Zakupiłam sporo lnianych ciuchów, fajnych od ulubionych marek. post się obsunie, bo chcę pokazać foty? e nie, następnym razem.
w sumie i tak mało zakupiłam, bym wyniosła z tego sklepu, gdyby finanse pozwalały ...uuu i jeszcze więcej. Miejsce jest:-) w mojej garderobie. Zrobiłam.
no ale, że już kolekcje jesienne(😮😮😮) się pojawiły, to było TYLE różności na wieszakach, że się pogubiłam.
Swoją drogą ludzieee powariowaliście, jakie jesienne, ja jeszcze wakacji letnich nie zaczęłam na prawdę, bo przecież ten skisły lipiec się nie liczy.
postanowiła w obliczu zmian pogodowych i w ogóle różnych hipotez na przyszłe armagedony, Cieszyć się tym co mam. lepiej nie będzie. No ale jak tu się cieszyć tak do końca, skoro ciśnienie mieli, jak cholera a ogród gnije i hamak i taras zalewa ... ???
do tego różne nieszczęśliwe przypadki, które trzeba rozchodzić.
no mus rozchodzić w różny sposób, jogą, fizjo i ... plotami.
a wczoraj to odwiedziłam sąsiadkeOlę i jakoś tak wyszło, że obaliłyśmy jedno białe letnie wino...w ramach rozchodzenia. ofkorsss
ja dziś teatr, fryzjer i Impreza. w ramach rozchodzenia.
😎
ps
co ja napisałam, że fizjo się popłacze, nie no było całkiem odwrotnie, ja się popłakałam. i w nagrodę dostałam śliczny wisior zakupiony na moście Karola w Pradze :-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
nie musisz Czytaczu ale możesz ....