Do pracy wracam jutro. w środę. więc mam trochę czasu dla siebie. a życie Zaplanowane a jakże: spacer z kijami, czytanie profesorowej okiem i uchem, och bardzo przyjemnie i zabawnie mi profesorowa towarzyszy przez święta.
[Wtrącenie świąteczne takie na serio, że nie lubię świątecznego obżarstwa. a nie unikniesz. bo to sałateczka, serniczek i babeczka i to i sro. ktoś namawia, sama sobie robisz dyspensę. a teraz zostałam z tym rozstrojem. i trzeba się będzie doprowadzać.]
Wypad do weta. dokańczam spódnicę, wywleczoną z czeluści garderoby. układam pranie. parownica będzie odświeżała podłogę w kominkowym. ale ile z tego zrobię? nie cisnę. Wczoraj już miałam te plany a przespałam znów z dwie godziny przed spotkaniem, bo się gościliśmy. na wieczór.
Kończymy dostępnego Pitta. Zostaliśmy, jak te głupki z dwoma odcinkami, które jeszcze nie weszły...nie lubię tego.
bo Wczoraj było bardzo ciężko i niebezpiecznie, z przyczyn pogodowych. za oknem wyło i szarpało tak, że bałam się drzwi tarasowe otworzyć. serio. i bojałam się o prąd. Po południu awaria był już masowa. Całe Pomorze świecił na czerwono, Naczelnik cały dzień był w gotowości bojowej, gałęzie fruwają i łamią się drzewa. patrzymy z sąsiadami na morze w kamerkach a tu fale 3metrowe...bałam się też, że mi wino czerwone wyrwie z rączek, gdy szliśmy do sąsiadów.
Znalazłam fajny pomysł/projekt na sukienkę, bo na razie robię z niej filcowany poligon doświadczalny. Będą maki. duże maki. i może chabry. znów planuję ufilcować ptaka, bo ten stary bardzo już zblakł.
Nadganiam zaległości i piszę. piję kawę. dużo herbaty, myślę sobie, że lubię wracać do domu. z każdej podróży i nawet krótkiego wypadu. Koty stęsknione.
Pilnuję Duolingo. staram się być systematyczna. obowiązkowo codziennie przynajmniej jedna lekcja angielskiego.
*
Jeszcze kilka zdjęć ze świątecznego wypadu:
Matkojadwigowa zielenina, zwłaszcza imponująca i kwitnąca, gdy przyjdzie czas, kolekcja kaktusów.
na fotelu siedzi moja lalka z NRDówka. druga dogorywa na działce.




Przepięknie masz w domu. Przepięknie ma Twoja Mama w domu. Naprawdę.
OdpowiedzUsuńanonimowa72
choć style różne :-) dziękuję kochana. za dobre słowo. każdy niech ma jak lubi. i mu wygodnie.
UsuńMnie się Twoja chałupa bardziej podoba (jakbym miała wybierać gdzie sobie pomieszkam), ale u MJ też przepięknie - lubię te stare meble, a zielenina też swoje robi. Piknie jest. Moja kolekcja kwitnących kaktusów wywędrowała razem z wyprowadzającym się synem, teraz kwitnie u niego. Ciągle planuję założenie nowej kolekcji. W święta udało mi się nie obeżreć, nawet bez wielkich wyrzeczeń, jakoś tak samo wyszło, zadowolona jestem, bo zwykle niby też się staram, a po świętach okazuje się, że ciuchy się skurczyły. W kwestii profesorowej decyzja podjęta, Segda wcale mi nie przypasowała (puściłam sobie kawałek w Audiotece), brzydkiej okładki nie chcę, kupuję więc czytnik (bo nie mam).
OdpowiedzUsuń