poniedziałek, 5 listopada 2018

Dekada.


Krzywa temperaturowa dobowa mnie wykończy. W ciągu dnia biegam na bosaka po domu
 i po tarasie i ogrodzie(w listopadzie!!!?) a w nocy auta pokryły się...szronem.
Tymczasem ja mam kaktusy na tarasie i pod płotem oraz cztery piękne chryzantemy w donicach na tarasie i przed domem, prezent od moich sąsiadów, ze wsi.
Baśka robi takie przepiękne chryzantemy, bo jest ona artystką kwiatową i nie tylko.
Mają fajny dom, mają ogród z pomysłem. Wszystko w trakcie roboty... bo już nie mają siły.
Mają folie w których są  dopieszczane setki chryzantem...każda skubana i obłamywana aby uzyskać efekt kuli idealnej....nawet nie wiecie ile pracy kosztuje zrobienie takiej idealnej, proporcjonalnej półkuli w ciągu Fibonacciego.
ile skubania, ile serca, miłości i czasu. ano nie wiecie. i ile siły potrzeba. której już braknie.
A tymczasem ludzi do pracy nie ma. do ciężkiej fizycznej pracy nawet za dobre pieniądze.
...
Wiele razy myślałam o ucieczce z tego domu,  w związku z tym, co tu się działo
 i jakie spotykały nas niespodzianki. i jak już bardzo byłam zmęczona i wkurwiona i jak brakowało pieniędzy. i jak cholernie byłam wściekła na siebie, że mam taką wadę mówienia Z,
gdy już powiem A. 
Wtedy myślałam o miejscu i o sąsiadach. opłaciło się zacisnąć zęby kilka razy.
O powrocie do miasta mowy nie było. i nie ma. Gdzie ja bym znalazła takich sąsiadów?
tyle wolności? Ano nigdzie.
Po dekadzie jesteśmy w dobrym miejscu, z dobrymi ludźmi dokoła, miejscu wygodnym, spełnionym.
Dom jest zbudowany ostatecznie !!!Wszystko w nim naprawiliśmy, poprawiliśmy, zamieniliśmy
 na lepsze. [Pozostał do zrobienia na zewnątrz - ale to jest fraszka. możemy nie musimy.
 nic już nie musimy]
Jest WYGODNY. tani w utrzymaniu, zwłaszcza grzanie i ciepła woda.
Pompa ciepła w połączeniu z produkcją prądu, okazała się strzałem w dziesiątkę.
Mamy kominek z nawiewem dla urody i fotowoltaikę dla wygody.
System grzania jest zsynchronizowany na kilka sposobów - pompa powietrza, olej opałowy,
piec na drewno. Gdy mamy kasę i nie chce nam się latać do kotłowni, gdybyśmy chcieli wyjechać zimą lub jesienią i gdy cały dzień bywamy w pracy chodzi pompa. A gdyby temperatura spadła do minus trzydziestu dogrzewamy olejem opałowym a gdyby kasy zabrakło, drewnem.
A to ważne, bo nie jesteśmy uwiązani, możemy wyjeżdżać swobodnie zostawiając Matkęjadwigę
 w domu.  Sami nie rąbiemy, nie wdychamy i nie smrodzimy.
Człowiekowi się wydaje, że jest wieczny i sprawny. ano nie jest. patrzę na naszych sąsiadów sporo od nas starszych i widzę to, że im się nie chce lub już nie mają siły...lub chorują.

A my zrobiliśmy wszystko, żeby nie musieć wracać do miasta. na stare lata.
A ponieważ nigdy nic nie wiadomo, możemy śmiało sprzedawać dom. (kupcy już są))
Dom wzbudza zachwyt u każdego, jest w dobrym miejscu komunikacyjnym, zaledwie siedem kilometrów do miasta i tyle samo do morza. W dobrym miejscu turystycznym,
i agroturystycznym - Dolina Charlotty we wiosce. Koncerty, SPA. las, cisza, jezioro, ryby.
Dobre miejsce dla każdego.
Potrzebne mi takie poczucie bezpieczeństwa. Po całości
z drugiej strony nie chce całej energii wypstrykać tutaj lub(niedajbuk) w pracy.
 I potrzebny mi TERAZ  czas na wyjazdy, eskapady i odloty. oderwanie i odpoczynek.

Wszystko układa się w pewnym cyklu. Było szaleństwo teatralne w moim życiu, szaleństwo
któremu podporządkowałam piętnaście lat mojego życia.
Ale taka formuła choć atrakcyjna się wyczerpała, bo ludzie się wyczerpują, mówiąc oględnie.
Przeprowadziliśmy się na wieś. Odpuściłam teatr, pracę i zapadłam się tu w szczęściu wsiowym,
ogród, kwiatki, nasadzenia, wino, nalewki, owoce, zdrowe warzywa, spacery po polach, pies...
ech [artystycznym też, malowanie, glina]
Nie dało rady. Wróciłam do teatru i do pracy ale ... wszystko się zmieniło. Jest inaczej.
Choć nadal tęsknię i jeszcze czasami beczę za idealistyczną teatralną komuną.
Ubolewam nad niedoskonałością człowieczą. Mam nasz rodzinny dom. miejsce na ziemi
 i nie zostaję z niczym. z rozbabranym wnętrzem, z rozpieprzającą pustką,
gdy ludzie się nie sprawdzą.
Zresztą
Nie dam im już szansy drugi raz. never. ever.



