sobota, 3 stycznia 2026

Reset. i realizacja zakrzyku: Żyj, jakby jutro świat miał się skończyć ... tylko skąd brać na to siły ??

 Oby tylko nie przytrafiła się kumulacja...

[że i bóle całego ciała od stresu i kaszel i katar i grypa albo inna cholera, zaraza, jak to zazwykle po dużym stresie]

Za kilka godzin odwożę MJ na pkp, Napisałam wczoraj. i odwiozłam z rana i w całej trasie pociąg miał godzinę spóźnienia, i to z powodu zepsutej lokomotywy, nie opadów śniegu. 

napisałam jeszcze wczoraj:

i mam nadzieję, że tory będą przejezdne. otóż. MJ w strachu i panice od kilku dni. 

Tak było. przez cały ten wyjazd głównie mieliśmy fan i bardzo przyjemne odczucia ale przeplatane obserwacjami warunków przemieszczania się. i trwogą z tym związaną. bo wiadomo, że tak jest, gdy na początku dostaniesz z liścia...

Dziwny to był wyjazd. 

choć niezwykle udany, nawet jak na okoliczności, których nie lubię, ale podróżowanie totalnie niesprzyjające. do tego stopnia, że ostatni raz jechałam autem, taki szmat drogi, zimą, gdy zapowiadają załamanie pogody. Serio. Nigdy więcej. Wszystko było: mróz, śnieg, zawieja, zadymka, szklanka, ślizgawica i mgły...oraz auta powywalane w ilościach hurtowych. kilka godzin jazdy dłużej dla moich pleców, z powodu warunków. i powyjazdowo masakryczna spinka, która mnie dopadła. 

[ścisk mi masakruje kręgosłup więc dziś, długa kąpiel w magnezie a jutro planuję masaż balijski w Dolinie Charlotty ]

i taka kicha pogodowa w jedną i w drugą stronę podróży. jak sobie pomyślę, że zamknęli s1(zmieniłam bo mi się ekspresówki pomieszały)) zaraz po naszym przejeździe...to mi tyłek cierpnie. a i tak jechaliśmy 40 zamiast 140km/1h.

To, że zdołaliśmy wrócić w jednym kawałku razem z autem i że nie trzeba było jechać s7, to zapowiedź szczęśliwego początku nowego roku. i że nic nas nie złamie i nie zatłucze po drodze...tak sobie myślę. tak sobie wmawiam.

Za dwa tygodnie znów Wylot, tym razem...

(jeszcze nie wiem dokąd ale wiem, że lotnisko musi być blisko. i nie wiem czy w ogóle, bo jakoś zmęczona jestem tym razem bardziej i cały czas ze mnie schodzi).

nie mam czasu na prawdziwe leniuchowanie, które sobie obiecałam, więc zawalam lektury, bo innych zajęć zawalić nie mogę. nadrabiam zaległości  i z kopyta ruszyłam z planowaniem ferii zimowych. układam grafik swój osobisty, joga, badania, dentysta😫 

W pierwszy dzień nowego roku, zgodnie z planem nic tylko piżama, jedzenie, i wino musujące. oraz pranie. wiadomo. i zgon za zgonem. próba odsypiania. dojadanie. męczarnie niestety.

kaca nie miałam, bo po czym ? w zasadzie nic tej nocy (tfu) sylwestrowej nie tknęłam, a w czwartek też ostrożnie. jeden kieliszek bombelków. 

Za to wczoraj odkryłam coś pysznego. w ramach porządków. no niestety już musiałam pracować, bo jeszcze kilka faktur się przypomniało. no mój gabinet, na mnie czekał. rozpakowałam na razie kanapę i wywaliłam książki i ceramikę z kredensu. nigdzie nie poszłam, w żadne przeceny...w żadne ludzkie siedliska. wracałam do domu, bo zapowiadali opady od 16.ej. a mi tyłkiem rzucało na rondach i buksowałam w miejscu. no jasne, że ślisko i nowych opon przecież nie zakupiłam. 

