Histori dnia wczorajszego.
Znalazłam taką srebrną secesyjną zawieszkę. Prezent o którym zapomiałam. Miotało drzewami za oknem. Czego nie widać na zdjęciu. Ryłam nosem po podłodze z racji tego co wyprawia aura.
Udaliśmy się wozem czerwonym do apteki :))
Oraz riserczowałam swetry własnej roboty. Dawno zrobione z owczej wełny. Runo na kołowrotku, który stoi w moim domu, własnoręcznie przędła moja babka Zofia. Sweter robiłam bardzo dawno i nie jest on dziełem sztuki sam w sobie ale dla mnie jest. I dziełem sztuki i pamiątką. Gdy przestanę w nim chodzić, zawiśnie na ścianie.






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
nie musisz Czytaczu ale możesz ....