ!!! szacun. A palisz dalej ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie z tym paleniem, to jest ten powód do wstydu...
      nie moge sobie z tym poradzić. niestety.
      oraz jaki miszczu, jaki miszczu??
      każdego dnia walczę ze sobą, ze swoim LENIEM, tłumacząc sobie, że ruch to życie a na pewno jego jakość.

      Usuń

nie musisz Czytaczu ale możesz ....