Stambuł poniedziałek, dzień wylotu...i wielu drobnych refleksji
Sklep Rybny.
O CELEBROWANIU ŻYCIA I ŚWIATA...
piątek, 19 czerwca 2026
Dzień barbera.
środa, 17 czerwca 2026
białe noce czerwcowe.
Ja jestem noc czerwcowa królowa jaśminowa
Został ostatni post wyjazdowy i podsumowanie, to sobie zostawiam na jego napisanie, taki czas, kiedy będę miała trochę czasu. Gdyż nie mam żadnych notatek.
Natenczas natomiast 🫣czasu nie mam. normalna robota. Łikendowo też się zapowiada : w piątek służbowa integracyjna impreza alko w knajpie :-) w sobotę nocny spektakl. Kupała wszak, więc na nocny spektakl jedziemy nad okoliczne jezioro... wić wianki i skakać przez ognisko. i kiedy tu ogarniać rzeczywistość, ogród, dom i kosze z praniem ??
U nas białe noce, serio prawie się nie różnią od tych norweskich na Lofotach i w Laponii. o 22iej jasno ...o 23 jasno i o 24ej i o 4ej nad ranem... może dziś zdjęcie zrobię, to dołożę do tego posta.
Poza tym wczoraj byłam w placówce od 9ej do 18ej i miałam poważny kryzys. Wyszłam tuż przed zakończeniem rady (co za bełkot momentami) bo zmęczona byłam choć całe dwie godziny słuchałam Janiszewskiej "W szponach.
Pakuje się, składam swoje rzeczy, książki, albumy, przygotowuje kwiaty, które zabieram. pakuje skrzynki...
apdejcik.
środowym wczorajszym wieczorem spacerując po ogrodzie, zobaczyłam jak nagle 😮zielenina wystrzeliła. No takich krzaków melisy to ja nie pamiętam, lilije już dwumetrowe...
Wsadzałam specjalne obręcze, żeby się kwiaty nie kładły i nie łamały. Dziś jeszcze dokupię, bo gigantomania w moim ogrodzie kwitnie. jest ciepło i dużo wilgoci. to zapewne dlatego. Wszystko kwitnie i rośnie, jak na kompoście :-))
Skończyłam "W szponach. Janiszewskiej a zaczęłam "Wkluczoną ale zamieniłam na "Uwikłaną, bo Stambuł ;-) no i jednocześnie słucham "Wyrobiska. duetu Sobczak, Przydryga ale lektor mi nie leży.
wtorek, 16 czerwca 2026
O miniętym tygodniu i Panu Harley Davidsonie.
taka sytuacja i taki gość
ale od początku ...
Nie wiem, kiedy to opublikuję, i kiedy blogger to wyniesie z niebytu, bo na razie publikuje o Stambule. z poślizgiem.
ale sobie piszę na bieżąco też.
Jest ranek piątkowy. trzeci dzień od powrotu. a ja się czuję jakby minęły tygodnie. taki zapierdol.
W każdym razie kaszel powoli przechodzi. za to zmęczenie sięga zenitu. a tydzień będzie jednak 5 dniowy, jak zwykle. Najbardziej mnie męczy planowanie imprezy plenerowej, bo oto mamy szekspirowską zagwozdkę z cyklu : będzie padać czy nie będzie ??
Wbrew wszystkim przepowiedniom tutejszych pogodynek, że będzie armageddon w sobotę. jednak postanowiliśmy utrzymać wersję plenerową. i decyzja zostanie podjęta w razie W. w sobotę właśnie. ale mnie jednak to napięcie wykańcza...dziś się obudziłam o 3.45 ... oczywiście od powrotu nie wypiłam ani jednej melatoniny. czas jednak wracać do tradycji i nawyków.
Lało dwa dni cięgiem ... taras zalany, dywan na tarasie...pranie wyłazi z 2 koszy, bo nie mam siły i nie ma gdzie wieszać. dom pachnie? wilgocią. chwasty się mnożą i ślimory bez domów. MJ zrobiła porządki z tymi chwastami. na szczęście. a tu się jeszcze gości spodziewamy ...
no nie jest łatwo.
Wet zdiagnozował u Ciri niedoczynność tarczycy. i kolejne tablety. na lodówce wisi rozpiska tabletek dla Mańka i teraz dołączy Ciri.
Planujemy operację w końcówce czerwca, zaraz po zakończeniu roku szkolnego.
Nie wyjedziemy nigdzie, muszę Odpocząć, uporządkować sprawy psów, kotów, swoje. domu. ogrodu...badania. muszę mieć ten tydzień dla siebie. kobido. joga, relax, masaże.
Zresztą już zaczynam myśleć o wakacjach i wyprawach inaczej. przestawiam łeb.
Bez placówki możemy wyjechać na dwa tygodnie we wrześniu. nie musimy upychać wszystkiego w lipcu-sierpniu. możemy szukać okazji, i ładować akumulatory w obrzydliwym listopadzie. Oczywiście, że nadal zamierzam korzystać z okazji świątecznych i siedmiu dni wolnego, za jeden dzień urlopu.
na razie Rodos w sierpniu🙄 ...opłacony.
*
Akurat tego jednego dnia czyli w sobotę nie padało więc plener się odbył i nawet udał. a teraz już spokój i fistaszki. i goście ... bo goście nam przyjechali w piątek na noc, jakieś 12 godzin wcześniej czyli w piątek na noc, zamiast w sobotę ok 12ej. Wszystkie plany poszły się bujać. Po ciężkim i długim dniu, wpadliśmy w konkret w kwestii ogaru domu, przygotowania pościeli, odkurzania a Naczelnik zakupów.
