sobota, 18 lipca 2026

no i przyszło Rytualne zmielenie.


no więc Wczoraj mnie ukropiło. 

Wszyscy piszą na blogach i w komentarzach, że u nich ukrop... u nas nie było, do wczoraj. Wczoraj nastąpiło przegięcie. dzień zmarnowany w jakimś sensie. ale nie w konsekwencji upału jedynie, tylko głównie nadciagającego frontu. 

Rano okazało się, że nie mogę jechać na rowerku do teatru, bo cośtamcośtam. i dobrze się okazało. w życiu bym nie wróciła na tym rowerze, gdyż warunki brzegowe zrobiły się nieznośne : temperatura na blacie 35 stopni, duchota...że słabo się robiło, droga rowerowa to patelnia w pełnym słońcu, żadnego cienia, i nawet rower, który sami jeździ nie pomoże na omdlenia. zasłabnięcia.

W teatrze klima, więc daliśmy radę ale i tak słabo mi było. Nadciągał armagedon. i ja jako rasowa meteopatka miałam bigproblem. aż mnie mdliło, światłowstręt i ból głowy rozsadzał mi łeb. ledwo wróciłam autem. 

W chałupie na dole klima robi swoje, więc leżenie plackiem i czekanie na godzinę wyjazdu do weta. Bolący łeb nie pomaga na korek na usteckiej. wszyscy wiali znad morza. Zdjęli Ciri szwy ufff  a kot Maniek dostał swój comiesięczny zastrzyk przeciwbólowy. Powrót na wyścigi z ulewą i znów leżenie plackiem i nieruszanie się. Naczelnik zawiózł rower do remontu. Na powrocie zajechał do sąsiadów po ogórki na małosolne.

Ale wcześniej, jeszcze przed wetem Oczywiście nastąpiło ponowne ogarnianie ogrodu i tarasu, bo ulewa szła i burzysko było tuż tuż. burczało niedaleko. ciekawe ile razy będziemy tak zbierać i rozkładać te meble. i materace łóżkowe i hamaki. 

Na szczęście burzsko polazło w stronę morza i tam waliły pioruny. A ulewa doskonale oczyściła powietrze, ciężkie i lepkie. nie mogłam iść do obory po gliniak na te ogórki. tak lało.

i gdy tak leżeliśmy oboje na kanapie oglądając "Siostry na zabój, objawił się sąsiad i się rozsiadł na tarasie. 

[ech czasem nie mam ochoty na gości. zwłaszcza gdy jestem zmielona. preferuje też takich, którzy potrafią korzystać z telefonu] 

- zadzwoń po moją Żonę, zaordynował sąsiad. Na szczęście Żona właśnie kończyła obrabianie naprędce zbieranej czerwonej porzeczki i też była zmielona.  Pół wioski obierało krzaki i drzewa przed tym armagedonem. Ja czereśni nie zdążyłam zebrać a słoje stoją przygotowane. ech.

Panowie prowadzili dyskusję o polityce przy domowym bimbrze, zakąszając czereśniami :-) to co miałam robić, poszłam na górkę z tym dymiącym łbem i czytałam słuchając. 

a dziś rześko choć oczywiście nadal grubo ponad dwadzieścia stopni. i patrzę bezsilnie, jak ślimaki znów obżerają mi kwiatki.

ech. wzdycham.


** [temat rozwinę, gdyż mam powody]

W kraju tutejszym utarło się sarkanie i plucie na tych kierowców, którzy jeżdżą za szybko. 

a ja będę pod prąd. bo momentami balansuje na krawędzi wybuchu ...

Moja irytacja na wakacyjnych (i nie tylko wakacyjnych) kierowców bierze się stąd, że ja się PRZEZ NICH spieszę do pracy, bo nie wszyscy mamy wakacje i letni czill. biorę już poprawkę na korki na usteckiej, biorę poprawkę na kierowców błądzących, nie poganiam, puszczam...jestem cierpliwa i uprzejma etcetera, nie będę tu opisywać cywilizowanych zachowań. Ale nie zmierzam z powodu typów, wyjeżdżać do teatru dwie godziny przed czasem. mój czas się dla mnie liczy najbardziej.

[powiem więcej, zwisają mi ich wakacje, mnie ich wakacje utrudniają życie : tłok, kolejki, korki, zapchane parkingi, dramatyczne zwroty akcji, jeżdżenie pod prąd i co im zrobisz ?] 

Stąd też pomysł na jazdę rowerem. między innymi.

Ja tu piszę o popularnych ekstremalnych przypadkach (nie, to się nie wyklucza). nie mogę zdzierżyć na przykład takiej bezmyślnej krowy, za kierownicą, która jedzie 20 na godzinę, bo pisze esemesy !!?? a korek i irytacja kierowców za nią rośnie. zwłaszcza, że podwójna ciągła kasuje wszelkie możliwości. Otrąbiłam pizdę koncertowo. i po prawdzie, to powinnam wysiąść, jechała tak wolno, że na wkurwie bym ją dogoniła, i wywlec z tego auta za blond loczki i...spuścić wpierdol. 

i kiedyś to zrobię. 

a także nie popieram tych wyrywnych, tych którzy jadą 120 łamiąc wszelkie przepisy. wbrew pozorom powodują nie więcej niebezpiecznych sytuacji. Flegmy, ciapy, dziady w czapce z wąsem, i rozlelane lalunie obu płci za kierownicą, to jest już plaga. doprowadzająca do szczytującej irytacji. nie mówię tu o incydentalnych przypadkach, tylko o prawdziwej pladze. a trzepiące przydługimi rzęsami 50letnie paniusie zagubione, których urok już dawno przeminął a one tego nie zauważyły ...to jest doprawdy coraz częściej żenujący widok. podobnie jak zagubione, nie ogarniające, poirytowane Janusze. 

Bardzo mi odpowiada ruch płynny. eliminujący i bezdenne flegmy i wyrywne osiłki.

Tak, tak wiem i już słyszę, że każdy ma prawo jeździć ostrożnie...otóż nie ma prawa jeździć ostrożnie powodując jednocześnie sytuacje kryzysowe. korki, zatory, niebezpieczne sytuacje wymuszonego wyprzedzania ... bo nie każdy jedzie 2 km do następnej wiochy, czy na plaże, tylko przed nim trasa 800 km. Odrobina empatii, autorefleksji i wyobraźni pożądana. 

No to wylałam żółć. w sobotnie dopołudnie, pewnie dlatego, że łeb nadal ćmi. 

proszę się nie gniewać, proszę zrozumieć. albo i nie, jak tam chcecie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

nie musisz Czytaczu ale możesz ....