poniedziałek, 11 maja 2026

syrop z mniszka robi się tak



a syrop z mniszka lekarskiego robi się tak:
  • 400-500 rozwiniętych główek kwiatów mniszka (najlepiej w czystym miejscu).
  •  Kwiaty krótko opłucz pod bieżącą wodą, aby pozbyć się owadów.
  • Włóż do garnka, zalej 1 litrem wody, dodaj sok z 1-2 cytryn (opcjonalnie również pokrojoną cytrynę). Gotuj na małym ogniu przez ok. 1 godzinę.
  • Zostaw wywar na 24 godziny w chłodnym miejscu.
  • Przelej wywar przez gęstą gazę lub sito, mocno odciskając kwiaty.
  • Dosłódź i zgęść: Do powstałego soku dodaj 1 kg cukru (może być trzcinowy). Gotuj na małym ogniu, często mieszając, przez 1-3 godziny (aż nabierze konsystencji miodu).
  • Gorący syrop przelej do wyparzonych słoików i mocno zakręć. Można go pasteryzować.

  • Nareszcie zrealizowłam swoje wieloletnie odgrażanki, wczoraj narwałam kwiatków mniszkowych i zrobiłam ten syrop. znaczy zagotowałam i odstawiłam. obiecywałam sobie od lat. zwłaszcza, że mam mniszka po kokardy, nie kosimy, wyrywam tylko w grządkach a pasą się na nim owady aż miło patrzeć. Będę zażywała dwie łyżki dziennie na odporność, poza tym na kaszel i ból gardła.

    *
    TO był pracowity łikend. i samej kobiecie w domu z małym ogrodem i zwierzakami owszem ciężko. nie kosiłabym w ogóle, i nie wystawiała worków z odpadami... o czasie. 

    Przymrozki z soboty na niedzielę nie przyszły w nocy a tym bardziej nad ranem. ja jednak zawinęłam lilie drzewiaste we flizelinę(pożyczoną). Zresztą jechałam po nią do biedry. bo mi koleżanka uprzejmie doniosła telefonicznie, że jest w przecenie. niestety naszej w garażu i oborze nie znalazłam. w biedrze też nie znalazłam, za to znalazłam kubki, które bardzo mi się spodobały i kupiłam dwa z całej serii.

    górny do szkoły, dolny do teatru :-)

     Do biedry jechałam głównie po czarny płyn do prania ale też nie było więc kupiłam kapsułki. 
    oraz zupełnie nieoczekiwanie kfiatka

    ktoś wie co to za kwiatek, bo zapomniałam sprawdzić?

    w niedzielę wkopałam różę, opróżniłam już do spodu kosze z brudami, pranie dyndało dwa dni w ogrodzie, na okoliczność słońca i wiatru. Paproch zaiwaniał na górce.
     
    Padałam na tarasie w ciągu dnia, i podsypiałam w słońcu. albo z powodu mielenia się aury... chodziłam na spacery z Ciri, krótkie i długie. Wczoraj poszłyśmy w pola na ten długi ...na wieczór dopiero i spotkałyśmy dzika, potężnego odyńca, zresztą widziałam tylko, że był duży przez chwilę, mrugnięcie oka, nie patrzyłam i nie analizowałam, tylko odwrót i spierdalałyśmy obie, aż mi laczki spadali (ostatni raz poszłam w pola w crocsach). oraz panika gdzie w razie wu się ukryć na otwartym polu. dzik zdecydowania biegł wzdłuż torów w naszą stronę. .. 
    ale się rozmyślił. 
    tymczasem ja dostałam zadyszki. a potem sobie przyrzekłam, zadbać o zrujnowaną kondycję. 

    Narobiłam się w ten łikend, jak niewiemco. i w ogrodzie i w domu, także dziś pospałam z dziewięć godzin. Naczelnik wrócił w nocy. i uff piesa Ciri odetchnęła z ulgą, że nareszcie wszyscy w domu. Nazwoził Naczelnik prezentów, słodyczy moich ulubionych i słoików z wiktuałami. i gdzie ja to teraz postawie? he 

    **
    Dokończyłam "Odrzanie. i bardzo mi się podoba. mam taką konstatację, że posiadam już gruntowną wiedzę historyczną o drugiej wojnie i międzywojniu. faszerowano nią nasze pokolenie całe życie. no i studia. a teraz bardzo mnie kręcą osobiste historie. Do Odrzani jeszcze wrócę, teraz tylko napomknę o tym, że ja tak wrosłam w te Odrzanie, iż z zamku malborskiego całe życie byłam dumna... 
    Z pewnością przeczytam też inne polecane pozycje.
    Na razie zaczęłam kolejnego Siembiedę "Sobowtóra. no bardzo mi się podobają książki z historią sztuki w temacie wiodącym.

