niedziela, 3 października 2021

Październik: miskanty szumią na zielono. zwłaszcza po wypiciu wina "Odniechcenia".

Spadły już prawie wszystkie jabłka z naszej jabłonki. rozdajemy, robimy soki do bieżącego picia i gdy tylko noga mi pozwoli ugotuję powidła jabłkowe z cynamonem, bananem, malinami pomarańczą etcetera.


Pierwsze pigwy odkleiły się od drzewa, lecz większość towarzystwa nadal zwisa i żółcieje na drzewie. i dobrze. teraz mam robotę z jabłkami.


komarnica vel komarzyca we wszystkich odmianach rośnie jak szalona,  choć już nie ma komarów. dziwne.
 

Gdy popadam w egzaltację, to na całego. Dotyczy to absolutnie wszystkich obszarów mojego życia. I kolorów w moim życiu: w domu, teatrze, ubiorze. Teraz dopadł mnie żółty i jego kombinacje oraz kolory ziemi: mam plan przemalowania szuflad w metalowej szafce pod schodami, na żółto ofkorsss i małego czarnego kubika, na żółto ofkorsss.

[Po ostatnim spotkaniu, i wielu interesujących rozmowach przy stole, podczas, gdy inni szaleli, tańczyli, wygłupiali się, myślę sobie, że nigdy nie znosiłam gówniar, kłamców, ludzi toksycznych  i tak pozostanie. Z większą jednak mocą, bo teraz, to już nie mam czasu na pierdoły i chujowe ludzie].

Pani portulaka ... nie wiem czy warzywna?, chyba nie a szkoda, w każdym razie muszę ją zasadzić do gruntu, to się wysieje i będę miała ją w przyszłym roku. oraz Muszę !!! sobie zagruntować warzywną, koniecznie.

Jeszcze sama zieleń na horyzoncie, jak widać, i jabłka i komarzyca i kaktusy, nie wstawione i jabłonka oraz miskanty też szumią na zielono...


... ale śliwa się sypie na żółto. proszę zobaczyć, jak się sypie - wczoraj Naczelnik  kosił. uparł się, że to ostatnie koszenie w tym roku a będzie jeszcze ciepło i w ogóle... no to cudownie, że zapowiada się ciepły i słoneczny październik. 

No i moja uprawa żyworódki za chwilę ruszy we właściwym kierunku, czyli robię nalewkę i sok z dużych mięsistych liści, może też maść - likwiduję większość doniczek, na zimę zostawiam dwie.  Wystarczy. I tak się rozhuśtają na wiosnę. Poza tym w każdej doniczce, która była w okolicy kiełkują małe żyworódki...

Zamierzam też oczyścić z liści, i zbyt wysokich gałęzi aloes, mam dwie duże donice i kilka małych, w zasadzie, to się przyznam - gdzie się  nie rozejrzysz - aloes. Miałam tak kiedyś z drzewkami szczęścia. Ale też zrobiłam z tym prządek, znaczy porozdawałam, zostawiłam dwa duże i jeden mały i je PROWADZE. [W zasadzie co roku wyrywam z jednej z donic piękne sadzonki, część rozdaję a część sadzę do malutkich własnoręcznie szkliwionych doniczek - do teatru i ... do domu, no mam słabość, no]. 

Dziś spędzimy chwilę u sąsiadów, gdzie Naczelnik pozrywa dojrzałe, smaczne winogrona. A ja zrobię wino ODNIECHCENIA, albo PRZEZNIEUWAGĘ, które jest pyszne i mocne.

Przepis na wino ODNIECHCENIA/PRZEZNIEUWAGĘ:

Winogrona umyj, wrzuć do dużego słoika, zasyp cukrem w takiej ilości, jakie wino lubisz - półsłodkie, słodkie, [niestety możesz zapomnieć o wytrawnym ale jeśli chcesz zaryzykować, to może półwytrawne ci wyjdzie, ??? ktowie]. Następnie zakręć słoik, postaw w spokojnym, zacienionym miejscu i ZAPOMNIJ O NIM na cały rok czasu. POWAŻNIE mówię, znaczy piszę. 

oto historia tego wina: moja sąsiadkaOla ogrodniczka, zamierzała zrobić nalewkę z aronii:

zerwała aronię, wsadziła do zamrażalnika, następnie wyjęła, umyła i zasypała cukrem w dużym słoiku, zakręciła i postawiła, gdzieś w spokojnym zacienionym miejscu swojej kuchni i ... zapomniała. Po zbyt długim czasie, jakieś pół roku (obuchacha)))otworzyła i z przykrością skonstatowała, że rozpoczął się  proces fermentacji i cały słój aronii kurwadowywalenia [w sumie czego się tu spodziewać, po takim czasie] ale ... zostawiła to sobie na później. Słój ustawiła w swoim zimowym ogrodzie. 

I zapomniała. 

To była wiosna czas wystawiania kwiatów na zewnątrz. a pół roku później...

Przyszła jesień, czas wstawiania kwiatów do ogrodu zimowego, a tu stoi słoik morderca, serio siadkaOlka uważała, że wybuchnie. Zaryzykowała jednak otwarcie, przed wywaleniem, chyba jej było szkoda słoika, bo Ona poznanianka jest, a tu rozległ się cudowny zapach. No to spróbowała. Potem kurcgalopkiem przybiegłam ja, na spróbowanie. No wino jak siepatrzy. 

Powtórzyła eksperyment z winogronem czerwonym, bardzo dojrzałym. I wyszła absolutna REWELACJA i kolor i smak i pierdolnięcie żeklekajcienarody. Znów byłam pierwszym testantem. tekżeten róbcie.



5 komentarzy:

  1. Nie znam sie na produkcji win, ale za to robie najlepszy na swiecie ajerkoniak. Zawsze myslalam, ze wina musza miec "ujscie" dla wyziewow fermentacyjnych, a tu okazuje sie, ze nie musza, ale ja bym sie bala, bo znajac swoj pech, mnie by wybuchlo. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. achacha, i mnie ))))))))))))) niemniej zaryzykuję, bo smaczne jest. Ja robię dobre nalewki, zwłaszcza wiśniówkę

      Usuń
  2. Ale te winogrona to trzeba jakoś pozgniatac? Kusi mnie🍷😉Chociaż pamietam, jak w domu mamy takie nie do konca dojrzale wybuchlo w barku😄Wszyscy mysleli, ze to gaz rozwali kamienicę! i ta krwawa ciecz wylewajaca sie z barku na parkiet😉Na wszelki wypadek postawie w bezpiecznym ,winogron w tym roku od groma!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co Basiu, prawdę mówiąc tez się nieco obawiam i postawie ten słój w bezpiecznym miejscu, okutany gazetami w koszu pod schodami. Dosłaliśmy cały kosz, tych winogron, pyszne!!! i ja będę rozgniatać, żeby mi się zmieściły.... albo!! wrzucę do butli/bańki do wina ale bez drożdży i zatkam. Wiesz może, jak się nie dodaje drożdzy to nie wybucha?! i na to liczę ))))

      Usuń
    2. Dzięki! Zrobię tak samo!

      Usuń

nie musisz Czytaczu ale możesz ....