po pierwsze ILE MOŻNA PŁACIĆ ZA GRZANIE ??? czyli jak długo jeszcze??
oraz wkurwia mnie spędzanie wieczorów na kanapie pod kocem, zamiast na tarasie, w hamaku, ogrodzie, na pustej plaży.
a dziś imprezka z przyjaciółkami w innej wsi była planowana w ogrodzie... no i leje.
*
Pod wpływem różnych informacji, głównie od Li, wczoraj zamarzyłam o domu w Kalabrii. Naczelnik, jak zwykle sprowadził mnie na ziemię(nieudolnie):
mamy dom wsamraz. sąsiadów, przyjaciół, zobowiązania, rodzinę...ciszę, spokój, morze pod nosem...podróżujemy sobie...i chcesz to zamienić na kłopoty i remonty w Kalabrii czy Toskanii, pośród starych włochów ultrakatolików. ???
(bo apartament w Toskanii też w cenie. niewygórowanej ;)
No przecież już raz dotarliśmy do prawdy, że domu wakacyjnego, w górach, w Chorwacji a teraz Toskanii, nie planujemy...gdyż wolimy po świecie latać. nie mieszkamy w zatłoczonym mieście, przez wyziewy którego nie widać gwiazd...
mamy ciągłe wakacje. wakacyjny klimat. spokój i ciszę. i cywilizację pod nosem, bokiem i to na wysokim lewelu.
ble ble ble
[no a góry, to już było minęło, jednak, nie powłóczę się po Orlej. teraz właśnie przyszedł czas na to co mnie zawsze nudziło, czyli krajobraz morski. i łażenie po plaży. czyli po płaskim.]
ALE myślę sobie ja, że za grzanie czyli prąd, to już płacę w tysiącach od września do maja!!! i końca nie widać. Poza tym, nie ma Sycylii za zakrętem, Taorminy, Etny...
do Rzymu DALEKO 🙈🫣
*
(Wczoraj przyszły kosmetyki. w nich dwie nowości do spróbowania. w tym maseczka na noc silnie nawilżająca. zobaczymy) Przespacerowałam się też po CH przy okazji spożywania posiłku, między jedną robotą a drugą. i zajrzałam do Sefory. popróbowałam letnich podkładów. szukam lajnera i jakiegoś nowego cienia. zastanawiam się. jeszcze.. Zasiadłam na pysznej kawie z pistacją i cieście gruszkowym. wchłonęłam tak potężną dawkę cukru, że już nic nie zjadłam. do końca dnia. a była godzina 16ta. tylko piłam herbatę z sokiem z pigwy własnego wyrobu, w nowych filiżankach. no bo nabyłam dwie i miskę. jestem przetrącona. nie mam już gdzie stawiać garów. sama robię, dostaję ... ale nie umiem się opanować do reszty. Zaszłam też do Empiku, ostatnio dość często zachodzę. i już trzymałam w ręku książkę ze Sztuką w tytule...
się rozejrzałam po półkach, wystawkach i wszędzie stał Siembieda, i Piotrowski i... no omiotłam wzorkiem i pomyślałam, boszebosze ile ja czytam, nono. w Storylet na półce nie widać i podobnie w czytniku. ani półka, ani czytnik nie posiadają takiej spektakularnej objętości.
obogowie. chałupa jest za mała. i za mało pojemna. regał na książki na dole potrzebny od zaraz
mam guza, spadł mi obraz na łeb w teatrze. 🫣tak się kończą przemeblowania w złym nastroju i po obżarstwie. wieczór na kanapie a właściwie noc. skończyliśmy drugi sezon Yellowstone. no dramatyczne zakończenie, gdybym oglądała w czasie rzeczywistym, to bym się wkurzyła. a tak, to wkurza mnie marnowanie czasu w ogrzewanym domu, podczas długich letnich nocy ?
