tak na chwilkę wpadłam, bo roboty mam wpip. w ten łikend. pralka już hula po łazience.
Padłam wczoraj po 22iej więc radośnie się zwlekłam po 6ej. i działam. owszem na razie działam na poziomie łóżka...z kawką :-) na poziomie przyjemnego czytania i pisania. i na poziomie wyręczania mnie, przez ustrojstwa: Paprocha uruchamiam, gdy tylko Naczelnik się zwlecze...zmywarka kończy za chwilkę.
a ja uzupełniam sobie wiedze. którą lubię posiadać.
Wpadłam, bo mam refleksje.
Zobaczyłam miniserial na Netfliksie, na podstawie powieści "Jeden dzień...i niezależnie od klasyfikacji, że romansidło, wydał mi się interesujący, wciągający, ciepły i strasznie smutny.... adekwatny na tenczas.
[choć powiedzmy sobie szczerze, że to klisze i wszystko już było. Nie jest to "Kiedy Harry poznał Sally....choć tak lekko się zaczyna, to potem smutnieje.]
aleee nawet jeśli wszystko już wiem, i sporo przeżyłam i umiem i doświadczyłam, i zobaczyłam, to jednak mnie poruszył. i Przypomniał, co powinno być ważne dla mnie. Teraz.
[niektóre lektury, filmy docierają do nas w nieodpowiednim czasie albo powinniśmy je czytać po wielokroć. albo chociaż dwa razy ;]]
Zaczynam wierzyć piewcom teorii, że nic nie dzieje się przypadkiem. :-)
a ponieważ nie zdążyłam na "Hamneta, to zobaczę go na wielkim fachowym ekranie w moim teatrze, gdy tylko wejdzie na platformy. no cusz. muszę poczekać. "Hamnet trafił na "jestem na wakacjach". a potem na atak zimy.
za chwilkę kończę posty egipskie, ostatnie szlify, więc dziś i jutro nadmiar.
PS
awaria ciepła w teatrze opanowana. po południu mogły się normalnie odbywać zajęcia. cały czas mebluje gabinet i ogarniam. meble do likwidacji stoją na scenie. jeszcze do przyszłego tygodnia.
A wiesz, ze też to odkryłam, że do pewnych treści, obrazów, czynności dojrzewa się z czasem.
OdpowiedzUsuńDziś niekiedy pytam sama siebie, jak to mogło mi się nie podobać i na odwrót oczywiście!
Spokojnego weekendu:-)