Wracając do porządków, to butelki z naszymi nalewkami z pigwy, czarnego bzu, aronii i wiśniówki przestawiałam, robiąc miejsce na ostatnie z 2025 roku i tak wymyśliłam nowy smaczny zestaw : słowacki likier kawowy plus nasza wiśniówka z 2023 roku, mało słodzona kwaśnawa. co dało efekt wiśni w likierze i czekoladzie. pychaaa powiadam Wam. 

No więc popołudnie wolne i zaplanowane z cyklu : 

zaległości serialowe odbębniamy, już w czwartek zobaczyliśmy zgodnie z planem ostatni odcinek "Jedynej, a niech ich szlag, jakie ładne przejście zrobili do następnej serii ...a serial bardzo mi się podoba. i podoba mi się wizja świata bez przemocy, własności prywatnej, zabijania. 

Próbowałam zobaczyć netfiksową nowość "Żegnaj June. ale z MJ się nie dało, temat jej nie podszedł. Wrócimy do tematu dziś.

a Wczoraj obaliliśmy Finał serialu, który rozjebał system i Netflix:

Noc z 31 grudnia na 1 stycznia była wielkim świętem popkultury. Netflix wypuścił finałowe odcinki serialu "Stranger Things". Nie wszyscy mogli włączyć epizod równo z godziną premiery, bo serwis uległ awarii...

Napłakałam się, jak gupia. przy każdym odcinku w zasadzie. i już koniec. a szkoda. 

Sama sobie obejrzałam dobre francuskie kino, jakie lubię czyli " Jane Austen zrujnowała mi życie. niby komedia romantyczna, to samo zło ale nie w tym przypadku. 

Skończyłam "Ostatni Świt, Gorzkiego. ale chyba muszę jeszcze raz od pewnego momentu przesłuchać...bo podróż była stresująca i myśli uciekały... zaczęłam "Więzi,  MM Perr. i czekają książki w papierze, których nie dokończyłam a nabyłam dwie nowe.

A teraz patrzę jeszcze z łóżka z dobrą kawką, na zawalone okna połaciowe. śniegu naprało w nocy, że hej. pługi jeżdżą, jak szalone. kołdra z wełny owczej się pierze i czekają kolejne prania. Dwa Posty z wyjazdu się piszą... 

Podsumowań 2025 na razie nie będzie. może do końca tygodnia przyszłego się uda. Nadrabiam blogi. 

17 komentarzy:

  1. Dobrze zimówki to podstawa, ja mam prawie nówka i ślizgają się bardzo, ponieważ sporo ubitego i wyslizganego śniegu praktycznie wszędzie 😱

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no miałam se kupić nowe zimówki ale zimy nie było, więc zostałam z tymi całorocznymi, jak ten Janek Himilsbach z angielskim🤭

      Usuń
  2. Oja oja, w ogóle nie rozumiem zimowych wyjazdów i jak kocham Pragę, tak nigdy tam o tej porze nie pojadę 🤣 Tak że - dobrze, że żyjecie!
    Twoje filmowe i serialowe podpowiedzi muszę przejrzeć, pamiętam tylko, że "Żegnaj June" mam już zapisane w linkach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to jest bardzo dobry film, zdaje się, bo i reżyseria znakomita i obsada.
      a posty z Bratysławy zobaczyłaś?? powiem ci, że mnie się ta Bratysława bardzo spodobała, bo Pragę to oczywiście kocham, prawie jak Ty.

      Usuń
  3. Przygodę z A1 odczytywałabym jako dobry prognostyk na nowy rok - co nas nie zabije to nas wzmocni (maślanka zresztą też) i z każdej czarnej d... jest jakieś wyjście. Filmów ostatnio prawie nie oglądam, mam jakiś przesyt, za to książek do przeczytania góra rośnie i w empiku mam już zaznaczonych paręnaście pozycji, ostatkiem silnej woli powstrzymuję się przed ostatecznym kliknięciem.
    Wspaniałych podróży i pozytywnych wrażeń! (chciałam napisać: mocnych, ale ta A1 mi się przypomniała, to może nie).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 😂😂a pięknie dziękuję i rzeczywiście, mocnych, to już mam nadto i wystarczy.
      jakoś kiedyś lepiej znosiłam takie sytuacje...hmmm starość chiba. bo ja sie nie czuje wzmocniona tylko totalnie zniechęcona 😘
      oraz tak książek stosik w papierze rośnie i sklęsnąć nie chce. ni chu chu. a tyle jeszcze mam również zaznaczonych i ciągle nowe wskakują na Storytel. masakra.