Naczelnik mnie namawia, żebyśmy do przyjaciół na premierę pojechali moturem, bo to całkiem blisko...😬
**
Przy okazji planowania lotu do Konstantynopola, rozmawialiśmy z Naczelnikiem o Islandii, no ja myślałam, że w 6 dni to się jej nie zobaczy ale podobno tak. z Gdańska są loty do Rejkiawiku. No i mało brakowało a zamiast w Bizancjum wylądowalibyśmy w Rejkiawiku. pozostało w najbliższych planach :-) wynajem auta i ziuuu
ps
blogger mnie już osłabia do spodu. nie dość, że nie uaktualnia ani moich postów na zaprzyjaźnionych blogach, to oczywiście innych blogerów też. i ja nie mogę być na bieżąco. to jeszcze mi się zaplątują komentarze, właśnie znalazłam kilka i na nie odpowiedziałam, sprzed kilku postów...no i mój poprzedni post: Świat się wywala dogórynogami w ogóle nie wskoczył.



Ten też nie wskoczył, jak na razie. Ostatni u mnie na liście czytelniczej ten bizantyjski. Od pewnego czasu wchodzę do Ciebie przez link do głównej strony bloga, bo wiem, że posty się nie aktualizują, a Ty przecież częto piszesz, więc zaglądam na wszelki wypadek, zeby mnie coś nie ominęło :). Blogger świnia, coraz z nim gorzej. A ja lubię blogi, w przeciwieństwie do Fb na przykład. Lubię też zimno, tak zasadniczo, ale jak w kalendarzu jest półmetek wiosny, to bym jednak chciała żeby było ciepło. A tak siedzę pod kocykiem w ciepłych skarpetach i czytam blogi, zamiast spacerować po łąkach albo grzebać w ogródku. Z psem na spacer się pójdzie, ale w zimowym ekwipunku, bo mam dosyć udawania, że wcale nie jest zimno. Owszem, zimno w ch...!
OdpowiedzUsuńno tak Pani, to jest całkiem dobre określenie Zimno wchuj. nic dodać nic ująć.
Usuńale już po zimnej Zośce i mam nadzieję coraz cieplej....a niech pada jest jeszcze sucho ale niech będzie ciepło. a nie rano 5 stopni 😮
nie wiem co się krzaczy i dlaczego ale sprawa się ciągnie od miesięcy.... ja tez gdy mam czas, już zaglądam, na zaprzyjaźnione blogi...
Z własnego doświadczenia wiem, że 6 dni na Islandię to mało, jeśli mówimy o objechaniu całej wyspy, nie da się. Ale np. na część południowo-wschodnią będzie git, spokojnie można dotrzeć do wszystkich najpiękniejszych miejsc w tamtych stronach. Zresztą, Islandia jest taka cudna, że i miesiąc to za mało, bo człowiek pewnie i tak wróci z niedosytem.
OdpowiedzUsuńtez tak myślałam...bo wiesz jak ja już jadę, to jadę. szykujemy wyprawę i chcemy jak najwięcej zobaczyć. dotrzeć do wszystkich najpiękniejszych miejsc...dla Islandii pewnie mogłabym nawet spać w namiocie ;-) a to jest bardzo duże poświęcenie z mojej strony. do Norwegii jeździmy od kilku lat...wiem coś o cudnych krajach i ja uważam, że to Norwegia jest najcudniejsza:-)) no ale na Islandii nie byłam. Zobaczymy.
UsuńZgadzam się, że 6 dni to trochę za mało. Niby można objechać "Golden Circle", które jest niedaleko Reykjaviku, ale tam jest jednak najwięcej turystów (jak będę jeszcze raz na Islandii to raczej ten kawałek sobie odpuszczę) My mieliśmy campera i objechaliśmy całą wyspę w 13 dni. Myślę, że jeszcze z tydzień by się przydał, żeby uniknąć tych jeżdżenia tych dłuższych kawałków. Piękny jest interior wyspy - my byliśmy we Fjallabak Nature Reserve, ale żeby tam dojechać to trzeba mieć terenowy samochód i musieliśmy wykupić transport.
