Wczoraj było bardzo intensywnie, bardzo imprezowo i bardzo smacznie. I wykańczająco w związku z tym. Po powrocie do domu, nie miałam już siły kompletnie na nic. W tym na długie komentarze, na maile, na dyskusje. Przepraszam adwersarzy ale Trawienie głównie mnie zajmowało. T R A W I E N I E kolacji uroczystej świątecznej, bo grudzień, to czas imprez, koncertów i trawienia pyszności właśnie.
Na przystawkę małe pierożki z kapustą i grzybami,
następnie zupa grzybowa z kluseczkami,
i łosoś na kaszy pęczak, z pieczoną gruszką i jabłkiem oraz wiórkami upieczonej pietruszki
potem były paszteciki, sery, pasztety, kanapki...i chuj wie co jeszcze, bo sobie poszliśmy/uciekliśmy z moimi instruktorami, żeby nie umrzeć z przejedzenia. jedni do domu trawić, inni na zajęcia taneczne :-) żeby spalić.
Droga do szkoły zwczoraja o 7.20
ps
wczoraj zupełnym przypadkiem dowiedziałam sie, że dziś mam obowiązkowe szkolenie bhp, kierowniczej kadry. I do przeczytania 200stron wypadków, przepisów przed egzaminem. i chyba poczuję się obrażona i wykluczona, że muszę to robić ;-)
bo nie trawie przymusu, wrzucania do jednego wora i wykluczenia.


Nie daj sie!!! Glowa do gory, znasz to wszystko i zdasz na szóstke.
OdpowiedzUsuńA ja dla odmiany gloduje, bo po pierwsze nie mam czasu, a kiedy wracam do domu, to nie chce mi sie nic przygotowac do jedzenia, a po drugie wrzody pozdrawiaja mnie regularnie, co powoduje mglenie i brak apetytu. Nie ma jednak tego zlego, mnie schudniecie sie przyda.
ZDAŁAM :-)) na piątkę, gdyż pytania były tendencyjne. hehe oraz wiedzę mam w paluchu z powodu Naczelnika.
Usuńo schudnięcie i dla mnie byłoby dobre ale nie wiem czy taką hartdcorową metodą. Sciskam
Wiedzialam! Gratulacje.
UsuńW grudniu Raphacholin, Sylimarol, Travisto i pochodne idą jak woda. Do tego krople żołądkowe i nasercowe- te chyba że względu na rodzinne spędy :)
OdpowiedzUsuńJak nie zjeść takich wytworów kulinarnych jakie pokazałaś????
no zjeść zjeść, koniecznie, a dziś sie dowiedziałam jakie były dalsze i ...trochę mnie gniotło, że carpaccio z buraka z kozim serem mi przeszło koło nosa...no ale cóż nie można mieć wszystkiego :-)
Usuńoraz chyba będę zmuszona zaaplikować sobie rapacholin.. ja jeszcze mam trzy wigilie służbowe (((
oraz jedną prywatną.
a jutro we wsi jarmark, i też pewnie smakołyki
kurdeee
Bezy to moja miłość. Łosoś - won!!!
OdpowiedzUsuńbezy lubię ale nie jadam zbyt często, w ogóle ze słodyczami uważam. Ryby też jadam.
UsuńRyby są niejadalne.
Usuńhmmm jakby mam inne doświadczenia....konie, krowy,świnie,maupy,orangutany i inne nie sa jadalne i niektóre ryby.
UsuńUnikam tego żarcia, nie jest łatwo
OdpowiedzUsuńno gdy masz trzy wigilie służbowe, to nie jest łatwo :-))
UsuńAby nie "behapala"! Ja tego lososia bym chetnie wdryndolila, z wiorkami pietruszki! Nie turbuj sie "natto" - odowiesz jak strawisz! Milo czyatac, ze milo spedzilas wieczor.
OdpowiedzUsuńjako i Ty kochana tez miło spędziłaś wieczór. Dziś lub jutro napiszę do cię. Od rana przeglądałam materiał na egzamin, potem robota a teraz siedzę w teatrze i dekorujemy świątecznie...wrócę znów zaorana.
UsuńMilo spedzam wieczory i nic sie nie pali. Zazdroszcze troche tego dekorowania teatralnego! Wiem, to orka a nie tylko zabawa. Jednak?!
