no cieszę się bardzo, że w kasinie i na kasprowym i w białce i w ogóle
śnieg i mróz i narty. cieszę się, że ludzie mają fajne ferie.
że im szron osiada na rzęsach.
że wiaterek hula po dupach podczas zjazdów z górek.
że piją grzane wino na rozgrzewkę, po zimowych szaleństwach.
U nas też ... kurwazima i nie odpuszcza. Mróz cholerny
zgodnie z planem niby, zaledwie siedem na minusie aleeee
wiatr minus siedem zamienia w minus dwadzieściaczy
Zimno przeszywa wszystko co na siebie naciągnę, a naciągam sto warstw jeśli muszę wyjść.
a muszę, bo stary kot się zepsuł.
kot Idiot zerwał sobie ścięgno w łapie i wczoraj miał operację pod narkozą.
cała prawa tylna noga po pas zagipsowana. w domu sajgon. trzeba mieć go na oku, sam nie wlezie do kuwety już nie mówiąc o dalszych działaniach. drze się i koniecznie chce wyjść na zewnątrz, żeby uciec.
ma dość i ja też mam dość. obiecałam mu, że to ostatni raz.
Teraz trzeba go wozić na zastrzyki przeciwbólowe i zakrzepowe.
i jak tu można swobodnie chorować?? odpoczywać??
ferie w domu do dupy są.
***
Głodne zimowe ptaki rozdziobują skamieniałe jabłka na tarasie,
pieczołowicie zebrane do kosza na takie okazje właśnie.
pole zamarzło i tylko małe kupki śniegu przesuwają się to tu to tam,
wyje mrozem zimowa aura.
Niespiesznie rozbieram choinkę. jeszcze pachnie.postanowiłam już nie leżeć.
takie wstawanie i zaleganie na zmianę jest chyba jeszcze gorsze. gil się utrzymuje.
Zadzwonili, że od jutra masaże. no ciesze się. dziś jeszcze neurochirurg
a potem prześwietlenia...
ps
dwa czarne ptaki z żółtymi dziobami
takie kupki leśne z wyglądu i tak tup tup tuptutptutpttptup szybko robią
po tarasie i się tylko patrzą czy erna na nich nie ruszy, bo leży pode drzwiami tarasowymi,
no więc te ptaki osrały nam taras w 5 minut!!
jedzą te jabłka i srają jednocześnie!!??konstrukcja taka.
a jeden przyszedł wkurwiać manka pod same drzwi i patrzy na kota i sra!!!
bezczelnie, no!
jabłka wylądowały poza tarasem!!
to Ty też sobie zażycz gips na tylna nogę, eeee.... znaczy się na którąś nogę, i też się drzyj, może kot się uspokoi....
OdpowiedzUsuńa ogólnie to masz rację, ferie i urlopy w domu są do doopy, zawsze jest coś do zrobienia i tyle z wypoczynku...
zdrowiej kobieto :)
i wtedy Pan Naczelnik wyląduje w wariatkowie ))))))
UsuńTakie to właśnie w domu wypoczywanie. Się człek tylko narobi i namartwi. Nawet chorować spokojnie nie można.
OdpowiedzUsuńI tez widzę, ze zwierza chorowanie ważniejsze niż Pańciowe. Kropka w kropkę jak u mnie. Jak tylko uzbierałam na długo odkładaną wizytę u laryngologa to nam się psina pochorowała.Do uszu nie da się dotknąć. I do weta trzeba iść.
zdrowiej zdrowo valjuś:)
ech:)
ech .... nic mi nie mów cztery stówy operacja kosztowała i to jeszcze nie koniec(((( a do neurochirurga się nie dostałam PRYWATNIE ludzi sto tysięcy
Usuńpo drzwiami (((( pójdę za tydzień
chyba
:)) Kot ma przynajmniej atrakcję w chorobie. Może ten osrany taras do wiosny się wyczyści??? I tej wersji się trzymaj. :)
OdpowiedzUsuńjuż połowę erna dupą wyczyściła hmmmmm
Usuńale oby do wiosny )))))
A niech to, ale się Wam nazbierało...
OdpowiedzUsuńDmuchaj na siebie i chuchaj, żeby się z wyrka na dłużej wyrwać jednak.
Ściskam jak zawsze mocno!
owszem sie nazbierał ale damy radę ))
Usuńściskam
kosy szwedzkie, Krzysiek mi to tłumaczył choć ostatnio mu nie wierzę ale może mieć rację, nasze kosy lecą na południe się grzać a szwedzkie lecą do nas, bo im się dalej nie chce
OdpowiedzUsuńpozdrów komendanta;)
może i kosy szwedzkie)) bo chyba se poleciały dalej...
Usuńt.
No to masz..przesrane;-)
OdpowiedzUsuń