poniedziałek, 20 lipca 2026

o Przedsionku wakacji.

Sobota jeszcze była offline.

dlatego udało nam się skończyć pierwszy sezon "Sióstr na zabój. fantastico. 

i trzeba było zostawić i napawać się tym pięknym zakończeniem. ale mi się czereśni rwać nie chciało. i zaczęliśmy sezon drugi i się kurwa rozpętało... piekło i szatani :-)

nooo powiem wam, że nie można się oderwać za cholerę. czego też doświadczyliśmy w niedzielę. muza świetna. napięcie rośnie. 

Zrobiłam małosolne i już dziś zamierzam jeść :-) 

apropo,s mało zjadłam, ogólnie mnie z jedzenia wysadziło. nobo skoro mdli, to wiadomo. 

(w ciągu 2 tygodni 4 kilogramy, plan zakłada do wyjazdu minimum 8kg a wszystko idzie zgodnie z planem)

"Imię róży" w papierze a nawet uchu, tak, zdecydowanie Tak, niemniej film zdecydowanie bardziej Tak :-) Tak. może tytułem pierwszeństwa? a nie, po prostu był Znakomity. pod każdym względem, no i nie będąc dziadersem nie uważam, że literatura jest zawsze wyższa od obrazu. bo to gówno prawda. 

Tak się żachnęłam, że Literaturę trzeba czytać. i szkoda mojego życia na chłam. choć po prawdzie robię wszystko  a nawet więcej, żeby gonić, gonić i żeby litery przez większą część dnia ganiały po mojej głowie. wyobrażam sobie i wchłaniam wszystko, wiedzę, krajobrazy, mądrości ludowe, okropieństwa wojenne, mordy rytualne i zwyczajne mordy, płaczę ze śmiechu, wyjaśniam sobie siebie, zabawiam w psychologa a chciałabym się też delektować częściej : finezją i poezją. i tak zrobię.

Och, staram się unikać.

na przykład polityki. ale nie unikniesz do końca ...Naczelnik mi pewien film komentujący  pokazał i już się przestraszyłam. już mi się w sercu ciężej zrobiło a w nocy dusiły koszmary, że uciekać musimy...sąsiedzi po 70ce mówią : my nigdzie nie będziemy uciekać w razie czego. no ja będę. w razie czego. przede mną jeszcze sporo. życia. ja planuję żyć do setki. jak MJ.

[przesadziłam kliwie do starej ceramicznej donicy po agawie.]

Ponieważ zamierzam sobie ten przedsionek wakacji uczynić z całego mojego życia :-) zawodowego. a potem oczywiście wakacje. :-)) 

dlatego żadnych propozycji pracy w placówkach nie przyjmuję. nawet najbardziej intratnych. KONIEC to koniec. no chyba, że zatęsknię...ale wątpię. 

**

niedzielka srelka.

poniedzialek srałek

wtorek potworek

środa ...

no tak to sobie można zesraćprzesrać cały tydzień. grunt to nastawienie. wiadomo. a ja nastawienie mam wyśmienite.

Wielbię Lato za morze pod nosem :-) nad które mogę wyskakiwać każdego dnia, gdy gorąco, choć po prawdzie basen sąsiada jest bliżej. za możliwość zmiany pościeli co tydzień a nawet i codziennie, i że pościel pachnie latem. bo dynda na sznurach. aktualnie kosze z ubraniami opróżnione. 

W niedzielę słońce od rana i nie zamierza padać, za to wieje przyjemnie, to piorę dywany kilimowe wełniane. bieżniki wełniane. wschodnie klimaty dynadają na sznurach.

 W chałupie zmieniłam wystrój na letni rybny. 

Naczelnik się z wsiowymi motorzystami spiknął i pojechali do Śledziowej Zagrody i dalej w chaszcze. ja się nie wybrałam, ja miałam plan do wykonania i szlus. poza tym Ciri, wiadomo. jeszcze nie może zostawać sama... może tylko na rowerek wyskoczę. 

