niedziela, 15 marca 2026

o tymże marzec jednak chujowy jest miesiąc.

już znów prasówka?? omg jak ten czas pędzi, jak szalony normalnie. prrrrrr szalony. prrr

Choć w zasadzie, to niech pędzi do końca kwietnia a potem, to jakoś to już będzie, w każdym razie ciepło, słonecznie i można będzie w ziemi pogrzebać. kwiatki powsadzać. i taras ogarnąć. bo jeszcze jest zdecydowanie za wcześnie i za zimno. i za mało czasu. 

W tematach politycznych to mnie już nawet nie swędzi i nic już nie zdziwi. Serio. 

nabrałam takiego obrzydzenia do motorniczych, zawiadowców, że już się chyba bardziej nie da. staram się być trzema małpami 🙈🙉🙊na raz. żeby nie zwariować i żeby mi się ciśnienie nie rozszalało. 

[Gdyby nie wstręt, to bym zerknęła do katopato z odchyłami co się tam pierdoli o decyzji zjeba apropo's SAFE ale spodziewam się winytuska wiec poco]

Jestem zdania, że należy obejść zjeba. oraz pochylić się nad tym, że to jest lobbowanie ruskie i zdrada stanu. 

Lepiej być zadłużonym, niż okupowanym. jak mawiał klasyk pisdzilski, gdy aura była sprzyjająca. dla pisdzielców oczywiście. Narracja nawrockiego jest bardzo szkodliwa, komunistyczna, i antypolska. Z racji położenia geograficznego wychodzi nam Polska samotna i niedozbrojona. a protektor pomarańczowy mówi wyraźnie, ameryka pierwsza. 

oraz przy okazji zadaję głupie pytanie:  jak się tam czujecie wyborcy i fanatyczki pomarańczowego zjeba? (Mamy tu w blogosferze kilka takich przypadków.) Bo ja bym się czuła źle, gdyby mój kraj napadał na inne, robił rozpiździaj w gospodarce europejskiej i światowej i krajowej, osłabiał i lekceważył partnerów, napierdalał w Europe. za to pomagał putnowi. NA SZCZĘŚCIE to też uderza w amerykańskich bidoków. teraz tylko czekać nam pozostaje, kiedy amerykańskie bidoki z taczkami podjadą pod biały dom? głupota administracji amerykańskiej jest piramidalna. 

zniesienie sankcji dla ruskich na ropę ...noż kurwa ta ogromna kasa idzie na drony, które atakują Ukrainę i wspierają Iran... tramp to monstrulany DEBIL. no nie ma innej opcji. 

Otóż granie pustą amerykańską kartą przez pisdzielców, i prezydentazjeba, jest dla nas bardzo szkodliwe. i jest oznaką głupoty politycznej. Zagraża bezpieczeństwu państwa. chyba czas się zacząć bać. i ja jestem zaniepokojona, choć nie chcę, bo możliwe, że nie będę mogła odejść ze szkoły. z powodów finansowych.

 Finowie, to mają szczęście. 

*

Tymczasem sobota. no była. w zasadzie spokojna. nieco leniwa i przyjemna. Naczelnik pogalopował do Lidla i zakupił MJ spieniacz oraz dla nas młynek do pieprzu. Nomnie pozostało jeszcze wybrać wreszciesię zdecydować na  czarny czajnik do wody. i przede wszystkim herbat, i mamy komplet sprzętu. chyba że się okaże, że nie mamy ;-D 

Moja kosmetyczka wczoraj zafundowała mi dwugodzinny odświerz twarzy, maski, kwasy i kosmetyki...oraz poinformowała, który Lidl jest najbogatszy w oferty. [czuję się, jak zwykle, że się dowiaduję o plotach na samym końcu. trudno.] będę zaglądała po masażach, bo to w tej dokładnie okolicy. co poniedziałek. kasę trzeba oszczędzać. na kampera ;-)

po zabiegu pospałam z dwie godziny...zaliczyłam kolejny odcinek "Piekła kobiet, HBO. Polecam, na prawdę dobry serial. poza tym dwa żenujące odcinki "Vladimira. uwielbiam.

Kolejne dwa okna zaszczycił Glonojad oraz szklane drzwi wejściowe. och ach jak u nas teraz wszystko dobrze widać  :-) dokończyłam olejowanie blatów kuchennych. W uchu "Sprawa Hoffmanowej, jak znalazł. okazało się, że sprawę znam po prawdzie z tragedii w Tatrach w Międzywojniu. Wszystkie opisane tragedie w Tatrach znam. i mam w papierze. oraz wszystkie zakopiańskie ploty miedzy innymi zapisane w listach Witkacego do żony, cztery tomy w małym paluszku. 

Dziś mamy gości na kawce popołudniowej. siąpi. a ciśnienie pełga.

nadal dobrej niedzielki.


sobota, 14 marca 2026

Glonojad. o tym, że rodzina nam się powiększyła.

  Obudzam się w czwartek a tu dupa blada. 

Nie ma prądu w połowie domu i przy okazji internetu. Piszę na tablecie. Zaglądam do zielonej Kąckiej...i jednak nadal na krótko. kawałkami. Nie wiem czy doczytam. Jestem zmęczona klasami integracyjnymi. jestem zmęczona dziećmi autystycznym, z problemami. 

[i przerażona reformą pod tytułem : edukacja włączająca. posypie się wszystko co ma jeszcze poziom. inkluzja spowoduje podział na ekskluzywne szkoły i całą mierną resztę.] 

ale to innym razem.

