bo jest na co.
i nie myślę tu ani politycznie, politykę odstawiłam, tak samo jak kiedyś odstawię R1, bo pójdę z torbami. odstawiłam też strebaby w garsonkach. dość już poznawania wrogiej bańki :-D
natomiast wkurwia mnie, gdy słyszę, że dawniej, to dopiero były zimy, i nikt nie ostrzegał alertami i auta były chojowe a przeżyliśmy, proszę bardzo a teraz to jakieś takie te ludzie miętkie są.
a w stanie wojennym panie to choho
nooo 80 lat po wojnie, [to dopiero było cienżko za okupacji, zimę przeżyć]
36 lat po upadku komuny...
polak podobno na księżyc poleciał
a za każdym razem, gdy zima śniegiem przypierdoli, to służby miejskie w mieście tutejszym, zaskoczone są. i nie wykorzystano dnia 6 króli, żeby odgarnąć parkingi, bo sobie mogę auto spakować do kieszeni i wziąć ze sobą do placówki. no przecież. jak mam iść do pracy, do dziatek naszych kochanych, gdy nie mam gdzie auta zaparkować. szpitale, szkoły, żłobki i instytucje użyteczności publicznej ale nade wszystko parkingi powinny być odkopane na wczoraj, bez gadania.
Tak jestem zmaltretowana dniem wczorajszym, że spać nie mogę. serio o godzinie 5 dziś pobudka, choć mam na 10. i będę też zmaltretowana dniem dzisiejszym, choć bardzo się staram psychicznie nie być. ale głowy nie oszukasz a przede wszystkim ciała nie oszukasz. poskładało mnie bardzo.
Tak więc Wczoraj,
trzeci dzień po armagedonie i śnieżnej napierdalance (o poniedziałku nawet nie wspomnę, jak miasto wyglądało łącznie z zafajdanym parkingiem pod szpitalem),
wyjechałam godzinę wcześniej niż zwykle, do placówki, turlałam się z innymi autami przez miasto ( i dobrze, że kryminału słucham nie marnując czasu i odwracając uwagę), 20 minut szukałam miejsca niedaleko szkoły razem ze sporą grupą ludzi. jeździłam, jak wariatka po chodnikach, mało nie rozjechałam swojej osobistej dyrekcji, zaparkowałam pod biedronką. i nie wiem czy za to zapłacę, żadnego mandatu za wycieraczką nie znalazłam. zobaczymy dziś ale nie liczę, że będzie lepiej.
ja wiem, że ciężko ale skoro było wiadomo, że front idzie, to można było łbem ruszyć a nie tylko brylować na kulturalnych miejskich imprezach. zakład penitencjarny w mieście funkcjonuje, to chyba tyle mogą osadzeni dla miasta i ludzkości zrobić?
i nie, nie wszyscy się mogą przesiąść na transport publiczny, bo po pierwsze nie wszyscy się zmieszczą i po drugie transport też nie funkcjonuje.
i jeszcze
mróz dopierdolił do tego wszystkiego. jedyny pożytek ze śniegu, to osłona dla hortensji i innych kwiatków.
i już mnie spina dodatkowo, jak pomyślę o rachunku za prąd.
Tymczasem oby do łikendu. w łkend nigdzie się nie ruszam. odtajam. no może na masaż, bo mi potrzebny bardzo.
W teatrze chyba muszę dziś zakleić kartonem wylot wentyl. w pomieszczeniu na piec, bo nam pizga po nogach normalnie.
i tyle w temacie wkurwa zimowego.
ps
i wyjaśnię, rozjaśnię, że nie wkurwiam się na zimę ale na ludzką ignorancję. bylejakość i chamstwo. W mojej gminie pługi dojeżdżają wszędzie, parkingi odśnieżone...
a miastotutejsze pcha łapy po cudzie nie dając sobie kompletnie rady z tym co ma.
Jak wiesz, mam przed kuchennym oknem parking spoldzielni, w wolne dni padal snieg i na biezaco przyjezdzal maly plug i czyscil caly teren, a snieg gromadzil pod tymi kretymi schodami, bo tam nikt nie parkuje. Tyle tylko, ze jest jeden szkopul: za uslugi trzeba PLACIC, bez wzgledu na to, czy w zimie snieg pada czy przez cala zime sluzby leza do gory brzuchem. Ale parkingi sa odsniezone.