Zbierałam maliny i zrywałam czereśnie a w trakcie atakowała mnie Lucyna. niespiesznie sie powłóczyłam po domu i ogrodzie słuchając przygodowej powieści w stylu "Bezcennego, powiedzmy albo Knoxa ale dużo słabiej napisanej(na czas migreny wystarczająco).


a oto historia : O Lucynie w malinie. 
Zawsze gdy działamy w ogrodzie towarzyszy nam Lucynka i zachęca do zabawy czyli rzucania szyszkami, wiśniami, czereśniami, patykami...a ona wtedy łapie w locie. taka jest.

Rozgrzebałam pracownię do spodu. dawno tego nie robiłam, i utknęłam. zdaje się, że się przedłuży. Nie pojechałam ani nad morze, ani na rower. Zajęta byłam domem. i grzebaniem.

oglądałam zdjęcia i prace do oprawienia. Nie zapomniałam też odpocząć. lenić się. pospać po południu ... uch. co za komfort.

Wieczorkiem delektujemy się czyli wciągamy kilka odcinków "Sióstr na zabój. 

Dziś planuję pojechać do teatru na rowerze ale jakoś pogoda nie pewna... a teraz właśnie leje.

[no współczuję wczasowiczom nad morzem. tak zupełnie szczerze. jeśli prognozy się sprawdzą i rzeczywiście będzie lało cały tydzień...i mnie posypią się plany rowerowe.]


Nadal przy łóżku waruje stos książek ...




27 komentarzy:

  1. Jeszcze "Przeminęło z wiatrem" też film lepszy. Mma

    OdpowiedzUsuń
  2. "Imię róży" najpierw widziałam, potem czytałam. Film ma wiele plusów, ale ma też do spodu nieprawdziwy skręt do pozytywnego zakończenia, więc wdzięcznam Eco, że sam tego milusiego ukłoniku nie zrobił :) Być może jest jakiś film lepszy od książki, choć teraz nie pamiętam ... albo swędzi mnie, żeby powiedzieć, że serial "Duma i uprzedzenie" z Firthem ... ale to niekoniecznie, chociaż mam! "Tańczący z Wilkami" jest lepszy od literackiego pierwowzoru!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a mnie swędzi, żeby powiedzieć, że miałam kiedyś farmę w Afryce "Pożegnanie z Afryka" jest lepsze...choć książka też mi sie podobała. tak jak "Imię róży. Tańczącego z wilkami uważam za arcydzieło, serio.

      Usuń
    2. A "Forrest Gump" film lepszy.

      Usuń
  3. Też zamierzam żyć do setki, ale czy jakby co będę uciekać? to się zobaczy, jakby co, bo zależy co dokładnie. Jakby co. W każdym razie nie jestem totalnym preppersem i nie szykuję się na wszystkie możliwe i niemożliwe okoliczności, co najwyżej na te najbardziej możliwe, jak chwilowy brak prądu czy wody. Ale też nie nakręcam się ciężkimi filmami czy książkami, polityką się owszem interesuję, ale też bez nakręcania, zwłaszcza jak nie mam na coś wpływu.
    W kwestii filmu i literatury zgadzam się, bywa różnie, chociaż na ogół wolę książki. Niemniej jednak pamiętam jak mnie zauroczył film Pożegnanie z Afryką, natomiast ta sama książka to zupełnie inny gatunek, owszem interesujący, ale w ogóle trudno te dwie rzeczy porównywać. I masa innych przykładów. Ja jestem molem książkowym przez całe życie, ale preferencje mi się wielokrotnie zmieniały. Chłamu raczej nie czytam, chociaż jak mnie w chorobie zarzucono Norą Roberts, to w końcu dwie pozycje przeczytałam, ale trzeciej już nie dałam rady, bo mnie zemdliło. No i z perspektywy przeżytych lat też inaczej oceniam co warto czytać a co nie.
    U nas wczoraj lało, dzisiaj zagląda słońce ale rano jest jeszcze dość chłodnawo. Pomagaczem ogrodowym jest u nas pies, któremu trzeba rzucać bez przerwy piłkę, więc praca trwa dwa razy dłużej niż powinna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pożegnanie z ...pierwsze mi przyszło do głowy...ale i wiele innych, jak piszesz ekranizacji, dorównujacych albo przeskakujacych literature...na przykład Ojciec chrzestny, lśnienie, Mechaniczna pomarańcza, ...

