sobota, 14 lutego 2026

Szukrak. słodko-gorzkie refleksje arabskie.

 bo oczywiście uwielbiam podróże, historia, to moja pasja, podobnie sztuka. i jestem ciekawa ludzi, ich kultury i zwyczajów. Poza tym przyroda to jest dopiero teatrum. Zachwyca mnie to. i nadal mam siły i ochotę również na wychodzenie ze strefy komfortu. 

W temacie hotelu i wyjazdu napisałam prawie wszystko. a wszystkiego co przychodzi mi do głowy i co przeżyłam, nie da rady napisać. Podobnie, jak historii Egiptu czy historii sztuki egipskiej. 

Najpierw hotel, który bardzo nam przypadł do gustu i też już sporo napisałam o nim, gdyż spędziliśmy tym razem, wyjątkowo dużo czasu nad basenem i na pięknej plaży. spacerując nad ranem i w nocy. jak nigdy. 

Cztery egipskie gwiazdki śmieje się Naczelnik ale rzeczywiście zupełnym przypadkiem go wybraliśmy i trafiliśmy na hotel z absolutnie zerową ilością krytycznych komentarzy i bardzo wysokimi notami, ocenami. Ma w naszym prywatnym rankingu drugie miejsce. po RIU. tym razem właścicielami jest belgijska rodzina. Klimat Three Corners Happy Life, obsługa, jedzenie, pokoje, czystość, plaża, basen i strefa dla dorosłych, strefa ciszy dają wysokie poczucie komfortu. 







karmiki, jedzenie i picie dla ptaszków a i tak łobuzy podjadają z talerzy

wystrój Lobby to zdublowany słynny złoty fotel tronowy znaleziony w grobowcu Tutanchamona.

[widać istotną zmianę w klimacie wizerunków, złamanie dotychczasowych zasad przedstawiania postaci. Faron i jego żona no i jeden bóg Aton, symbolizuje go słoneczko z promieniami na końcu których są rączki. czyli  Scena ta jest utrzymana w stylu amarnickim, charakteryzującym się realizmem i intymnością, wywodzącym się z czasów Echnatona.


Z pozycji leżaka dnia ostatniego
bo dzień ostatni w zasadzie spędziliśmy nad basenem. oraz oczywiście pakowanko i przedłużenie doby hotelowej za dwadzieścia dolców. ostatnim razem zrobiliśmy to samo. Wylot mieliśmy dopiero o 24ej a na lotnisko zabierali nas już ok 20. szaleństwo.
Lotnisko Marsa Alam nie jest moim ulubionym lotniskiem. ale tym razem było mniej tłoczno i czyściej. oraz mniej nerwowo a może ja się już przyzwyczaiłam... do pokrzykiwań. Yallah Yallah !!!
Tym razem tylko fafnaście kontroli zamiast fafdzięsięciu. samolot o czasie i bagaże doleciały razem z nami.
jest progres.




Pan sprzątający nam takie ładne łabądki wydziergał z ręczników za tłusty bakszysz.

Bakszysz.

na każdym kroku dajesz one dolar, powiedziałam naszemu Przewodnikowi, że Egipt powinien zmienić nazwę na Łandolar. zresztą szybko okazuje się, że to nie łandolar tylko zupełnie inna kwota ;-)

Nie jestem skąpa, ale bywa ciężko, zwłaszcza gdy Wywlekają najcięższe działa w postaci dzieci: biegnie przy nas mały chłopczyk (5lat)z całą garścią zakładek do książek z papirusa, i błaga, żeby kupić dziesięć za łandolar. Naczelnik po całym dniu ma dość. Oskubią cię do gołego, tłumaczy, jeśli tylko wyczują, że mogą. Daj mu pieniądz, mówię i biorę jedną zakładkę. innym razem chłopczyk nalega na kupno bransoletki, mam już kilka, nie chce ale piniądz daje...nie wiem, kto wytrzyma ten wzrok. ja nie wytrzymuję. wiem jestem Frajer. 

Piszą, że bogactwo Egiptu to Kanał Sueski i rolnictwo a dopiero na kolejnej pozycji turystyka. Gówno prawda. karmimy ich psy, koty, dzieci...kobiety, matki, ojców, kupujemy ten badziew turystyczny i tagujemy się robiąc im przyjemność. Czasem się zapominają i po wszystkim mówią: jak to dobrze, że wy Polacy przyjeżdżacie. ..no to mamy już łatkę frajerów. i Trudno. niech tak będzie. albo chłopak był prześmiewczy. nie wiem sama.

Nie chciałam wchodzić do fabryki alabastru, bo wiedziałam co nas tam czeka więc zostaliśmy po pokazie na zewnątrz ale gupia zapytałam przewodnika, gdzie się możemy dobrej kawy napić, nigdzie po drodze się nie udało. no Oczywiście, że w fabryce nam zrobią ZA DARMO...i chciał nie chciał się tam znaleźliśmy. obogowie, pomyślałam znów wyjdę z kolejnym alabastrowym kotem🙈

No i zrobili, aż trzech ich robiło te malutką kawkę z cukrem, pyszną zresztą. Gdy dziękowałam, wszyscy trzej zasyczeli BAKSZYSZSZSZSZ...nie wiem ile nas ta kawa kosztowała. a wyszliśmy tym razem z ... krzyżem egipskim, kluczem do świata zmarłych, całkiem sporym. i alabastrowym. 

