sobota, 28 lutego 2026

o pozbawionej duszy sztucznej inteligencji.

Cały dzień piątkowy odpoczywałam fizycznie i psychicznie. za oknem słońce. dobrze i źle. piszę w komentarzach, że głowa nadal boli, bo mnie ta wiosna mieli. i głównie przeleżałam go w łóżku i na kanapie...

choć wiosna wybuchła i mogłam iść na spacer(nie mogłam) na pola po to by malowniczo utonąć w błocie...jednak zbyt szybko się topią te zwały śniegu. No trudno, pomimo wody i błocka po kokardy, niech teraz kilka dni deszcz leje, bo sól zeżre nam wszystko co przydrożne. trawę, płoty, kwiatki, żywopłoty i robaczki i glizdy...

Naczelnik miał interwencje zalaniową we wsi. żuberska przesiąka i tworzy się jezioro.

Dziś jeszcze cieplej, słyszę klucze gęsi i dinozarły wrzeszczą na polach, bo jakoś ostatnio przyleciały a wczoraj na tarasie latała, jak pijana,  otóż pszczoła. 

więc dziś dom wywietrzę i zacznę układać go do wiosennych porządków :-) w miarę sił i możliwości chorobowych, ze słuchawką w uchu. tak, SŁUCHAWKĄ jedną, zgubiłam drugą w domu, w sypialni przy łóżku...??? 

[kurewa coś się dzieje ze mną, najpierw okulary, teraz słuchawka. śpię z jedną i zawsze się rano znajduje w betach...aż raz się nie znalazła, trzy dni temu dokładnie]

i to ona mnie zmusza do bardzo szczegółowego, zaglądnięcia we wszystkie kąty sypialni, suszarni, garderoby, łazienki i pracowni. Wkurzyłam się...

*

A teraz z innej mańki. zaciekawiona wymianą zdań u Nat, zajrzałam w hipotetyczną sztuczną inteligencję 🫣😜🙈i komentarze. hmm ja się nie zawieszałam nad tym, bo po co? czasu nie mam, zarobiona jestem :-) ot typ sobie wrzuca mało ciekawe posty, typowe bicie piany, pełno takich ludzkich wykwitów w blogowni, żadne novum i żadna atrakcja. Niewiedzieć czemu posty wyprodukowane, żeby brzmiały gładko. za gładko. 

 Następnie przebiega po blogowni i nagania towarzystwo czułym słowem :-D uwodząc. to też nie pierwsza taka akcja. podobne już widziałam, bez udziału AI.

Potem, to towarzystwo czuje się zobligowane(ja się czułam), jak zwykle, i mu tam komentuje. Byłam. widziałam i sama komentowałam kilka postów...ostrożnie, aż do czasu, kiedy to zakwilił o jałmużnę. bo choroba go męczy. no i do widzenia. nie wchodzę, nie czytam i nie interesuje mnie. on też już coraz rzadziej komenty zostawia. No i też nie pierwszy to raz taka historia. przecież.

Pytanie brzmi, po co? ludzie robią takie rzeczy ?

Myślę, że to może być jakiś projekt naukowy, :-) badający : na ile ludzie są naiwni, zakomleksieni, złaknieni uwagi, pochwał, przyjaźni, przychylności czy zainteresowania, na ile są samotni, co ich może poróżnić, jak ich można zwabić...i co ich uruchamia. serio. 

lubię eksperymenty. 

inaczej sobie nie mogę wyjaśnić, powodu dla którego zdrowy psychicznie człowiek, sięga po maszynę, żeby pisała za niego jego przemyślenia...o świecie, bo on chce uczestniczyć w dyskusji blogowej. no chyba, że to osoba głęboko zaburzona. lub cwana chcąca wyciągnąć kasę. na leczenie. ale może przesadzam i jestem niesprawiedliwa?

i nie, nie odrzucam AI, tak jak i nie odrzucam komputera, programów, gier, tłumaczeń, tłumaczy, korzystam z nich, z ich wiedzy z interenetów itakdalej, to zwyczajnie są kolejne narzędzia. i tyle. nie wydaje mi się to uzależnieniem. bo w takim razie wszystko jest uzależnieniem i popadamy w kolejny absurd.

rozwój technik wszelakich, które mają nam życie ulepszyć, zawsze miał plusy i minusy.

Pisanina AI jest Beznadziejna, śmierdzi fałszem i sztucznością, jest wylizana do granic i pozbawiona DUSZY. jest kurwa NUDNA. może znów jestem okrutna?

Lubię za to ruchome obrazy wymyślane, łączone przez AI, to w końcu ludzkie obrazy. ale podoba mi się "opowiadana w absurdalny sposób prosta historia obrazkowa. tylko...już mi się znudziła, bo ileż można tę samą historię obrazkową przyswajać. liczę na to, że wejdą nowe programy....