      Usuń
    2. Lśnienie oczywiście, więc one wszystkie równie znakomite jak pierwowzory.

      Usuń
  4. Wg mnie "Smażone zielone pomidory" są lepsze w wersji oglądanej, chociaż książkę też uwielbiam 😃

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. och kocham filmowa wersje smazonych zielonych...
      Milczenie owiec, Piękny umysł, i cała trylogia cieniasa Sienkiewicza, który pisze dla siedmiolatków ale filmy znakomite !!!

      Usuń
  5. Zielona mila jesu lepsza albo tak samo dobra jak książka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zielona mila...ech jasne że tak,
      "Co gryzie Gilberta Grape,a
      Skazani na Shawshank

      Usuń
  6. Jak przeczytałam Twoje słowa "szkoda mojego życia na chłam" to tak mnie natchnęło: że chyba jednak jestem normalna xD Bo nieraz zdarza się tak, że dana książka z takich czy innych względów mi zwyczajnie nie podchodzi i ją odkładam. Często już dokumentnie i nie doczytuję do końca, sięgam po coś innego. Szkoda mi czasu :D
    Mina Lucynki na zdjęciach bezcenna :D
    Uprzejmie proszę o sesję foto rybnego wystroju! Ja od wiosny nic nie zmieniałam w salonie, kurze tylko wycieram i kwiatki podlewam (jak mi się przypomni czyli zdecydowanie zbyt rzadko...) no i przyda mi się jakaś inspiracja! :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i już nie dokańczam, jeśli nie zatrybi, nie mam czasu. jest tyle dobrej literatury do przeczytania, ciekawej i dla mnie. bo to przecież nie tylko kwestia poziomu ale i preferencji.
      dobrze, daj mi proszę trochę czasu :-)

      Usuń
  7. Zielona mila - film zdecydowanie lepszy. ale zachecił mnie do przeczytania ksiazki.
    Obejrzalam wreszcie Fatherland czyli Ojczyzna - gorzkie to przypomnienie podzialow w Europie,gdy teraz w Polce urzadza sie polowania na Ukraincow..
    U nas codziennie leje,ale udaje,ze nie zauważam:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lot nad kukułczym gniazdem,
      Czas apokalipsy ...no sztosy filmowe.
      Ojczyzna jeszcze przede mną...nastawiam sie bo wiadomo. łatwo nie będzie.
      i owszem w polszcze są nagonki na Ukraińców...smutne to ale zdziwiona nie jestem.

      Usuń
  8. Moja siostra uważa, ze ogórki małosolne są gotowe do jedzenia już 4h po włożeniu do faski :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i ja tak uważam :-) uwielbiam jednodniowe. najbardziej.

      Usuń
  9. Jezusiemaryjo, nic nie jesz?!
    Dawaj zdjęcia ryb i książek, a nie jakieś badyle!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ja nie jem, jem tylko połowę mniej i staram się nie jadać na noc oraz ruszam się więcej. .. no chyba, że śpię.
      nie pokarze bo mam taki rozpierdol że klapki spadaja...bo ja pracownia to sypialnie i tak dalej...może nieco później.
      a stosik koło łóżka owszem już pokazywałam :-) ale okey.

      Usuń
  10. Czytam Wiedźmę z Bronaczowa i powiem, że fajny historyczno - baśniowy klimacik...nawet z językiem staropolskim autorka nieźle sobie radzi.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nigdy nie czytałam (ani nie oglądałam) Imie Róży.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hmmm no to film polecam i książkę też. zależy co wolisz bardziej :-)

      Usuń

nie musisz Czytaczu ale możesz ....