 Bo ja miałam w czwartek taką sytuację: zajechałam po teatr, na chwilę rozłożyłam fotel w aucie, było ciepło, w uchu powieść i zasnęłam na prawie godzinę pod teatrem. znalazł mnie instruktor, zaniepokojony faktem, że auto stoi na parkingu pod teatrem a mnie nie ma...🙈

Nie walczę już ze swoim spaniem na raty. w sumie, gdy mnie zetnie a mogę, to śpię gdzie popadnie. i wzorem japońskich korpo miejsce w teatrze zrobiłam do takiego odpoczynku dla wszystkich, do wyciszenia pozbierania i odcięcia.

Obudzam się w piątek, a tu nadal ładna aura i piękne słońce ale tak pizgało, że na polu mi autem miotało dość konkretnie. a jechałam ci ja na ostatnie spotkanie w sprawie kanałowego. wyciszona tabletami. i to było dość niemiłe spotkanie...po którym natychmiast do sklepu Lidla się udałam. W lidlu bywam niezmiernie rzadko i dobrze okazujesię. w ogóle bywam niezmiernie rzadko w takich sklepach, gdyż Naczelnik robi zakupy do domu. Meandruję między półkami z szaleństwem w oku oraz determinacją w kwestii poprawienia sobie nastroju, choć wiem, że od tabletek przeciwbólowych nie ucieknę. 

i co ja widzę, ano robota do mycia okien. może nie markowy, nie najdroższy ale daje radę, no i wzięłam, bo jeden sobie leżał na półce w bardzo dobrej cenie. bardzo. jeszcze tylko poczytałam w internetach na jego temat. żeby się upewnić, iż nie gówno jakieś...

W chałupie padłam na dwie godziny, odespanie tablet, stresu jednak i ustępowania znieczulenia. a w tym czasie Naczelnik rozpakował Glonojada :-) 

(który pracował w pocie czoła na swoje utrzymanie)



Przez trzy godziny porządkowania domu Glonojad wyczyścił, całkiem dobrze, duże tarasowe okna drzwi. Dwa tygodnie temu traktowałam je parownicą. więc zabrudzenie było minimalne. ale małych okien od ulicy nie czyściłam parownicą, więc Glonojad się nimi zajął i również z doskonałym efektem,
 a następnie zabrał się za drzwi szklane między korytarzem a resztą domu. 
a na koniec dużymi lustrami w szafie przesuwanej. Tadam. 

Ja w tym czasie jedynie uzupełniałam mu wodę i przekładałam z jednej płaszczyzny na drugą oraz pilotem wrzucałam drugi, trzeci tryb czyszczenia. Olejowałam se niespiesznie blaty kuchenne :-)  i ogarnęłam górkę, bo dziś mam kosmetyczkę w domu z kilkugodzinnym seansem dla twarzy. 


Gdy tak sobie jeździł i fukał, patrzyliśmy sobie na niego z Naczelnikiem, który powiedział : wzrusza mnie to fukanie.  psik psik :-D 

Mógłby nie mieć kabla, choć ten długi sześciometrowy daje radę

 i mógłby być kwadratowy, gdyż nie wszędzie daje radę dotrzeć do rogów. 

natomiast Kwadratowy robot z górnej półki pożyczamy od przyjaciół. i wtedy zadecydujemy. Jeśli będzie duża różnica, to tego Glonojada oddamy MJ. Której na wiosenny prezent świąteczny zawieziemy. Na razie muszę jej zakupić podgrzewacz do mleka. i po niego wrócę do Lidla, bo też były w dobrej cenie :-) a nawet dziś popędzę po niego Naczelnika. Wiadomo z tym Lidlem jest tak, że jednego dnia jest na półce w dobrej okazji cenowej a drugiego już nie ma...

*

W ogarnianiu wiosennym towarzyszyła mi Janiszewska. "Nieznajomi, którą już kończę. takie kryminały są doskonałe do sprzątania. Dwa dni temu skończyłam Siembiede.

"Gołoborze mi się bardzo spodobało, zyskiwało z każdym zdaniem, choć język Siembiedy (a może to lektor? ano właśnie) trochę za prosty, początkowo wymagający skupienia, i w końcu uznałam go za przyzwoity. i się przyzwyczaiłam, wciągnęłam, gdyż lubię taką narrację i takie historie. było kronikarsko, bardzo mięsiście i okrutnie. ale i wzruszająco. 

A dziś się obudzam znów zdecydowanie za wcześnie i słucham ptactwa niemiłosiernie głośno i dobitnie śpiewającego na wiosnę i dobry początek dnia, 

Świta. 

to będzie przyjemny łikend, czego i wam życzę.

ps

no i bursztynem Bałtyk rzyga, co widać na winiecie.


środa, 11 marca 2026

o marnowaniu czasu.

 Praca mnie niepotrzebnie eksploatuje. i wkurwia. oraz nudzi. Tak wiem, że już pisałam, więc proszę nie czytać. kto nie lubi utrwalania wiedzy. jakoś zła jestem na to wszystko.

Szczególnie we wtorki. Zwłaszcza wykłady z historii sztuki. Utrzymanie uwagi przez 40minut graniczy z cudem. Wszystko musi być po wierzchu i skondensowane. i polizane zaledwie. Bo szczytująca dopamina, dziecko się nudzi, najlepiej tablet, telefon, gra jakaś. och tak, pobawmy się... a wiedza sama wlezie do główki. niedajbuk żeby myśleć. tworzyć, analizować, wyciągać wnioski.

