czwartek, 8 stycznia 2026

wkurwiam się...

 bo jest na co. 

i nie myślę tu ani politycznie, politykę odstawiłam, tak samo jak kiedyś odstawię R1, bo pójdę z torbami. odstawiłam też strebaby w garsonkach. dość już poznawania wrogiej bańki  :-D

natomiast wkurwia mnie, gdy słyszę, że dawniej, to dopiero były zimy, i nikt nie ostrzegał alertami i auta były chojowe a przeżyliśmy, proszę bardzo a teraz to jakieś takie te ludzie miętkie są. 

a w stanie wojennym panie to choho

nooo 80 lat po wojnie, [to dopiero było cienżko za okupacji, zimę przeżyć]

36 lat po upadku komuny...

polak podobno na księżyc poleciał 

a za każdym razem, gdy zima śniegiem przypierdoli, to służby miejskie w mieście tutejszym, zaskoczone są. i nie wykorzystano dnia 6 króli, żeby odgarnąć parkingi, bo sobie mogę auto spakować do kieszeni i wziąć ze sobą do placówki. no przecież. jak mam iść do pracy, do dziatek naszych kochanych, gdy nie mam gdzie auta zaparkować. szpitale, szkoły, żłobki i instytucje użyteczności publicznej ale nade wszystko parkingi powinny być odkopane na wczoraj, bez gadania.

Tak jestem zmaltretowana dniem wczorajszym, że spać nie mogę. serio o godzinie 5 dziś pobudka, choć mam na 10. i będę też zmaltretowana dniem dzisiejszym, choć bardzo się staram psychicznie nie być. ale głowy nie oszukasz a przede wszystkim ciała nie oszukasz. poskładało mnie bardzo. 

Tak więc Wczoraj, 

trzeci dzień po armagedonie i śnieżnej napierdalance (o poniedziałku nawet nie wspomnę, jak miasto wyglądało łącznie z zafajdanym parkingiem pod szpitalem), 

wyjechałam godzinę wcześniej niż zwykle, do placówki, turlałam się z innymi autami przez miasto ( i dobrze, że kryminału słucham nie marnując czasu i odwracając uwagę), 20 minut szukałam miejsca niedaleko szkoły razem ze sporą grupą ludzi. jeździłam, jak wariatka po chodnikach, mało nie rozjechałam swojej osobistej dyrekcji, zaparkowałam pod biedronką. i nie wiem czy za to zapłacę, żadnego mandatu za wycieraczką nie znalazłam. zobaczymy dziś ale nie liczę, że będzie lepiej. 

ja wiem, że ciężko ale skoro było wiadomo, że front idzie, to można było łbem ruszyć a nie tylko brylować na kulturalnych miejskich imprezach. zakład penitencjarny w mieście funkcjonuje, to chyba tyle mogą osadzeni dla miasta i ludzkości zrobić? 

i nie, nie wszyscy się mogą przesiąść na transport publiczny, bo po pierwsze nie wszyscy się zmieszczą i po drugie transport też nie funkcjonuje. 

i jeszcze

mróz dopierdolił do tego wszystkiego. jedyny pożytek ze śniegu, to osłona dla hortensji i innych kwiatków. 

i już mnie spina dodatkowo, jak pomyślę o rachunku za prąd. 

Tymczasem oby do łikendu. w łkend nigdzie się nie ruszam. odtajam. no może na masaż, bo mi potrzebny bardzo. 

W teatrze chyba muszę dziś zakleić kartonem wylot wentyl. w pomieszczeniu na piec, bo nam pizga po nogach normalnie.

 i tyle w temacie wkurwa zimowego. 


ps

i wyjaśnię, rozjaśnię, że nie wkurwiam się na zimę ale na ludzką ignorancję. bylejakość i chamstwo. W mojej gminie pługi dojeżdżają wszędzie, parkingi odśnieżone...

a miastotutejsze pcha łapy po cudzie nie dając sobie kompletnie rady z tym co ma. 

