jestem sobie na przymusowym urlopie. sama.
od zeszłego czwartku. opalam się, piję wino, piorę, podlewam pomidory, dynie, kabaczki i cukinie.
dziś nieco ogarnę chałupę. znów chodzę na jogę.
Naczelnik morduje ryby w Szwecji.
Jak tylko będę mogła, to opiszę okoliczności urlopu tego.
na razie sza.
A z rad państwa, co do blogów nacjonalistycznych idiotów postanowiłam owszem raczej nie zaglądać. Choć socjologicznie rzecz ujmując, to jest jednak obserwacja tej części społeczeństwa,
z którą nie mam kontaktu albo mam ale na innej płaszczyźnie.
Jedno jest pewne ich życie jest puste jak beka po śledziach.
Żadnych refleksji.
Jednie propagandowa napierdalanka.
co to za rasa jest paskudna.
Odpoczywaj, odetnij sie. Bo jak sie nie odetniesz, to nie odpoczniesz. A po co Ci to?
OdpowiedzUsuńw domu trudno się odciąć ...wiadomo, ale staram się czym innym zajmować łeb.
UsuńI nie zaglądaj,bo teraz to już przegięła głupia baba. Wywaliłam z adresów. To "coś" jest niegodne naszej uwagi.
OdpowiedzUsuńŻyj ogrodem, domem, książkami, kawą...odpoczywaj.
odpoczywam już uwaga ! 7 dni i wystarczy ))) dziś odgruzowuje chałupę, bo za dwa dni wraca Naczelnik...sprzątam gruntownie kuchnie też.
UsuńWyrazy uznania:)
UsuńRzeczownik urlop nie istnieje w tym roku w moim słowniku.
OdpowiedzUsuńjak to?
UsuńDreamu musisz złapać oddech.
Fajnie Wam :) odpoczynek taki też lubię. Napierdalanki już nie mogę słuchać/czytać. Nawet tutaj dotarła.
OdpowiedzUsuń