... a do tego bonus w innym miejscu.
i mam zagwozdkę, który klub gorszy? będzie długi wywód, szczery i nie pozbawiony wyrazów,
ale warto.
Po stu latach pracy w szkole podstawowej postawiłam jedynkę z historii, na razie proponowaną.
i Ciekawe czy matka i córka skorzystają z propozycji ???.
Analizując dane wywnioskowałam, że jednak ten nie rokujący klub jest gorszy. ZDECYDOWANIE.
Dzieci da się lubić (z drobnymi wyjątkami), to rodziców należy strzelać popyskach i regularnie wybatożać.
Tak więc wygrał klub seniora (fuj i bleee).
Ostatnio mam zamiar zawezwać psychiatrę do obsługi tego klubu. nie ma nadziei na lepsze.
Nadzieja umarła pierwsza.
otóż robią rzeczy, które budzą moją: odrazę, rozstrój, zaskoczenie, nerwowość i śmiech na sali.
Okazało się, że przymknąwszy oczy na pewne ogólne i powszechne praktyki
wystarczą trzy osoby, żeby rozpieprzyć pozytywne nastawienie i chęci kontaktu.
Trzy osoby niepełnosprawne umysłowo, z defektami, z agresywnym nastawieniem, z początkami demencji albo najzwyczajniej niewychowane. i koniec. i się odechciewa.
a przecież nie ma gwarancji, że na trzech się skończy ...
a raczej się nie skończy. kurwa.
Osobnik numer trzy: pan jak wysoki tak chamski i arogancki - wydziera się na moich instruktorów
i zawsze ale to zawsze coś mu nie pasuje, udaje, że wszystko pamięta i udaje,
że po trzech latach (!!!) zajęć informatycznych, umie odczytać wiadomość na stronie:
Że zajęcia odwołane, bo łikend majowy. No udaje, bo inaczej po co by dzwonił po nocach i robił dym, że zamknięte, no zamknięte i burdel.
Osoba numer dwa- paniRuda - podobno wykształcona (ach całe życie pracowałam w urzędzie,
ach ach...) upierdliwa aferzystka, donosicielka i przekupa. potrafi pod teatrem, przed spektaklem
publicznie i dość głośno nawrzeszczeć na koleżankę emerytkę i oczy wydrapać w wyścigu do serca pana numer trzy.
Osoba numer jeden, top by top, creme de la creme, namber łan: Pankazimierz - głuchy jak pień, za to aparatu nie nosi.
Dlatego w kinie odbiera telefon i chowając się za kotarkę swobodnie rozmawia "myśląc",
że nie słychać - dodam w kinie studyjnym - i w tym samym kinie żre cukierki,
częstując wszystkich dokoła.
Ale najbardziej arogancki popis dał jednak w teatrze - spóźniając się jakieś dziesięć minut,
następnie ostentacyjnie przeciskając się przez cały CZWARTY rząd, zmuszając ludzi do wstawania
i głośno dyskutując o pogodzie w trakcie spektaklu.
Następnie częstując tymi przeklętymi szeleszczącymi cukierkami cały rząd i pięć okolicznych(!!!)
I ja się obawiam a nawet mam pewność, że Pankazimierz jak głuchy, tak proporcjonalnie głupi.
A w ogóle, to był Poznański Teatr Tańca ze spektaklem "Wesele, zaręczyny"
i klub seniora idealnie się wpisał w klimat, przechwycił butelkę z wódką i pociągał bezceremonialnie z gwinta,
a potem byli tylko oburzeni, że kieliszków nie podano i zakrzykiwali do aktorek NA ZDROWIE
i inne toasty.
Generalnie spektakl im nie przeszkadzał.
***
Zaległam ostatnio na hamaku i zasnęłam. potem zasnęłam oglądając film. niechybnie starość nadchodzi albo jestem zmęczona i niewyspana albo było za gorąco(29 stopni).
Przypomniałam sobie, które miejsce jest najlepsze w obejściu.
Chcę już na pasywną emeryturę i stały niewielki nawet dochód, by mi wystarczył a resztę dorobię.
żeby podróżować, żeby robić rzeczy !!!
... żeby jak najdalej od klubu seniora i klubu bachora ...
A i jeszcze muszę dodać, że mi jednak pykło w głowie. Czy na lepsze Kalino, to się okaże
he he he
Wczoraj nie przyszłam na spektaklik po angielsku mojej Grupy Siedzącej, odbywający się w szkole.
Nie przyszłam, bo mnie potraktowali "zbuta" na próbie a ja w ten sposób traktować się nie pozwalam.
