Przycinanie tui i w ogóle iglaków jest sensem ich posiadania. i jest sztuką. na zdjęciu poniżej głęboko przycięte po lewej stronie tworzą przepiękne przepierzenie. i można też z nich drzewka bonsai wycinać. ale trzeba mieć wiedzę, odwagę i fantazję. i kochać swój ogród, nie traktować, jak zło konieczne. Nie wszyscy mają. niektórzy wręcz się bulwersują :-D tak tak czytałam wywody.
Wczorajszy dzień był ostatnim dniem schyłku lata, lub pierwszym dniem letniej jesieni. Układałam taras do zimy, zbierałam jabłka do kosza, i do zasilania gleby zgarnęłam w dwie duże kupy pod jabłonką. będę je przenosić pod hortensje, i rododendrony. ciągle układa mi się w głowie co wyciąć, co przenieść, co przyciąć. poza tym układa mi się historia, która mnie spotkała. Mój musk mieli dane. i wymielił całość prawie w całości. co znamienne nic mi się nie śni. kiedyś opowiem, gdy kurz opadnie...
Naczelnik od rana najpierw na szkoleniu w straży, potem zajmował miejsca na podium na zawodach strzeleckich. a po jego powrocie szybko szybko na motur, i pomknęliśmy na wystawę Szczątków ludzkich nowocześnie spreparowanych.
zdjęcie z ulotki reklamowej "Prawdziwe ciała ludzkie.Trochę się bałam ale "Ciekawość zabiła kota, satysfakcja go wskrzesiła. a nawet byłam nieco zawiedziona. tak spreparowane ciała ludzkie nie wzbudzają emocji. owszem płody, owszem kobieta w ciąży... może.
Potem pojechaliśmy zjeść coś pysznego.
[zupełnie jak po wyjściu z zajęć anatomii na wydziale medycznym, zachciało mi się jeść]
Włoskie klimaty we mnie rosną i pączkują. więc pomknęliśmy do "Casa Italia. My moturem, przyjaciele autem. Na stół wjechały wegańskie warzywa na gorąco, tatar z tuńczyka i z awokado, tatary mięsne i carpaccio a wszystko pięknie podane z kawiorem, balsamiko, oliwami i grzankami (i znów zapomniałam zrobić zdjęć, więc z ich strony zamieszczam).
[wystrój klimatyczny, czarnobiałe zdjęcia z włoskimi gwiazdami, ściana najlepszych win, w tle włoskie szlagiery i jedzenie wyborne. a obsługa profesjonalna]
A po uczcie ścigaliśmy się w drodze do domu (my byliśmy pierwsi)) gdyż siaty z darowanymi pomidorami wziąć na motur nie mogłam, to podwieźli je nam autem a w zamian dostali siatę naszych jabłek.
Późne popołudnie spędziłam w ogrodzie i sadzie, gdzie
zbierałam śliwki, jabłkogruszki, i dereń. Napawałam się zmierzchem.
















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
nie musisz Czytaczu ale możesz ....