czwartek, 29 stycznia 2026

Dzień wtorkowy. Na pustynii.

 Czyli buggy. I melduję, że przeżyłam. Tylko 13 godzin później już wyjeżdżaliśmy do Luksoru.

Ale najpierw kilka ujęć hotelu srana, bo buggy było skoro świt. O 8ej.

A ja się obudziłam o 5 ej.  Z wrażenia. I niechcący oglądaliśmy Wschód słońca.



Słońce szybko wędruje a my pedzimy na pomost przed siódmą podgladać delfiny






Kompletnie puste plaże nasze hotelowe 

Droga do pustyni

I śniadanko o 7 rano szybkie z dużą kawą.



Cynamonkom się nie oprę a podają też moczone w mleku 
Noo bogowie egipscyy


I wsiadamy do busa oraz wiozą nas w to samo miejsce mojej klęski sprzed 2 lat. Okazało się, że  buggy przez pustynie to jest bardzo fajna jazda. adrenalina, widoki, przeskoki i zapylenie, że momentami nie widziałam kamery...no działo się i polecam.







I nad morzem też jechaliśmy. Najpierw na pustyni zrobił nam przerwę w ciekawym miejscu pod drzewem. Można było wejść na wydmę i horyzontalnie ciągnęły się urokliwe widoki. Będzie za chwilę zdjecie z góry. Plaża wyrzuca  umierającą rafę ogromne muszle, na prawdę ogromne i koralowce 











PUSTYNIA mnie woła. 

A potem wielbłądy których nie zamierzaliśmy używać i degustacje herbat, przypraw, kremów, olejów...bo od tego nie uciekniesz. Znów wylądowaliśmy z trzema paczkami herbat, owszem bardzo aromatycznych i smacznych, na stres, na odchudzanie i daktylowa. I butelką smarowidła pięknie pachnącego zapakowaną w szlachetne szkło z Kleopatraą a jakże ...przy targowaniu się Naczelnika z miejscowym chłopakiem popłakałam się ze śmiechu.
 Odnoszę wrażenie, że my tu z nimi w jakąś grę gramy. Obie strony na swój sposób to lubią a przegrywa ten co nie umie. A najlepiej wychodzi na tym ten co klei głupa czyli ja. Opiszę ten bakszysz osobno. 

Dużo jem, dużo leżę na słońcu i dużo śpię. Środa była spędzona na 20 godzinnej wyprawie do Luxoru, Karnaku, Doliny Królów i Hatszepsut. Mogę tam jeździć jeszcze wiele razy...

 Ateraz paluszek.  
Otóż zaplanowałam pływanie w basenie  z podgrzewaną wodą, temp 30 stopni i ...kto by się spodziewał, że basen ma dno. No kto by się spodziewał. Ja jestem bardzo filigranowa i jak nie przypieprzyłam dużym palcem lewej nogi w dno...
To teraz nuszka wygląda tak, że jest spuchnięta, zielona z fioletowymi wybroczynami, to zdjęcia po 20godzinnej wyprawie wczorajszej...Bardzo byłam dzielna.






1 komentarz:

  1. I tak dobrze, ze nie skoczylas do tego basenu na glowe :)))) Nuszka powinna sie w koncu zagoic, z glowka mogloby byc gorzej. Cieszy, ze sie tak dobrze bawicie, przynajmniej macie cieplutko, a u nas sniezyca od rana, wszystko zasypuje.

    OdpowiedzUsuń

nie musisz Czytaczu ale możesz ....