Nie czytają !!! zwłaszcza podręczników. więc po co? nie uczą się w domach, klasówki piszą z podręcznikami, których nie czytają więc nie wiedzą, gdzie szukać ewentualnych odpowiedzi.. i teraz UWAGA hit, w szkole średniej koleżanka im pozwoliła na klasówkę z pomocą AI. skoro podręcznik to za duże wyzwanie. I Polegli, krzyżówka ich poległa, bo w krzyżówce trzeba było użyć polskich odmian 🙈 i może zadawać sztucznej inteligencji inne pytania. japrd

Co to za kulawe pokolenie? ograniczane umysłowo. 

Dla dziecka ograniczanego umysłowo wszystko będzie nudne, i za trudne, bo ono nie rozumie. i nigdy nie zrozumie zawiłości. i nie połączy kropek. rodzice mu zabraniają, zdecydowanie ograniczeni. i ministry. 

Rośnie kupa człowiekowatych, którzy instrukcji obsługi nie ogarną, może paznokcia przykleją równo, i włosy zetną. auto może naprawią?? ale co z filozofią ? nauką ? uniwersytetami? humanistyką...

ach ach qvo vadis homo sapiens sapiens idiotens??

Na każdym etapie robi się dziwnie. i zdecydowanie po wierzchu. byle zaliczyć. 

Ważne, że jest fan. i ten fan obowiązuje. 


Natomiast w pokoju nauczycielskim zawisło to:


no dobrze, bardzo to nowatorskie i innowacyjne. i są osoby które próbują wprowadzać turkusowy...świat. hmmy nie zgadniecie z jakim skutkiem.

*

Po powrocie zjadłam, padłam i spałam dwie bite godziny, po to, żeby wstać, wziąć prysznic i zalec w piernatach egen. z lapkiem zrobić sobie wieczór z  Vladem na Netflixe. Serial mi bardzo podszedł, Margo świetnie napisała to co i ja myślę, tylko mnie podoba się główna bohaterka :-)))) no i boski Leo. ofkors.

**

w uchu ""Gołoborze na ukończeniu, Ukończone "Godziny gniewu M.M. Perr. w międzyczasie "Przemienienie Twardocha. już rozpoczęte. w papierze Kącka.

wtorek, 10 marca 2026

a morze spokojne.


Mam ten przywilej, że poniedziałki są lajtowe. najczęściej się wysypiam. długie poranki, kawa w łóżku, czytanie, pisanie. jeśli nic się nie dzieje w planie...nie ma imprezy, spektaklu, próby, zakupów, afery. to najlepszy początek tygodnia. zwłaszcza po wyczerpującym łikendzie. 

Wiosna jest bardzo fajna ale zbyt gwałtowna chyba, i bardzo mnie mieli. Bardzo, w zasadzie jak nigdy. Wczoraj dostałam nieoczekiwanie i dodatkowo wstrętu na intensywne zapachy... wszystko mi podeszło pod gardło. Nadal dziwne bóle głowy i ból wędrujący po ciele...przyjaciółka straszy boreliozą.

W teatr przybyły ploteczki wraz z kursantką nową małoletnią i jej matką :-) więc posiedziałyśmy w moim gabinecie na kanapce, fotelu z ciastem jabłkowym upieczonym przez paniąHanię. pyyycha. naprzeciwko czarnej ściany z bazgrołami i było miło. 

 Na zakończenie poniedziałku masaż, którego ostatnio dwa razy nie było...i od razu lepiej. od razu wygodniej, puściły mi plecy i ból ustąpił. taka odmieniona frunęłam do domu na zupkę pomidorową z kluseczkami :-))

a fizjo była sobie w Rzymie dwa łikendy temu i się zachwycała. upojnymi wieczorami przy Colosseum. tak jak Miśka kawką pyszną za łan euro. i klimatem wiecznego miasta. zwłaszcza na wiosnę. uśmiecham się. trzeba będzie spędzać więcej czasu w Europie...

Nadal jednak kiepsko śpię z poniedziałku na wtorek. dobrze, że popołudnie wolne. po siedmiu godzinach w placówce. Nadal nie podnoszę sobie ciśnienia zbyt poważnie traktując pracę i życie nawet. zbyt serio. serio to już tylko zdrowie i poukładany łeb traktuję. 

no to skoro wstaję zbyt wcześnie a za oknem jednak skowronki drą dzioby, to postanowienie spaceru stawia do pionu. za chwilkę pójdę. gdy tylko się bardziej rozjaśni. bo na razie dość  bladzieńkie to światło. słuchawki w uszy i trochę w pola na rozgrzewkę.] 


poniedziałek, 9 marca 2026

Gdy przemawia czarnek, to umiera jedna panda.

Wiosna się rozsiadła na dobre, wyprałam kożuch z owiec, Słowa, słowa, słowa...

koniec z zimą. koniec ze śniegami postanowiłam.



Dębina

ech zaczynam się przywiązywać do tej myśli, że pojadę w Góry Świętokrzyskie :-) myślałam o majówce. bo choć majówkę planowaliśmy w Stambule...to teraz nie wiem co się do maja odpierdoli. w polityce. ☹️

Co za czasy, że sobie zaplanować lotu nie można. a właśnie złapaliśmy chrapkę, bo z portu lotniczego u Wałęsy otworzyli taką możliwość. Świat mnie rozczarowuje ostatnio bez przerwy. tą przemocą. i pogonią za kasą. już żadnych zasad moralnych, żadnego myślenia o wyczerpujących się zasobach... żadnej klasy. Wszystko na sprzedaż. i dla poklasku.