Usuńnie to dla mnie nie orka, bardzo to lubię :-) i w teatrze i w domu i w szkole BARDZO. Tylko energii mi brakuje ;-)
Usuńaaaa zbehapała nie wyszło :-)))))
UsuńJa zrzucam i nie jem, odwracam głowę od jedzenia w drugą stronę, chociaż skusiłam się na kawałek kaczki w warzywach i mój ulubiony smithwicks red (no mam słabość do tego piwa, bo zwykłym piwem nie jest), później szłam 9 km, by ten ciężar przenieść w inne rejony siebie i znowu poczuć się lekko. Także rozumiem Twój grudzień, czas, poza tym chyba w tym zimnie nie można inaczej. Chudnięcie ma swój minus, jest mi cholernie zimno, brrr.
OdpowiedzUsuńi mnie zimno. Nadal zimno...na domiar złego nie mogę teraz żadnych spacerów uskuteczniać, bo miałam kwasy na twarzy i nie wolno mi ani w zbyt gorące ani w zbyt zimne...
UsuńTymczasem trzy kolacje wigilijne służbowe i jedna własna...toż to można pęknoć na amen.
Poczytałam komentarze i chhyba w końcu zatrybiłam, hehe
Usuńale, że u Moniki poczytałaś?
UsuńTak, tak. Uff
UsuńNooo
UsuńTeatralna, na protokole z mojego wypadku w pierwszym zdaniu jest napisane, że przeszłam wymagane szkolenie BHP. Zupełnie jakby to głupie szkolenie miało decydować o tym, czy poślizgnę się na mokrej podłodze czy nie, oraz czy wceluję czerepem w metalową futrynę. I tego nie lubię: najpierw papiery, potem człowiek. Gdy mieliśmy kilka lat temu wypadek w Niemczech, moje córki odkopały z bagażu moje ubezpieczenie i podały lekarce z pogotowia. A ona powiedziała im: najpierw zaopiekujemy się mamą, potem będziemy pytać o dokumenty. A to jakby coś zupełnie odwrotnego niż u nas... Ale może się czepiam...
OdpowiedzUsuńnie czepiasz się. Poniewaz jestem szefową, dziś szkolenie i egzamin dla szefów miałam, czyli ludzi którzy są odpowiedzialni za innych ludzi. To jest ciężar i odpowiedzialność. i ciemna strona tego stanowiska. NICZEGO bym nie mogła zrobić w teatrze, gdybym co do joty przestrzegała tych przepisów...ale papierologia, że japioerdolę. I w razie co ciągają mnie. I w razie W czy szkolenie bhp było...
UsuńTez miala wypadek ... na schodach to wymagali jeszcze bardzo szczegolowego rysunku-schamatu zdarzenia. No to sie artystycznie wyzylam: znalazlam czerwony dlugopis... do tego czarnego. Mnie sie podobalo, im nie bardzo... ale poszlo to na karb wypadku.
UsuńPrzepisy BHP są takie, że większość szkół powinna zostać natychmiast zamknięta. Tego się nie da przestrzegać. Np. uczeń nie może sam iść do toalety podczas lekcji. Czyli każdorazowe siusiu któregokolwiek z uczniów wymaga ode mnie ustawienia całej klasy parami i wszyscy razem odprowadzamy siusiającego w pobliże sedesu.
UsuńEcho i ja pisałam i rozrysowywałam nawet ostatni wypadek w pracy hehe
UsuńKalino, serio są takie przepisy z wyjściem do toalety?? chyba maluchy?
moi uczniowie sami wychodzą z lekcji nawet nie pytając, bo to jest jednak czysta abstrakcja, żeby uczeń pytał, czy może się załatwić??
Łosoś wygląda bajecznie, coś bardzo w stylu diety, która do mnie przemawia. Z przymusem i wrzucaniem do jednego wora mam podobnie :)
OdpowiedzUsuńwiem, wiem ;-)))) wiesz ja też nie lubię przepisów, które jakoś szczególnie jakąś grupę prześladują. Ale też nie lubię, gdy, kto personalnie Wszystko bierze do siebie. I Wszystko jest o nim i dostaje mszału bitewnego i się zaperza i nic nie dociera. no żadne argumenty, a jak przyszpilisz, wytkniesz bredzenie, to ci napisze, że Ty musisz mieć zawsze rację, co to jest kurwa za argument??