13 komentarzy:

  1. Ludzie mają to do siebie...Ale jeśli masz swoją twierdzę to nie straszne żadne nie-ludzkie poczynania. A wiesz, że mi świta, żeby kupić dom na większym wypierdziu, gdzieś, gdzie jedzie się z asfaltowej drogi przynajmniej pół godziny....i zacząć wszystko od nowa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a to dobry pomysł, też marzę o Bieszczadach... tylko mierz siły na zamiary, a z drugiej strony życie zaczyna się tam, gdzie kończy się Twoja strefa komfortu.

      Usuń
  2. Ja juz jestem za stara na drastyczne zmiany w zyciu, a slubny to juz w ogole, ale marzyl nam sie kiedys dom na zadupiu. Teraz trzeba patrzec, zeby do lekarza bylo blisko, a na prace ogrodowe tez juz sil nie starcza. Pewnie pozostaniemy tu do konca dni swoich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nigdy nie wiadomo Pantero a z drugiej strony masz wygodne życie, dlaczego z niego rezygnować.

      Usuń
  3. Mnie czeka jeszcze przeprowadzka. Najpierw sobie tego nie wyobrazalam, bo jestem zakochana po uszy w NYC, ale z wiekiem juz czlowiek nie korzysta z tego wszystkiego co oferuje tak ogromna metropolia. Czas na zmiany, dojrzewam i nawet zaczynam sie tym podniecac:)) znaczy pozytywnie do tego podchodze. Na pewno zostaniemy w stanie Nowy York, bo nie wyobrazam sobie zycia gdzies indziej, a juz na pewno nie na poludniu Ameryki.
    Dekada to na pewno wystarczajaco dlugo, zeby zapuscic korzenie i wiedziec/czuc ze to Twoje miejsce na ziemi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, że tak wielka metropolia może męczyć, ale z pewnością życie w niej nigdy się nie znudzi) tyle miejsc i ludzi...ech zazdroszczę czyli w Twoim przypadku Star, to będzie miejsce spokojniejsze, wioska jakaś, łono natury ?? blisko miasta. Dopóki pracuję za daleko od miasta uciec nie mogę a potem może być za późno jednak...znaczy Bieszczady na przykład. choć korci i kusi taka myśl...

      Usuń
    2. To ma byc male miasteczko, wiesz ja z tych do musza miec gdzie zrobic paznokcie ;) a na wsi nie zawsze jest taka mozliwosc:)))
      Przeprowadzka ma sie odbyc za dwa lata wiec jest sporo czasu na rozgladanie sie za okolica. Chyba najbardziej nam pasuje polnoc stanu NY blisko jeziora Ontario, a tak pomiedzy Buffalo i Rochester. Buffalo jest wazne ze wzgledu na ewentualny powrot mojej choroby, bo tam jest swietny szpital rakowy, Rochester jest wazny ze wzgledu na ulubione sklepy, z ktorych teraz tez korzystamy:)))
      No i w ciagu gora dwoch godzin moge byc w winiarniach krainy Finger Lakes:)))
      W stanie NY jest w sumie wszystko co lubie, znaczy, gory, jeziora, rzeki, wawozy itp. Na starosc juz po tych wawozach nie polatam... chociaz licho wie, tu jest wszystko przystosowane dla ludzi zarowno starszych jak i niepelnosprawnych wiec np. sa wawozy ktorymi mozna plynac pontonami, albo gory nad ktorymi mozna latac malymi samolotami dla turystow, na wiekszosc gor mozna wjechac samochodem. To wszystko neci:)))
      Milosc do NYC zostanie mi juz do konca moich dni, ale juz czas zaczac zyc nie tylko spokojniej ale i nizszymi kosztami, NYC jest tak cholerycznie drogie, ze zyjac tu tylko z emerytur musielibysmy naprawde przeswietlac kazdy banknot przed wydaniem.

      Usuń
    3. acha ))))
      faktycznie pięknie jest tak jak mówisz i nie potrzeba głuszy leśnej ))

      Usuń
  4. kochana, Ty jednak jesteś spełniona, nawet jak tego jeszcze nie czujesz
    masz swój kawałek raju, reszta to chwilowe zakłócenia rzeczywistości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sonic kochana )) chyba masz rację )) lubię swój dom i wieś tylko pracuję za dużo ;-)
      i przejmuje się za bardzo...podoba mi się chwilowe zakłócenie rzeczywistości )))))))

      Usuń
  5. Obejrzalam video z tej Doliny Charlotty - KOSZMAR! :)
    (Jak dla mnie, oczywiscie. Nie lubie elegancji, przepychu, nie lubie jak kelner kolo mne lata i przeszkadza. Jam zwolennik prostoty i spokoju.)

    A wam dobrze bedzie w tym domu, to wspaniale miec takie miejsce Teatralno! Warte harówki.
    Ja nie trace nadzieji, ze kiedys nam sie jeszcze uda przeprowadzic - na pewno nie do domu, ale do jakiegos spokojniejszego mieszkania. Daj buk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na początku było fajnie - domki na jeziorze w dolinie zbudowane szachulcem, prostota i styl...potem powstało SPA...niestety choć wybieramy się tam na baseny sauny i wybieramy i wybieramy i wybrać nie możemy )))
      i zwierzyniec puszczony luzem i stajnie...teraz wszystkie zwierzęta w klatkach dodatkowo płatna atrakcja...
      Aktualnie masz rację to maszynka do robienia pieniędzy!!! koszmar!!!
      jedno co lubimy w dolinie, to koncerty... ale też mamy uwagi. O Charlocie
      piszę raczej w kontekście ewentualnej sprzedaży domu. może kiedyś...po decyzji o ucieczce w Bieszczady ;-)

      Usuń
    2. tak, tak, kontekst zrozumialam - i to racja, miejscówke pod tym wzgledem macie super.
      Ale na razie nie uciekajcie :)))

      Usuń

nie musisz Czytaczu ale możesz ....