Tak więc wsiądziemy do pekapu wygodnego i ziuuu. w te góry. do czarownic. a do czerwca to się chyba sytuacja wyjaśni. no niechby.

*

Jak zwykle w niedzielę po wyspaniu porządnym, prasówka. i raczej teraz rzucam luźne frazy, niż elaboraty. a rzucam, bo jednak jakiś puls trzymać muszę...żeby wiedzieć, kiedy ruszyć po makaron i cukier. toż ja cukru nie używam, no to papier toaletowy czy cuś. 

Bezpieczeństwo nasze jest jakby zagrożone. a Kowalski jest bezbronny. a prezydencina napierdalanki uprawia i konflikty w kwestii obronności. że się będą szarpać, to było wiadomo. ale okoliczności raczej przerażające do tej szarpaniny.

No ale, jak to powiedziano ostatnio w teatrze: taki cezar jaki naród.

i jak to mówią : Gdy przemawia czarnek, 🙈 to umiera jedna panda, komórka mózgowa, ba nawet całe ekosystemy 🤮🤮

Czy czarnek to balon próbny? i prezes z pampersem ma zaćmienie. i pampers przelazł z gaci na łeb. drwię. chyba tak. płetuję. znaczy wojna na prawicy o wyborców rozpoczęta. bo

podobno polskie pokolenie Zet (wydanie męskie), jest bardziej konserwatywne niż bumerzy. Podobno ? no przecież widać gołym okiem. 

I teraz na koniec przeczytałam na okoliczność dziewczyństwa, siostrzeństwa i ósmych urodzin okopress

(oraz wspomnienia o Kąckim innegogłosu) taki fajny artykuł dla przypomnienia:

 a  Hłasko był jednym z licznych ojców założycieli dyskursu męskocentrycznego, którego spadkobiercą czy nawet innowatorem jest niewątpliwie Marcin Kącki. Co ciekawe, za uhonorowaniem w ten sposób mizantropa, seksisty i mizogina głosowało aż 449 posłów. Tylko jeden poseł był przeciw za to 3 wstrzymało się od głosu. Widać więc, że literatura męska nie traci na sile rażenia oraz powszechnym uznaniu. 

ps

otóż rozmawiamy sobie wczoraj z Naczelnikiem o kamperze hipotetycznym, że przyjdzie na niego czas, gdy będę mogła jesienią lub zimą miesiąc siedzieć w ciepłym zakątku Europy lub Afryki. Rozkminiałam, że kamperem i promem możemy zjeździć całą Afrykę. albo postać w pięknym miejscu z widokiem ( ja czytam i piszę oraz się opalam, łażę po górach i plażach...i maluję akwarelami a Naczelnik pracuje :-)

- a na razie na nasze kilkutygodniowe wypady raz w roku to musi nam wystarczyć wynajmowany. argumentuje Naczelnik. No nie do końca się z tym zgadzam, wątpię, żebym wytrzymała więcej niż miesiąc w kamperze, w podróży, nawet bardzo wygodnym. a przecież na luksusy nas nie stać. nie sprzedamy chałupy...jeszcze nie :-DD myślę o podróżach, kiedy chcę w trakcie pracy w teatrze. 

niech by se był, jak będzie musiał na ubezpieczenie zapracować, to wynajem. jeśli jestem w stanie wynająć własny dom, to tym bardziej kampera.

niedziela, 8 marca 2026

Heniek by się zdziwił.

Dzień wczorajszy był pięknie męczący.

    Teatr Muzyczny w Gdyni jest moim ulubionym miejscem na mapie Miejsc Ulubionych. W Gdyni byliśmy sobie dużo wcześniej, poszłyśmy do knajpki przy plaży na winko półwytrawne czerwone i drina, no bardzo smakował mi zestaw lekko gazowany limoncello plus proseko, woda gazowana i owoce. a potem już cztery godziny Quo Vadis. z 20 minutową przerwą na lemoniadę. Powrót po 24ej. i w pielesze od razu. Naczelnik był na bursztynie i spał na dole. i ja się nareszcie wyspałam :-)

*

Spektakl wyszedł im monumentalny, ale wiadomo Kościelniak, dla mnie reżyser wiodący:

 

„Wartka akcja, krwiste postaci, wyrazisty wątek miłosny, ciekawa polemika tego, co przemija z tym co nadchodzi oraz krwawe widowiska to mieszanka, która od lat porywa czytelników. „Quo vadis” to epopeja, która aż prosi się, aby przenieść ją na deski sceniczne. Właśnie musical - jako forma teatru totalnego - będzie w stanie poradzić sobie z jej rozmachem, wielowątkowością, licznymi bohaterami i żarliwymi uczuciami.

Od wieków podlegamy temu samemu mechanizmowi dziejów, tak dobrze przedstawionemu w „Quo vadis”: powstań z kolan, zyskaj wolność, zdobądź władzę, stwórz dyktaturę, upadnij, bądź gnębiony, powstań z kolan... Taki filtr nałożony na dzieło polskiego noblisty umiejscawia akcję powieści nie tyle w Rzymie, co jakby na odwiecznej cyrkowej arenie...Efektowny taniec, oszałamiające partie wokalne, dynamiczne chóry i oczywiście powalające zadania zbiorowe! „Quo vadis" - do zobaczenia w teatrze!”


