czwartek, 16 kwietnia 2026

Przyglądanie się antyimigranckiej Danii. jako kraju szczęśliwości.

Dunom, najszczęśliwszym obywatelom w Europie. idę za ciosem i co mi wychodzi? och, wnioski niekoniecznie fajne dla otwartych lewicujących, intelektualistów. przeciwników narodowców. niestety. i w zasadzie unii europejskiej. też. 

 Duńczycy się słabo integrują. z przybyszami.

Jeśli chcesz mieszkać w Danii, to Ty się musisz dostosować i obojętnie czy na zmywaku robisz, czy jesteś światowej sławy programistą. Musisz przejść na ich kulturę i styl bycia.

Inaczej skazujesz się na życie w Bańce i focha. oraz na wydalenie. Po pierwsze Język(🙈) po drugie praca. i obowiązkowo Duński styl życia. och zupełnie nie w klimacie polskiego stylu życia. :-D może być ciężko.  już nie mówiąc o przybyszach z innych stref kulturowych. Z Afryki. Azji. ..

Owszem mam znajomych, którzy nie uważają mieszkania w Danii za w pełni szczęśliwego...a Polacy stanowią największą grupę imigrantów. Zresztą gdzie stanowią? sztuczna rzekła: 

Polacy stanowią jedną z największych grup imigrantów, a w niektórych przypadkach grupę dominującą, głównie w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Holandii, Norwegii i Irlandii

[Dodałabym Islandię. i pewnie jeszcze gdzieś by się znalazło w pip rodaków. nie zawsze i nie wszędzie doskakujących do poziomu tubylców a potem mamy opinie...ech.] 

Mają  Duny restrykcyjną politykę migracyjną. i narrację antyuchodzczą najsilniejszą w Europie. Nigdy nie prowadziły polityki "otwartych drzwi, i dość narodowe podejście do tematu. I ta polityka się zaostrza. kontrolują wszystko, kwestie wyznaniowe, stroje, socjalizacje, rozbrajają getta: 

Dania prowadzi jedną z najostrzejszych polityk migracyjnych w UE, dążąc do „zerowej liczby uchodźców”. Rząd premier Mette Frederiksen stawia na czasowe zezwolenia na pobyt, szybkie deportacje (również za przestępstwa), walkę z „gettyzacją” oraz potencjalne przeniesienie procedur azylowych poza Europę, co ma utrzymać spójność społeczną i państwo dobrobytu.

Ogólnie nie interesują ich jakoś szczególnie problemy światowe, owszem ekologia, to drugi najważniejszy temat, skupieni są na sobie. na utrzymaniu państwa dobrobytu, którym nie zamierzają się dzielić. 

No i nie wychodzą z domów na demonstracje, jedynie masowo zareagowali w wiadomym temacie "HANDS off Greenland.   

 Jak by się tak zastanowić, to wszystkie państwa europejskie mają narodowe podejście do własnego kraju. nie jest ta nasza skisła prawica jakimś niechlubnym wyjątkiem. i niestety coś tak majaczy na horyzoncie prawicowa europejska przewałka. głównie z powodu liberalnego modelu imigracyjnego. 

"Dania dla Duńczyków,

"Polska dla Polaków.

znajdź różnicę !?

No to przyglądałam się Dunom. i wychodzi mi, że generalnie, to wszystko jedno, która partia rządzi, są bardzo hermetyczni. a ich szczęście polega na ochronie ich kraju, stylu bycia i państwa dobrobytu:

Nastroje antyimigracyjne są na tyle silne, że nawet centrolewicowa Socjaldemokracja w trakcie kampanii obiecała utrzymanie dotychczasowej polityki imigracyjnej, która w trakcie poprzedniej kadencji zaowocowała przyjęciem ponad 100 ustaw ograniczających imigrację. To właśnie M. Frederiksen odpowiada za prawicowy zwrot tej partii w polityce imigracyjnej, będący reakcją na wzrost poparcia dla partii prawicowych. Dzięki temu wygrała ona ostatnie wybory i utworzyła mniejszościowy rząd.

Naczelnik pracował w duńskiej firmie i ma ich za nadętych bufonów, pogardzających innymi.

 Ja sobie cenię ich dystans i prywatność. i oczywiście hygge. Natomiast to ich nie wychylanie się jest jakimś absurdem. prawo Jante ;-)  😂

i kitranie wypasionych aut po garażach oraz udawanie, że się jest biedniejszym niż się jest. 