już wisi na ścianie.🙄

Innym razem z kolei było raczej śmiesznie, po buggach, gdy nas przymuszono do pokazu herbat, smarowideł i perfum. Targował się z Naczelnikiem, młody chłopak i dwoił się i troił, aż nas zmęczył ... daj mu ile chce, za ten krem i herbaty, tylko niech już nie biega po kolejne rzeczy ZA DARMO. Zawyłam wreszcie:

-  On: kup ten krem Kleopatry, tę większą butelkę, bo się opłaca, 

- Naczelnik: nie chce tej większej, biorę mniejszą,

- On: dorzucę ci jeszcze ozdobne pudełko ZA DARMO,

- N: nie chce pustego pudełka, nie mam miejsca w walizce,

- On: dam ci jeszcze ozdobną (pustą) butelkę ZA DARMO,

- N: po co mi ta pusta butelka, ja nie będę woził pustych butelek do Polski, nie mamy miejsca w walizce i samolot sięspierdoli (i tu pokazał wymownie jak w Marsa Alam samolot się wznosi a następnie sięspierdla pod wpływem ciężaru)) no upłakaliśmy się wszyscy troje ale dziad nie odpuścił. 

- On: dodam piękną reklamówkę z wizerunkiem mojego dziadka(a na reklamówce maska Tutanchamona 😂

... i tak można  wnieskończoność. wyszliśmy z herbatami, mazidłem w mniejszej butelce (punkt dla nas) ale za więcej kasy, niż planowaliśmy, bez drugiej butelki szklanej. za to z pudelkiem ozdobnym. punkt dla niego. 😅

Naczelnik w efekcie ...zazwyczaj, choć bywają wyjątki, utarguje a biegają za nim hordy niewiedziećczemu. zazwyczaj też ucina sobie długą pogawędkę ze sprzedającymi:

- Ile za ta piękną czapkę? zakrzyknie zaczepnie od progu,

- OO panie, to piękna czapka z egipskiej bawełny, ręczna robota, nie ma takiej drugiej, unikat,

- to ile, bo dla mnie to tyle ...

- nie nooo ręczna robota, egipska bawełna, taniej niż w lidlu...

i się zaczyna, ja zazwyczaj opuszczam lokal z rozmazanym makijażem. upłakana. 

Nasz Przewodnik też był niezły, zaczęło się już na lotnisku, gdy w autokarze po przylocie, chodził, nachylał się i szeptał do uszka : drobne chcesz? pewnie już wtedy przyuważył ten zegarek ale przyatakował na pustyni, przed buggmi:

- ile dałeś za ten zegarek, pyta Naczelnika?

- lubię ten zegarek i nie będę go sprzedawał,

- ale możesz sobie kupić w Polsce lepszy,

- ale ja jestem z tego zadowolony...

 i cisnął do końca, i choć to on chciał kupić, to nadal cisnął nas. ale lekcje należało pobierać na żywo.

Generalnie nie przeszkadza mi wychodzenie na frajerkę i bycie skubaną. wliczam to w koszty wyjazdu do tej biedy. inaczej wszystko co tam jadłam stanęło by mi w gardle.

[wydaliśmy tam na miejscu prawie drugie tyle co za pakiet podstawowy: na wycieczki tylko dwie i na wciskane nam różności. i na bakszysz.] 

Karmię psy, gdy zatrzymujemy się w drodze do Luksoru. wiem, że nie mogę ruszyć prowiantu na drogę, bo nie dam razy spojrzeć tym psom w oczy. Na powrocie w nocy wychodzę z bułkami z autokaru ale psów nie ma. Za to patrzy na mnie dziewczynka, i pokazuje czy mam jedzenie. wracam do autokaru, zabieram wszystko co mam, robi to jeszcze kilka osób z naszego autokaru. 

psy i koty i ...dzieci karmią turyści z wszystkich autokarów, na okrągło. 

Możesz tam jechać drogi czytelniku ale oblecz się w grubą skórę. ogranicz swoją wrażliwość. i wytłumacz sobie, że bez nas turystów oni by ... także nie bądź skąpy. Wyściub nosa z hotelu. zobacz jak żyją ludzie poza hotelem, na pustyni, pogadaj z miejscowymi. KONIECZNIE kup pamiątki. daj jeść psom i kotom. że o dzieciach nie wspomnę, bo chyba nie muszę. nie uciekaj wzrokiem, nie wzdrygaj się, że znów czeka cię ścieżka zdrowia. 

Doceń co masz. 

podziękuj allachowi. kura jego allachowa mać. 

ps

Naczelnik postanowił uczyć się arabskiego.  Już w hotelu, znalazł sobie kanał i zaczął a potem podczas kolacji zagadał kelnera...ale się chłop przejął i ucieszył.  

no i to by było na tyle. oraz do następnego razu.


2 komentarze:

  1. Nie znosze tej arabskiej mentalnosci, udajacej serdecznosc, podczas gdy wszyscy muzulmanie gardza niewiernymi i najchetniej obcieliby Wam lby, zamiast targowac sie i domagac bakszyszu. Za duzo mam tego tu na co dzien, zeby mnie to jeszcze bawilo.

    OdpowiedzUsuń
  2. możliwe , że masz rację, że pogardzają i gdyby nie bieda i praca, to by nas z pogardą potopili... biorę to pod uwagę za każdym razem. ale tym razem, to my jesteśmy u nich. pracujący w hotelach mają inne już podejście i młodzi też. oraz wykształceni. no i nie zmienia to faktu, że karmić psy i koty trzeba.

    OdpowiedzUsuń

nie musisz Czytaczu ale możesz ....