*

 "Perswazje netfixowe mi wpadły w oko. warto. lubię ten rodzaj narracji. Dakota wyśmienita w tym rodzaju.  i "Wredne liściki  jeszcze raz i dziesiąty raz "Prometeusz ??...chyba. natomiast polecam "Przesilenie zimowe, właśnie weszło. ja polubiłam. 

Co za pech, że nie mogę książek w papierze czytać, bo nie mam okularów. akurat gdy dysponuje czasem.
w końcu zaczęliśmy "Ministrantów. czego innego się spodziewałam ale może być.

*
Dlaczego my nie możemy dostać tanich biletów na trzy dni do Alicante...kurde. i polecieć gdy zimno, ciemno, i chujowo.
a teraz to mam u siebie Alicante i właśnie boli mnie głowa.
nic sie nie układa jak trzeba. no. 
buuu

14 komentarzy:

  1. Nigdy nie czułam się zobligowana do komentowania u kogokolwiek, tylko dlatego, że on u mnie coś skomentował. Owszem zajrzę na jakiś blog czasem z ciekawości, ale jak mi miejsce nie pasi, to się nawet nie odzywam, żeby nie zachęcać. Asertywna jestem, czasem nawet do bólu. A im bardziej czuję się dociskana, tym bardziej jestem na nie.
    AI moim zdaniem powinno się wydawać na receptę, czy jakoś tam ograniczać dostęp. To bardzo użyteczne narzędzie, ale pod warunkiem, że trafi do odpowiedzialnych ludzi. W rękach dzieciaków czy oszołomów staje się nieprzewidywalną trucizną. Że nie wspomnę, ile to badziewie wody pitnej zużywa podobno na chłodzenie. Świeczka nie warta zapałki czasami. Ale to jak z plastikiem - najpierw była euforia, że takie fantastyczne tworzywo, a po latach świat zasypany poliestrem, łykamy to w wodzie i jedzeniu, trujemy się i kombinujemy, jak się teraz tego pozbyć i czym zastąpić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jesooo ile rzeczy byśmy musieli wydawać na recepty. no ale jest coś na rzeczy.
      ech ogólnie cywilizacja zdaje idzie w niefajnym kierunku. od XIX wieku, choć coraz ładniej, wygodniej, sterylniej...no faktycznie jesteś asertywna :-)

      Usuń
  2. A ja na wczorajszym spacerze widzialam motylka cytrynka oraz duzo pszczólek.
    Ja zawsze uzywam tylko jednej sluchawki, drugie ucho otwarte mam na swiat i jego dzwieki, nawet w domu uzywam wylacznie jednej, glownie lewej :))) Ale czasem sie wyczerpie, to biore te druga.
    AI, podobnie jak alkohol i inne uzywki, jest dla ludzi, pod warunkiem jednak, ze sie ich nie naduzywa, to przydatne narzedzie, mozna sobie pogadac, popytac, porownac, ale korzystanie z niej, tej inteligencji, jako ze swojej pracy, to raczej dosc szybko rzuca sie w oczy.
    Mnie tam jedne zgubione okulary do czytania nie przeszkadzaja, mam zapasowych wszedzie cale stosy. Zeby nie musiec przekladac i pamietac, jedne mam przy lapku, jedne w torebce, trzecie w sypialni i jeszcze te slabsze poprzednie schowane na wszelki wypadek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeszcze się rzuca ale przestanie :-) zapewniam ciebie. oraz jasne wszystko jest dopuszczalne w rozsądnych granicach. albo granicach zdrowego rozsądku. natomiast pisanie bloga i innych tekstów przez AI i podpisywanie sie swoim nazwiskiem czy nikiem jest ...

      Usuń
  3. Alicante... Ile to wspomnień! Mieliśmy dom w Calpe (znasz?) i lataliśmy właśnie do Alicante (rzadziej do Walencji), stamtąd albo autobusem bezpośrednio do Calpe albo tramwajem z przesiadką w Benidormie:-) A wiesz, że właśnie wybieram foty do notki o Altei? Byłaś? Ale Alicante też jest super:-)

    Temat AI pomijam z premedytacją. To jest po prostu bardzo fe!

    Zdrowiej szybko, kupcie te bilety i lećcie zażywać hiszpańskiej sjesty, fiesty i maniany:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. znam Andaluzję: Grenada, Malaga, Giblartar, Kordoba, ale nie byłam w Alicante oraz Katalonie zwiedzałam. Mam ogromną ochotę wrócić do Hiszpanii. Ogromną.

