Wczoraj filcowałam przed ekranem i złamałam igłę.
pierwszy naszyjnik, kiece i zaczęłam torbę. ha. popadam w obsesje ale tak już mam. jak mnie wciągnie to definitywnie, do urzygu. dopóki nie przestanie. w tym momencie na płasko.
*
że też akurat te chujowe prognozy się sprawdzają co do joty. miało być ochłodzenie od poniedziałkowego wieczora i Było.
Zimno, jak cholera i lało, jak cholera cały wtorek i środę i zimno było też w czwartek, choć już nie lało i jakby "coś drgnęło w rajstopach... ciepłoty ;-)) Akuratże leje, to dobrze. tak właściwie lało równo, metodycznie z góry na dół. a chwasty rosną jak popierdolone...
mam nadzieję, że w łikend będzie można je wyrywać. te chwasty.
i że płotu nie przerosną, bo dźwigają się z niebytu w oczach. kwitnie też jabłoń. i piękna poniemiecka reneta.
świat kwiatów i drzew od majówki ruszył z posad dopiero. konkretnie ruszył. choć noce bardzo zimne, i kto to widział, żeby przez kilka dni była Afryka a następnie w ciągu doby spadła napysk do 5 stopni nad ranem??? w placówce też zimno a tu od poniedziałku testy. rączęta przymarzną.
Okoliczności stały się bardzo sprzyjające więc skończyłam "Welewetkę...oraz "Ciemność. M.M, Perr, taki cykl historii o tym, co się stanie i jak to się stanie gdy nasza rzeczywistość diametralnie się zmieni...czyli cykl Apokalipsa. wybitny nie jest i nigdy nie będzie ale można dla odświeżenia :-) i stwierdzam, zupełnie poważnie, że dzięki Naczelnikowi jesteśmy przygotowani. na ekstremalne wydarzenia i warunki. serio. raczej przeżyjemy wybuchy słoneczne i walkę o byt. przynajmniej pierwsze 72 godziny :-))
Czytam pierwszy kryminał Yrsa Sigurðardóttir i jednocześnie "Odrzanie. Rokity.
Oglądam kolejne odcinki "Margo jest spłukana.
i "Wichrowe wzgórza, w nowym wydaniu i ... nie wiem co o nich sądzić. ??? poza tym, że Hitkif nawet smaczny, żeby nie był nico odpychający. choć z urody to on w typie Timothee Szalameta. no kanon męskiej urody się zmienił, już nie szerokie szczęki mocno osadzone zarośnięte a takie pyszczki wydłużone, takie szczurze troszkę i takie oczęta smutne...
Oraz wczoraj zobaczyłam bardzo dobry film na HBO
"Boska Sarah Bernhardt" (tytuł oryg. Sarah Bernhardt, la divine) to francuski film biograficzny z 2024 roku w reżyserii Guillaume'a Nicloux, poświęcony legendarnej aktorce przełomu XIX i XX wieku. W rolę "pierwszej celebrytki świata" wcieliła się Sandrine Kiberlain, a film przedstawia jej artystyczne triumf.
kocham Sarę za miłość do Teatru i zwierząt.
Zaparłam się i każdego dnia ryje angielski, wiadomo, ale i hiszpański i włoski. budzę się z włoskim na ustach :-)
każdego dnia wszystkie trzy przerabiam po kilka lekcji.... aż wylądowałam na pierwszym miejscu w rankingu 😂
**
potwierdzam, że o 20ej jeszcze jasno a o piątej już jasno. także od rana kawka na tarasie i przekonanie, że w łikend znów ciepło powróci. wyłączyłam grzanie w chałupie. wybieram się na spacer z Ciri i do fryzjera.