... ze wszystkim się zgadzam, co napisał reżyser.

Miejsce akcji, to współczesny monumentalny minimalizm na scenie, przeplatany Kabaretem. Cyrkiem. Areną. z efektami łał bo i maska lwa świetna i byk z gołą Ligią, też spektakularny. Mundury i skojarzenia rodem z faszystowskich Włoch, niż starożytnego Rzymu. zresztą Neron był podobnym bufonem, jak Mussolini. tylko bardziej ... utalentowanym, owszem mordował, wchodził w kazirodcze związki, ale nie był w tym odosobnionym Cesarzem. Historyczniekronikarsko dostaje mu się od chrześcijańskich autorów, którzy zakrzywiają rzeczywistość, w tym Heńka, za wrzucanie chrześcijan na arenę. no ale okrucieństwo było stałym elementem wiecznego miasta i imperium. generalnie Neron nie był taki, jakim go wykreowano, i wykreował też nasz rodak. a chrześcijanie znów nie byli tacy lukrowani, to już na prawdę przesada.

i w spektaklu tylko akcja sienkiewiczowska troszeczkę przeszkadzała. ale reżyser zrobił co mógł, żeby był jak najmniej Heńka w Henryku. i jego swobodnej i tendencyjnej interpretacji historii. 

[Owszem Neron był uzdolnionym aktorem i poetą, owszem nie spalił Rzymu dla kaprysu artystycznego a w każdym razie nie jakoś specjalnie. pożary były normą w tamtych czasach. iatakdalej. ale ja nie z wykładem historycznym dziś przyszłam]. 

otóż Sroka, no sroka była przezabawna. to jakby kościelniakowa alegoryczna postać, która funkcjonuje jako obserwator i uczestnik rzymskiej społeczności.Sroka wpisuje się w nowoczesną, dynamiczną wizję świata przedstawionego jako arena, na której toczy się walka o władzę i przetrwanie.

Gdyż w naszych głowach wizja Rzymu jest mocno skrzywiona przez katolicki filtr. tymczasem z ust Pertoniusza podło sporo dobrych cytatów. i wreszcie poita:

 uniwersalna refleksja nad odwiecznym mechanizmem dziejów, w którym ludzkość nieustannie powtarza ten sam cykl: powstanie z kolan, zdobycie władzy, stworzenie dyktatury, upadek i ponowne...

Serdecznie polecam

*

Lofoty wrzuciłam. po prawej, jako kontynuację wyprawy kamperowej. która zaraz skończę wrzucać w całości. i zabiorę się za pozostałe w 2025.

Czy już pisałam, że bym kampera kupiła? i  w zasadzie kasa jest...na małego. Akurat w naszym przypadku, to by się przydał i sprawdził. Wprawdzie dużo latamy no ale po Europie to sobie można pojeździć i po kraju tutejszym. 

Jadziemy w przyrodę, bo warto. teraz 18 na blacie. dobrej zabawy.

sobota, 7 marca 2026

home sweet home. o najsłabszym filmie Smarzowskiego. prawie w dzień kobiet.

*

[kto się w polsce urodził, tego Smarzol nie rusza,

o historii pompowanego balona, który pękł jak sflaczała dętka]

Zobaczyliśmy wczoraj "Dom dobry. Smarzowskiego i mam wrażenie, że to najsłabszy jego film, jaki widziałam. Nie to nie jest zarzut, bo wiem dlaczego. bo albo sztuka albo kampania społeczna w moim ulubionym kraju, pod tytułem przemoc i patologia. i dostało się wszystkim a zwłaszcza winnym. 

W tym przypadku kampania społeczna wzięła górę nad sztuką.

 Zabieg wielu ścieżek w zależności od wyboru "bohaterki", Przypadku Kieślowskiego, mnie zmęczył. wprowadził za duży chaos, konwencjonalną sieczkę. przez co paradoksalnie rozcieńczył ? temat ... taki zabieg techniczny, gdy się ma słaby scenariusz. lub nie ma pomysłu. 

Rozumiem doskonale i podoba mi się nielinearne ułożenie czasowe, rozumiem, że dysocjacja...że możemy się pogubić, że wchodzimy w głowę ofiary...która jest pogubiona. 

Pomimo różnych pomysłów ratujących dominuje bolesna przewidywalność tego obrazu. nic nowego mi nie powiedział o świecie dorosłych ludzi, patologii i związków międzyludzkich. Poza tym gdyby się nie rozdwoiła(mało subtelnie)) to już w ogóle cliche. choć to też już zdarta płyta. Rozumiem że film działa, jak tabletka, która się rozpuszcza powoli. ale zadziała. bo musi. walor społeczny powinien zadziałać. jeśli artystyczny taki sobie. 

i nie, Schuchardt nie był przesadzony ale ta kobieta - każda jej wersja. Bezwolna. uległa, jej brak reakcji i osuwanie się... stupor, i wyparcie. brak odruchu obronnego. i ja nie mam pewności czy Samrzol przypadkiem nie wyolbrzymił zanadto, żeby nieco ofuknąć. 

