środa, 23 września 2026

Nudy nie ma panieśnięty. (Wspomnienia z AT).

 zmiany, Zmiany, zmiany.. 

się szykują. niezależnie ode mnie. kiedyś bym była przerażona. Że mi się coś rozsypuje, ktoś Znika. dziś znajduję diagnozę dla tegokogoś, kogosi i wiem, że to nie o mnie :-) 

 Przychodzą nowi ludzie, nowe historie ze sobą przynoszą. Zmiana jest dobra. wprawia w ruch sytuacje. zdarzenia nowe uruchamia. ludzi zapoznaje. coś zamyka i otwiera.

Teraz jestem na innym etapie, nie muszę się zadręczać, ot pójdą, przyjdą nowi :-)) tylko mnie wkurwia, że jakieś manewry trzeba zrobić i irytujące dialogi prowadzić. bo ja od pewnego czasu jestem, jak ten kapitan Wagner grany przez Zapasiewicza w "CK Dezerterach.

Kapitan Wagner (w tej roli Zbigniew Zapasiewicz) w kultowym filmie C.K. Dezerterzy w reżyserii Janusza Majewskiego to zmęczony życiem i wojną dowódca węgierskiego garnizonu, który reprezentuje postawę głębokiego dystansu do wojskowego absurdu]

*

Po dwudziestym października powinnam znów pojechać do stolycy na Pieśń Leara. Brala. Powinnam. to jest Wybitny spektakl. to jest wybitny Teatr.

Kiedyś, kiedy jeszcze bywałyśmy u nich w domu, Kacper Kuszewski wejściówkę mi załatwiał, bo sam opracowywał i przygotowywał pieśni do spektaklu i teraz mam już zaproszenie na miejscówkę (Powinnam w warszawce studiować podyplomowo cokolwiek :-)

 ale przecież ja nie miałam jeszcze prawdziwego wakacyjnego wyjazdu...tyle się odpierdala w tym wrześniu. 🙈i prawdopodobnie taka huśtawka do połowy października.

W piątek impreza z dziewczętami, tym razem w knajpie. więc będzie gadane. i pite. 

Dużo się dzieje ale tym razem rzeczy ważnych i ulubionych. ale też dużo schiz emocjonalnych, no nie ma kiedy taczek załadować. Postanowiłam się nudzić zimą.

*

Nie pamiętam w ogóle egzaminu z Wielkim Ptakiem, czyli profesor Anną Kuligowską-Korzeniewską, zajęcia z historii teatru owszem pamiętam, Uwielbiałam ją. Napisała teraz do nas piękny list wspomnieniowy. 

ale koleżeństwo pamiętało:

1. Siedzę w sali i czekam na egzamin indywidualny, i czekam na spóźnioną panią profesor, która wpada jak szalona, od progu krzyczy, Och, och mamy mało czasu, za półtorej godziny premiera w Narodowym a ja włosy nie zrobione i kreacja nie uszykowana, więc szybko szybko, pytanie brzmi: Czy ? ...i tu podpowiem pani, że zazwyczaj na tak zadane pytanie, odpowiedź brzmi TAK. no więc Czy ?(pada pytanie) Pytanie mnie zaskoczyło nieco, więc uwiedziona takim wstępem, i wydawało mi się podpowiedzią, odpowiadam TAK, choć pewności nie mam i dobrze wiem, że za tym pójdą dalsze pytania szczegółowe.

Na to pani profesor rzecze, z rozbrajającym uśmiechem : no niestety odpowiedz brzmi NIE. 😃dziękuję Pani spotkamy się na egzaminie poprawkowym, ...zakręciła się na pięcie i uciekła. Nawet nie usiadła. Spieszyło jej się, przecież Premiera w Narodowym zobowiązuje 😂

2. Wchodzimy z Dorotką na egzamin, opowiada Michał, uknułem sobie taki sprytny manewr, wiedząc od starszych roczników, że ona taka emocjonalna jest, i takie różne teatralne zagwozdki lubi. Lubi gdy studenci ciekawe pytania zadają, świadczące o obyciu w temacie ;-) teatralnie więc zacząłem ten egzamin, dramatycznie wykrzykując : Och Pani profesor a Dlaczego ? (i tu padło jakieś niedorzecznie naciągane pytanie, na które sam nie znalazłem odpowiedzi).

Wielki Ptak z szybkością błyskawicy odparowała: No panie Michale, to jest świetne pytanie, na które odpowie Pani Dorota😃

a pani Dorota 😮...jakoś wybrnęła, choć łatwo nie było. I, co najważniejsze, nie zabiła Michała zaraz po wyjściu z egzaminu, jakoś.

Profesory znały nas z imienia i nazwiska obligatoryjnie, bo było nas mało, kilkanaście osób. i generalnie na uczelni obowiązywały  dość kordialne obyczaje. Przywitanie, uściski, rozmowy przy kawie, papierosku, poklepywanie, wygłupy nawet... i egzaminy w trybie indywidualnym zazwyczaj. Co nie przeszkadzało im również w bardzo kordialny sposób nas odsyłać na poprawki...ale bez wstawiana pał do indeksu.

Zato

Wszyscy, jak na komendę, pamiętaliśmy, egzaminy wstępne. bo panieśnięty co to były za egzaminy 🙈😂😂ale to następnym razem.

Echo oto w okularach.

Koń rekwizyt, stał w holu budynku senackiego, gdy go tylko zobaczyłam postanowiłam dosiąść, i owszem wdrapałam się a potem zobaczyłam na zdjęciu, jak go wszyscy skrzętnie zasłonili. to im twarze zasłoniłam w ramach rewanżu ;-)

*

Była sobie równonoc, i dziś pierwszy dzień jesieni astronomicznej...

2 komentarze:

nie musisz Czytaczu ale możesz ....