wtorek, 20 stycznia 2026

ciotka Aurora o nazwisku Borealis...dała spektakl za darmo.

 czy ja już pisałam, że kocham film "Czułe słówka. a w nim Shirley MacLaine.


[Zorza polarna (Aurora Borealis) to zjawisko świetlne na nocnym niebie, widoczne w rejonach okołobiegunowych, spowodowane zderzeniem naładowanych cząstek ze Słońca z gazami w atmosferze Ziemi, tworzące tańczące na niebie zasłony i promienie w kolorach zieleni, różu i fioletu.]

Naczelnik wyszarpał mnie ze snu boleśnie.

[łazi i jeździ od kilku dni po nocach bo lodowisko robią pod remizą...chyba zacznę żałować, że łyżew nie posiadam.]

- wstawaj, zobacz co mamy na niebie...(tu podetknął mi zdjęcie w telefonie) do Norwegii na Lofoty za podbieguny chcesz jeździć, żeby ją zobaczyć a tu proszę.

Po zaprotestowaniu, dałam się namówić ...i pojechałam autem nieprzytomna, i owszem aurorka była...ale nie ma porównania wiecie, rozumiecie i trzeba jednak jechać za te podbieguny znów. i zobaczyć w pełnej krasie. no ale też nie ma co znów narzekać. bo przecież bywa coraz częściej. Tylko mamy jednak niebo w pobliżu miasta sporego więc...nie wystarczyło wyjechać na pole. niestety.  



czasem się rozkręcała 


tak życiowo, to okazało się, że podkręcam swoje adhd głównie ale ostatnio się wyciszam z konieczności, z przesilenia, z choroby ale i łeb mi skręca we właściwą stronę, gdy już ciało daje oczywiste znaki. ciało odkąd mi się poprawiło chorobowo czyli od poniedziałku, wrzucam na matę jogową ...i nareszcie wczoraj fizjo z masażem relaxacyjnym indibą. po kilku tygodniach już czas był. bym też namówiła Naczelnika na sauny w tym tygodniu. ale nie wiem czy czasowo damyradę. obsesyjnie pilnuję, żeby się think pad nie rozładował do zera. i zeby to był przyjemny tydzień. Wczoraj byłam w juzku, po roku chyba, nabyłam kilka rzeczy do teatru...i myślę o kolejnej zmianie mebli. w domu też.

Po nocnych zorzach polarnych w mrozie, znów padłam bliżej 23iej. minusy się u nas niestety po nocach szwendają. zmarzłam chyba.

iii

jednak obudził mnie znów ból gardła i bulgotanie w brzuchu🥴😟😫  i generalnie coś na kształt kaca...ok 3iej. no masakra jakaś. w dodatku upocona. zjadłam meltoninę, potężną dawkę ibuprom sprint, wit.D, wyipłam herbatę malinową i zasysam isle i pije kawkę słabą.  i zobaczymy jaki to będzie dzień, bo plany mam dość konkretne: klawiatura, okulary, krem do opalania...układanie książek i czasopism w teatrze. pranie. 

poza tym szwendam się i wrzucam do walizko toto totamto. 

*

tempo ogarniania siedmiu wyjazdów, i pięciu stolic, bez Warszawy. jest nader wolne...nie zdążę do wyjazdu.

3 komentarze:

  1. U nas raczej nie było, ale te na zdjęciach ładne.
    Dziś w radiu ktoś dowcipnie powiedział, że zorza polarna była, zorza zniknęła, polarne zostało!
    Siedem wyjazdów? och, już od samej myśli o logistyce dostałabym migreny!
    Pilnuj się zdrowotnie:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też bym się dała wywlec by zobaczyć zorzę 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie nie mial kto obudzic i pokazac nieba, wiec dopiero dzisiaj rano na naszej lokalnej stronie zobaczylam, co wyprawialo sie w nocy, bylo spektakularnie, czerwono i zielono, cudnie. A ja spalam i przegapilam byc moze jedyna w zyciu mozliwosc ogladania zorzy na zywo.
    Zeby Tobie te nocne wycieczki nie zaszkodzily. Tfutfu na psa urok!

    OdpowiedzUsuń

nie musisz Czytaczu ale możesz ....