poniedziałek, 29 czerwca 2026

iść w stronę słońca ... bez kaca.

 znów trochę o dramie.


goronc i parówa, i wspaniale.

Wszyscy pierdzą, że duchota i że w ogóle lato. noż ludzie, dopiero co była zima stulecia i chujowa wiosna. także...najwyższy czas na ukrop. tadam.

za karę za ten entuzjazm poparzyłam się kierownicą. i ostatnie dwie noce to jest masakra. okna w sypialnie na oścież, a tu gacki latają...i pajonki się skradają ale trudno, inaczej się udusimy. 

Prawie zemdlałam, gdy wsiadłam do auta, zanim klima schłodziła przestrzeń. tak to wygląda. w normie życia zawodowego. ale teraz nastał czas bez onego. 

*Piątek

W dzień zakończenia roku szkolnego

Do placówki wpadłam spóźniona...nie weszłam na scenę i nie kłaniałam się setkom, żeby zebrać należny mi hołdy bo...Zaspałam. Padłam o 6 nad ranem, gdy nieoczekiwanie przecież najpierw wstałam o 3iej...Naczelnik nie miał sumienia i serca mnie budzić,  gdy tak smacznie spałam. 

a kiedy się obudziłam stwierdziłam, że tak widocznie miało być, bo los sprzyja tchórzom takim jak ja.

A potem przeczytałam info od Magdy i rozczochrana bez makijaży, ubrana w jakieś letnie łachy z czapką czarną z daszkiem na głowie pojechałam. jak ostatnia wariatka, co to w filmach romantycznych biegnie na zatracenie ...na to spotkanie z ukochanym, i sią mijają...

wiadomo.

i znów się wyróżniałam w tych tłumach, zupełnie niechcący, bo przecież wszyscy ubrani na biało i galowo, tylko ja na Czarno, na luzie i w czapce :-)))))

że mnie moi uczniowie nie poznawali... 

i doświadczałam ambiwalentnego uczucia, że chcę być niewidzialna i widzialna jednocześnie.

Wystarczyło mi wzrusza, gdy sobie pomyślałam, że to wszystko Ostatni raz.

[wczoraj dostałam znów propozycję pracy w innej palcówce  🙈 wieść się niesie...więc mogę się jeszcze zdecydować hehe 😜placówka prywatna, warunki mogę dyktować, że godzin na przykład dwie 😂😂 i wolne na życzenie. nie no żartuję. ]

I gdy podeszła do mnie Marysia i się przytuliła i powiedziała szeptem

- niech pani nie odchodzi...

(noż kurwa gul mnie mało nie udusił. bo było coś takiego w tej prośbie)

i wtedy, żeby mi nie spłynął mejkap, którego nie miałam, poszłyśmy do pracowni i dałam jej wszystkie herbatki, które mi zostały, czyli dwa pudełka, Marysia nie mogła uwierzyć swojemu szczęściu i już całkiem się ogarnęła. 

- wiedziałam, że pani tak zrobi, powiedziała inna Panna Fajna, co to nazywała mnie Sigmą i Kocicą, obcinając mój strój i dając róże ale bez przytulasów...🙄

i tak dalej...nie będę przecież tu opowiadać każdego co się przytulał lub nie...

Pani Dorota, którą uwielbiam (wszystkie je tam uwielbiam) z portierni, otóż ona wymiękła, a potem przez nią szłam wzdłuż płota szkolnego i 

rozpadłam się trochę.

Zgarnęły mnie koleżanki na papierosa. i uspokoiły.

Mogłam jedynie wrócić do domu i zasnąć w hamaku. i tak zrobiłam, a i jeszcze po drodze kupiłam Naczelnikowi obiad, sama musiałam też coś zjeść, jako podkład do picia białego schłodzonego wina. bo zadziałam wedle magdzinej instrukcji i je wsadziłam do lodówki.

Gdy się ocknęłam na tym hamaku, było popołudnie, jeszcze chwilkę poczekaliśmy na oklapnięcie słonecznego żaru i  pojechaliśmy wreszcie nad morze. Nad morze do pustego jeszcze Orzechowa. Naczelnik mnie próbował naciągnąć na motur ale się nie dałam. Wszystko mnie napierdalało, całe moje ciało bolało od emocji...nie mówiąc już o wypitym winie.

o tej porze jest pięknie, niewiarygodnie cicho, szum fal rozbijających się o brzeg. spokój i dopalające się słońce.



woda w morzu była tak ciepła, no tak ciepła, że brodziłam w tych spodniach podciągniętych do samej dupy...i żałowałam, że nie mam stroju. serio. 

i taki piękny kicz w przybliżeniu, że aż nieostro. statek Wikingów mknie ku zachodowi.