    Przed ekranem w sobotę zasiadłam po 20ej. bez sił już i zobaczyłam cudowny film, po którym zabraniam zasiadać przy stole w moim towarzystwie każdemu, kto będzie chciał zjeść ośmiornicę. 
    tak w zasadzie mam od 6 lat od "Czego nauczyła mnie ośmiornica.


    a wczoraj Zaczęłam też dobry serial "Under salt marsh z Kelly Reilly.  

    *
    Taka refleksja mi przyszła, apropo,s życia na emeryturze, że nie odkładam swoich pasji na emeryturę, no może tylko książki w papierze, niektóre :-) boję się, że nie dożyję albo nie zdążę albo zachoruję albo...znam kilka osób, które były pracoholikami i kiedy odeszły wreszcie na emeryturę, to szybko umarły. albo się rozchorowały. Także zapierdlalalam w tym życiu na kilka etatów 🤣zawodowo i niezawodowo, goniąc własny ogon i realizując się we wszystkich możliwych pasjach i kierunkach. i ciągle mam niedosyt ...

    ***
    a teraz z mańki, której nie tykam. no ale wczoraj była niedziela i jednym uchem słuchałam kawy na ławę.

    [jedną strąbabę w garsonce z wąsami dokumentnie popierdoliło z chrześcijańskiej nienawiści a nawet dwie a może i wszystkie trzy, które tam dyskutują? nie wiem. wiem, że już mało kto tam zagląda. jedna ma od dziesięciu lat 70 wejść :-))) ale co znamienne, że ani słowa o ziobrze.]

    ... no i ten ziobro złamas i pokraka tchórzliwa. spierdolił do usa. ciekawe co by pomarańczowy gupek powiedział, gdybyśmy przyjęli jakiegoś amerykańskiego złodzieja i potencjalnego kryminalistę ? jedyne co dobre, to spada pisdzielcom z tego powodu. no i zero nie ma pewności, że pomarszczona pomarańcza nie zmieni zdania.😂
    a takie tchórzliwe uciekanie całe życie to na zdrówko mu nie wyjdzie.

    poniedziałeczek 😃i całkiem przyjemny tydzienieczek się szykuje.

    4 komentarze:

    1. O mlecyk! Bardzo smaczny jest ten syrop, ja nie robię przetworów, ale umiem cudze docenić :)
      A w sobotę mam imprezę z okazji czterdziestolecia matury.

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. no to baw sie dobrze na imprezie maturalnej :-)
        ja w piątek dygam na dziewczyńska imprezę urodzinową w zacnym gronie.

        Usuń
    2. O patrz, a ja akurat w tym roku odpuściłam mlecze i pędy sosny, bo mam mnóstwo zamieszania w robocie i trochę z sił opadłam, to mi się nie chciało, a jak mi się chciało, to pogoda była do bani. Ale szykuję się na herbatkę karmelową z bzu, mój jest taki dość późny i dopiero zaczyna kwitnienie, to może zdążę zrobić. Dawniej robiłam mnóstwo ziołowych wyciągów, nalewek itd, sąsiedzi mówili na mnie zielarka :) , ale jak mi zabudowali domkami okoliczne pola i łąki, to sprawa się trochę skomplikowała, bo czego nie uzbieram u siebie, to muszę robić dalszą wyprawę.

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. a widzisz nauczyłam się nie odkładać na potem, bo mam tak z sosnowymi pędami...planowałam, miałam aż musieliśmy ściąć sosny i teraz już po ptokach. u nas jeszcze bardzo ekologicznie ale łąki znikają...od lat. straszne to. mam własne krzaki bzu i robię z baldachimów nalewkę ale herbatki karmelowej nigdy nie robiłam a możesz podać przepis?? plis.

        Usuń

    nie musisz Czytaczu ale możesz ....