Usuńmatali
Kibicuję Li gorąco, ale to nie jest moje marzenie. Nie lubię mieć sąsiadów, nie lubię takich relacji. I dom już urządzałam, ten czas w moim życiu już minął,.teraz mi szkoda życia.
OdpowiedzUsuńi ja jej kibicuje...bardzo i osobiście lubię takie historie.
Usuńwiesz ja od kilku lat szukam znów nowego miejsca. dla siebie, tak sobie myślę, Ty masz swój dom na południu. i masz miejscówkę w kraju tutejszym . a ja bym chciała sobie tak ułożyć życie ...żeby też mieć gdzieś jeszcze miejscówkę albo choć kampera :-)
Mnie mąż tak sprowadza na ziemię, gdy za bardzo odpłynę w marzeniach... Ale teraz mam dodatkowy argument, że "mieszkamy w zatłoczonym mieście, przez wyziewy którego nie widać gwiazd". Dzięki Ci:-)
OdpowiedzUsuńPrzez ten zimny maj strasznie mnie ciągnie do słodkiego, więc upiekłam dziś szarlotkę na kruchym z kruszonką, zrobiłam gorącą czekoladę z amaretto i teraz siedzę w kocyku i piszę ten komentarz:-), a obok śpi Pusz. I całkiem mi błogo, ale dreszcz zimna mnie przebiegł gdy przeczytałam o tym motorze...
Do bloggera to już nie mam sił ani nerwów, ech.
ano właśnie...:-) nie ma za co :-)) oby Wam się spełniło, już ci pisałam to Twoje marzenie. życzę z całego serducha.
Usuńno i ja nie jestem entuzjastą motora. ale chyba przyjdzie m pokonać kolejny strach, przekroczyć granicę, wyjść ze strefy komfortu...
Ja odkryłam 3 komentarze, których nie było na stronie admina bloga, cicho ciemne normalnie.
OdpowiedzUsuńWiele osób ci powie,że masz cudnie w swojej chałupie i to prawda,ale to grzanie może wkurzać 🙄
jotka
jedyne co wkurza mnie od samego początku zamieszkania w chałupie to jest palenie pieniędzy, jakoś w mieście w kamienicy tak tego nie odczuwałam namacalnie. nigdy. choć w kamienicy były piece na prund...i też nie było lekko i tanio.
Usuńblogger mnie załamuje.
Piękny kubasek, zaczynam od tego, bo pół dnia o nim myślę. Palimy codziennie w stovie, bo zamarzlibyśmy, i czasami w nocy załączam grzejnik elektryczny, bo wilgoć jest okropna. W dzień też osuszam. Dom wyjazdowy przez większosć roku i tak będzie pusty, potrzebujesz tego? Czy tylko chcesz go umeblować? Może na emeryturze powinnaś zająć się urządzaniem ludziom wnętrz? Jedziecie motorem? ekstra :*
OdpowiedzUsuńu nas z wilgocią trochę może lepiej ale też jest. jak to na Pomorzu. my to w ogóle mamy specyficzny klimat a raczej mikroklimat.
Usuńno nie potrzebuję jako domu wakacyjnego, oczywiście i docierają do mnie te argumenty, ich zasadność. tak mam, gdy się zakochuje w jakimś miejscu, że natychmiast bym chciała w nim osiąść/ gdyby nie Naczelnik to by było ciekawie :-))
oooo tak, mogłabym meblować ale nie wiem czy ludziom by sie podobało 😂🙈 wątpie.
Nie, nie o meblowanie nawet chodzi...chyba szukam miejsca na starość...gdzie nie będzie tak przeraźliwie zimno.
Jakby nie do końca wyraziłam zgode na ten motur...
