czwartek, 25 października 2018

Owczy pęd w kierunku niepędzenia, sloulowania, wyciszania i relaksu.

Siedzę i układam te klocki konkursowe w lapku na dziś, na zaplanowany dzień obchodzenia wolności przez kraj/miasto tutejsze. że marszałek marszałkiem marszałkowo marszałkuje.[ się porzygają tym marszałkiem chyba]. siedzę a miejscówkę mam fajną w domu przy stole i widoki mam zapierające dech zwłaszcza, gdy widzę z każdej strony drzewa, tuje, krzaki w pozycjach mało wyniosłych.
Piździ jak cholera. jakby się piździcho rozpiździło nadmiernie i zapiździć nie mogło.
Nadal śpię za krótko. mieszanie mas mnie wykańcza.psychicznie, fizycznie i w ogóle każdo!!
każdo mnie wykańcza, bo ma konsekwencje.
Trzeba się więc ratować, nes pa?  Zeszły łikend rozpoczął u mnie pęd i ciśnięcie w stronę SPA, basenów solankowych, saun i zabiegów relaksacyjnych. Zaprawdę powiadam, że owszem remont niedokończony i kilka ładnych tysi mnie jeszcze z kieszeni wyszarpnie - drzwi szklane przybyły po dwóch miesiącach(hurrra za stalinu za rodinuuu) i majster znalazł jakieś fakturyyy i szkło w kuchni trzeba zamontować ... śmietnik z segregacją ...
ALEEEE nic i nikt mnie nie zatrzyma w szukaniu równowagi i sprawianiu sobie przyjemności  aby się poziom oleju wełbie wyrównał. a w mięśniach ciśnienie spadło.
kiedyś? wystarczyło? się przejść po fajnych sklepach czy wejść do empiku i się nie spieszyć.
dziś nie mam na to czasu ale też i nie mam już presji na rzeczy ..książki.. płyty..
Dorosłam do innych potrzeb, spełniania innych przyjemności.
bardziej osobistych bym rzekła.

Tymczasem jednak dość ciepło jak na koniec października, prawie listopada. przecież pamiętam smutne święto w białym gównie upaprane i przeraźliwie zimne, że cmentarne strojnisie we futrach paradowały między płytami cmentarnymi, zapachami chryzantem i świec.
Zbliża się ten czas. trzeba się przygotować.
aha i jeszcze trudno mi myśleć o doniczkach z ziemią kwiatami w ogrodzie, że przyjdzie mróz i porozsadza kiedy w domu jeszcze tyle  drobnicy upierdliwej sie wala niepoukładane i w garażu i pod wiatą...
Trzeba mi sąsiadów od chryzantem odwiedzić i przytargać na taras.

17 komentarzy:

  1. Warto o siebie dbać a jak się pracuje to nie ma czasu na nic nie mówiąc o sobie :) na szczęście mam już doniczki ogarnięte. Co rok odgrażam się że na wiosnę jedna donica i już a przychodzi ciepło i jak popaprana kupuję kwiatki ustawiam wieszam sadzę i dokładam. A w jesieni trzeba to sprzątać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no i czy to nie głupie jest? powinno się mieć czas dal siebie przede wszystkim i dla własnego zdrowia ..ech banały ja wiem ale w końcu nas to zabija.

      Usuń
  2. Też dzisiaj pracuję.
    Czytam, dopisuję, wykreślam, przeklejam i podziwiam, jak silne słońce co chwilę chowa się za grubymi chmurami, a po chwili wychodzi nagle i świeci jak to tylko słońce potrafi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas już tak nie świeci. zimnawo raczej. niestety lato nie jest wieczne ))) co za szkoda

      Usuń
  3. Moje spa to 60 min treningu dziennie. Po pracy. Do zatok dołączyła rwa kuźwa kulszowa. Nie ma widoku na odpoczynek bo listopad zacznie się przytupem, a potem emocje będą stopniowo narastały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zazdroszczę tych 60 minut dziennie ) pod każdym względem, czasowym, kondycyjnym ...

      Usuń
    2. Czas to 22:00, niekiedy później😊 O kondycji już kiedyś pisałam. Pierwszy raz 12 minut mnie pokonało. Dzisiaj daję radę. Jest ok.

      Usuń
    3. o ooo rany rany o 22 już jestem tak zmeczona, ze padam na pysk na kanapie, przed komputerem przed netfliksem ...wszędzie.
      ja bym musiała ranooo i gdy jest przyjemnie to lece w pola ale gdy piździ i leje nie latam.

      Usuń
  4. U nas 1 listopada to normalny dzien pracy, bez zadec bogoojczyznianych i tratowania cmentarzy, bo przez caly rok czasu nie bylo, a teraz trzeba, bo sasiedzi na jezory wezma. I cale szczescie, bo wole jednak pracowac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to znaczy ja tam wolę mieć wolne ... a powód mnie już nie interesuje

      Usuń
  5. Dobrze, ze jestem daleko od tego wariactwa cmentarnego, a potem bogoojczyznianego. NIC mnie nie rusza, pogoda moze byc do d..., a ja nie musze wychodzic, chyba zebym z glodu zdychala, co mi nie grozi. Bole stawowe okladam cieplymi szalami, siedze pod koldra i na zmiane tv, netflix, laptopik, albo wszystko razem. Nie zazdrosccie mi, bo ja juz jestem stara i brzydka, po,arszczona i pokrecona, a wy w kwiecie wieku, biegajace mlodki macie szanse na jakis urlopik w roku, albo dwa urlopiki. Mnie sie juz nie marzy :))) najlepiej mi w domku!http://teatralnaforma.blogspot.com/
    Z doniczkami zdazylam o dziwo, przedogrodek tez przygotowany do zimy, jedynie jedna grzeda pod plotem nieoplewiona zostala, ale co tam, tam rosna juz trzy lata zarosniete truskawki na przemian z rukola, szczypiorkiem i bogwiczym, jak nie bedzie odpowiedniej pogody, to zostanie do wiosny!
    Trzymajta sie dziewczyny cieplo, zeby jakos dozyc do marca czy kwietnia :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) pomarszczona :)) a ten link to nie wiem, jak mi tam sie znalazl :)))

      Usuń
    2. bogo nie bogo też mi zwisa razem z cmentarnymi obrządkami.

      Usuń
  6. och przyjemności, lubię, ale nie ogarniam. :( dobrze, że masz fajne widoki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja lubię i postanowiłam ogarniać ... zawzięłam sie ))))))) na siebie

      Usuń
    2. ważne, że lubisz i robisz :)

      Usuń
    3. rób i Ty, bo to ważne, zeby lubić siebie i dawac sobie przyjemności ))

      Usuń

nie musisz Czytaczu ale możesz ....