Usuńi co ja mam teraz zrobić Moniko? za każdym razem unikać? nie komentować? tak jak ci napisałam, moderujesz więc nie musisz tego publikować, nie zamierzam już odpuszczać. serio.
UsuńMoje moderowanie blogerów mi znajomych wygląda tak, że widzę nick i puszczam komentarz bardzo często zostawiając sobie czytanie go na później - bo nie muszę się zgadzać z meritum, ważne jest dla mnie, że wiem, że to nie jest random/troll. Wiem, że się nie lubicie. Ja funkcjonuję w blogosferze inaczej (odcinam się od osób, których nie lubię, a im wyraźniejsza prowokacja, tym większą mam satysfakcję z milczenia - ale to ja, dziwaczka). Co mogę zrobić? Czuję, że temat posta się powoli wyczerpuje. Tak jak każdy, chciałabym móc wyrażać u siebie na blogu wszystko co tam sobie myślę i staram się szanować Wasze poglądy (oczywiście zdarzają się mi komentatorzy odklejeni od rzeczywistości i wtedy trochę po nich jeżdżę, no ale każdy jest człowiekiem i ma słabsze dni). Jeśli odpowiedzialność za wygaszenie konfliktu spadnie na mnie, pewnie zablokuję możliwość komentowania pod nim i przejdę nad tym do porządku. Mimo wszystko, dobrego weekendu.
UsuńWczoraj policzyłam do 10-u. a już miałam napisać,, że nie lubię starych nauczycielek, ktorym sie wydaje, że mogą bezkarnie lać mnie linijką po łapach i rozstawiać po katach...ale nie napisałam i nie napisze.
UsuńDziękuję i przepraszam. Powinnam była się tym zająć bardziej energicznie, ale za bardzo się zrelaksowałam (pierwsza część dnia mnie wyssała energetycznie i myślałam tylko o swoim komforcie). Nie puszczę dalszych napierniczanek na siłę wprowadzając pokój (odezwał się we mnie dyktatorek, a co!). Mam dwa dni wolnego, herbata, śniadanie, książka, podróż, Taki mam plan. Dobrego weekendu.
UsuńDobrego weekendu Moniko, czytaj, leń się i odpoczywaj, Zasłużyłaś :-) a przepraszać nie masz za co, dyktatorek jak najbardziej usprawiedliwiony :-))))
UsuńWszystko co ma w nazwie ‚obowiązkowe, trzeba należy’ sprawia, że idę w przeciwną. Nawet oskarowe filmy oglądam albo jeszcze zanim tę nagrodę dostaną, albo dłuuuugo po.
OdpowiedzUsuńOraz mordowania karpia w moim domu nie ma. Ted to zrobił raz, po czym wyszedł z łazienki i powiedział ‚nigdy więcej nie każ mi tego robić’, no i albo martwy, albo inna rybka. Tu w B karmazyn.
Dreamu, chyba nie jadłam karmazyna ?! zazdro :-)
Usuńnigdy nie mordowaliśmy karpia w domu. choć jak wiesz Naczelnik łowi ryby. ale nie oprawia :-)
natomisat mi chodzi o te barbarzyńskie kato-obyczaje, że się żywego wniesie w reklamówce...podczas, gdy on ma skórę tak wrażliwą, jak ludzkie oko.
wiesz ja jestem też obiektem nagonki w kraju tutejszym, wiec rozumiem doskonale temat wykluczenia dlatego uważam, że albo wszyscy albo nikt ;-)
Żywe w reklamówce to masakra. Biedne zwierzęta. Nikogo nie obchodzi, że cierpią. Trzeba je głodzić w wannie, a na koniec wykończyć, jak by nie można było kupić fileta.
Usuńwstrętne
UsuńTakie wspólne zajęcia na emeryturze to fajna sprawa, i człowiek ma nowe cele, przebywa w społeczności i jeszcze robi coś dla ogółu.
OdpowiedzUsuńPopieram.
U nas też było sporo śniegu, ale już wszystko stopniało.