Jak szukasz miejsca na starość w którym nie byłoby zimno, to Wlochy wydają się słabe, a szczegolnie Kalabria. TAM W OGOLE NIE MA OGRZEWANIA, czyli pazdziernik - kwiecien się marznie. Brat ostatnio pojechał na wycieczkę do Neapolu w marcu j mówił, że było zimno, wilgotno i dawno tak nie zmarzł. Lucia z blogów, która mieszkała we Włoszech wiele lat, pisała o tym. Pewno można sobie zainstalować kominek w sumie...
UsuńJa bym nie mogła co roku w to samo miejsce, no i do tego na starość opieka zdrowotna - może nie być fajnie. Włosi są również BARDZO konserwatywni, szczególnie ci z poludnia, ich poglady na pleci role spoleczne sa troche niekompatybilne z naszymi;) Mozna nie mieć z nimi zbyt dużo kontaktów, ale w takim razie mieszkanie tam to trochę taka izolacja i kręcisz się w sumie w gęstym światku włoskiej Polonii. (Ekspaci Brytole mają w tym doswiadczenie).
Trawa jest zawsze bardziej zielona po drugiej stronie płotu.
Innyglos
no i sprawa jasna, a raczej po sprawie. bywałam tam tylko latem w upały :-))
Usuńczyli kamper. zdecydowanie. bo chodzi o namiastkę domu. dopóki będzie zdrowie. chyba już gorzej z opieką zdrowotną niż w kraju tutejszym w cywilizowanej Europie być nie może...
no i mnie w zasadzie nie zależy na ludziach. aż tak bardzo. w wielu kwestiach jestem samotna i wsobna:-))
a jeszcze o Kalabrii, no więc grzanie jest wszędzie, tylko od nas zależy czy w domu ono jest czy go nie ma.
Usuńa w doopsku bym miała ich włoski konserwatyzm światopoglądowy w sumie. :-)) bo ja generalnie nie mam o nich zbyt dobrego zdania 😂 nie o włochów mi chodzi a o krajobraz.
W sumie poczytałam o opiece zdrowotnej w Italii i jest jedna z najlepszych na świecie. Czyli jeden problem odpada, choć podejrzewam, że jednak imigrantow moga trochę inaczej traktować. Ty jesteś wsobna??? W życiu! 😄
UsuńTeż bym wolała kampera, choc wypasiony kosztuje więcej niż mieszkanie w Kalabrii. Poza tym mieszkasz w takim pięknym miejscu, gwiazdy nad głową w wannie możesz mieć codziennie 🙂
Innyglos
som używane kampery ...kurde wydaje mi się, że mam deja vu ??? wczoraj to pisałam czy nie pisałam ?
UsuńKalabria jest warta grzechu :-) marzyć piękna sprawa :-) a ja mam tak, że w każdym miejscu, które mnie zachwyca bym chciała mieszkać natychmiast. już szukaliśmy domu w Chorwacji, Szwecji...
bo mnie bóg na szczęście obdarzył wyobraźnią i fantazją ułańską, za to niewielką ilością pragmatyzmu i twardego stania czy siedzenia dupą na ziemi. 😜 i w sumie marzenia się często spełniają...
Kubeczek zacny, od razu wpada w oko ;) Dawno mnie w empiku nie było, rzadko wychodzę stamtąd z pustymi rękami... A cóż to za fajną maskę sobie sprawiłaś? Tą, o której mi wcześniej pisałaś? Tą z PCA skin obczajałam, ale skubana droga jest.. może kiedyś ;)
OdpowiedzUsuńTemat bloggera i tego jak nam wszystkim umila życie, pomijam wymownym milczeniem.. :| Za to wycieczka do Islandii to świetny pomysł!