Niemniej, Doceniam Samrzola i że znalazł oddech  dla tego co się zaczęło walić na łeb widzowi. nie wprost tym razem: scena z Domem złym w tv, że to chujowy film jest...oraz OBSADA :-D (odkrycie Naczelnika) to biskupy jeden w drugiego : Głódź, Dziuba, Natalia z nazwiskiem Gulbinowicz, adwokat Jędraszewska...

To apogeum nazwiskowe brzmiące znajomo, wystąpiło szczególnie w moim ulubionym pokrzywdzonym kółku różańcowym, z dziewczyną bez zęba na przedzie... jej "bardzo śmieszną historią porodu. 🙈

[no i ja nie wiem czy sobie reżyser w tym przypadku jednak łacha nie pociągnął z towarzystwa różańcowego, bo tam jedna w drugą same oryginały i znane przypadki Jadźki z Powiśla, co to melinę prowadzi]

*

a tymczasem

wyniki z krwi, i inne wporzo że hoho. no to czas pomartwić się czym innym. 

Dzień wczorajszy był zaplanowany do ostatniej minuty. i prawie wszystko poszło zgodnie z planem. i owszem spotkaliśmy się z Naczelnikiem o 18.30 pod miejscem planowanego koncertu... ale koncert to DZIŚ będzie.

 oboje mamy chyba namieszane na głowie. 

Nie ruszam się ostatnio. Niedobrze. sobie właśnie wytłumaczyłam, że wręcz fatalnie. postanowienie poprawy mnie dopadło więc dziś spacer z Ciri, skoro bardzo piękny dzień zapowiadają. I wracam na grupową jogę, bo jeszcze nie wróciłam. po kontuzji stopy w Egipcie. Do 14- ej mam czas dla siebie, na kąpiele, spacery, maseczki a potem wyjazd do Teatru Muzycznego w sumie całodniowy z koleżankami a więc i jakieś winko będzie blisko teatru. jeden mąż nas zawiezie i a drugi przywiezie 😜

a w niedzielkę może jakieś wypad tym razem z Naczelnikiem. bardziej spa i bąbelki sugeruję. w każdym razie żadna knajpa :-D

Dzień kobiet, to nie moje klimaty zupełnie, nie jestem i nigdy nie byłam fanką goździka i rajstop. no ale każda okazja jest dobra, żeby poszaleć, i pławić się w luksusie robieniasobiedobrze. 

najlepiej, żeby każdy sobie robił, jak mu tam pasuje. i w duszy gra. 

piątek, 6 marca 2026

Rejs po Nilu. planuję. a tu wojna.

 Marzą mi się rejsy transatlantykami. lubię bardzo pływać promami a teraz marzę o rejsie dokoła świata i trochę krótszym po Nilu. od kilku lat intensywniej marzę. najpierw od przeczytania w podstawówce kryminału Agaty :-)) a potem pięknie wydanej książki o Batorym. 



Na zdjęciach zrobionych przez mnie w czasie pływania po Nilu w Luksorze, uwieczniłam statki hotelowe, którymi można popłynąć w kilkudniowy rejs po Nilu. i zobaczyć w krótkim pięciodniowym rejsie Luksor, Karnak, Hatszepsut, grobowce, i Abu Simbel...Asuan. Czyli powroty i odkrycia. Ja bym sobie przyleciała wcześniej do Luksoru pobyła w nim kilka dni i zwiedziła jeszcze raz swoim tempem i to czego nie zdołałam będąc tam dwa razy a potem wsiadła na statek w rejs po Górnym Egipcie. I to na przykład w listopadzie. gdy u nas glątwa i depresja. a tam temperatury i czas idealny pod każdym względem. do tego czasu wojna się skończy ? mam nadzieję.

Na rejs dokoła świata transatlantykiem jeszcze nie mam czasu, bo to kilka miesięcy potrwa. na razie taki 22 dniowy byłby w zasięgu moich wakacji. i możliwości finansowych. czas zacząć odkładać pieniądze. 

*

O wojnie nie wiem za dużo ale wukrwia mnie, że rezydenci żądają pomocy od państwa, któremu nie płacą, z którego uciekli i umościli swoje wygodne dupy w raju bez podatków: 

Rezydencja w Dubaju (ZEA) to szansa na życie bez podatku dochodowego, osiągalna głównie poprzez zatrudnienie, założenie firmy, inwestycję w nieruchomości (min. 750 tys. AED dla wizy 2-letniej) lub uzyskanie 10-letniej "Złotej Wizy". Aby uzyskać rezydencję podatkową, zazwyczaj wymagane jest przebywanie w Emiratach przez co najmniej 183 dni w roku lub udowodnienie centrum interesów. koniec cytatu.

totak jakby ktoś się zwolnił z pracy a nagle zażądał pomocy finansowej od pracodawcy...no nic nas już chyba nie łączy? tylko fakt żeśmy z tej samej pracy byli.

No to teraz kasa na stół za ewakuację albo sobie radzisz celebryto, infuencerze. i jeszcze bym zaordynowała spłacanie zaległości podatkowych. bo inaczej to ja wychodzę na frajera. to mnie okradasz, a nie wyimaginowane państwo, bo ja podatki płacę. i to moje pieniądze.  więc jeśli antyprezydencina sutener czy ktokolwiek inny chce zafundować pomoc owym rezydentom, to proszę bardzo z własnej kieszeni. 

