to nasze nowe drzwi do wc koedukacyjnego(malowane ręcznie przez młodocianą artystkę) z tej racji, że życie bywa dodupy.
Rozmawiamy sobie o grudniu, że to ostatni moment na wyjazd. Omany mamy na widelcu. bardzo ciekawa propozycja i relatywnie nie droga a nawet sporo tańsza...ale 3 stopień zagrożenia na Odyseuszu, stronie rządowej, która informuje o bezpieczeństwie takiej wyprawy. oczywiście głównie z powodu lotów. pamiętam co było w lutym...
kurna.
porażka republikanów, to jest zwrot akcji w temacie bezpiecznych lotów nad Półwyspem Arabskim. ale to śpiew przyszłości. no i się tak znów do końca nie cieszę, coś mnie jednak z tyłu głowy swędzi. w kontekście idioty u władzy i jego świty. oraz niestabilności regionalnej i operacjami militarnymi na Bliskim Wschodzie.
wychodzi na to, że poszukiwania lastminet nadal przed nami. bo straceńcami nie jesteśmy.
Tymczasem w teatrze. uch dzieje się na każdym froncie.
wczesnym czwartkiem zakończyłam wieszanie plakatów (pierwszą część). jeszcze młodzieży maluje obrazy. i kompozycja fułaje też się będzie się zamykała. część pierwsza. ofkorsss
[oraz życie nie znosi pustki, lina nam pierdolnęła z kotarami 🙄 ...we wtorek wiercenia na sali widowiskowej...dobrze, że teraz.]
i tylko z żywicą kompozytową nam się bardziej skomplikowało niż normalnie 😅 nieco bardziej.
otóż owszem przygotowałyśmy podkład grunt, nawet zaklejona została widoczna szpara w blacie w czwartek, ale niestety inne szpary nam nie przyszły do głowy. oraz szczeliny przy listwach. ekhm.
bo Jack kierownik zamieszania, uparcie nie nosi okularów. i nie zobaczył. serio, serio.
Zakupiłam więc w czwartek grunt biały, na nim też w czwartek ułożyłyśmy zieleninę, po raz pierwszy. i okazałaosie za mało. Wczoraj już oskalpowałam cały ogród wraz z plastyczką i skomponowałyśmy piękne żywe roślinięta, na dwóch białych przecierkowych blatach. i nastąpiła wiekopomna chwila : Jack zalał blaty żywicą...bardzo ona była rzadka... no i poszłoooo kwiaty zaczęły zmieniać kolory, działy się rzeczy fascynujące AŻ TU NAGLE, aż tu nagle zaczęło KAPAĆ...🙉
noooż żywica epoksydowa drogawchuj zaczęła nam wypływać i ściekać do wiadra, i pierdyliona misek plastikowych... ależ nie będę tu opisywać szczegółowo co się Działo ? oszczędzę sobie i Państwu, żenujących relacji. co to się odpierdoliło z naszą trojką i że my, jak w ukropie, podkładaliśmy grube kartony, żeby się w kuchni lodowisko niechcący nie zrobiło, usiłowaliśmy zaklejać szpary, i mieliśmy przerażenie na twarzy, że wszystko nam wycieknie...a pozostała dwójka instruktorów kręciła filmy z tego wydarzenia
🙈
Zaczadziło nas, ale ja na przykład nie czułam smrodu, za to byłam przekonana, że wypali mi dziury w każdym miejscu, gdzie mi nakapało na ciało...biegałam zmywać i generalnie piekło...poza tym otwarłam drzwi wejściowe, okna i wietrzenie mnie chyba jednak doprowadzi do gila. tak coś dziś czuję.
🙊
grzałam wrzątek i zmywałam te żywice. i zmywałam i zmywałam. i zmywałam. a potem jadłam spóźniony obiad po osiemnastej i czekałam, czekałam, czekałam, żeby kapać przestało i znów rozkładałyśmy papier szary gruby...
i potem zapomniałam włączyć pieca z wypałem. kurewa.
No nic, pierwsze podejście zawsze mamy nieudane. i tym razem nie mogło być inaczej. Kuchnia rozgrzebana. w poniedziałek zostaną zaklejone wszystkie szpary, dolejemy resztę, ale roślinięta trzeba będzie jeszcze wyszarpać niewiemskąd... ja dorzucę naczelnikowe bursztyny...i pokruszone filetowo, limonkowe hortensje...
potem nastąpi szlifowanie i potem znów nakapanie cieniutkiej warstwy i wygłaskanie. boże boże.
nie no proces okazał się być nieco bardziej skomplikowany, niż zakładaliśmy. kuchnia zostanie wyłączona z użytku na dłużej.
[operacja została niedokończona. niekoniecznie z sukcesem...mam nadzieję, na razie].
No ale nie mówcie, że wam się nie podoba.
a dodam jeszcze, że układając te kompozycje, to cały czas przypominałam, że tu stoi ekspres. a tam lampa.
(znalazło się pióro z plaży i malina z karzakamego i dosypię przecież jeszcze bursztyn :-)
cdn
Poza tym coraz większy we mnie bunt na te czasy tutejsze. na te ugrzecznienie. i te poprawności. i że każdy szef musi udowodnić, że nie molestuje i nie mobbinguje, tylko ksiądz nie musi.
oraz jak nie wylecimy w ciepłe kraje, choć wyjątkowo bardzo naciskam, zdając sobie sprawę, że święta, że potem zaraz narty ale mam jużserdeczne dosyć tego napięcia i muszę, bo się uduszę. w ostateczności pojedziemy w hotele z termami, masażami w kraju tutejszym. i też będzie dobrze.
MJ już gotowa do przyjazdu. przebiera nuszkami.
ps
dziś mnie boli głowa, jak cholera...mam nadzieję, że to nie podtrucie.
i znów nie dospałam.
ps
proszemnie nie zagadywać i nie pytać o technikę epoksydowania, nie odpowiem. pierdole.

















