 

23 komentarze:

  1. Jak wiesz, mam przed kuchennym oknem parking spoldzielni, w wolne dni padal snieg i na biezaco przyjezdzal maly plug i czyscil caly teren, a snieg gromadzil pod tymi kretymi schodami, bo tam nikt nie parkuje. Tyle tylko, ze jest jeden szkopul: za uslugi trzeba PLACIC, bez wzgledu na to, czy w zimie snieg pada czy przez cala zime sluzby leza do gory brzuchem. Ale parkingi sa odsniezone.
    Z tym zakladem penitencjarnym to masz racje, chlopaki by sie przeszly po wolnosci, popracowaly fizycznie, a miasto mialoby wysprzatane tereny. Bo pod sklepami, jak czytam, dalo sie snieg odgarnac?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A u nas dzisiaj +3°C i dobrze sie na razie jezdzilo, ale zapowiadaja po poludniu marznacy deszcz, wiec moze byc malo zabawnie. Ja juz jestem po wyjazdach, wiecej nie musze. Wiele szkol dostalo dzis i jutro wolne, zeby dzieciaki nie dostaly sie chocby przypadkiem w te gololedz, ktora ma dopiero nadejsc.

      Usuń
    2. do gminy nie mam żadnych uwag. ale ja mam przywilej mieszkania w małej wsi i wspólnocie gdzie wszyscy sobie pomagają. w dodatku i zawsze tak było. nie jest to osiedle gdzie, jak mawia mój kolega auta nie rusza, bo bitwa na łopaty...i nie po to auto odkopywał, żeby teraz mu ktos zajął.
      u nas minus sie pogłębia dzisiejsza noc była również mocna.
      no i to jest okey myslenie na czas zagrożenia, ty wiesz, ze dzieciaki jeżdżą rowerami w taka aurę i nie tylko dzieciaki.

      Usuń
  2. U mnie odśnieżają, sypią, spółdzielnia zakupiła małe traktorki.
    Ogrzewanie na prąd tanie nie jest, ale my płacimy cały rok sporo, nawet latem, by potem zimą nie płacić krocie.
    Oby tylko rury nie pękały, bo stare, to będzie o.k.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fotowoltaika jest ok pod warunkiem, że państwo nie okrada obywateli ...
      w domu po dwóch remontach do spodu mamy rury i wszystkie sprawy zabezpieczone, ufff no i nie palimy ani węglem ani drewnem. ale kominek w razie co jest. gyby nie trzeba by o jeżdzic do pracy ta zima byłaby w połowie tylko upierdliwa a bardziej piekna...

      Usuń
  3. Dojrzewasz 🙃😇❤️

    Jak były takie zimy, to szkoły zamknięto i siedzieliśmy w domu na dupie😉


    Ja teraz siedzę, a właściwie więcej leżę, ale chciałabym, żeby śnieg zniknął. Bo w końcu będę musiała wyjść z domu z moją myszką. STRACH.
    Jakbym miała malinka głowie, która mnie i tak już napiernicza codziennie, to jeszcze śnieg… także rozumiem wkurw na tych, którzy nie ogarniają by drogi i parkingi były zdatne do użycia, w miarę bezpieczne,
    Chłopaków z WT by też zaprzęgli, bo wrazie Wu to… no…

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tęsknie za takimi czasami...
      że slizgawka, że zimno, ze oblodzone i rury pekają...to placówki zamknięte. nie no żarcik, teraz to myślę o kasie spalonej . niestety. i mogły by mrozy być lżejsze i śniegi mniejsze.
      Roxy a ja myślę, żę to też sprawa auty, ciśnień i tak dalej te bole głowy, nerwów, stresu...i oczywiście nigdzie się nie ruszaj, matkobosko przecież jest ślizgawice że jprd Ę.
      a mogliby, bo domyślam, się, że to kwesta braku ludzi...no ale to trzeba też i piniążki mieć na taka okazję. a w mieście tutejszym to najlepiej wszystko za darmo...w czynie społecznym.

      Usuń
  4. Dawniej byly srogie zimy, sa teraz i beda w przyszlosci. Tak na przdkore.
    Jakby wkurw byl jedyna sila odsniezajaca parkingi to by nie bylo problemu...
    A prad? Dobrze, ze jeszcze jest, bo mozna ladowac te wszystkie media i ogladac w ciepelku filmy z Alaska!
    Tylko dobrej zimy zycze! Bez sniegu, bez mrozu, bez ... bez moze zakwtnac :))) w marzeniach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ano widomo zima jest i już ale zimy się nie czepiam bo taki mamy klimat, czepiam sie ludzi z ich ignoranctwem W zasadzie mogłabym zawrócić się na pięcie i powiedzieć, nie ma warunków...nie pracuję. i tak powinniśmy zrobić wszyscy ...

