Dzisiejszy poranek przyniósł podsumowania dnia wczorajszego w kwestii odpierdalania maniany przez blogera. Otóż dobrze wiem kto pisze i z jaką częstotliwością i będę ręcznie szukać. z Każdym jest kłopot. ci co codziennie, to będzie wskakiwał co trzeci post...a ci co nie za często to...niewiadomokiedy.
Natomiast ja uprzejmie donoszę, że dziś wylatujemy i będę pisała i wrzucała codziennie relacje ze Stambułu. no chyba żebym nie miała czasu. Ale takie jest moje założenie blogowe, pisać jak najczęściej... może nawet kilka postów dziennie. ze zdjęciami. skoro wskakuje co trzeci :-)) zobaczę.
*
PISAŁAM WCZORAJ, WE WTOREK , że : ten chuj blogger nie aktualizuje mnie już w ogóle !!! Znikłam. innych też. więc jest odpychająco Nadwyraz. zaraz się obrażę i przeniosę gdzie indziej. na inną platformę.
a tak dobrze żarło...aż się zesrało. czy tak musi być? zawsze ?
Postanowiłam tak długo publikować jeden post, aż się odwiesi. :-))) co godzinę ten sam post. cały dzień, tylko żebym nie zapomniała😅🫣
ale nie wiem czy to ma sens. (nie miało więc tego nie robiłam wczoraj czyli we wtorek)
W każdym razie zaraz dojdę do wniosku, że nie będę się wkurzać, pierdolnę te pisaninę i pójdę na spacer. i tak to się skończy.[posta pisałam bardzo rano we wtorek, gdyż zapomniałam wziąć melatoniny i mnie zwlekło o piątej 🙈to go opublikuję w nocy? albo jutro? czyli dziś w środę.]
Wkurza mnie to. jednak. bo nie widomo jak tu pisać.
[ PISAŁAM O PONIEDZIAŁKU ] Obudzam się pierwszego czerwca w zielonościach i dniu urodzin MJ. Tak, matka ma urodziny w Dzień Dziecka. Życzenia były a dziś (wtorek) przyjeżdża więc kwiaty będą i słodkości. Nie mam pomysłu na prezent. a raczej mam ale sobie go pekapem nie zabierze. nic się Wczoraj(poniedziałek)ciekawego nie wydarzyło. Czas biegł od punktu do punktu. dosłownie. i biegł na czas, że dostałam zadyszki. Dziesięć godzin napierdalanki. Najbardziej potrzebny był masaż. po którym zrobiło się nieco lepiej. Czerwiec pod szyldem Bizancjum. jeszcze wczoraj (poniedziałek) ogarniamy różne sprawy. ubezpieczenie, przelewy na rewoluta. jakieścoś. MYŚLĘ intensywnie. żeby nie zapomnieć.
Zmęczenie. Rozdrażnienie. Padnięcie w okolicach dwudziestej, po powrocie do domu. I wreszcie zjedzeniu pomidorówki, która się przejechała ze mną autem w te i z powrotem. mam nadzieje, że sraczki z tego nie będzie.
ach kupiłam czapkę z daszkiem. czarną.
**
ŚRODA, czyli dziś rano w dniu wyjazdu, pisze o wczoraju:
osiem godzin w oszalałej z powodu przyjazdu ministry placówce, i krótka wymiana zdań prawie jak ognia, 😂 w samo serce: Ja przepraszam, że zostawiłam papier i uciekłam a ona, że przeprasza ale już kogoś znalazła na moje miejsce. kurtynka. także uff. chyba już rozmawiać nie musimy. wiadomo o co chodzi.
A dziś mnie tam nie ma. na SZCZĘŚCIE, ja dziś ląduje w Konstantynopolu.
[bo w placówce, jak zwykle dzieci i nauczyciele dla których ministra przybyła z nowym, jak zwykle zajebistym pomysłem szkoły przyszłości 🤣🤣🤣🤣
otóż w tej placówce, w trakcie odbywania się prezentacji na sali gimnastycznej, kto przeszkadza? l kto jest niepotrzebny i tylko śmieci i psuje powietrze?? no macie jeden strzał.
🙈
Potem w ukropie wlekłam auto do mechanika, bo w czasie naszej nieobecności sobie ponaprawia. W domu drugie podejście do pakowania już na ostatnich nogach ze zmęczenia. i trudne decyzje w kwestii butów. znaczy ile par i czy tradycyjnie trzy.
MJ dotarła na wieczór,
dostała wielki bukiet kwiatków. zjadła kolacje, wypiła kieliszek białego wina za swoje zdrowie.
Cały dzień kicham, oho dawno nie byłam chora, podziębiona i nie miałam Gila, myślę sobie.
na wieczór dostałam gila...więc tablety, witaminy c i do wyra.
Czytam Siembiedę zarzuconego "Miejsce i imię.
Dwa dni skorzystałam z zamrożenia w językach wszystkich trzech. dziś po kolei jeszcze odrobię lekcje.