Dziewczyno kochana a po co tobie taka maseczka :-) przecież Ty masz jeszcze czas. ja natomiast już niestety muszę wywalać kasę na wygląd ekhm :-))) choć nie chcę. /to zupełnie jak z paleniem pieniędzy w kominku/
UsuńPrzyszły do mnie dwie nowe rzeczy: z PCA skin, hyaluronic overnight mask/silnie nawilżająca i zaczęłam jej używać. no nawilża owszem. a co najważniejsze, działa przez całą noc. oraz krem/serum z Filorgii Skin-Unify Intensive. jeszcze nie aplikuję. w ogóle polecam maski z filorgii, bankietowe za kupę kasy owszem ale no działa tak, że w szoku byłam.
Islandia w planach i jeszcze nie wiem czy w te wakacje znaczy czerwiec-lipiec, czy ... później.
bo plany się znów krystalizują do Norwegii kaperem ale tym razem przez Danię i most. zamiast promu.
Jak kosmetyk tak świetnie działa to warto czasem więcej zapłacić :D Czas leci, 30. mignęła już parę lat temu, to za chwilę będę coraz bardziej się za takimi bankietowymi maseczkami rozglądać :D Poczytam sobie o nich.
UsuńTaki wyjazd kamperem to rewelacyjna opcja! Oby wszystkie plany się Wam udały ;)
nie no warto znać firmy i warto mieć przetestowane przez innych ;-)
Usuńoraz warto nie mieć alergii...
dziękuję. kamperujemy od kilku lat i bardzo nam pasuje. bardzo.
U mnie też chłodno, zastanawiałam się nad włączeniem kaloryfera, przynajmniej w jednym pomieszczeniu, ale stwierdziłam że jednak nie. Rżnę twardziela, połowa maja w końcu, do cholery 🤪 Ale przed spaniem chyba sobie gorące mleko z czosnkiem chlapnę, bo mam wrażenie że to zimno to takie bardzie ze środka mnie niż z zewnątrz 🥶
OdpowiedzUsuńMoje wojaże tradycyjnie do domciu, zabukowałam sobie wczoraj eurotunel na połowę lipca. Chyba czas zacząć się pakować?... 🤔😂😂
jesooo ja bym chyba zdechła teraz bez grzania. serio. no zmarźlak jestem przeokrutny. w szkole nie grzeja i są slae, gdzie ludzie siedzą w kurtkach zimowych...
Usuńachacha z tym pakowaniem mnie rozśmieszyłaś, bardzooo no ale w sumie, to jedziesz do domu. więc może chcesz zabrać nieco rzeczy, ja tam nie wiem. znam ludzi, co to jeżdzą do polandu do domu a w polandzie jeżdza jeszcze na wyprawy wakacyjne.
Tak, też znam. I pewno gdybym jeździła tylko w odwiedziny np. do rodzeństwa czy koleżanki, to byłaby to jedynie miejscówka na postój. Ale ja jadę do domu, mam rodziców, brata, swoje mieszkanie, którym chcę się nacieszyć, a rodzice dodatkowo dom letniskowy pod lasem, więc...
UsuńUwierz mi, 5-6 tyg. to naprawdę niewiele kiedy się jeszcze chce obskoczyć dentystę, fryzjera, banki, sklepy, znajomych w mieście i dwie koleżanki pod miastem, itp. 😂
A pakowanie... Nie, no śmieję się, ale nie do końca, bo polega na tym, że mam duży karton do którego sobie wrzucam to co chcę/muszę zabrać, a spakuję już konkretnie przed wyjazdem. Ogromny plus, że nie muszę na dobrą sprawę brać tony ciuchów, bo wszystko mam tam. Ale i tak bagażnik jak zawsze dopycham kolanem 😬🤦♀️
czyli lepiej autem. no i ja też tak uważam, latanie jest przereklamowane.
Usuńmasz tu drugie życie. nie ma sie co dziwić.
i ja pakuje się kilka tygodni przed wyprawą norweską kamperową ustawiając walizy w sypialni i piorę i składam i wsadzam na wszystkie pory roku...znam to. bo do tego dochodzi pościel, koce, jedzenie i gary na samym końcu. logistyka na najwyzszym lewelu mówię ci.