      Usuń
  5. ała ! na to wszystko

    OdpowiedzUsuń
  6. To nie jest wkurzenie na zimę, tylko na kompletną nieporadność tych, którzy mają za zadanie ogarnąć miasto, kiedy śnieg naprawdę daje popalić. I wcale nie chodzi o to, że kiedyś „było ciężej”, bo każdy pamięta własne wspomnienia – problem w tym, że teraz mamy środki i technologie, żeby sobie z tym radzić, a mimo to wszyscy tkwimy w chaosie, szukając miejsc parkingowych godzinami, lawirując po chodnikach i martwiąc się o dzieci, pracę i podstawowe funkcjonowanie miasta.

    Twój opis tego, jak próbowałaś ogarnąć zwykły poranny dojazd, jest wręcz filmowy – stres, adrenalina, walka o kawałek miejsca pod szkołą, ślizganie się po mieście… I te wszystkie detale – od kryminału w radiu, po myślenie o rachunku za prąd – sprawiają, że człowiek czuje to realnie, jakby sam przeżywał każdy zakręt, każdą ślizgawkę.

    Najbardziej uderza w tym wszystkim Twój punkt: nie chodzi o zimę, tylko o ignorancję, brak przygotowania i bylejakość. I niestety, to widać wszędzie tam, gdzie ludzie powinni myśleć i działać, a zamiast tego udają, że problem nie istnieje. Twój przykład gminy, w której pługi dojeżdżają wszędzie, pokazuje, że się da – tylko trzeba chcieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mhy
      Andrzeju podziwiam Twoją uwagę i skupienie oraz streszczenia. mnie by sie nie chciało.
      i płenta najważniejsza, mozna byc przygotowanym, mieć zaplanowane i ogarniać rzeczywistość.

      Usuń
    2. Jemu chyba też się nie chciało ;))) (powinnam ugryźć się w jęzor, ale nie, muszem bo się uduszem).

      Usuń
  7. Nie rozumiem tego, u mnie też ani widu, ani słychu po jakimkolwiek pługu. Na nieodśnieżonych jezdniach koleiny, samochodem szarpie jak starym tramwajem, na chodnikach nie ma gdzie nogi postawić, bo wpada się w śnieg po sam odwłok, po prostu jakaś paranoja. Widać to przypadłość całej Polski, od Bałtyku po Bieszczady. Pierdolnięty kraj, słowo daję... Tylko pieniądze drzeć z obywateli jest komu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pierdolniety kraj to dobrze określenie :-)
      no w mojej gminie jest na prawdę dobrze, pługi jeździły non stop i jeżdzą nadal, szkoły i parkingi odśnieżone....itepe. w mieście tez zależy KTO zarządza. Pantera dobrze napisała, że jakoś duże sklepy mogły mieć odśnieżone i parkingi idealne. władze miejskie dały dupy jak zwykle...szkoda gadać, ja niestety w mieście tym pracuję.

      Usuń
  8. oj, nnoooo badziewie, smutne to wszystko, co opisałaś. Trzymaj się kochana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie ma sie co dziwić, że ludzie nienawidzą zimy, śniegu itepe oraz jak zawsze punkt widzenia zależy od punktu siedzenia...emeryci się zachwycają zimą...

      Usuń
  9. Nie napiszę więcej, bo mam ręce od łopaty drżące, wjazd do garażu odwalalam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie...a jak tam na Bałkanach?? też takie sytuacje bywają czy oni tam śniegu na oczy nie widza? albo w ilościach śladowych..
      męża ściągaj do odśnieżania ;-)

      Usuń
    2. W zimie jest sporo śniegu, traktor z szufla.odsnieza i mąż, wszyscy są przygotowani na odcięcie od świata i mają mięso, mąkę,jaka i wędliny oraz opał. Da się żyć.

      Usuń
  10. Nie dziwi mnie ten wkurw. Mogę zabrać trochę, jak chcesz. U mnie sypie mokrymi płatami, wieje i mam amber alert. Ale mam psa, co na widok śniegu dostaje pierdolca. Dzisiaj zeżarł chyba z kilogram.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo Ciri tez ma pierdolca i szkoda mi jej, bo nie mam czasy na długie spacery...ale jutro z nią pójdę

      Usuń

nie musisz Czytaczu ale możesz ....