Wychodząc z tej próby powiedziałam - proszę państwa, skoro wszystko wiecie,
to życzę wam udanego występu w piątek, a mnie nie będzie, radźcie sobie, puszczajcie muzę, ogarniajcie się organizacyjnie... itepe.
Wczoraj
od rana do mnie wydzwaniano w tej sprawie, najpierw zaniepokojona wychowawczyni,
bo oni nie wiedzą, że dziś grają... ???
potem zaniepokojeni ONI, w poszukiwaniu rekwizytów [ale grzecznie i uprzejmie oraz wywiadowczo, bo może jednak przyjdę (obuchacha)]
Podobno pewność siebie im nieco opadła, podobno byli zesrani, podobno...muza im nie poszła
i zagrali dwa razy... podobno jednak dali radę...co jest moją krwawicą. a reszta jest ich głupotą i lekceważeniem.
Pierwszy raz w życiu zrobiłam taką rzecz. Ale widocznie kiedyś musi być ten pierwszy raz.
Niemniej nikt mi w szkole nie uwierzył, że mnie nie będzie. czyli generalnie mają mnie za miękką bułę, za cieniasa, któremu się wystarczy rozryczeć, żeby nie dostać jedynki i którego wystarczy
przeprosić. i po sprawie.
ale żadnych deklaracji składać nie będę Kalina ;-)
A nie można by tych dwóch klubów połączyć? Seniorowie wychowowaliby młode pokolenie, psiocząc i narzekając na zepsucie czasów dzisiejszych, a bachorzęta by się świetnie bawiły, dręcząc staruszków. Pomyśl.
OdpowiedzUsuńAgniecha Ty nawet nie wiesz jaki to jest GENIALNY pomysł, no przecież kabaret i kino akcji oraz dobry triller ZADARMO !!! trzy w jednym.
UsuńPewnie że wiem że to fajny pomysł, w zamierzchłej młodości jeździłam na plenery wyjazdowe z WDK sekcja plastyczna, i te plenery były zawsze łączone: sekcja seniorów+ sekcja młodzieży. Było przezabawnie. Gwoli wyjaśnienia dodam, że przynależałam do grupy młodzieży.
Usuń)))) no popacz a ja organizowałam plenery z dzieciakami )) ale do głowy mi nie przyszło, żeby im psuć romans ze sztuką takim towarzystwem ;-)
UsuńAgniecha ma na ogol bardzo trafne pomysly, ten tez. A gdyby jednak to nie wypalilo, zaopatrz sie w jakas zajecza nozke czy inny pejcz i w razie niesubordynacji, nawalaj ile fabryka daje. Gwarantuje powodzenie, a i Ty upuscisz nieco nagromadzonej frustracji.
OdpowiedzUsuńach ach gdybyz to nie było zabronione gdybyż, seniorzy by nie przezyli...
UsuńSą rzeczy, o których wolę myśleć, że to żart, bo inaczej musiałabym oszaleć. Pozwolisz, że uznam, że picie alkoholu podczas spektaklu było, jak piszesz u góry bloga, kłamstwem i konfabulacją. Innego scenariusza nie dam rady zaakceptować.
OdpowiedzUsuńdla jasności dodam, ze wódą częstowali aktorzy, CZĘSTOWALI a seniorzy przejęli całą butelkę !!! to była prowokacja i taki koncept z cyklu "z kogo sie śmiejecie, z siebie się śmiejecie" wiesz widownia spiewa majteczki w kropeczki(kurwa w i fuj) znaczy repertuar weselny... z głośnika leci nagranie posła pisu, ktory napierdala swoją żonę!! taki polski narodowy klimat w ktory oni sie wpisali...niestety
UsuńW pelni zgadza sie przeklenstwo "obys cudze dzieci uczyl", tylko kto cie przeklal??? Ja czynilam te nieprzyjemnosc pol roku w szkole dla rozwydrzonych nastolatkow, uznalam, ze kare za cos (za co????) odbylam w zupelnosci!
OdpowiedzUsuńA picie alkoholu na spektaku o weselu - no przeciez na weselu sie pije! Takoz na zareczynach! :))))
Basiu z tym alko to ofkorss masz rację )))))
Usuńa uczyć lubię jednak i to bardzo )))) będę pierdzieć na nich, drzeć, się przeżywać - jednak coraz mniej się już angażuję emocjonalnie, będę ich męczyć a oni mnie ...
ale mogę w każdym momencie zrezygnować i to poczucie niemusienia mnie trzyma w pionie )))
To są warunki szkodliwe, jednak, mam nadzieję, że jednak jakoś to wszystko sobie odbijesz :*
OdpowiedzUsuńtak zwłaszcza mi si e to na zdrowiu odbija ;-P
Usuń