Możliw, że polecę z gilem. bo obudzam się dziś w środę i nadal jest...
Za to na okoliczność gila nabrałam dystansu do wszystkiego innego. zwisa mi zarówno walizka z ciuchami, zabraknie, 😜 to sobie kupie markowe podrobione na tym ichnim big ryneczku. i już.
Odpalam tablecika i patrzę co tu ściągnąć na podróż, film, odcinki??
Przekopuję kosze z tabletkami, okazuje się, że furaginy i inne, których nie używam ale w domu warto mieć na wszelki wypadek i na wyjeździe zwłaszcza, są przeterminowane. po drodze musimy zajechać do apteki. mycie głowy, malowanie paznokci, dopakowanie walizki, elektroniki i apteki i ziuuuu
No to odezwę się z Konstantynopola :-)
tylko nie wiem kiedy się post wyświetli 😅
Powtarzam na wszelki wypadek, że zamiaruję pisać i wrzucać codziennie.
tak mi dopomusz widomokto.
I dlatego w poniedziałek i wtorek nic nie komentowałam u Ciebie, bo wiedziałam, że się będzie dublować...
OdpowiedzUsuńA dziś piszę, bo dziwię się, że w ogóle bierzesz jakikolwiek przyodziewek, skoro ryneczki na liście 😜
Widok na ogród bossski, ale że tak obca baba łóżko Ci okupuje?... 🤔🫣
No nie jestem fascynatka podrobionej turczyzny 😃 ale wxrazie w biorw pod uwage. Ppza tym qidzoałam dzos takie cuda w sklepach art..ze poplyne fimansowo...
UsuńNajważniejsze to zostawić wszystko i reset, może jak wrócisz to i blogger się naprawi 😉
OdpowiedzUsuńWytrzymamy to, nas się dobrze 👍
jotka
Miało być baw się dobrze, tak to się pisze z telefonu!
UsuńBezpiecznego lotu i lądowania! Niech Bizancjum będzie dla Was magiczne, pyszne i miłosne;-)
OdpowiedzUsuńWszystkiego najlepszego dla MJ:-) Ja też jestem czerwcowa.
A teraz lecę czytać zaległości u Cię, bo blogger wrzucił mi wreszcie Twoje wcześniejsze posty.
Łapcie kwiczoły;-)
Ło matko, córko i wiewiórko.. ileż się tu działo u Ciebie :D Żebyś tylko porządnie wypoczęła na urlopie i pięknych zdjęć nam narobiła ;)) To będziesz musiała jeszcze wracać do pracy w szkole, czy masz jeszcze zaległy urlop do wykorzystania? Bo mi w poprzedniej pracy nie pozwolili wziąć urlopu i wypłacali ekwiwalent.. ehh. Ale co tam, dawno i nieprawda :D
OdpowiedzUsuńMiłego wypoczynku i pięknych widoków Wam życzę!:*
W szkole musze dygać do końca sierpinia. ...w tym dwa miechy wakacji😃 jemy własnie pyszne zarcie w Stambule.
UsuńMiej przyjemność. Mnie bloger nie irytuje, jakoś tak na luzie to mam w sobie :P Zieleni się i zieleni, pięknie!
OdpowiedzUsuńI ja chyba wyluzuje...finalnie. wlaśnie słuchamy hejnalisty w Stambule...poeknie jest. Dzis wrzucę pierwszy post
UsuńI bardzo dobrze. Amen. Wypocznij, baw się dobrze i szalej, ile wlezie. To Twój czas.
OdpowiedzUsuńOj jest pieknie spię bez wspomagaczy
UsuńA, właśnie. Przecież my w szkołach nie możemy brać urlopu. To jak Ty to zrobiłaś?
OdpowiedzUsuńWzielam 50 na 50 😃
UsuńLec szczesliwie w obie strony!
OdpowiedzUsuńDziekujemy oboje, w jedna się udalo
UsuńZdublowane posty wskoczyły wczoraj czyli we wtorek wieczorem. Ten jeszcze nie. Moje też pojawiają się z lekkim poślizgiem, raz mniejszym, raz większym, ale ja rzadziej piszę, więc to mniejszy problem. Ale trochę mnie to niepokoi, bo coraz gorzej temu bloggeru, więc żeby to agonia nie była...
OdpowiedzUsuńPisz, wrzucaj, kiedyś się to pojawi, ja sobie codziennie sama wygrzebię. Zdrowia! (gilowi mówimy stanowcze nie!), wspaniałego wypoczynku i cudownych wrażeń oraz owocnych zakupów :).
Dla MJ życzenia najlepszości! Ja też Bliźniak :)))
W ciagu dnia ciezko. Wczorajszy caly w podrózy... padlismy a dzis spalisny do 13😃
UsuńUżywaj!
OdpowiedzUsuńPierwsze soki grejfrutowe zaliczone
Usuń