Matka Jadwiga zrobiona do knajpy.
W dalszym ciągu oglądają się za nią faceci, na ulicy, i na działce, oczywiście w zbliżonym wieku.
Nadal się przejmuje, że przytyła i obiecuje sobie, że się musi ruszać więcej. na wiosnę i żreć mnie słodyczy.
Nadal chodzi w szpilkach coby się nie działo. Na działkę takoż. Na obcasie ma nawet gumiaki.
Nadal maluje paznokcie. Włosów nigdy nie farbowała. aktualnie pieprz i sól w oryginale.
Nadal ma umiarkowany makijaż : szminka i podkład na twarz.
[Usunęłam niekorzystne zdjęcie w kasku z poprzedniego posta, bo gdyby wiedziała, że je upubliczniłam, byłaby zła, żeby nie powiedzieć wkurwiona.]
Nadal chętnie pokazuje nogi...
Nadal czuje się kobietą...i lubi być kobietą. i chce być atrakcyjną kobietą.
a ja za to lubię moją matkę.
Miejscem akcji jest moje miasto rodzinne, a dokładnie kompleks hotelowo-SPa, w starym młynie. Restauracja. jesteśmy umówieni a stolik zarezerwowany od dwóch tygodni. Przyjeżdżamy dość wcześnie zaledwie kilka godzin po uroczystym ale skromnym śniadaniu.
Zastawa i światło wprawdzie dupy nie urywa ale za to smacznie. smacznie i w dobrych cenach. oraz Ciri mile widziana. cała obsługa kelnerska ją przytulała.
A popołudniem aura się zrobiła dość nieprzyjemna, że zagoniła nas do domu. niestety. ja padłam, jak długa na dwie godziny. a nocą, gdy wracaliśmy padał deszcz. i wyło. Przelot zajmuje nam dwie godziny a będzie jeszcze szybciej, gdy dokończą kaszubską ekspresówkę na ostatnim odcinku.
[W sobotę wieczorem skupiałam się obok Szczupaczyńskiej na dokumentach filmowych :
o Janie Englercie i o Krzysztofie Kieślowskim.]
*
Nadal świętujemy ale w teorii. w praktyce dziś sobie oboje dygamy już w chałupie z robotą. planowałam w ogrodzie ale nie da się. Wieje, wyje, miesza...ech. wszystko lata. drzewa się kładą.
ps
odchudzanie mnie czeka. tyle cukru wchłonęłam, że masakra.
Piękna kobieta! To już wiadomo, po kim masz te dobre geny!😍Dobrego świętowania!
OdpowiedzUsuń:-) szkoda, że geny we włosy nie poszły...oraz jestem mieszanką, z twarzy jednak po tatusiu. w proporcjach ciała też. no i w chorobach i skłonnościach...niestety. MJ z długowiecznej rodziny gniotsa niełamiotsa. żyją po sto lat.
UsuńDziękuję Basiu, poinformuję MJ, na pewno połechce to jej kobiecą próżność. Ucieszy się.
U nas wiało dwa dni temu, pewnie dostajecie resztkami tego sztormu. Gdzie można zobaczyć wspomniane przez Ciebie dokumenty?
OdpowiedzUsuńtak wiem, słuchaliśmy w drodze info, co sie działo w Anglii też. Zdaje się, że TVP Kultura.
OdpowiedzUsuńFajna laska :). Wyrazy uznania! W sumie to pod wszystkim też mogę się podpisać, z tym że my jesteśmy nieco starsze roczniki, więc obcas ździebko mniej ekstremalny, ale ostatnio fryzjerki były w szoku, jak się zgadały co do wieku, że mama ma tyle lat ile ma i chce jej się jeszcze do fryzjera i kosmetyczki latać, co mnie trochę rozbawiło, bo moim zdaniem to raczej nie od wieku zależy. Ja na szczęście urodę i zdrowie mam po mamie a charakter (też na szczęście) po tacie ;). W sumie to ciekawe obserwacje - co po kim i w jakim zestawie dziedziczymy. Ja mam dwóch synów i każdy inny, i z wyglądu i z charakteru.
OdpowiedzUsuńObczaiłam już profesorową na Audiotece, ech... Do czego to doszło, naprawdę... Oczami za dużo pracuję (zawodowo i hobbystycznie) i uznałam, że może to okazja, żeby dać im wytchnienie, więc spróbuję oswoić się ze słuchaniem, na razie z głośnika, bo słuchawki w uchu nie zniosę, a innych w tym momencie nie mam.
:-) och z tą profesorową, to nam się saga zrobiła :-))) będzie pani zadowolona.
UsuńMJ jest po osiemdziesiątce...aleto jej nie przeszkadza w szpilach ganiać. i tak zapewne już zostanie. Tak dbanie o siebie nie jest kwestią wieku. na pewno zaś pieniędzy...ja gdy tylko mam okazję, funduję mamie jakieś zabiegi u mojej kosmetyczki. i kupuję jej dobre kosmetyki. ale odnoszę wrażenie, że i tak dobrze by wyglądała, bo kluczowe są geny, jak sobie babke Zofię przypominam, która do 96 lat zmarszczek nie miała.
Twoja mama wygląda wspaniale!
OdpowiedzUsuńWczoraj było pięknie, spacerowaliśmy wokół rynku, mijaliśmy też kamienicę Sub Pavone i chyba słyszałam, jak profesorowa terroryzowała Franciszkę;-)
Dzisiaj wieje, że głowę chce urwać, będzie więc domowo, książkowo, filmowo...
Pięknego świętowania:-)
i u was wieje, no tak. u was to halnym zawiewa mocniej, skoro i my go odczuwamy. ale to chyba już nie halny. no Franciszka sie tak znów nie daje strofować ;-)) ja nadal delektuję się profesorową.
UsuńPięknego dnia i Wam. z dobrym filmem i książką.
No naprawdę mamusia że pozazdrościć, fajnie mieć takie geny!
OdpowiedzUsuńnawet tylko w połowie. może i dlatego jeszcze dycham, bo
Usuńdruga połowa nieco gorsza,
:))) Jak to mawiaja: Jablko niedaleko spada od jabloni. Potem ... to jablko eksportuja :))). Genow nie wydlubiesz!
OdpowiedzUsuńoj wydłubiesz wydłubiesz :-)))
Usuńdziękuję niemniej pragnę wytłumaczyć, że ja nigdy tak nie wyglądam i wyglądać nie będę. szpilek nie uzywam, ani tak krótkich kiecek.
Moja Mam podobnie miała, tylko włosy farbowała. Obcasy nawet, a raczej koturny w obuwiu domowym, bo na płasko po prostu nie potrafiła. W dniu śmierci, w szpitalu mówiła, że musi umówić się do swojej fryzjerki. Kosmetyczka i fryzjerka regularnie. Umalowana, delikatnie nie wyszła nawet po zakupy i zawsze elegancka. Żadnych dresów, nawet w domu, na wakacjach…
OdpowiedzUsuńJa jestem przeciwieństwem, a mimo to czuję się i w lustrze widzę kobietę
😉
i ja jestem przeciwieństwem w wielu kwestiach...głównie stylu ubierania się. życia. i innego traktowania mojej kobiecości.
Usuńno ale to są inne roczniki. zaprzeszłe. moja matka w życiu by sie w trampki nie ubrała. w jeansy i martensy też. ale to ja sote na wieś nie wyjdę. już. i bardzo dużo czasu poświęcam swojej twarzy. nie ona.