      Usuń
    2. cholera chyba ekspresówki pomyliłam...zdaje sie zamiast a1, s1 choć pewności nie mam. buchacha w każdym razie coś się nie zgadza bo to za Toruniem chyba było...🙈🫣

      Usuń
    3. dla mnie bez różnicy, rejony dość mocno odległe ode mnie, więc i tak nie rozróżniam tych numerków :)

      Usuń
  4. Wez no, Teatralno, zakrzyknij cos dla starszych osob, bo skoro Tobie sil brakuje, to co ja mam powiedziec? :))) Ja za Toba nie nadazam! Wlasnie skonczylam odgruzowywanie auta ze sniegu, spadlo i przymarzlo, palcami nie moge ruszac, dobrze choc, ze startuje bez oporow, znaczy akumulator dobry, nawet po kilku dniach stania na mrozie.
    Widzialam w telewizorze te armagiedony na drogach w Polsce i czytalam komentarze durniow, ze winien jak zwykle Tusk. Mieliscie naprawde szczescie, zescie wyszli z tych podrozy calo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no wiem kochana wiem. dociera do mnie szczególnie teraz...ale i w czasie było mało przyjemnie. i byłam solidnie zestarchana.
      Naczelnik jest świetnym kierowcą, na prawdę, wiesz mi z nikim innym bym sie nie odważyła pojechać. jeździ wozem strażackim w różnych warunkach...ale skoro nawet on bluzgał i trąbił (masakra) oraz musiał się bardziej skupiać niż zwykle, to ja dostałam paraliżu. kurewa.
      Durnie od tego, że winien Tusek, niech siedzą w chałupie, na dupie. po co się pchaja na drogi, gdy nie umią w te klocki. odpowiem po pisdzielczemu. i na ich lewelu, nie umisz to nie jedź.

      Usuń
    2. Teatralno, paczka dotarla, ostal mi sie ino ptaszek i kartka, miseczka poszla na miazge mimo dwujezycznych ostrzezen :((((((
      Ale przynajmniej mam dwa grubelki od Ciebie, stary rezydent dostal towarzyszke. Bardzo bardzo dziekuje ♥

      Usuń
    3. omatokoi kurwamać, że się tak wyrażę.
      no nie umiem zapakować tych misek, nie tylko Twoją szlag trafił, cholera jasna.
      przykro mi, następną zapakuje jakoś bardziej. a była taka w kropeczki do grubelka specjalnie dobrana w parze.

      Usuń
    4. O malo sie nie splakalam, kiedy ja wyjelam, taka fajna.

      Usuń
  5. Żegnaj June obejrzałam jeszcze we własnym łóżku… Nie wiem, dlaczego, ale myślałam, że dopiero dziś wracasz- no wszystko mi się zlewa.
    I wmawiaj sobie, wmawiaj, bo wystarczy tego stresu!
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie przejmuj sie i mnie sie zlewa a 'Tobie ma prawo.
      po pierwsze wracaliśmy ze względu na armagedon po drugie na psa...
      June wydaje mi się bardzo dobrym filmem ale nie wiem czy temat faktycznie odpowiedni na odstres i odwilż.

      Usuń
  6. Żegnaj June obejrzeliśmy, bardzo bardzo i wzruszająco!
    Podróżowanie w zmiennej aurze nie jest fajne, choć tylko w niektórych rejonach.
    Zabawnie słuchać w mediach zdziwienia śniegiem, zaspami, porady jak się ubrać i jak przygotować auto.
    Kto żyje dłużej niż 30 lat, pamięta chyba zimy w Polsce?
    Podziwiam waszą mobilność, ciągłe pakowanie i rozpakowywanie:-)

    OdpowiedzUsuń

nie musisz Czytaczu ale możesz ....