Wróciłam więc w sobotę po 6 godzinach imprezy plenerowej i padłam, pospałam sobie do wieczora. Motory w liczbie trzech sztuk : jeden żółty, drugi pomarańczowy i ten trzeci czarny 🫣pojechały w trasę, korzystając z okienka pogodowego. nad morze narobić hałasu. Zamieniali się motorami :-) testowali interkomy. jedli rybę z frytami.
a potem posiedzieliśmy w noc. z gościami motocyklistami.
W niedzielkę jednak głównie odpoczywałam. Odsypiałam stres i tygodniowy zasuw i ogólne zmęczenie. ale nie odespałam jeszcze. Otuchy dodaje fakt, że najbardziej pracochłonne rzeczy mam już za sobą.
Skończyłam "Gambita, Siembiedy. Świetny, świetna historia. z półki moich ulubionych historycznie. zobaczyłam też wreszcie film na który czekałam czyli Bob Dylan w wykonie Szalameta. i uważam osobiście, że to jest Oskar. i szkoda i wstyd dla akademii.
Dwa dni minęły jak z bicza, trzasnął. Szkoda tylko, że chłopaki nie mogli też pojeździć wczoraj(niedziela), gdyż oczywiście tradycyjnie lało. A dziś poniedziałek z rana machał im komitet pożegnalny w postaci sąsiadów, nas, psa Ciri i kotów :-) i wyjechali, w bardzo fatalną pogodę. ale z drogą na południe mają wyjechać ze strefy deszczu i wiatru.
*
Na pytanie do eduministry : Co z kadrami nauczycielskimi, których nie ma i nie będzie ?
eduministra odpowiedziała, że MY mamy zachęcać młodych do tego zawodu
OBUCHACHA paduam byłam.
a podwyżek nie będzie, bo niedajbuk przekroczymy progi i to co zarobimy będziemy musieli oddać, to po co?
Upewniałam się czy ona zupełnie trzeźwa była?
niedziela, 14 czerwca 2026
Bizancjum w Bizancjum. i znów rejs Bosforem.
Dwa kontynenty !! teraz widać w tym panoramicznym ujęcie, w którym się statek też wydłużył :-))
Niedziela : prysznic, mycie włosów, odśwież, po śniadaniu i ruszamy do cysterny:
Saray lub Yerebatan Sarnıcı) – największa z kilkuset starożytnych cystern (sztucznych zbiorników na wodę), która wciąż znajduje się pod miastem Stambuł w Turcji w pobliżu Hagia Sofia.
a tu kolejka kilometrowa z zawijasem. oklapło mi wszystko na samą myśl, że będziemy tu kwitnąc w pełnym słońcu : 29 w cieniu, dobre trzy godziny. Skąd ci ludzie się biorą? 🙄
Potem się okazało, że wejście za darmo. więc wiadomo skąd.
Kalkulujemy, że jednak za darmo się poświęcimy, co przy cenach atrakcji turystycznych w Stambule ma znaczenie. Dla nas europejczyków każda atrakcja w okolicach 200 złotych.
No więc postanowione, że jednak stajemy i ...ku naszemu zdziwieniu kolejka znika w podziemiach w tempie 20 minut, idzie jak burza, dwadzieścia minut i jesteśmy pod ziemią.
Jako podstawy dla dwóch kolumn w północno-zachodniej części cysterny użyto wcześniej wykutych bloków z płaskorzeźbą Meduzy. Badacze uważają, że obecność wyobrażenia Meduzy na podstawach kolumn jest czysto przypadkowa, a bloki te miały służyć wyłącznie jako podstawy kolumn. Według legendy, cesarz Justynian I Wielki (483–565) widząc kolumny z głową Meduzy kazał umieścić je w najdalszej części zbiornika i ustawić kapitelem w dół, aby mieć pewność, że zaleje je woda i nikt więcej ich nie zobaczy. Nie wiadomo skąd te bloki pochodzą, jednak dziś uznawane są za arcydzieła sztuki kamieniarskiej okresu rzymskiego.
Prawdopodobnie wiele z kolumn pochodzi ze świątyń pogańskich są one dobrze widoczne, w tym Meduzy.
W 1987 roku cysternę udostępniono zwiedzającym. Obecnie miejsce to stanowi jedno z najbardziej atrakcyjnych i oryginalnych obiektów turystycznych Stambułu.
Szacuje się że w miesiącu bywa ok dwieście tysięcy turystów.
Powiem szczerze, że robi Wrażenie. Jest podziemnym pałacem a nawet świątynią.
W Cysternie było przyjemnie chłodno a potem wyszliśmy na słońce ... poszliśmy spacerem do ogrodów pałacu Topkapi i nabrzeżem do portu z którego mieliśmy popłynąć znów do dzielnicy azjatyckiej.
Włosów bez mojego airwrapa nie ułożę, choćbym nadłożyła starań, czyli kołtun. a kołtun wzmożony, gdy wiało. ale meduza bardziej pasuje.
cdn
sobota, 13 czerwca 2026
Kot w Bazarze.
Na winiecie od kilku dni był symbol Stambułu czyli kot. w poduchach w Wielkim Bazarze.
[Obecnie jedna z dwóch Meduz w cysternie. bo o niej będzie następny post.]
Po prawej stronie bloga na wysokości tego posta już widnieje zaciągana wyprawa.
Po wczorajszym poście z wyprawy : O PRZEWROTNOŚCI natury kobiecej
(linkuję, gdyby ktoś nie czytał))
dziś miałam napisać kolejny przedostatni a jutro ostatni aleee
jestem padnięta. bo dzieje się.
więc napiszę jutro.

















































