przerażona średniowieczem tutejszym i nienawiścią wyznawców... nie napisałam sprawozdania z frontu zimowego. i już się poprawiam. Ale najpierw smutne podsumowanie. Gdyby to pisdzielce rządzili, to bym pomyślała, że odwracają uwagę od kolejnego złodziejstwa czy łamania prawa, a tak to nie wiem sama co mam myśleć, taka jestem skołowana. ministry wszczęły postepowanie by być świętsze od ...oraz nie stracić słupków poparcia, prokuratury wszczęły, bąkiewicze wiadomo, noż kuramać nie chce żyć w takim kraju. Serio. Skrajnie nieprzyjaznym. w którym siewcom zła brałnom się udaje, być popularnym i w dodatku poparcie rosnie...co ciekawe a zwykłemu człowiekowi, który wlazł na minę, przecież nie zaplanowała publicznego wrzucania krzyży do śmieci, jak brałn w sejmach, podpala się stos. serio??
wartość dodana, to nauczycielka ! uch jak ludność tubylcza nienawidzi nauczycieli.
Otóż każdemu z nas można podpalić stos. w takim razie. i nadal. przypominam, że nie skończyła się sprawa sądowa zwykłego Przeniesienia krzyża,
bo w kraju tutejszym jak już raz krzyż, krzyżopodobne powiesisz, to umarł w butach, nie zdejmiesz:
Sprawa dotyczy decyzji wojewody lubelskiego Krzysztofa Komorskiego z grudnia 2023 r. o zdjęciu krzyża z reprezentacyjnej Sali Kolumnowej urzędu i przeniesieniu go do gabinetu, co wywołało protest i prywatny akt oskarżenia o obrazę uczuć religijnych i przekroczenie uprawnień. Wojewoda argumentował potrzebą neutralności światopoglądowej urzędu, a krzyż został przeniesiony, a nie usunięty całkowicie z budynku. Po listopadowym uniewinnieniu przez sąd, oskarżyciele złożyli apelację i sprawa wróciła do sądu na początku 2026
ale porzućmy to polskie piekiełko na rzecz spraw istotniejszych.
* Kronika zimowa.
W piątek było znacznie lepiej z moimi reakcjami na ślizgawice i zimno. które to zimno🥶 spadało. a temperatura rosła z minus 6 rano a minus 15 w nocy, było tylko minus 2 gdy wracałam w okolicach 20tej z teatru.
A tam sobie cały piątunio wiłam gniazdko, znaczy robiłam nowy dizajn. Kupiłam przecenione poduchy w home. przywlokłam kocyk na kanapę, i przestawiałam, układałam... i tak sobie przysiadałam na kanapie i zaczęłam czytać znalezioną biografię van Gogha...
[och miło będę tu spędzała czas, gdy tylko się do końca urządzę...]
a w miedzy czasie odtańcowywałam papierologię i wkurzałam się na drukarkę. i kartę graficzną, która nie ogarnia nowego komputera z nowym monitorem, wielkim i zagiętym po bokach. na burku tylko on i klawiatura się mieści, więc czysto. ale gdzieś te rzeczy poupychać trzeba, także książki z regału na razie wylądowały na podłodze...
planuję wieszania prac, plakatów na ścianie. i wiercenia. zakleiliśmy też wentylator w pomieszczeniu piecowym. zabiorę się za chwilę za książki we fułaje leżące na starej szafie, i malowanie na czarno drzwi tejże, i czeka nas układanie pomieszczenia dla instruktorów. czekają czarne metalowe regały. a wcześniej muszę zlikwidować komisyjnie stare meble.
Przywykłam do warunków jazdy. a tu wczoraj znów dosypało i dziś ma znów dosypywać. na narty w związku z tym niekoniecznie. na pewno mamy dziś sąsiadów na kolacji, bo obgadujemy wyjazd w ciepłe klimaty.
ach i jednak znalazłszy miejsce na parkingu osiedlowym, zaliczyłam czyszczenie ząbków na dobry początek dnia piątkowego (brrr) za jedyne 600 złotych. taaak.
[A teraz jeszcze siedzę w piernatach, pralka mruczy, paproch paprosi sypianie. czytam wieści blogowe, piję pyszną kawę z mlekiem owsiano kokosowym, dziś ogarniemy chałupę. potem przyjdą goście. wczorajszy ranek zdecydowanie bardziej mi sie podobał.]