      Usuń
  4. Masz trochę wolnego? To może Filipka posłuchasz? 😉
    Adam Widerski, "Odwyk", "Proroctwo", "Rewers" (w tej kolejności). Ja jestem w trakcie "Odwyku", jakkolwiek to brzmi 😄

    Dziś zauważyłam, że już hosty pomału wyłażą na światło dzienne. Ach, nie mogę się doczekać tych pierwszych liści wyglądających jak soczysta sałata 😍

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie na razie błoto i fistaszki oraz nadał płaty lodowe...wygląda wszystko nader nieestetycznie, ale jutro Naczelnik wygarnie śnieg ze skrzyń i pomaca ziemię, bo cebule i karpy trzeba wkładać.
      no dobra namówiłaś mnie na Filipka, zaraz gdy skończę Gołoborze, bo idzie mi sprintem i polecam. jest jeszcze Sznyta i Turysta na story.

      Usuń
    2. Sprawdziłam i na legimi też są, ale te co Ci podałam to z jednej serii 🙂

      Ja zaczęłam po domu nosić okulary zawieszone na łańcuszku 🤦‍♀️🤦‍♀️ Dżizas, co za obciach 🤪😂 Normalnie nie wyszłabym z takimi na ulicę, ale póki co używam tylko do czytania i dostaję szału, kiedy nagle coś muszę przeczytać w jednym pomieszczeniu, a okulary w drugim końcu mieszkania. I tak latałam jak kot z pęcherzem...

      Usuń
    3. kiedy pracuję z komputerem papierem, to nie zdejmuję. na dal korzystam w aucie i kinie.

      Usuń
  5. Miałam dziś przyciąć hortensje… no i może gdyby OM nie był w robocie, a Lokatorzy nie wybyli do wieczora…
    Ech… chyba krzyżyk położę na ogród w tym roku… będzie co będzie albo nie będzie 🙁

    Co do Al, oprócz tego, że wyświetla mi się odpowiedź, gdy szukam w jakimś temacie i bywa, że ją przeczytam, choć zdarza mi się nie zgadzać, a na pewno nie do końca, to niekorzystnam z tego źródła do innych celów. Nawet mnie nie kusiło.

    Mam garstkę blogów dosłownie, u jednych bywam często, komentuję u innych rzadziej, ale to wynika z różnych przyczyn,
    I normalne jest gdy ktoś nowy wpada i ma namiary na swój blog to zajrzę, bywa że zostawię komentarz, ale nie czuję się zobligowana do komentowania.
    Myślę, że wiem o kim piszesz… no cóż zachęcał mnie do bywania u niego, byłam na blogu na wordpressie, zajrzałam kilka razy.
    W ogóle nie wiem, czy ma tam jeszcze blog bo u Cię pojawił się zalogowany na blogspocie.
    Szczerze mówiąc w ogóle mnie to nie obeszło, tym bardziej że u mnie zniknął, czyli uznał, że nie ma co nawet fatygować Al, gdy ja nie komentuje u niego 🙃😇
    Ja po prostu bywam i czytam tam gdzie lubię, gdzie znam blog i autorów od lat, nie szukam nowych, ale gdy taki się pojawi, znajdując mnie, a moja rewizyta (tak uważam, że warto zawsze zajrzeć) okaże się w pewnym sensie „ucztą dla oka i ducha” to zostaje na dłużej, często już na zawsze.
    Bardzo ograniczyłam blogowanie, bardzo i właściwie już od kilkunastu lat mocno zweryfikowałam podejście. Od czasów Onetu. Dla mnie najważniejsze to mieć swój kawałek podłogi w jednym miejscu…

    Zdrowiej! ❤️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie dopadł już na blogspocie.
      mam tak samo, że wpadam, do kogoś nowego, bo warto zajrzeć ale gdy nie czuję się zainteresowana, z różnych powodów, to nie wracam...oraz owszem z czasem grono się powiększało ...niektórzy przestali pisać, niestety, nie znikam ich linków bo zawsze mam nadzieje, że może wrócą albo lubię do nich zaglądać jeszcze czasem.
      moja aktywność jest mocno uzależniona od czasu. w tym tygodniu więcej będę czytała niż pisała :-)
      i Ty zdrowiej :-** i nie szalej nu nu

      Usuń
  6. Znasz moje zdanie, i nie chce mi się o tym gościu..Bywa, że ludzie się zwyczajnie nudzą, mnie blog służy do względnej rutynowej kalendarzowej harmonii, no i zawsze mogę zamknąć to miejsce, kiedy uznam, że to już wszystko i nie mam siły na więcej. Lubię nie gubić, bo jak coś się w moim otoczeniu nie zgadza, to nerwica nie daje mi wtedy żyć, i muszę szukać aż znajdę. Dlatego się pilnuję :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bywa, że się nudzą owszem :-))
      i ja cierpię nerwicowo znam ten ból, także szukam...bez powodzenia na razie.

      Usuń

nie musisz Czytaczu ale możesz ....