Obudzam się w czwartek a tu dupa blada.
Nie ma prądu w połowie domu i przy okazji internetu. Piszę na tablecie. Zaglądam do zielonej Kąckiej...i jednak nadal na krótko. kawałkami. Nie wiem czy doczytam. Jestem zmęczona klasami integracyjnymi. jestem zmęczona dziećmi autystycznym, z problemami.
[i przerażona reformą pod tytułem : edukacja włączająca. posypie się wszystko co ma jeszcze poziom. inkluzja spowoduje podział na ekskluzywne szkoły i całą mierną resztę.]
ale to innym razem.
Bo ja miałam w czwartek taką sytuację: zajechałam po teatr, na chwilę rozłożyłam fotel w aucie, było ciepło, w uchu powieść i zasnęłam na prawie godzinę pod teatrem. znalazł mnie instruktor, zaniepokojony faktem, że auto stoi na parkingu pod teatrem a mnie nie ma...🙈
Nie walczę już ze swoim spaniem na raty. w sumie, gdy mnie zetnie a mogę, to śpię gdzie popadnie. i wzorem japońskich korpo miejsce w teatrze zrobiłam do takiego odpoczynku dla wszystkich, do wyciszenia pozbierania i odcięcia.
Obudzam się w piątek, a tu nadal ładna aura i piękne słońce ale tak pizgało, że na polu mi autem miotało dość konkretnie. a jechałam ci ja na ostatnie spotkanie w sprawie kanałowego. wyciszona tabletami. i to było dość niemiłe spotkanie...po którym natychmiast do sklepu Lidla się udałam. W lidlu bywam niezmiernie rzadko i dobrze okazujesię. w ogóle bywam niezmiernie rzadko w takich sklepach, gdyż Naczelnik robi zakupy do domu. Meandruję między półkami z szaleństwem w oku oraz determinacją w kwestii poprawienia sobie nastroju, choć wiem, że od tabletek przeciwbólowych nie ucieknę.
i co ja widzę, ano robota do mycia okien. może nie markowy, nie najdroższy ale daje radę, no i wzięłam, bo jeden sobie leżał na półce w bardzo dobrej cenie. bardzo. jeszcze tylko poczytałam w internetach na jego temat. żeby się upewnić, iż nie gówno jakieś...
W chałupie padłam na dwie godziny, odespanie tablet, stresu jednak i ustępowania znieczulenia. a w tym czasie Naczelnik rozpakował Glonojada :-)
(który pracował w pocie czoła na swoje utrzymanie)
Gdy tak sobie jeździł i fukał, patrzyliśmy sobie na niego z Naczelnikiem, który powiedział : wzrusza mnie to fukanie. psik psik :-D
Mógłby nie mieć kabla, choć ten długi sześciometrowy daje radę
i mógłby być kwadratowy, gdyż nie wszędzie daje radę dotrzeć do rogów.
natomiast Kwadratowy robot z górnej półki pożyczamy od przyjaciół. i wtedy zadecydujemy. Jeśli będzie duża różnica, to tego Glonojada oddamy MJ. Której na wiosenny prezent świąteczny zawieziemy. Na razie muszę jej zakupić podgrzewacz do mleka. i po niego wrócę do Lidla, bo też były w dobrej cenie :-) a nawet dziś popędzę po niego Naczelnika. Wiadomo z tym Lidlem jest tak, że jednego dnia jest na półce w dobrej okazji cenowej a drugiego już nie ma...
*
W ogarnianiu wiosennym towarzyszyła mi Janiszewska. "Nieznajomi, którą już kończę. takie kryminały są doskonałe do sprzątania. Dwa dni temu skończyłam Siembiede.
"Gołoborze mi się bardzo spodobało, zyskiwało z każdym zdaniem, choć język Siembiedy (a może to lektor? ano właśnie) trochę za prosty, początkowo wymagający skupienia, i w końcu uznałam go za przyzwoity. i się przyzwyczaiłam, wciągnęłam, gdyż lubię taką narrację i takie historie. było kronikarsko, bardzo mięsiście i okrutnie. ale i wzruszająco.
A dziś się obudzam znów zdecydowanie za wcześnie i słucham ptactwa niemiłosiernie głośno i dobitnie śpiewającego na wiosnę i dobry początek dnia,
Świta.
to będzie przyjemny łikend, czego i wam życzę.
ps
no i bursztynem Bałtyk rzyga, co widać na winiecie.



Fajne zwierzątko :). Ja mam myjkę Karchera i jestem bardzo zadowolona, kupowałam jak jeszcze tych samojezdnych robotów u nas chyba nie było. Oczywiście trochę trzeba tym pomachać osobiście, ale w jedno przedpołudnie ogarniam bez dużego wysiłku pół domu, więc jak dla mnie jest ok. Ja w sumie lubię robić porządki, a przy okazji traktuję to jako rodzaj aktywności fizycznej, bo na zbiorowe zajęcia nie lubię chodzić. Nawet jogę uprawiam sobie sama w domu, tak mi jest najlepiej. Siembidy nie znam, muszę w końcu wziąć do czytania, bo może omija mnie coś fajnego.
OdpowiedzUsuńto zależy jaką literaturę lubisz, ja zaczęłam Siembiedę od Katharzis i jakoś mi nie szło, potem, nieco poszło. w ramach przywyknięcia do lektora, pykłam 444 i podobało mi się bo sie już powoli przyzwyczaiłam do lektorów. oraz lubię taką sensację z historia sztuki w tle :-). , ale Gołoborze jest mocne i ja lubię takie opowiadanie historii i zupełnie nie rozumiem, jak można Siembiedę porównywać z ...Bondą czy Mrozem 🙈że ta sama półka. jak to gdzieś w komentarzu na blogu przeczytałam. ludzie to nie mają przyzwoitości za grosz, żeby się tak publicznie błaźnić.
UsuńO tak, nowe zwierzątko w domu i zagrodzie, to zawsze fajne jest. Mnie chodziło to ustrojstwo latami po głowie, bo przyjaciele gadżeciarze mają jeden z pierwszych egzemplarzy od lat. ale kasy mi było żal. i powiem ci, że właśnie chcę mieć spokój i czyste drzwi zwłaszcza, bo brudza sie niemiłosiernie, tarasowe wiadomo i domowe szklana tafla te. no i w ogóle raz w czas sobie ogarnąć całość, łącznie z framugami a potem puszczać glonojada, jak Paprocha kiedy wola :-)
Bo ja po pierwsze nie przepadam za sprzątaniem :-))...po drugie nie mam czasu. tyram na dwa etaty. po trzecie szkoda mi energii. gdy już jestem w domu.