OdpowiedzUsuńZ tym zakladem penitencjarnym to masz racje, chlopaki by sie przeszly po wolnosci, popracowaly fizycznie, a miasto mialoby wysprzatane tereny. Bo pod sklepami, jak czytam, dalo sie snieg odgarnac?
A u nas dzisiaj +3°C i dobrze sie na razie jezdzilo, ale zapowiadaja po poludniu marznacy deszcz, wiec moze byc malo zabawnie. Ja juz jestem po wyjazdach, wiecej nie musze. Wiele szkol dostalo dzis i jutro wolne, zeby dzieciaki nie dostaly sie chocby przypadkiem w te gololedz, ktora ma dopiero nadejsc.
UsuńU mnie odśnieżają, sypią, spółdzielnia zakupiła małe traktorki.
OdpowiedzUsuńOgrzewanie na prąd tanie nie jest, ale my płacimy cały rok sporo, nawet latem, by potem zimą nie płacić krocie.
Oby tylko rury nie pękały, bo stare, to będzie o.k.
Dojrzewasz 🙃😇❤️
OdpowiedzUsuńJak były takie zimy, to szkoły zamknięto i siedzieliśmy w domu na dupie😉
Ja teraz siedzę, a właściwie więcej leżę, ale chciałabym, żeby śnieg zniknął. Bo w końcu będę musiała wyjść z domu z moją myszką. STRACH.
Jakbym miała malinka głowie, która mnie i tak już napiernicza codziennie, to jeszcze śnieg… także rozumiem wkurw na tych, którzy nie ogarniają by drogi i parkingi były zdatne do użycia, w miarę bezpieczne,
Chłopaków z WT by też zaprzęgli, bo wrazie Wu to… no…
Dawniej byly srogie zimy, sa teraz i beda w przyszlosci. Tak na przdkore.
OdpowiedzUsuńJakby wkurw byl jedyna sila odsniezajaca parkingi to by nie bylo problemu...
A prad? Dobrze, ze jeszcze jest, bo mozna ladowac te wszystkie media i ogladac w ciepelku filmy z Alaska!
Tylko dobrej zimy zycze! Bez sniegu, bez mrozu, bez ... bez moze zakwtnac :))) w marzeniach.
ała ! na to wszystko
OdpowiedzUsuńTo nie jest wkurzenie na zimę, tylko na kompletną nieporadność tych, którzy mają za zadanie ogarnąć miasto, kiedy śnieg naprawdę daje popalić. I wcale nie chodzi o to, że kiedyś „było ciężej”, bo każdy pamięta własne wspomnienia – problem w tym, że teraz mamy środki i technologie, żeby sobie z tym radzić, a mimo to wszyscy tkwimy w chaosie, szukając miejsc parkingowych godzinami, lawirując po chodnikach i martwiąc się o dzieci, pracę i podstawowe funkcjonowanie miasta.
OdpowiedzUsuńTwój opis tego, jak próbowałaś ogarnąć zwykły poranny dojazd, jest wręcz filmowy – stres, adrenalina, walka o kawałek miejsca pod szkołą, ślizganie się po mieście… I te wszystkie detale – od kryminału w radiu, po myślenie o rachunku za prąd – sprawiają, że człowiek czuje to realnie, jakby sam przeżywał każdy zakręt, każdą ślizgawkę.
Najbardziej uderza w tym wszystkim Twój punkt: nie chodzi o zimę, tylko o ignorancję, brak przygotowania i bylejakość. I niestety, to widać wszędzie tam, gdzie ludzie powinni myśleć i działać, a zamiast tego udają, że problem nie istnieje. Twój przykład gminy, w której pługi dojeżdżają wszędzie, pokazuje, że się da – tylko trzeba chcieć.
Nie rozumiem tego, u mnie też ani widu, ani słychu po jakimkolwiek pługu. Na nieodśnieżonych jezdniach koleiny, samochodem szarpie jak starym tramwajem, na chodnikach nie ma gdzie nogi postawić, bo wpada się w śnieg po sam odwłok, po prostu jakaś paranoja. Widać to przypadłość całej Polski, od Bałtyku po Bieszczady. Pierdolnięty kraj, słowo daję... Tylko pieniądze drzeć z obywateli jest komu.
OdpowiedzUsuńoj, nnoooo badziewie, smutne to wszystko, co opisałaś. Trzymaj się kochana.
OdpowiedzUsuńNie napiszę więcej, bo mam ręce od łopaty drżące, wjazd do garażu odwalalam:)
OdpowiedzUsuń