Cały wczorajszy dzień biliśmy się z decyzją zabrania Matkijadwigi do nas na dwa tygodnie, miesiąc?? ile będzie trzeba w związku z wprowadzeniem stanu wyjątkowego.
I Matkajadwiga się biła z tą decyzją, w międzyczasie odbyliśmy kilka rozmów telefonicznych, nastąpiło rytualne przerzucanie się argumentami, typu gdzie jest/będzie bezpieczniej,
[że my chodzimy do pracy więc u nas niekoniecznie jest bezpiecznie].
Poza tym, że tu u nas jest zamknięta i osamotniona... a tam wpadają jej bezpieczni znajomi.
[zwłaszcza JEDEN]
Wartością dodaną jest niezaprzeczalny fakt końskiego zdrowa Matkojadwigowego i że zabezpiecza się witaminą C i nie łazi a my owszem łazimy, spotykamy się z ludźmi. myślała i myślała i myślała ...
Wieczoronocą w końcu nie wytrzymałam i zadzwoniłam z pytaniem jaka decyzja?
No decyzja była ŻADNA, możemy przyjechać w ostateczności ale też nie musimy... ble ble
więc
Dziś rano My podjęliśmy decyzję, że jednak nie jedziemy. Zawsze dmucham na zimne. nie tym razem. Matkajadwiga jest już na tyle przejęta, że się zdyscyplinowała i nawet zaczęła nieco obawiać... nie wychodzi w każdym razie. ma środki, ma pełne szuflady, ma lodówkę pełną i zamrażalnik. a moje zdrowie psychiczne, nadwyrężone ostatnio ponad miarę, jest też ważne.
Nie zamierza też chodzić do kościoła. mam nadzieję.
Pacjentka nr 31 zaraziła pół Korei mając bardzo pobożne i luzackie podejście i zapewne wierzyła
że bóg jej nie opuści i zabezpieczy przed chorobą. Tymczasem nie dość, że nie uchronił to jeszcze pokazał faka.
I tyle mam w temacie do powiedzenia.
Jako pedagog dostałam taką oto wiadomość:
Informuję, że w czasie zawieszenia zajęć nauczyciele pozostają w
gotowości do pracy w domu. Należy regularnie logować się do e-dziennika,
bo tą drogą będziemy Państwu przekazywać informacje. Przypominamy też o
przesyłaniu uczniom drogą internetową materiałów do samodzielnej pracy w
domu.
Jak rozumiem komputery dostaniemy w pakiecie do domu.
Zadajemy sobie pytania z Naczelnikiem, dlaczego tu na Pomorzu nie zdiagnozowano jeszcze oficjalnie żadnego przypadku zakażenia i doszliśmy do wniosku, że jest to związane z feriami zimowymi. Byliśmy w pierwszej turze, kiedy jeszcze w Europie i na świecie nie było tyle przypadków wirusa. Bo z Chin już z pewnością wyciekł ...
Stan wyjątkowy mnie przeraża ze względu nieograniczoną władze pisiorów. Władzę, której być może już nie oddadzą. Stan klęski owszem proszę bardzo ale inny stan owszem NIE.
ps
Rozpierdolił mnie widok śpiewających na balkonach Włochów. na kawałki. bardziej niż zdjęcia ze szpitali.
My zas byli dzisiaj na spacerze, temu wirusu wbrew. Poki jestesmy zdrowi, udajemy sie w bezludzie, zeby pies mogl sie wybiegac. Poza tym siedzimy w chalupie. Dobrze, ze mieszkamy peryferyjnie, o rzut beretem od pol, to mozemy sobie pozwolic.
OdpowiedzUsuńMoja mama siedzi w domu, a Wigorowe jedzenie dostarcza jej i innym straz miejska miasta Uc. Ale i tak sie martwie, bo w razie czego mnie nie wpuszcza do Polski. :(
Wpuszczą, i może nawet wypuszczą. Poczytaj poniżej.
Usuńhttps://www.gov.pl/web/koronawirus/zamykamy-granice-przed-koronawirusem
nie potrafię pocieszyć, bo nie wiadomo jak to się w kraju tutejszym potoczy ...
Usuńwiadomo, że może być bardzo ciężko, zwłaszcza z kontaktami rodzinnymi. masz rodzinę w Uć lub blisko? pewnie masz, to w razie czego. sama wiesz. i ja licze na moja w rzie w, bo maja bliżej do Matkijadwigi niż ja...
Próby połączenia MatkiZ i CioteczkiI w jeden pęczek nie dały żadnych efektów. Dwie durne nie zdzierżą się pod jednym dachem i wolo dać się zeżreć wirusu.
OdpowiedzUsuńMy wczoraj przeżywaliśmy chwile grozy, bo zamknięcie granic rozdzieliłoby nas na kilka tygodni. Ruch przygraniczny nie jest wstrzymany, ale nie wiem czy się cieszę, bo Ted nadal pracuje
ech współczuje, i my w pracy i kontaktach międzyludzkich ale nie ryzykując nadmiernie.
Usuńgdyby teraz mnie rozdzielili z Naczelnikiem, zgroza!!!
ja mogę iść na urlop z teatru ale jeszcze nie chcę. zostawiam sobie na ewentualne potem, gdyby było dużo gorzej albo na normalne wakacje.
e dzienniki, ja muszę codziennie logować się na moodle, i podsyłać cwiczenia, rany, jakie to nudne. Na Pomorze wirus spowalnia, a może i wiatr go przegania... kto to wie.
OdpowiedzUsuńUcałowania
Margo u nas się jeszcze nie rozkręcił,
Usuńdziś zadam jakieś ćwiczenia. ale bez przesady. uczę w tym roku małe dzieci.
a z plastyki zadam jakieś prace tematyczne. nie wiem tylko czy mogę, bo dzieci mają wszystko w szkole.kredki, farby...