piątek, 27 lutego 2026

tydzień w domu.

 Siedzę w poczekalni monstrualnie spóźniona. miałam na 12, przybyłam o 13.40. ..i znów, tradycyjnie afera. no ale mnie przyjęła, pożegnałyśmy się serdecznie, bo odchodzi na emeryturę. ucałowałyśmy się nawet. Ona mi nakreśliła na czole znak krzyża. moja lekarka. ponad dwadzieścia lat mnie leczy. ła... dostałam skierowania, na badania i ...zwolnienie. Muszę odespać, odpocząć i zrobić sobie przerwę. w pracach (to dobry czas w placówce, bo rekolekcje. w teatrze też nie ma imprez. ani ważnych pilnych rzeczy :-) muszę o siebie dbać na przednówku...organizm mi wariuje, ciśnienie mi szybuje i ból głowy ciora, że oczami nie mogę ruszać. wiosna wybuchła jej mać. piętnaście na plusie i wiatry, że łeb urywało, to mnie zmieliło do spodu. 

[ale obligatoryjnie to świetnie, że wieje, gdyż od razu wysusza te kałuże. i błota. i nie zapada się człowiek i auto po kolana]

ale ja nie o tym. ja siedzę w tej poczekalni i w gronie ludzi od siedemdziesiąt wzwyż.. nie ma nikogo poniżej...tematy wiadomojakie: choroby, badania, lekarze, tablety, bóle, 🙈skisnąć można. a mnie łeb napierdalala. że ho ho. wkładam słuchawkę do ucha i czytam Siembiedę, znaczy kończę 444. no fajnie się słuchało, bez głębszej analizy :-) a na końcu pan się jeszcze tłumaczy. Zaczęłam wcześniej Gołoborze i teraz czytam. do TegoBonaszewskiego się raczej przyzwyczaiłam, okrzepłam, to muszę ciągnąć Siembiedę ile się da, zanim wrócę do Kosiora :-)

Po powrocie do chałupy pykłam Bridżertonów, tylko do tego się nadawałam i tylko dlatego dałam radę zobaczyć( w innych warunkach brzegowych bym zarzuciła z niesmakiem)

oraz żeby zapomnieć o bólu głowy, ale była taka płaczliwa końcówka serii, że mnie jeszcze bardziej rozbolała A swoją drogą, to za chwilę się tego oglądać nie da, nawet dla rozrywki. Bo przecież nie dla anatomii historii, buchacha czarna królowa angielska i arystokracja....netflixowa poprawność nadal zdumiewa. ale nie przeszkadza, wszak takie seriale nie do nauki służą, jak to niektórzy profesorowie historii by chcieli. więc ciskają piorunami w twórców, no cusz ludzie z kijem w dupie. dziadersy. 

Tymczasem u Bridzów scenarzystom wyraźnie zabrało pomysłów i tak oto Weszliśmy w klimat ulubionej Bajki o Kopciuszku. infantylnej do bólu. a kontynuacja nastąpi. niech sobie "Wielką (carową Katarzynę :-) zobaczą.

*

Także tydzień w domu.

no to leżę z kawką w łóżku, nadrabiam zaległości, czytam i piszę. za oknem słonecznie. ale myć okien nie zamierzam jeszcze 😜 * Głowa nadal boli. niestety może się rozkręcić. czekam, aż przejdzie to mieszanie się mas, dziadowanie i przesilenie...nic innego zrobić nie mogę. 

Kiedyś w takim stanie dygałam do roboty, z gilem do pasa. ale te czasy mam chwała bogom za sobą,  to zwyczajnie niebezpieczne jest. i zarażam innych. skoro nawet najbardziej oporni rodziciele, zrozumieli, że dziecko z gilem do szkoły chodzić nie powinno ...

Z cyklu analizy.

i tak Odchodzę z placówki, bo zrozumiałam też, że nikt tam po mnie płakał nie będzie. 

Odeszłam od bardzo intymnej pracy teatralnej, bo zrozumiałam, że to jest pył na wietrze...ślad nie zostanie zbyt długo...

ale brakuje mi bliskości i takich kontaktów, brakuje mi śpiewu.

o snach pisze Innygłos, wyraźnie się z czymś żegnasz. Niekoniecznie z tym, co na wierzchu - teatrem, ale z czymś, co ci się z tym kojarzy. Poczucie żalu i straty - coś tracisz, przerabiasz te uczucia...

Piszę, żeby nie zniknąć, napisała Margo...

i ja.

zaczynam dopiero robić rzeczy, żeby nie zniknąć. całe życie myślę o przemijaniu z przerażeniem. ... analiza dramatów szekspirowskich, książek Tokarczuk czy nauczanie historii nie pomagało. a pogłębiało. ten stan. 


*na wiosenne prezenty robot do mycia okien taki solidny. co sam se chodzi po oknie.

4 komentarze:

  1. Też kiedyś miałam misję i zrozumiałam, że nikt po mnie płakał nie będzie. Odeszłam. Pisać też zaczęłam, żeby nie zniknąć, a teraz znikam i mam to gdzieś. Teatru wszystkie drzwi, które zamknęłam otworzyły się, ale inaczej. Zdrowiej, lepiej. Nie żałuj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty to potrafisz mnie postawić do pionu :-)
      oraz no wiem wiem czytam słyszę rozmawiam... na to liczę. i planuję.

      Usuń
    2. Wiesz, jak mnie nie ma, to nie ma. Jak jestem, to do usług😉

      Usuń
  2. Ja zawsze byłam pewna, że nikt po mnie płakać nie będzie, bo ja też po nikim nie płaczę, znajomych mam na myśli. Dlatego odchodząc skądkolwiek nie oglądam się za siebie, patrzę do przodu. Płakałam tylko po babci i po tacie, potem po psach i kotach (chociaż po którymśtam przywykłam już trochę). Z biegiem lat zmienił mi się stosunek do przemijania odwrotnie niż to zwykle bywa, czyli dawniej bardziej mnie to przerażało, a teraz podchodzę do tego spokojnie, pozytywnie nawet w jakimś sensie.
    Zasadniczo nie przywiązuję się do ludzi, rzeczy i miejsc. Mam zresztą takie założenie, że ludzie to hieny - co najwyżej czasem pozytywnie mnie zaskoczą i wtedy owszem bywa miło, czasem nawet dość długo, więc można korzystać. Ale żeby tęsknić - oni za mną a ja za nimi? Na pewno nie.
    Co parę lat mam taki stan, że potrzebuję radykalnej zmiany dekoracji, w sensie miejsca, ludzi, zajęć. Nie zawsze się da, ale wtedy mnie roznosi. Aż w końcu coś się znajdzie - nowa praca, nowi znajomi, nowe hobby, jakieś nowe rytuały i organizacja dnia. Chętnie zmieniałabym też co parę lat miejsce zamieszkania, ale mąż zapuścił korzenie.

    OdpowiedzUsuń

nie musisz Czytaczu ale możesz ....