poniedziałek, 23 lutego 2026

Podsumowanie nr 2025.

japiernicze już luty... się kończy. dwa miesiące konstruuję ten post. ostatni tydzień się zaczyna czyli czas najwyższy 🫣 

rok 2025 Był. przeminął i Trudno. Nowy się buja w kosmicznym pędzie.

Pełen był zdarzeń ciekawych, pasjonujących podróży, artystycznych wykwitów, lektur ciekawych, i ukonstytuowania się decyzji, że jednak życia mi nie wystarczy, jeśli z czegoś nie zrezygnuję. podobnie wyło mi w duszy i rozumie rok temu, i też to pisałam :-)

Mówię więc sobie Dosyć.

 Szkolenia i różne takie rzuciłam już kilka lat temu, w czasie zarazy. wtedy najgłębiej mi się dysk przeformatował, gdy do mnie dotarło, że szkoda czasu na pierdoły. a teraz też z końcem roku 2025 rzuciłam szkolenia w zakresie oceny kształtującej...a pierdolić to. nie wykorzystam.

Czy człowiek inteligentny dokłada sobie roboty??? czy woli leniuchować(moja definicja leniuchowania odbiega od ogólnie przyjętej normy))

może bardziej zaspakajać swoje pragnienia i realizować marzenia, dopóki nie jest za późno.

(jakoś tak zupełnie bez powodu lubię liczby parzyste, więc mnie ten 2025 nieco niepokoił)

Zdrowotnie też był to rok dobry. nic się nie wydarzyło strasznego, były momenty strachu. Teraz u progu nowego zadaje sobie pytanie : czy tak już będzie zawsze...??? w strachu i z życzeniami, że oby zdrowie dopisało. no to kiepskie jest. ale naturalne.

Kwintesencją życia, i wisienką na torcie nadal są podróże, ech w 2025 roku sztosem były Lofoty i trzy tygodnie w kamperze. a w zasadzie to pseudokamperze Kaliforni. i nigdy więcej :-) kaliforni. bo kampera to chciałabym przytulić osobiście.

Plan był taki, że się zawezmę i wreszcie zaciągnę po prawej stronie ten rok a potem uzupełnię poprzedni ...ALE udało mi się zaledwie pierwszą wyprawę na KANARY. tłukłam to tydzień z okładem, i wczoraj Sztokholm  oraz cholera wie czy i kiedy skończę.., bo jest tendencja wzrostowa z wyprawami, wyjazdami, wyskokami a u mnie jest tendencja spadkowa w kwestii edytowania, korekty i uzupełniania. z powodu czasu braku.

Właśnie ułożyłam sobie w głowie wszystkie nasze zeszłoroczne wyprawy :

1.  Wyspy Kanaryjskie - La Palma. luty-marzec Wulkany.






2. Warszawa i Mazurskie masaże. Majówka stoliczno - jeziorna :-) z Peszkami. czyli spektakl "To pan jest chuj".

3. OKR festiwal teatru Jednego aktora. Majowe dziewczyńskie klimaty. i spektakl na stop klatce.

4. Sztokholm i tańce wokół słupa. Czerwcowa wyprawa na Midsommar.


5. Szwecja-Laponia-Norwegia-Lofoty. Trzy tygodnie w kamperze. Trudno wybrać zdjęcia. doprawdy było przepięknie. o takich wyprawach zwykło się mówić, że to podróż życia. Szwecja, lasy, Kiruna, Laponia, Narwik, fiordy, wyspy, Koło podbiegunowe, Norwegia, Senja, Lofoty. Mosty, Tunele, Wikingowie, wucety...








Senja

Norwegia fjord.


Szwecja Laponia


Lofoty











5. Albania - Macedonia, dwa nowe kraje. sierpień. Podróżowanie z przyjaciółmi.

Macedonia
Kruja
urodzinki w Albanii.

6. Berlin, koncert listopadowy Lawrence, na okoliczność upadku muru berlińskiego.









7. Słowacja - Bratysława-Zakopane, Bielskobiała, wyprawa świąteczna. Grudniowe jarmarki świąteczne w Bratysławie.






Zakopane


Bielskobiała
Bratysława

Sześć stolic. Sześć krajów. 

a i jeszcze do MJ na uroczysty obiad urodzinowy pomknęliśmy w czerwcu i na święta...

 i jest to tendencja wyraźnie wzrostowa czyli więcej wyjazdów i więcej krajów niż w 2024

*

Lektury, no cusz tempo utrzymane, czytam średnio uchem dwa audiobuki w tygodniu, takie powiedzmy 9 godzinne, średnio a jak krótsze to i trzy. plus książki w papierze delektuję...także w roku powyżej stówki być może. ale przecież nie o statystyki tu chodzi. Nareszcie jest taka forma czytania, która odpowiada mojemu temperamentowi. i zarobieniu. oraz mogę czytać o każdej porze, i w każdej pozycji, nawet ćwicząc na macie, byleby słuchawka nie wylatała ;-)

[Niestety nie wszystko co zaczęłam, skończyłam....hjort ewidentnie zmęczam nadal...sprawdzając, który czas dla niej będzie najlepszy. bo nie odpuszczam. ale nie wiem czy czasu nie szkoda, nudna jest.] 

Języki : głównie angielski jest ze mną każdego dnia prawie w Duolingo i hiszpański w szkole. i to bym chciała zmienić. zaraz gdy nabędę nowy czas :-D 

Joga owszem grupowa w 2025  wróciła na pełnych możliwych obrotach i w domu się zajęłam tematem zarówno praktyki, jak i medytacji regularnej. jeszcze dołożę w teatrze. (buchacha) Nie dołożę natenczas. zarobiona jestem.

Życie codzienne, ech życie codzienne jest bardzo intensywne. i niech tak pozostanie. jak najdłużej. lubię te intensywność, bo czuję, że żyję. lubię te intensywność bo mam taki diabelski temperament i potrzeby. inaczej bym umarła z nudów. ... lub przegrzania styków w drugą stronę. Niedosytu. 

[z placówki rezygnuję z powodu nudzenia się na lekcjach, zawsze się w tym zawodzie nudziłam stąd działania w zakresie teatralnym ikażdyminnym. Ale teraz to dopiero do żywego czuję, że się tu marnuję. marnuje czas. formuła się wyczerpała] 

Nabyłam nowe umiejętności, nauczyłam się odpuszczać, i odpoczywać. bez ruchu. noo ludzie to jest dopiero osiągnięcie. ale krótko 🙈

Cenie sobie też decyzyjność. ja chcę a nie muszę. lubię i zrobię bo lubię a nie dostałam rozkaz. powoli wykluczam sytuacje męczące. i ludzi męczących. i pracę męczącą, bo nudną i przewidywalną...chyba już postanowione. na pewno.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

nie musisz Czytaczu ale możesz ....