Rozkręca się już powoli ta maszyna strachu i przedsiębiorczości. tankowanie na zapas, za chwilę ruszy tłum do sklepów po zapasy...bo jak ropa, benzyna poszybuje cenowo, to każdy gupi wie, że wszystko poszybuje. coraz bardziej mam serdecznie dosyć tego świata współczesnego. serio. nie można żyć wygodnie, bezpiecznie i przejmować się tylko pogodą i gupotkami? oraz planować wyprawy? i pilnować swojego zdrowia? już samo zdrowie bywa mocno stresujące. Tylko wiecznie jakieś fakapy, zafundowane przez idiotów, zjebów i fanatyków. i układanie klocków pod bożedyktando. lub inne dyktando. 

*

w środę Ostatni akord wybrzmiał, spać nie mogłam, bo do pracy marsz...niesamowite :-) pięć godzin i po spaniu. za to wczoraj padłam o 21. 

Wczoraj pies Ciri była cały dzień w przedszkolu i sama w domu. Naczelnik pojechał do klienta, ja umyłam winogronka, rozgniotłam avocado z oliwą, spakowałam zupę z młodej kapusty. obok banana. Na umyte włosy nałożyłam odżywkę a na twarz maseczkę. długo się zastanawiałam, jak się ubrać, rano w futrze było dobrze, za to w po południu mało się w nim nie udusiłam. zanim wyjechałam szyby w aucie dały radę się rozpuścić. a potem włączałam klimę. w placówce dzieci się radośnie uśmiechały. w teatrze pomór...wracam a tam połowy pracowników nie ma. mają za to po 39 stopni i leżą plackiem. Sprzedaliśmy sobie zaraza wzajemnie i "podaj dalej. Jacenty miał urodziny, których się już nie obchodzi, więc zjedliśmy torta. poplotkowaliśmy. wymieniliśmy się zajawkami filmowymi i już wiem, że sobie pójdziemy na premierę "Hail Mery. do kina. Czekam też na "Odyseję. i też w kinie.

ach i wbiłam kolejną pieczątkę w dowodzie rejestracyjnym auta.  

*

Zobaczyliśmy wreszcie Dom dobry. Smarzola i mam wrażenie, że to najsłabszy jego film, jaki widziałam. może później napiszę a może nie.

Czytam polecane przez Aśkę kryminały i dostaję z liścia co pięć minut. nie, nie jest to rozkoszna Agata i morderstwo w Orient expresie. świat jest pełen złych ludzi. chujowych, przemocowych facetów i kobiet. rozmnażają się i płodzą podobne wersje siebie.

a "Gołoborze. Siembiedy dotyczy mnie osobiście. zarówno Góry Świętokrzyskie uwielbiam, jak i Ziemie Odzyskane są mi bliskie. Pojechałabym na kilka dni do pracowni ceramicznej przyjaciół w Góry Świętokrzyskie...na dziewczyński wypad. Naczelnik robi sobie wyprawę motocyklową a ja mogłabym w magiczne krainy na miotle polatać ... 

środa, 4 marca 2026

Obyśmy zdrowi byli, reszta to fraszka...

 Apdejcik for Aśka:  Tara do prania😃


no to przewaliłam całą górkę i słuchawki niet. mogła się zaplatać w moje włosy(jak dziś) i spaść wszędzie. a to już chyba nie do odnalezienia. Trudno pozostanę z jedną. widocznie istnieją jednak małe wchuj złośliwe krasnoludki, które wpierdalają nam jedną skarpetkę w pralce, i diablim ogonem przykrywają okulary i słuchawki. trzeba to brać na klatę i nie histeryzować.🧐

i tak miałam zakupić sobie nowe słuchawki, całkowicie odcinające mnie od dźwięków świata. placówki i ... Naczelnika.

Nie oglądam i nie przeglądam wiadomości, choć przecież mam czas. Skupiam się na sobie, nareszcie się nauczyłam, że jeśli nie mam wpływu, to nie będę poświęcała zdrowia na przerabianie tematu. 

apropo,s zdrowia:

Chyba już jestem całkiem zdrowa, bo rozgrzebałam cały dom...

a dziś muszę dokończyć dzieło, bo jutro do fabryki i teatru... a  łikend spędzę poza domem. kulturalnie świętując.

ale też regenerowałam się, kąpielowałam magnezowo, maseczkowałam na twarzy...i przespałam pół poniedziałku, po kolejnym kanałowym, padłam o 16 a wstałam o 21. i potem się zastanawiam, kiwając na kanapie nieprzytomna, sierota, co dalej? i czy iść spać czy jednak coś zobaczyć.

Zobaczyliśmy ostatniego Makłowicza w Wietnamie. tyle mogłam ogarnąć intelektualnie i kabaret tak niezobowiązująco. skumulowało się w ten poniedziłaek: druga wizyta u dentysty, dwa kanały, ból zęba, ból głowy...

[taki jeden wolny tydzień powinnam mieć raz w miesiącu] 

Nasza parowa maszyna się sprawdza że hej. wymiotła złogi w kaloryferach, ścianę tarasowych okien i drzwi, także teraz pięknie widać pozimowy rozpierdol w ogrodzie. w związku z tym nie wiem czy konieczny jest robot do mycia okien. ??? chyba jeszcze nie. jak zostanę zgrzybiałą staruszką, bez siły...to kupię. no ale i tak go pożyczę od koleżanki, żeby sprawdzić. 

[jeszcze łazienkę górną trzeba pomęczyć tą naszą parownicą. może jednak planowany remont prysznica niekonieczny jest? Ale mnie się już chce zmian w tej łazience 🙄]

Dziś słońce i w oczach zwały topnieją a mój sąsiad wczoraj pakował śnieg na taczkę i zawoził do szklarni w celu nawodnienia. piach się pcha do Wszędzie. tony piachu. dzień w dzień odkurzanie.