Z drugiej storny...to chyba o Danii mowa, w tej historii, że przylatuje amerykanin, rozgląda się i mówi : i to jest ten kraj najbogatszych ludzi?? i gdzie ci ludzie są?

- tu wszędzie dokoła, brzmi odpowiedź. :-)

Społeczeństwo idealne?

 a Naczelnik mówi, że nie znalazł ani jednego Duna z którym by się chciał zaprzyjaźnić. 

Bardzo ciekawe to przyglądanie się różnicom kulturowym i narodowym...i nie ma się co wstydzić.  Duny się nie wstydzą, Duny są Dumne. 

Takie rozkminy, o plusach i minusach mieszkania w obcym kraju. ale też o mitach i mitologii uprawianej po każdej ze stron :-) wszak nigdzie nie jest idealnie. 

ps

wczoraj wizyta u weta z Mańkiem, który dostaje zastrzyki przeciwbólowe raz w tygodniu i do stałej dawki leków doszedł ten na serce...ech strość naszych zwierząt jest fatalna i przygnębiająca. 

40 komentarzy:

  1. Ciekawe obserwacje. Obejrzeliśmy jakiś dokument o Duńczykach i ich przodkach Wikingach.
    Szczęśliwość danego narodu nie musi być tym samym dla innych nacji...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie musi ale bezpieczeństwo, wysoka jakość usług, opieka zdrowotna, bezpłatna oświata, zaufanie społeczne... weźmy sobie i porównajmy z usa, na przykład.

      Usuń
    2. Hipokryzja Amerykanów od dawna jest znana, wolny kraj? dla kogo?

      Usuń
    3. Jotka, dla tych ktorzy maja kase...

      Usuń
  2. :))))) Wszedzie lepiej gdzie nas nie ma :))))))

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdrowia Mańkowi, oczywiście! Co do reszty... od razu zaznaczę, że do prawej ściany jest mi bardzo daleko, ale też uważam, że jak ktoś się do mnie wprowadza, to ma szanować miejsce, które ja urządziłam i utrzymuję, ma się dostosować, przyjąć panujące zasady, które ja ustalam. Jak nie, to na drzewo. Jadę do obcych krajów, to ja się przystosowuję, bo to jest ich miejsce, ich dom, i tego samego oczekuję od tych, co do nas zjechali. Żadnych meczetów, zawojów na basenie, enklaw czy gett. Uczcie się jezyka miejscowego, stosujcie nasze zasady. Co do Duńczyków, to osobiście nie znam, ale podobne odczucia mam wobec Holendrów - nadętych bufonów, pogardzających innymi. W dodatku straszni syfiarze. A podobno też są bardzo szczęśliwym narodem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety Manek zdrowszy nie będzie...
      w Holandii byłam dawno temu, prowadziłam warsztaty teatralne niemiecko holendersko duńskie czy cos...w Groningen. ech piękne miejsce. fajni ludzie... fajna młodzież, studenci ...
      Trudno mi sie odnieść bo albo znam ludzi teatru :-) albo jeżdżę turystycznie :-) po różnych krajach. Myślę, że w krajach bogatych zadowolenie z życia jest wysokie.

      Usuń
  4. Właśnie wczoraj o tym dyskutowaliśmy z mężem. Okazuje się, że dość podobnie jest z pracą w Australii. Oprócz szeregu szczepień i innych rzeczy zaczyna się tam pracę za pośrednictwem agencji, przy drzewkach owocowych, po 3 miesiącach (jak delikwent przeżyje i się nie zniechęci) w zależności od wykształcenia i umiejętności językowych można "awansować" i pracować w innych branżach. Tak bynajmniej było te ponad 10 lat temu, nie mam pojęcia jak to teraz wygląda.
    Tak czy inaczej, zgadzam się z tym, że przeprowadzając się do innego kraju trzeba się umieć dostosować do panującej tam kultury i zwyczajów, przynajmniej na tyle, by móc normalnie funkcjonować w tamtejszym społeczeństwie. Tylko ciekawi mnie to co napisałaś - że niby tacy szczęśliwi ludzie, a nadęci wobec innych.. Myślałam, że szczęście i ogólne zadowolenie z życia będzie sprawiało, że człowiek będzie bardziej otwarty, a nie nadęty :D
    Zdrowia Maniutkowi życzę, niech się trzyma! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o rany julek, w tej Australii to niezły hardcor. .. i to tak każdego dotyczyło ?? taka ścieżka zdrowia. co kraj to obyczaj jak widać :-) i jak widać w każdej przestrzeni ludzie pilnują swojego.
      no i masz rację ale to tez wynika z poczucia Wyższości. Wszystkie byłe imperia, kraje posiadające kolonie maja to nadęcie wpisane w dna.
      i dlatego nadętych w Europie można spotkać całe mrowie ;-)) ja osobiście za nadętych uważam Włochów i Francuzów. a także niektórych Niemców...bo wiadomo potomkowie Rzymian, Napoleona i Adolfa.
      a moja Miśka kocha Włochy i Włochów, bo pracując poznała tam fajnych ludzi i tęskni za Rzymem. I ja tęsknię za Rzymem ale nie za Włochami ;-)
      miska jest zakochana we Włochu a Żoczek we francuzie :-)) to też ma znaczenie. Żoczek ma tam życie w tej aroganckiej francji, córeczkę cudowną i doktorat. ale jak mi czasem opowiadała co ja tam spotykało...
      dziekuję w imieniu Mańka.