Nie, no autem zdecydowanie lepiej jeśli chce się zabrać ze sobą pół domu 🫣😂 Często słyszę, że samolotem taniej i szybciej. No może taniej, ale czy szybciej? Szczególnie w dzisiejszych czasach kiedy nie ma gwarancji, że ci lotu w kosmos nie wystrzelą, z przyczyn niezależnych. Kiedy muszę to lecę z samą torebką podręczną, ale kiedy nie muszę to wolę się turlać 🚗🙃
UsuńU Ciebie o tyle gorzej, że dochodzą bambetle do spania itp. potrzebne w kamperze.
o ja nie wiem czy teraz samolotem taniej zapłaciliśmy wchyj kasy za lot do Stambułu...po wojnie zrobiło sie drogo. trzy tysiące !! za sam lot. Lotem wprawdzie a nie tanimi liniami ale jednak. kamperem zawsze płacimy bardzo dużo za prom. a potem to jeszcze plus płatne drogi, mosty, tunele...nie jest to takie tanie podróżowanie.
UsuńWłaśnie siedzę w ciepłym, zasuniętym pod szyję polarze i jeszcze na wierzch zarzuciłam buklakową kamizelkę, a nos i dłonie dalej zimne ;))) Dziś u mnie popadało... niestety, chyba nawet mniej niż 10 minut, bo zanim narzuciłam coś na siebie i wyszłam na taras, żeby posiedzieć słuchając deszczu, bo uwielbiam, to już przestał padać, a zimno jak było, tak jest :/
OdpowiedzUsuńTak mi zadziałało na wyobraźnię to Twoje dzisiejsze ciasto z gruszką, że jutro upiekę... ale z rabarbarem ;)))
Filiżanka cudna, niesamowicie oryginalna, druga taka sama? Obstawiam, że nie, pokażesz??? i miseczkę???
Pozdrawiam ciepło, Agness:)
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Usuńjeszcze się nie dobudziłam i narobiłam dużo błędów. więc wpisuję jeszcze raz.
Usuńno tak, skąd ja te swetry a alpaki znam? niech pomyślę, wyciągam z garderoby? aktualnie.
filiżanka druga jest na pierwszym zdjęciu. wisi na belce, tylko taki tam natłok, że można nie zauważyć więc dodałam na samym końcu pasta :-) i zmieniłam profilowe. teraz widzę, że za ciemne więc zrobię jeszcze raz. Jako ostatnie dodałam też zdjęcie z moją filiżanką, znaczy ulepioną przez mnie własnymi rączkami i szkliwami :-) oraz przeniosę to zdjęcie do następnego postu.
miseczka aktualnie w praniu. ale będzie.
ciasto z RABARBAREM och uwielbiam. to najlepsze ciasto na świecie.
Chyba się w dupie przewraca...
OdpowiedzUsuńtez tak myślę...
Usuńno ale kto bogatemu zabroni ?
Blogger, ech...
OdpowiedzUsuńNo ja za dużo wiem o domach w dwóch krajach, żebym polecała, zwłaszcza że lubię w różnych miejscach spędzać wakacje. Ale jeśli ktoś się nie boi niech sobie mieszka i kupuje ci chce i gdzie chce.
ano właśnie...nie no drugi dom absolutnie nie wchodzi w grę, choć oczywiście marzę o domu w ciepłym kraju słonecznym...ale na stałe. żeby sie przeprowadzić. tu zostawiając mieszkanie?
Usuńale najbardziej to chciałabym, wygodnego kampera. jestem pewna.
