poniedziałek, 4 maja 2026

Majowe klimaty. czyli nasze królestwo pod chmurką.

 I po majówce...ale na szczęście maj pozostał :-)


i tak to wyglądało przez całą majówkę poniekąd...

a wczoraj w dzień Konstytucji, słońce grzało niemiłosiernie, My kończyliśmy ogar domostwa, i jednocześnie pokładaliśmy się na tarasie ale do pewnego momentu, mianowicie do godziny dwunastej, wtedy słońce zaczyna operować bezpośrednio na tarasie i nie da się wytrzymać tego goronca. Z gośćmi więc zasiedliśmy w cieniu pod śliwą. gdzie było chłodno i przyjemnie. Rozstawiliśmy duży niebieski stół, a na nim ciasta, i deskę serów, nadziewanych papryczek, winogron, pomidorków koktailowych, ogórków...
Duży słój z kranikiem z wodą cytrynowo, miętowo miodową z lodem. i tak sobie gadaliśmy o sobie, o planach i o znajomych. o rzeczach przyjemnych i nieprzyjemnych. 
Ciri się narzucała z pieszczotami a koty kręciły w bezpiecznym oddaleniu albo spały na łóżku w sypialni. 


Gdy nadchodzi lato, dom zwiększa powierzchne mieszkalną, zyskujemy nowy pokój letni, bo żyjemy głownie na tarasie. no chyba, że mamy do czynienia z takim latem jak rok temu
 :-( żeby rozbić bezpośrednie operowanie słoneczne, na łóżko, zawiesiłam różowy len...cieniutki. ale muszę zamienić na biały. 

i tak z dnia na dzień niemalże wybuchnęło też kwiecie









martwię się o czereśnie i wiśnie, bo te przymrozki były a drzewa w pełni kwitnięcia

Wracając do tarasu, zazwyczaj wisi też mandala na krzaku jaśminu ale to po zakwitnięciu jaśminowych kwiatków, ją wieszamy.

w zeszłym roku


Z rzeczy świąteczno-imprezowych, ostatnio, to we Wrocku wzruszyło mnie, jak zwykle granie Hendrixa, ostatnie kadry z uniesionymi gitarami no ciary na dupie.


Gitarowy Rekord Świata to już we Wrocławiu tradycyjne święto muzyki i dobrej zabawy. W piątek 1 maja w Rynku po raz 24. w historii gitarzyści z całej Polski (i nie tylko) podjęli próbę pobicia rekordu w jednoczesnym graniu utworu „Hey Joe” Hendrixa.
(normalnie nauczę się grać ten jeden kawałek i pojedziemy za rok :-)

 Oraz niezwykle usatysfakcjonowała Unia z przepisami dotyczącymi ochrony praw zwierząt, no i nareszcie w kraju tutejszym porządek z tą bandą wieśniaków i okrutników zrobi Unia. Tylko martwię się o egzekwowanie tych praw. 



Jednak najprzyjemniej jest na tarasie wieczorem, po zachodzie słońca i nocą.

Słoik prawie pusty, deska serów zjedzona, napitki wypite, rozmowy niedokończone...nigdy nie ma dość czasu.
W nocy pokropiło, jakiś taki przelotny przeleciał, szybko schowaliśmy drewniany stół spod śliwy...niestety za krótko i za mało, i dziś znów trzeba lać z węża.

ale łikend mieliśmy piękny. 
za to mela się dziś nie spisała, spać poszłam za późno bo w okolicach 24ej, padłam owszem ale nie pospalam za długo. zaraz w gaciach podleję przeddomie, zaolejuję drewniany blat na tarasie i pójdę z Ciri na spacer. od jutra ma się znów ochłodzić.

4 komentarze:

  1. Hiacynty? Ło ludu, u mnie są już tylko wspomnieniem...

    No i z tym tarasem macie bosko 😍

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No.i widzisz jakie my zapoznione ...przkwitają powoli tulipany i jedoczśnie kwitną nowe... oraz żonkile ...

      Usuń
  2. U mnie też niet już hiacyntów. No i dywan na tarasie to nie w Irlandii, za to kocham Polske, ze sucho!😃 piękny taras, rzeczywiście wieczory czarodziejskie muszą byc🙂
    Innyglos

    OdpowiedzUsuń
  3. Jezuuuu...jak tam u Was pięknie....boskie Buenos...normalnie...:)))
    ŻM

    OdpowiedzUsuń

nie musisz Czytaczu ale możesz ....