      Usuń
    2. Z tego co mówił mój mąż to tak, bez względu na wykształcenie wszyscy musieli przejść taki "chrzest bojowy". A wiem, bo.. hehe :D Zanim się poznaliśmy to miał wyjechać, wszystko już było w trakcie załatwiania formalności.. Aż tu nagle uderzyła go miłość.. ale nie narzeka! xD

      Usuń
  5. Tak się zastanawiam, czy życie w duńskiej bańce by mi odpowiadało. Pewnie tak. Ale raczej nie jako emigrantka 😅

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ano właśnie. no ale kto powiedział, że emigrantom jest łatwo w jakimkolwiek kraju, zwłaszcza gdy przyjechali z bidy?
      z kasą to można się czuć wszędzie dobrze. także ten. Byłam pracowałam i wróciłam tu na ojczyznyłono:-))

      Usuń
  6. Jedyny Duńczyk jakiego znam to H.Ch. Andersen 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę, znasz Andersena?
      Wikipedia podaje, że miał trudny charakter. Kiedy odwiedził Ch. Dickensa w Anglii, to po pewnym czasie kazali mu się wynosić.

      Usuń
    2. a Ty Lechu nie znasz? ;-) no bo ludzie z charakterem utalentowani bywają głównie nieznośni.

      Usuń
    3. Aśka Aśka, jak Twoje zdrowie? co sie dzieje napisz proszę. u Innego głosu doczytałam, że nadal w szpitalu?

      Usuń
    4. @Lech - Tak, znam, tak samo jak znam Dickensa 😜
      Wiesz, na tle angielskiej flegmy i twarzy pokerzystów w okazywaniu emocji - szczególnie w tamtej epoce - nie dziwi trudny charakter innych. Cokolwiek "trudny" w tej sytuacji znaczy 😉

      Usuń
    5. @Teatru, 😂 Bardzo proszę, piszę do Cię 😄
      Tamten komentarz u Innegogłosu raczej nie był do mnie, źle się podpiął 🙂 Ot i cała tajemnica.

      Ale skoroś ciekawa co u mnie, to się pochwalę nowym nabytkiem w postaci bieżni! No, to już 90% roboty w odchudzaniu doopy zaliczone, teraz tylko trzeba pozostałych procentów na systematyczność, siły, zapał i takie tam 😂 🏃‍♀️🏃‍♀️🏃‍♀️🏃‍♀️🏃‍♀️

      Usuń
    6. ufff bo już myślałam, że coś przegapiłam.
      no Gratulacje, bo ja z ociąganiem jednak i w zależności od pogody z tymi spacerami. a pogoda nadal nie sprzyja...oraz oczywiście zatyrana jestę w tygodniu. a w łikendy albo imprezuję ;-) albo ogarniam dom i obejście. ale natychmiast się zmienię, gdy przyjdzie słoneczko i ciepło. wtedy też spacery po plaży.
      Ja się zastanawiam, gdzie Ty te bieżnie rozłożyłaś, bo mnie na takie ustrojstw miejsca w domu brakuje. podobnie jak na rowerki stacjonarne...