Uwierz mi, że nie wiesz o czym marzysz. Po przeprowadzce musisz sobie znaleźć cały świat. Dentystę, ginekologa, piekarza, ostry dyżur, podatkobiorcę, dzielnicowego. I ludzi. Swoich ludzi. Oczywiście da ludzie, dla których to jesu mamy pikuś. Ale trzeba to przeżyć, żeby wiedzieć, czy się to ogarnia ot tak
Usuńwiem wiem, mam za sobą ten emigracyjny epizod. i przeżyłam owszem :-) mieszkałam już i pracowałam przez jakiś czas w niemcach. w latach dziewięćdziesiątych.
UsuńFakt, że teraz jest łatwiej. Internety pomagajo
Usuńno i lata się wygodnie w te i w tamte. drogi, autostrady...ech można swobodnie żyć jednocześnie w dwóch krajach a nawet na dwóch kontynentach :-)
UsuńMarzenia czy raczej plany są po to,żeby je realizować..dla jednych to będą Włochy dla innych nasze swojskie Beskidy.A póki co,marzy mi się dzień bez deszczu,żebym mogła dłużej pojeździć na rowerze 😊
OdpowiedzUsuńno chyba każdemu się marzy dzień bez deszczu Ewo. może dziś taka będzie? bo jakby świeci słońce...ale pewności nie ma.
UsuńTeatru, masz najpiękniejszą chałupę na świecie i żadna Kalabria et cohortes Ci tego nie odbierze ;)))
OdpowiedzUsuńFiliżany cud! Jakby zawsze u Ciebie były :)
Choć Kącka i inne Zyty Rudzkie czekają, to w ogólnym zawrocie głowy i totalnym chorowaniu charczącym - leżą jak leżały..Ciekawam więc Twych wrażeń.
MDAG słabo wszedł właśnie z okazji przewlekłości tego leżąco- zdychającego kaszlu. Za to jakimś cudem purymowym udało się dotrzeć na SEPARATKA Szczepkowskiej i ze Szczepkowską (zwykły znakomity poziom) i Landowską ( kapitalna!!!!) :)
W Twoim magicznym domu wszystko ofkors się zdarzyć może, więc same zmyślają się te historie... itp i trza w to iść, bo temat jest i talent jest!!!
Pozdrawiam elegancko
ŻM
a ŻonoMietka Ty jak zwykle uprzejma, miła i kochana :-)
Usuńuśmiecham się do ciebie szeroko. A więc nadal cię trzyma, no diabli nadali niech już precz pójdzie to choróbsko. Zazdroszczę Separatki bardzo, może i mnie się wreszcie uda bywać w stolicy nieco częściej na premierach ...
ale już Stasi nie zobaczę w Hamlecie...Warlikowskiego, ech jak to trzeba się spieszyć jednak.
Kącką zaczęłam zaledwie i porzuciłam na lepszy czas...tak mam często, gdy temat mnie męczy lub styl mnie męczy. wróce do niej. Zytę kocham zawsze i w każdym wydaniu :-) i polecam.
historie się zmyślają cały czas :-**
U nas podobnie mieszkanie książkami się przelewa. Tylko, że mamy mini-chatkę (zapewne 5 razy mniejsza od Twojej), więc o to łatwo. Podróże mogą być, ale nie marzę o nich jakoś zachłannie. Wszędzie można pojechać, nadal jednak najbardziej lubię spędzać czas ze "swoimi" (mąż, rodzice).
OdpowiedzUsuńmiałam mieszkanko malutkie jak pudełko po butach. umiałam sie tam jakoś urządzić i przeżyć i zapakować wszystko czego potrzebowałam, to był mój minimalistyczny czas w życiu. bo wtedy 20godzin przebywałam w pacach, w teatrze głównie. ale przestało mi wystarczać więc sobie przestrzeń powiększyłam...widocznie wam taka wystarcza. każdy lubi co innego :-)
UsuńJak fajnie, że będziesz najeżdżać Warszawę. Stolicy będzie miło Cię gościć, bo fajne ludzie pasują tu jak znalazł :))) Pisz, piękna kobieto, a rąk nie załamuj..
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję za dobre słowo - bardzo!
