Gdy popadam w egzaltację, to na całego. Dotyczy to absolutnie wszystkich obszarów mojego życia. I kolorów w moim życiu: w domu, teatrze, ubiorze. Teraz dopadł mnie żółty i jego kombinacje oraz kolory ziemi: mam plan przemalowania szuflad w metalowej szafce pod schodami, na żółto ofkorsss i małego czarnego kubika, na żółto ofkorsss.
[Po ostatnim spotkaniu, i wielu interesujących rozmowach przy stole, podczas, gdy inni szaleli, tańczyli, wygłupiali się, myślę sobie, że nigdy nie znosiłam gówniar, kłamców, ludzi toksycznych i tak pozostanie. Z większą jednak mocą, bo teraz, to już nie mam czasu na pierdoły i chujowe ludzie].
Pani portulaka ... nie wiem czy warzywna?, chyba nie a szkoda, w każdym razie muszę ją zasadzić do gruntu, to się wysieje i będę miała ją w przyszłym roku. oraz Muszę !!! sobie zagruntować warzywną, koniecznie.Jeszcze sama zieleń na horyzoncie, jak widać, i jabłka i komarzyca i kaktusy, nie wstawione i jabłonka oraz miskanty też szumią na zielono...
... ale śliwa się sypie na żółto. proszę zobaczyć, jak się sypie - wczoraj Naczelnik kosił. uparł się, że to ostatnie koszenie w tym roku a będzie jeszcze ciepło i w ogóle... no to cudownie, że zapowiada się ciepły i słoneczny październik.
No i moja uprawa żyworódki za chwilę ruszy we właściwym kierunku, czyli robię nalewkę i sok z dużych mięsistych liści, może też maść - likwiduję większość doniczek, na zimę zostawiam dwie. Wystarczy. I tak się rozhuśtają na wiosnę. Poza tym w każdej doniczce, która była w okolicy kiełkują małe żyworódki...
Zamierzam też oczyścić z liści, i zbyt wysokich gałęzi aloes, mam dwie duże donice i kilka małych, w zasadzie, to się przyznam - gdzie się nie rozejrzysz - aloes. Miałam tak kiedyś z drzewkami szczęścia. Ale też zrobiłam z tym prządek, znaczy porozdawałam, zostawiłam dwa duże i jeden mały i je PROWADZE. [W zasadzie co roku wyrywam z jednej z donic piękne sadzonki, część rozdaję a część sadzę do malutkich własnoręcznie szkliwionych doniczek - do teatru i ... do domu, no mam słabość, no].
Dziś spędzimy chwilę u sąsiadów, gdzie Naczelnik pozrywa dojrzałe, smaczne winogrona. A ja zrobię wino ODNIECHCENIA, albo PRZEZNIEUWAGĘ, które jest pyszne i mocne.
Przepis na wino ODNIECHCENIA/PRZEZNIEUWAGĘ:
Winogrona umyj, wrzuć do dużego słoika, zasyp cukrem w takiej ilości, jakie wino lubisz - półsłodkie, słodkie, [niestety możesz zapomnieć o wytrawnym ale jeśli chcesz zaryzykować, to może półwytrawne ci wyjdzie, ??? ktowie]. Następnie zakręć słoik, postaw w spokojnym, zacienionym miejscu i ZAPOMNIJ O NIM na cały rok czasu. POWAŻNIE mówię, znaczy piszę.
oto historia tego wina: moja sąsiadkaOla ogrodniczka, zamierzała zrobić nalewkę z aronii:
zerwała aronię, wsadziła do zamrażalnika, następnie wyjęła, umyła i zasypała cukrem w dużym słoiku, zakręciła i postawiła, gdzieś w spokojnym zacienionym miejscu swojej kuchni i ... zapomniała. Po zbyt długim czasie, jakieś pół roku (obuchacha)))otworzyła i z przykrością skonstatowała, że rozpoczął się proces fermentacji i cały słój aronii kurwadowywalenia [w sumie czego się tu spodziewać, po takim czasie] ale ... zostawiła to sobie na później. Słój ustawiła w swoim zimowym ogrodzie.
I zapomniała.
To była wiosna czas wystawiania kwiatów na zewnątrz. a pół roku później...
Przyszła jesień, czas wstawiania kwiatów do ogrodu zimowego, a tu stoi słoik morderca, serio siadkaOlka uważała, że wybuchnie. Zaryzykowała jednak otwarcie, przed wywaleniem, chyba jej było szkoda słoika, bo Ona poznanianka jest, a tu rozległ się cudowny zapach. No to spróbowała. Potem kurcgalopkiem przybiegłam ja, na spróbowanie. No wino jak siepatrzy.
Powtórzyła eksperyment z winogronem czerwonym, bardzo dojrzałym. I wyszła absolutna REWELACJA i kolor i smak i pierdolnięcie żeklekajcienarody. Znów byłam pierwszym testantem. tekżeten róbcie.






Nie znam sie na produkcji win, ale za to robie najlepszy na swiecie ajerkoniak. Zawsze myslalam, ze wina musza miec "ujscie" dla wyziewow fermentacyjnych, a tu okazuje sie, ze nie musza, ale ja bym sie bala, bo znajac swoj pech, mnie by wybuchlo. :)))
OdpowiedzUsuńachacha, i mnie ))))))))))))) niemniej zaryzykuję, bo smaczne jest. Ja robię dobre nalewki, zwłaszcza wiśniówkę
UsuńAle te winogrona to trzeba jakoś pozgniatac? Kusi mnie🍷😉Chociaż pamietam, jak w domu mamy takie nie do konca dojrzale wybuchlo w barku😄Wszyscy mysleli, ze to gaz rozwali kamienicę! i ta krwawa ciecz wylewajaca sie z barku na parkiet😉Na wszelki wypadek postawie w bezpiecznym ,winogron w tym roku od groma!
OdpowiedzUsuńWiesz co Basiu, prawdę mówiąc tez się nieco obawiam i postawie ten słój w bezpiecznym miejscu, okutany gazetami w koszu pod schodami. Dosłaliśmy cały kosz, tych winogron, pyszne!!! i ja będę rozgniatać, żeby mi się zmieściły.... albo!! wrzucę do butli/bańki do wina ale bez drożdży i zatkam. Wiesz może, jak się nie dodaje drożdzy to nie wybucha?! i na to liczę ))))
UsuńDzięki! Zrobię tak samo!
Usuń