środa, 6 maja 2026

Welewetka o Kaszubach. i przynależności.

Ślązaki mają swoje "Kajś... Grzebałkowska popełniła "1945. wojna i pokój" i "Wojenka. O dzieciach, które dorosły bez ostrzeżenia" obie wzruszające. Natomiast KASZUBI doczekali się "Welewetki. Jak znikają Kaszuby." Stasi Budzisz. w wersji audio czyta Katarzyna Nowak. 

*

Mieszkam tu na terenie Kaszub, Słowińców od wielu dekad. Urodziłam się na terenach Ziem Odzyskanych(taaakie one odzyskane, że hej) Niemieckich. Dorastałam pośród Polaków, którzy zjechali ze wszystkich stron, autochtonów i Ukraińców, Łemków, oraz Żydów. przesiedleńców zza Buga. Dzieciństwo spędziłam w czyimś niemieckim domu. 

W naszym domu mieszkała pani Grabowska, Niemka, która do końca życia nie nauczyła się mówić po polsku, państwo Raczyńscy herbu Nałęcz :-)) zapewne. Ukraińska rodzina przesiedlona po akcji Wisła...i rodzina zza Buga. co to nie mogła się obejść bez kur i świń. w ogródku. (masakra).  

Potem, już Tu na Pomorzu najpierw mieszkałam w kamienicy, po pruskiej generalicji a teraz mieszkam w chałupie z XIX wieku, też po Niemcach, Słowińcach. Tutejszych mieszkańcach tych ziem, których wygnano, wysiedlono lub sami wyjechali przepędzeni polskim szowinizmem. i okrucieństwem. polacy potrafią być niezłymi chujkami. 

Jestem człowiekiem zrodzonym z mezaliansu, mazowiecko- lubelskiego. Tymczasowości. Chodzę w obcych butach. I mam ogromny dystans do polskości. zwłaszcza do Kongresówki, choć od dziecka byłam indoktrynowana i zalewana falą komunistycznego nacjonalizmu. oraz wpajano mi, że polska to jeden naród, reszta nie istnieje i się nie liczy. 

[rodzina babki Antoniny i dziadka Romana a więc od strony ojca przyjechała ze zniszczonej Warszawy, rodzina MatkiJadwigi czyli babka Zofia i dziadek Jan, przyjechała spod Puław]

Kiedy się tu sprowadziłam, zaczęłam studiować historię Pomorza pilnie i wnikliwie. a kiedy polityka naszego państwa poszła w kierunku hołubienia "Małych ojczyzn", 

Napisałam program swój autorski na Edukację Regionalną do szkoły. Wykładałam historię Pomorza, Słupska, Kaszubów i Słowińców. Legendy. Tradycje i wierzenia. tak wierzenia:-) obok katolicko ewangelickich. I komu to przeszkadzało?

Wcześniej pisałam pracę magisterską o Teatrze Muzycznym Macieja Prusa i zaczęłam te historię, jak na historyka przystało, od podstaw, przeglądając i czytając zapiski pierwszych powojennych osadników. osobistych historii powojennych...Tego co tu sie działo Dziki Zachód by się nie powstydził. Jestem zdania, że nigdy nie zrozumiesz miasta, krainy, narodu jeśli nie znasz jego historii. 

Ale czy ja jestem stąd? 

Nie jestem, to pewne. Całe moje życie jakbym nie była osadzona i bardzo mnie taka historia przejmuje i interesuje. Powojenne losy Powstańców warszawskich opisywałam w swojej pierwszej pracy magisterskiej. Spotykalam tych ludzi i robiłam z nimi wywiady. 

a więc Welewetka. Tej książki słucham z ogromnym wzruszeniem. Wiele wymienianych osób znam osobiście. ona jest bardzo potrzebna. 

Ogromnie ją Polecam. Krew z krwi, tradycja, genealogia, rodzina, nazwiska, obyczaje, zwyczaje obrzędy Kaszubów i gusła. Tragiczna historia, polityka, Napisana z uwagą i czułością.  Uwielbiam.

**

W poniedziałek bardzo późno się wywlekłam z chałupy, w zasadzie mi ten łikend majowy w kwestii wolnego czasu, to znów dupy nie urwał.

w poniedziałek już od rana dopadła mnie Praca koncepcyjna mi siadła na łeb i teraz przechodzę do najmniej fajnej części mojej roboty. Kiedy?, czy możecie?, czy artyści mają wolny termin....spinanie, dopinanie i w ogóle. dodatkowo okazało się, że tylko ten jeden termin jest możliwy. jak się okazało. a czas sobie zlatuje niesamowicie szybko. 

No i z rozpędu w poniedziałek ubrałam się za lekko, w efekcie zmarzłam...i we wtorek kichałam. więc ubrałam się nieco cieplej do robót wszelakich. a Naczelnik włączył znów grzanie w domu. na zewnątrz pada od wczoraj. Niech pada. Pożary szaleją w okolicy. straszne to, cały czas wyje syrena. za każdym razem w innej wsi, z której ściągają OSP. w poniedziałek wyła w kilka wsiach jednocześnie : Naczelnik jechał prosto z zakupów co koń wyskoczy, żeby gasić młodnik leśny...

Szykuje mi się tydzień z lekkimi przemeblowaniami. na przykład wtorek spędziłam w teatrze i na zakupach służbowych. zamiast w domu. za to dziś zalegam w domu. zaraz po placówce.

a moim umysłem zawładnęła Welewetka...




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

nie musisz Czytaczu ale możesz ....