I za podzielenie się wrażeniami - tym bardziej, że Kącka z podobnych powodów leży - sił brak na te męczenia... Rudzka zawsze super, ale ostatnio nie mogę się skupić.
Tak, masz rację, trzeba się śpieszyć!
Pamiętam jak poszliśmy na słynny monodram Gajosa " Msza za miasto Arras", niechętnie, z okazji glutów w nosie. I okazała się to być ostatnia okazja, bo potem zawiesił granie a w końcu zupełnie przeszedł na aktorską emeryturę. A spektakl był znakomity! Wstrząsający. Gajos w wybitnej formie. Siedzieliśmy w pierwszym rzędzie na małej scenie. Niezapomniane emocje. Siła rażenia tego monodramu, gdzie występują jedynie Gajos w marynarce i krzesło, była obezwładniająca.
ŻM
widziałam ten monodram...uwielbiam Gajosa. przegapić kultowe monodramy, to jednak kiepska sprawa, przegapić Ostatnią taśmę Krappa z Łomnickim, czy Junową z Beckettami...ech.
UsuńNo...
UsuńŻM
Wkurza ta pogoda na maxa...zakupiłam buty na rower wpinane w pedały i miałam testować...a wychodzi, że testuje nowe odmiany win, niby nie jest źle ale nie o takie testy chodziło ;-) a na czytniku Jussi Adler Olsen.- Kobieta w klatce..skandynawskie klimaty..polecam...jest podobno serial na podstaw jej książki:Departament Q...poszukam...
OdpowiedzUsuńo tak jest, znam ten serial , dobry jest. książkę sobie zapisuje. dzięki.
Usuńno moja droga z tymi testami to jednak bardzo dobrze trafiłaś, można gorzej ;-))
Pół życia oddałabym za taki domek jak Twój i za płasko-morski krajobraz...
OdpowiedzUsuńNie wiesz, co to znaczy nie mieć miejsca na książki. Nie wiesz.
wiem wiem ...dlatego nie mogę kupować...więcej. poza tym mieszkałam w mieszkaniu o powierzchni 28m, także ten.
Usuńna tym polega ironia losu, że człowiek mieszka nad morzem i chce w góry a ja też nie zawsze mieszkałam nad morzem. i każdy dom był po drodze :-) do...no właśnie. ja jestem nomadą, biegunem...jestem szczęśliwa tu gdzie jestem, byłam szczęśliwa tam gdzie byłam, w każdym moim domu w zasadzie. na każdym przystanku.
Słusznie Naczelnik Cię sprowadził na ziemię... choć pomarzyć zawsze fajnie, no bo przecież wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma...
OdpowiedzUsuńOraz donoszę, że przestudiowałam zdjęcie książek kucharskich, żeby stwierdzić, że część mamy tych samych 😁 ale w tym celu musiałam zapisać Twoje zdjęcie, żeby je sobie obrócić do góry nogami! Weź no te książki ułóż porządnie, żeby tytuły były w jedną stronę 🤣🤣🤣
🤣🤣🤣upłakałaś mnie tymi książkami.
Usuńuuuuch 😅nie no to nie na moje nerwy, takie równe układanie książek ... zawsze się dziwię i zachwycam u innych, tak jak u ciebie i jeszcze katalogujesz, o lojteee normalnie szacun .
Bo Ty jesteś dusza artystyczna, a ja wręcz przeciwnie, drobnomieszczańska 😂
UsuńOdsuń kubek, proszęęęęę. Nie mogę doczytać tytułów. Z kucharskich kilka mam:).
OdpowiedzUsuńanonimowa72
A.Jucewicz. Czując. rozmowy o emocjach.
UsuńO.Pflumio. My kobiety z ADHD
K.Leer. ADHD
:-)
i V. Hjort. Niech żyje trąbka pocztyliona.
UsuńDziękuję Kochana. Już mi lepiej:))
Usuńanonimowa72