      Usuń
    7. Teatru, te bieżnie teraz takie kompaktowe robią, ze składaną poręczą, można wsunąć pod wyrko itp. Do tego mają kółeczka, więc łatwo przewieźć z pokoju do pokoju. U mnie akurat w kącie salonu stoi, bo jest miejsce i założenie, że będę chodzić w trakcie oglądania tv. Takie 2 w 1, oszczędność czasu na to mówią 😉 No i ja raczej nastawiam się na chodzenie, intensywne, ale jednak chodzenie, bo bieganie niekoniecznie.
      Ach, jakie to piękne, tak sobie iść i mieć pewność, że się nie zajdzie... za daleko 😄

      Usuń
    8. :-) owszem.
      niemniej wolę w naturze zarówno chodzić, jak i jeździć na rowerze...oraz pływać kajakiem 😂
      tak sobie mówie a potem jest jak jest.

      Usuń
  7. No wlasnie to ciekawe dlaczego? Zawsze emigrancja wplywa na spoistosc spoleczna, czyli ja obniza, wiecej emigrantow = mniejsze zaufanie, bo sa 'inni' niz nasi i trudno utrzymać wystarczająca identyfikacji z krajem, żeby zgadzać na wyrzeczenia (np wysokie podatki). Ale system spol to skomplikowana sieć różnych czynników, zaszłości historyczne, napięcia klasowe, nierówności, mobilność spol, kultura i kontekst geopolityczny -- nie da się wyjąć jednego czynnika i przeszczepić gdzie indziej w identycznej formie, niestety.
    Mam tutaj dobra koleżankę z pracy Dunke, która przez 7 lat była trochę wobec mnie nieufna, a od 5 lat bardzo chce się zaprzyjaźnić, bo chyba jest samotna🤷‍♀️ idziemy na lunch za 2 tyg, zapytam się skąd ta nieufnisc wobec imigrantow😅
    Innyglos

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w ogóle jest ciężko się i dostosować i dzielić, a czasem różnice kulturowe są nie do przeskoczenia. ..
      nikt też żyjąc zgodnie z zasadami od lat i budując dobrobyt dla swoich dzieci i wnuków nie chce oddawać tego na to pracowały pokolenia. ach ci protestanci.
      dlatego ja bardziej sobie cenię ludzi, którzy jednak sią solidaryzują i rozumieją że ludziom czasem trzeba pomóc nawet gdy nie mówią w innym narzeczu i pochodzą z innego kraju a nawet kontynentu. ale nie urągając jednocześnie własnemu społeczeństwu.
      dobre pytanie do Dunki :-) och na prawdę jest samotna? dziwne 🤔
      koniecznie napisz co odpowiedziała.

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. to żałuj piękny wysparski kraj, mostem nad Sundem wjedzadzałam do Kopenhagi :-)

      Usuń
  9. Serbów też w Skandynawii dużo i bardzo im z ich charakterami i temperamentem ciężko w Skandynawii. Dużo tez w Austrii ludzi z byłej Jugi.
    Nie bylam dłużej w Danii to się nie wypowiem, moja bliska koleżanka mieszka tam.od.lat i sobie chwali.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie to co piszesz różnica temperamentów, wychowania i dlatego, to co powinno nas pięknie różnić, czasem zamienia się w koszmar. nie do przeskoczenia, i uwiera jak kamień w bucie.
      Wychłodzenie skandynawskie oraz protestantyzm z kijem w dupie też mi nie leży ale mieć dom nad fjordem bym chciała, zresztą jeżdżę na Północ od lat i nie na trzy dni tylko tygodniami sie szlajamy włóczymy. jestem a Skandynawii zakochana. podobnie jak w innych krajach, bo mają kulturę, sztukę...co nie znaczy że odpowiadają mi jego mieszkańcy ;-)) na przykład Włochy byłyby dużo piękniejsze bez Włochów

      Usuń
  10. Dania to kraj w którym mogła mieszkać bez posiadania milionów. Ogólnie, cała Skandynawia jawi mi się jako bardzo przyjazna dla człowieka. Ale też mogłabym mieszkać w Niemczech, albo u naszych sąsiadów, w UK. Ogólnie, chyba łatwo się przystosowuję, tylko są kraje w których raczej nie chciałabym iść do pracy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i ja bym mogła mieszkać w Norwegii, jak napisałam już dom nad fjordem z radością. bym posiadała. Oraz też mogłabym mieszkać w wielu krajach europejskich ale ja już bez pracy, żadnej pracy, żadnego niechcianego kontaktu, zginania karku itepe...ja się właśnie trudno przystosowuje z czasem, mam wrażenie. no i kompletnie odpadają kraje arabskie albo skrajnie odmienne kulturowo...