[poszłam do mojego ulubionego sklepu z włoskimi ciuchami, lnianymi po czarne szerokie spodnie od Wandy...i co? wyszłam Też z Czarnym sztruksowym cienkim płaszczykiem wiosenno-letnim i szarą cudowną lnianą sukienką. to wszystko w nagrodę i akonto nadchodzącej trzynastki w placówce]  

 Obrabiam i Wklejam wyprawę Szwecja, Norwegia, Laponia, Lofoty, już prawie, prawie, jeszcze końcówka. i zostaje Albania, Macedonia, Berlin...🙈

Nie no muszę się jednak bardziej skupiać na pisaniu w trakcie wyjazdu, trudno. bo potem to czasu nima.

*

z aktualności serialowych i innych wzrokowych, to pyknęliśmy wczoraj serial "Rycerz siedmiu królestw, no bardzo na niego czekałam. i zachciało mi się znów "Gry o tron.

A także do nocy oglądaliśmy Rejs statkiem dookoła świata, naszej fajnej pary szkocko-polskiej. na Queen Mary 2 linia Cuncard 

Marzenie moje, żeby popłynąć Transatlantykiem w taki rejs. do Kandy, USA do Nowej Zelandii...po Karaibach.

Transatlantykiem właśnie, nie gigantem wycieczkowcem pływającym miastem, których serdecznie nienawidzę. 

niech się spełni.

dziś pobranie krwi srana. odbiór okularów, przede mną niestety przyzwyczajanie się, bo wszystko krzywe...teraz już w domu, tartaletka śliwkowa od Grycana i dobra kawa. 

i w planach, to słowo na "p

co to się Aśka nabija już bez krępacji 😜

ps

zima zrujnowała mi hortensje.. :-((

*

Tym razem Apdejt dla Małgosi w papilotach: parownica.



poniedziałek, 2 marca 2026

Marzec w poniedziałek.

PS

Drogi pamiętniczku, 

chciałabym wyjaśnić, w razie czego, że pisząc w poprzednim poście o tym, że ŻARTUJĘ miałam na myśli Tylko i wyłącznie projekt naukowy, bo Anżeja jestem pewna. że sztuczny :-))

[a jak ktoś ma wątpliwość, to niech przeczyta komentarz Moniki pod poprzednim postem.]

No tak się wyspałam, że nie wiem co z dobrym samopoczuciem zrobić. 😊

ból głowy się uspakaja. pilnuję tabletek. odzyskałam jasność myślenia...wiosna się mości. na razie jest dobrze. spieprzy się gdy przyjdą zmiany w aurze. Cały czas jestem w oderwaniu od świata pomimo wiadomości z Dubaju. czy Cypru. ja bym nie pojechała na wakacje w strony zagrożone wojną...no ale są ludzie i turyści (w stylu kowalski się dystynuje na Dubaj ;-) podobno prestiż. 🙈 a także co mi tam wojna, ja mam wycieczkę wykupioną do Izraela...no i teraz klops. ale powinno się tych ludzi ratować bezapelacyjnie. w końcu każdy z nas ma prawo do popełniania błędów. i nieznajomości geografii. geopolityki i stron rządowych. 

*

"Ministrantów polecam, bardzo. Tylko z pozoru zabawny...Netfix. jakby co.

Oglądamy też Fińczyka, który recenzuje jachty, na wystawie w Duseldorfie, bo się szykują na kolejną wyprawę arktyczną i szukają nowego jachtu. w tle gadająca Nova :-) czyli pies przywieziony w poprzedniej wyprawy. cudna.

Misza kończy swoją perygrynację  po rosji, na Kołymę. Sachalin. trzy miesiące w tym dzikim kraju i można zwariować. Samo jego podróżowanie nie jest takie pasjonujące ale to co mówią rosjanie i to co z nich wyłazi przy okazji a czego byłam pewna, to jest masakra. i nie daje nadziei, Niestety. Z jednaj strony ciebie ugości a w tym samym czasie na ciebie doniesie bezpiece. widząc że możesz dostać 15 lat...

ruskie to stan umysłu. homo sowieticus wiecznie żywy. jest taki zestaw narodów, który nie daje nadziei na ucywilizowanie. głupota zapisana w genach. i okrucieństwo. i gen samozagłady, samozadowolenia, oraz przekonanie o własnej wielkości. 

Byłam wychowywana w pogardzie do ruskich. nawet gdy znałam już historię na tyle, żeby mieć świadomość potęgi swego czasu tego kraju. dziś ...nie ma żadnej potęgi. dziś rosja a zwłaszcza rosjanie są żałośni, pokraczni, to bezguście cywilizacji, zacofanie i bieda. a ich armie można porównywać do dzikich hord wschodu. które kradną, gwałcą, palą i pierwszy raz pralkę na oczy widzą. 

Nieżyjąca już mama mojej koleżanki, widziała te bolszewicką swołocz w Wilnie ? bodajże,  gdy w nocnikach na głowie chadzali, i koszulach nocnych, myśląc, że to cylinder i suknia balowa.  i nic się nie zmieniło. od carskich czasów. niewielki procent "arytstokracji partyjnej, oligarchów bryluje na europejskich dworach ... reszta wiadomo w nocnikach na głowie łazi.