Te wybuchy słoneczne to Ci chyba niestraszne, bo Ty ciepłolubna jesteś 🤔😉
OdpowiedzUsuńKubek cudo 😍
Włoski też zaczęłam kilka miesięcy temu i... dobrze żarło i zdechło 🤦♀️ Czasu nie miałam, więc kilka razy olałam wściekłego kuraka, wyłączyłam powiadomienia, bo irytował tym zaczepianiem mnie, a przecież wiem lepiej kiedy mam czas, no nie? 😈😂 Ale muszę wrócić, bo porwałam się na ten język trochę od czapy, na zasadzie "sprawdzę, czy łeb jeszcze pracuje", ale powiem Ci, że sprawiało mi to sporo radochy. Tak więc uważaj, bo jak już się ogarnę i wpadnę w rytm nauki, to Cię będę gonić w wyścigu o puchar kujona 🤪
och już się cieszę choć kujonem nie jestem z zasady :-)))
Usuńwybuchy są niebezpieczne nie musi być wojny ani ruskich trolli, i niestety spodziewane...Najbardziej spektakularnym wybuchem słonecznym w udokumentowanej historii, który bezpośrednio uszkodził infrastrukturę telegraficzną, było Wydarzenie Carringtona (ang. Carrington Event), do którego doszło na przełomie sierpnia i września 1859 roku. Szczyt burzy magnetycznej nastąpił w dniach 1–2 września 1859 roku. Nazwa pochodzi od nazwiska angielskiego astronoma Richarda Carringtona, który 1 września zaobserwował na Słońcu niezwykle jasny błysk (rozbłysk klasy białej), poprzedzający burzę. Skutki dla telegrafów: W ówczesnej sieci telegraficznej, która była jedyną zaawansowaną technologią elektryczną, doszło do masowych awarii. Prądy indukowane w liniach telegraficznych były tak silne, że papier w przyrządach stawał w płomieniach, telegrafiści otrzymywali porażenia prądem, a urządzenia działały nawet po odłączeniu baterii.
Kurak od włoskiego też już mnie zaczyna wkurzać, muszę przystopować. A w zasadzie to głównym problemem stała się sztywność szyi, bo jak przez parę miesięcy po kilka godzin siedziałam przyklejona do tej nauki, to mi się coś zrobiło w karku i teraz zarządziłam lekki odwyk oraz się rehabilituję czyli gimnastykuję tę szyję. A też zaliczałam podiumy z pierwszymi miejscami :))). W sumie dobra ta motywacja, ale ileż można tak ciągnać.
OdpowiedzUsuńPrepersami to są mój starszy syn i synowa, przygotowani na wszystko. My z mężem przeciwnie, głównie przez mężowski opór. Ja uważam, że rozsądny człowiek powinien mieć przynajmniej zapas wody do picia i generator prądu.
Sarę Bernhard z przyjemnością sobie obejrzę.
Odrzania mi się średnio podobała, ale czytałam ją po Poniemieckim K. Kuszyk, na której trochę się opierał Rokita. U Rokity więcej osobistych wynurzeń, u Kuszyk więcej konkretów i źródeł. Ciekawa jestem Twojej opinii, zwłaszcza jak przeczytasz obie.
@Sztuka, a ja wychodzę z założenia, że można mieć plecaki ewakuacyjne itp., ale jak pierdyknie z partyzanta, to człowiek nawet nie będzie miał czasu albo możliwości po ten plecak sięgnąć 🤷♀️ Tak, że ten...
UsuńAle co do wody i generatora prądu czy nawet małych power banków to się zgadzam. A w szafkach nigdy nie mam aż tak pusto, żeby nie przetrwać nawet kilku dni 🙂
A to owszem, jakby jakiś koniec świata czy choćby atom, to wolałabym chyba jednak od razu wyparować.
UsuńI jeszcze zapomniałam dodać, że te filcowane biżuty świetne, oczywiście też bym zaraz chciała coś sobie pofilcować, ale doba za krótka :).
U was leje, a u mnie tylko zimno, tych paru kropelek na trawkę nie liczę.
OdpowiedzUsuńAutor kryminału ma nazwisko niemożliwe do wymówienia.
My dziś zaczynamy maraton z duńskim kryminałem, obejrzeliśmy kiedyś Kasztanowego ludzika, teraz dali ciąg dalszy...