      Usuń
  11. Bardzo ciekawe.
    A jak Dania sobie radzi z narzuconym przez EU nakazem przyjmowania migrantów? Czy płaci kary?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tego nie wiem ale podejrzewam, że stawia na swoim i w pompie ma unie. w tym temacie. musiałbyś poczytać. takich niezadowolonych i wkurzonych liberalnym podejściem do nielegalnych imigrantów jest bardzo dużo...dlatego do władzy dochodzą narodowcy i prawica. a na pewno rośnie w siłę.

      Usuń
  12. Przytulam Maniusia delikatnie. Napiszesz mi, proszę, jakie ma przeciwbóle. Starość u ludzi jest do dupy. U zwierzaków też. Mam 3 kocie seniorki....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiem. jeździmy do weta raz w miesiącu i odstaje zastrzyk, bo ma taki zestaw leków, że nie może dostawać tabletek przeciwbólowych. a boli go już chyba wszystko, jak to u staruszka, głównie stawy, tak podejrzewam. po zastrzyku jest lepiej...u naszego weta to jest częsty proceder.
      ech za każdym razem sobie przysięgam, że nie chcę tego przerabiać, jest za cienka w te klocki, nie wezmę już żadnego zwierzaka nigdy...ech.
      ogromny szacun dla ludzi, którzy przygarniają staruszki kocie i psie, OGROMNY.

      Usuń
  13. Mój kontakt z Danią, poza wycieczką do Legolandu( marzenie córki!) mam poprzez mojego ucznia- wyjechał przed laty, tu nie mial zycia na wsi - tam poślubił ukochanego faceta i są razem od 30 lat! Wpadli na kawę, przy okazji wielkanocnej wizyty u rodziców, Są szczęśliwi chyba, ale Adam zmienil nie tylko nazwisko po ślubie, ale nawet imię.Twierdzi, że zyje się tam o wiele spokojniej , jak w Polsce .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, no wiadomo... ja mam aktora mojego, który z tego samego powodu wyjechał do Holandii. tu mógłby żyć ale tylko w wielkim mieście. w Warszawie, nie w takim słupsku czy na wsi. tu jest dziwadłem...nadal. ucieka tam choć nie jest idealnie.
      Każdy ma jakiś powód do wyjazdu. ale jest mi przykro, gdy Polacy zwłaszcza młodzi z powodu całego wachlarza powodów muszą wyjeżdżać z kraju...
      brakuje nam tolerancji , skisła kościelna atmosfera nie pozwala oddychać, a już gdy do władzy dorwie się prawica...to ja sama byłam bliska. całkiem niedawno...ale potem sobie pomyślałam, ale dlaczego to ja mam uciekać? z własnego kraju w którym płace podatki wysokie, bo całe życie pracuję na dwa etaty. i całe życie wychowuje, uczę pokolenia polaków . trzeba walczyć o ten kraj. ograniczyć i odciąć kler od władzy, trzeba władzę rozliczać i trzeba chodzić na wybory żeby pisdzieczopodobne typy nigdy sie już do władzy nie dorwały.
      ale emigracja za pracą, za chlebem to już wiadomo. i tu jest największy skis. wiekszy niż ideologiczny.

      Usuń
  14. Przecież to oczywista oczywistość, że jak się przybywa do jakiegoś kraju czy to żyć, pracować, turystycznie, itd. to się przestrzega prawa i zasad tego kraju, szanuje się jego zwyczaje i tradycje, mówi się jego językiem itd, a jak się nie podoba, to tył zwrot i baj baj! Przerabiałam to na własnej skórze, mieszkając w Hiszpanii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ech ech...
      a już się nie narzuca swojej kultury z pewnością.

      Usuń
  15. Wiesz, to że deportują przestępców do domu, to ja się nawet cieszę, ostatnio odesłano 30 przestęców do Polski, nikt ich nie żałował :P jak wszędzie, są ludzie i ludzie. W Danii byłam z chórem ale to się chyba nie liczy, bo wszędzie było miło i czule. Mam przyjaciółkę w Danii, ale ona jest przebojowa, jej facet jest Duńczykiem, więc nie wpisuje się w obrazek zadęcia. I mam takie powiedzonko, wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. Kisses

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z chórem się nie liczy, wszędzie gdzie jeździłam z teatrem było miło :-)) przez wiele lat w taki sposób zwiedzałam Europę.
      jasne, że przestępcy, złodzieje, kolaboranci won do domu.

      Usuń

nie musisz Czytaczu ale możesz ....