No proszę i już łikend w zasadzie...najtrudniejsze trzy dni minęły. jeszcze tylko dziesięć takich trzydniówek, jprd🙈 myślałam, że mniej.
No dobra. Wytrzymam. Natenczas inwentaryzuje swoją pracownię. powoli wynoszę swoje rzeczy, w pierwszej kolejności drobne, i nie ciężkie. potem reszta: książki na których mi zależy... obrazy i kwiatki, gary. Naczelnik przyjedzie autem i już. jeśli będzie trzeba, to strażackim. ;-)
Moja szkoła wizualnie pięknieje z każdym dniem. to trzeba oddać nowej dyrekcji, że umie. Jak tylko przestanę uczęszczać do palcówki, to zmieszczę zdjęcia. teraz nie mogę, wiadomo. Zaraz zacznie się dochodzenie typiar i donosy :-))))
Zastanawialiśmy się w teatrze wczoraj, bo czwartek to dzień rozważań politycznych i życiowych, otóż, kto głosuje na konfederację ??
i jeden instruktor mówi, że jego uczniowie piątej klasy technikum. NA POWAŻNIE. Takie typki, co to twarz mają gładką, bez cienia myśli, czy refleksji. a że Ukraińcy prace zabierają, a że unia to i sro. że podatków płacić nie chcą i nigdy chorzy nie będą. popularny bełkot nie schodzi im z usteczek, wykrzywionych grymasem niezadowolenia. Najlepiej, gdyby nie trzeba było za dużo robić, bo nie umiom a pieniążki same wskakiwały na konto. No i ten instruktor im przemawia do rozsądku i tłumaczy i przekonuje i właściwe pytania zadaje. Ale nic nie skutkuje, bo nie może. Gdy typ nie ma musku i nie łączy kropek i nie wyciąga wniosków i nie ma elementarnej wiedzy a podatny jest na bajki i gusła to...nic nie poradzisz. i tak to społeczeństwo nam durnieje w tempie. z pewnością kolejne "reformy oświaty się do tego walnie przyczyniają.
Za chwilę usłyszę o żydach robiących macę z polskich płodów 🙈a hameryka, to kraj mlekiem i modem płynący. bo nie kumają, jakim nieogarem jest stara pomarszczona pomarańcza. albo co gorsza wyją bezmyślnie w internetowym chórze hejterów.
Czego tu wymagać od typów. którym się logicznie nie składa prawa z lewą. i nie potrafią nawet przeliterować słowa logika, nie mówiąc już o definicji. a zastosowanie, to jak lot na księżyc. nie dla każdego.
bajdełej Artemis wróciła uff.
**
Wracam wczoraj do domu bardzo późno, bo i placówka i teatr i na koniec masaż fizjo. a tu wita mnie Naczelnik tymi słowy, że koniec cukru i jedzenia na kanapie przed ekranem po 20ej. Chyba wszedł przypadkiem na wagę myślę sobie po cichutku 🫣
Oczywiście Naczelniku, mówię głośno, pełna zgoda też zaobserwowałam u siebie tendencje wagowo wzrostową a przecież nie zamierzam znów kupować nowych ciuchów, więc STOP.
Nie chcemy przecież wyglądać jak zapasieni amerykanie.
[nagle Naczelnik pyta, czy chcę wiedzieć co powiedział tramp, i już mam stracha]
Grzecznie poprosiłam o zgodę na zjedzenie jedynego ciepłego posiłku w postaci zupy jarzynowej cieniutkiej. bez zaciągania śmietaną i zasmażką, po dwudziestej.
No i skoro ta hameryka z powodu starej pomarańczy męczy nas w tym tygodniu, to włączyłam sobie serial "Madison z obsadą gwiazdorską Michelle Pfeiffer, Kurt Russell i pięknymi krajobrazami Montany. hmmm dupy mi nie urwało. ale brnę. taka jestem zawzięta.
ach, piąteczek.
ps
był taki moment w teatrze, że się wściekłam i zniosłam kolejne jajko filcowane...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
nie musisz Czytaczu ale możesz ....