Wczoraj był spokojny dzień, do południa, Naczelnik pojechał na zakupy, pospaliśmy do 9ej. było dobrze i czułam, jak odpuszcza. w zasadzie już piątkowy wieczornik był miły. z kieliszkiem białego chardoneya. i Makłowiczem na Malcie. czy oni muszą jeść króliki ?? 😟
a potem sytuacja sie rozkręciła,
od 14ej zaczęło sypać, jak cholera, oraz wiać jak cholera, i ma tak sypać do poniedziałkowego rana, w dodatku temperatura zerowa i to jest ciężki śnieg. .. Naczelnik zepchał z daszku naszego patio zaległy, bojąc się o zarwanie, gdy ten aktualny dowali.
a ja boję sie, że w poniedziałek znów nie wejdziemy do teatru.
i jak tu człowieku żyć normalnie bez spinki i czilautować łikendowo ? no jak? w potrzasku, że z jednej strony krzyż a z drugiej zima. i pewnie dlatego dziś spałam źle. i za krótko.
za oknem sypie nierówno ciężki mokry śnieg.
Sztuka jest drogą do samego siebie ...takie fajne zdanie przeczytałam na stronie Hygge.
ps
jest granica mojego czasu na blogowanie. już kiedyś o tym pisałam. lubię czytać z uwagą. zwlaszca poezje. lubię czytać codziennie. zauważam że nie mam już przestrzeni na nowe...i opuszczam niedlamnie.
pss
zapalam kadzidła, świece, puszczam muzykę relaksacyjną i siadam na matę. odpuszczam. zamierzam i praktykować i medytować. za oknem nadal sypie ciężki mokry śnieg.
Ohhh...wnerw niezły. Odpuść to, na co nie masz wpływu, to moja skromna rada. A skoro lubisz czytać wiersze [ mówię na to 'myśli zapisane', to zapraszam do mnie. Coś tam czasem wypocę :) Pozdrowienia zostawiam Pola
OdpowiedzUsuńNauczyciel, według niektórych, ma robic to, czego rodzice nie chcą lub nie umieją, ale pod dyktando tychze rodziców, bo to oni są właścicielami dziecka😡
OdpowiedzUsuńLublin zamrożony i zasypany.
A ja sobie odpoczywam, wczoraj tylko odgruzowalam auto ze swiezego sniegu, jak dotad nic nowego nie napadalo. P. szczesliwie sie przeprowadzil mimo bardzo niesprzyjajacych warunkow pogodowych, teraz zostaly mu juz tylko male rzeczy do przewozenia wlasnym autem. Pracowicie dosypuje grubelkom, ktore pochlaniaja ziarnka jakby sie zalozyly, ktory zje wiecej, po dwoch dniach karmniki pusciutkie. Mam nadzieje, ze do jutra nie nasypie na nowo, noc ma byc bardzo zimna, moze mi auto nie zamarznie.
OdpowiedzUsuńPisałam w komentarzu, że wszyscy możemy znaleźć się na miejscu nauczycielki i to niekoniecznie z powodu krzyża….
OdpowiedzUsuńWszyscy tacy święci i oburzeni, ale zaszczuć drugiego człowieka to tak po chrześcijańsku jest.
Nie wiem, czy mam ochotę czytać o zimie 🫣 Obaeiam się, czy jutro do mnie dojedzie pielęgniarka, bo PT chciała tą drogą wracać, akurat przez miasteczko Rodzinnej, bo najbliżej było do miejscowości, gdzie miała coś odebrać, i po kilkunastu kilometrach odbiła w bok do trasy na DM, taka ślizgawka, OM chciał wysłać jutro kierowcę, ale Rodzinna powiedziała, że ona spróbuję, a jak nie, to przełożymy na wtorek i wtedy ktoś po nią pojedzie.
Jeszcze zimą się muszę stresować…
W tej całej sprawie najsmutniejsze jest to, że zanim wyjaśniono cokolwiek, osądzono kobietę i wyprowadzono armaty przeciw wróblom, a każdemu z nas może się to przytrafić. Kto nigdy nie miał do czynienia z klasa nastolatków, którzy czekają tylko na błąd nauczyciela, by nagrać i ośmieszyć, niechaj lepiej zamilknie.
OdpowiedzUsuńU nas zapowiadali wiatry i śnieżyce, na razie cieplej dużo, wiatr ale nie wichura i bez nowego śniegu.
Tym bardziej trzymaj się ciepło!
Średniowieczem, zwłaszcza tutejszym, nie ma powodu się przerażać - w tej epoce stosy płonęły bardzo rzadko, a w Polsce w ogóle nie były znane. Nawet w czasach nowożytnych - w przeciwieństwie do płonącej stosami reszty Europy - nasz kraj był od nich niemal całkowicie wolny (z wyjątkiem miejsc z dużymi wpływami niemczyzny), dzięki czemu Rzeczypospolita zyskała miano "kraju bez stosów"... Katolickie Kielno to nie Salem - więc i polowań na mniemane czarownice ze strony jego mieszkańców nikt się nie doczeka, ani - z tych samych powodów - lokalnej komórki Ku Klux Klanu tam nie założą. Daj Boże, że sprawa nauczycielki zakończy się polubownie i szybko... ku wielkiemu rozczarowaniu zwolenników eskalacji... z obu stron.
OdpowiedzUsuńmc2