Trzy mustangi spotkaliśmy na powrocie :-)



a potem  pospałam snem zdrowym okrągłe osiem godzin. 
także tak. 

**sobota
[I nastały dni bez dramy: sobota i niedziela].

W sobotę Od rana leję wodę z węża, z przodu domu. a po południu lałam tył ogrodu. oraz puszczałam prania kołder, poduch, kap, pościeli...wybebeszyłam całą szafę na dole, i  szuflady na górze, z pościeli i kołder w celu odświeżenia. Trzeba korzystać z tej piekielnej aury. że wszystko schnie piorunem. i za darmo.

A ja w zasadzie sobotni ukrop spędziłam na hamaku pod śliwą z książką w papierze, o haremie Witkacego. i też z mocno rozcieńczonym rizlingiem. tym samym co to go w piątek schłodziłam.
oraz rozłożyłam letni ekwipunek po ogrodzie, leżaki. stół z koziołków, stołki. 
naczelnik zabawiał wioskowe dzieci i gawiedź. no skoro lubi.

Za to w niedzielkę, otóż nie pospałam za bardzo, noc była gorąca i na górce nie da się. pomimo otwartych okien. a może dlatego, że już o 6ej ptasi jazgot wdzierał się do świadomości. 

oraz w domu za dużo robić  nie mogłam, bo wiadomo, że goronc😃puściłam więc 10 prań !!!tadam. 
[kurcze jeden punkt planu niezrealizowany pozostał, mianowicie rower elektryk.] 

Obok papierowej książki nurzałam się też w innych.

Skończyłam "Złorzecze alee za dużo nie pamiętam, muszę spokojnie wrócić, do tej słuchanki.

Zaczęłam "Drogę do piekła. Piotrowskiego. Idzie mi dobrze, głównie na hamaku. 
No i zobaczyłam film, chyba "Wszystkie jasne miejsca...na którym też ryczałam ale przecież o to chodziło. żeby się wyryczeć do samego dna. tak mam, gdy jest mi smutno. to się jeszcze dobijam. 
dobrnęliśmy do końca Roosta. szkoda.

Zgubił mi się jeszcze jeden kadr z piątku : na powrocie z Orzechowa, po upalnym dniu, takie cuda wianki, jak mleczna mgła


**** Niedziela.

W Trzeci dzień czyli niedzielke już świętowałam z sąsiadami. Zakończenia i początki - początek wakacji:-)

Rano o 8ej zwlekam Naczelnika, żeby jednak wykosił trawkę pod stół biesiadny, bo chce się spotkać z sąsiadami, u nas (kombinowałam, żeby u nich, bo nam się sprzątać nie chciało)) i posiedzieć do nocy, żeby sprawdzić, jak nabyte solarne pałeczki zaświecają. i powiem wam, że owszem zaświecają cudownie.
Siedzieliśmy pod śliwą, wygodnie, jedliśmy tylkoo owoce, lekkie przekąski, nawet za bardzo słodkiego nam się nie chciało. na szczęście sąsiadkaOla przyniosła takie małe cudne kanapeczki. Naczelnik zrobił lemoniadę. Nasza lodówka zapierdala przez ostatni tydzień, jak gupia, produkując lód. dopiero o 22giej zaczęło być fajnie, to posiedzieliśmy do pierwszej.


no i piliśmy szampana z Barcelony i likier bananowy z wysp Kanaryjskich.
bardzo przyjemne rozmowy, i bardzo przyjemne plany nam się krystalizują.


Spod śliwy, po wyjściu gości robiłam zdjęcia w nocy. Rano, jak widać w pełnym słońcu nie da się siedzieć, ani wisieć ale po 14ej jest już piękny cień. 




ja wiem, że te zdjęcia fatalne są ale klimat chciałam zatrzymać. I solarne pałeczki. także dziś dokupię duuużo sztuk. pięknie się prezentują w żywopłocie z melisy.


Naczelnik- ilona(od dziś taka ksywa), nieoczekiwanie wpadł na "świetny pomysł, żeby polecieć w końcówce lipca na kilka dni tanim lotem do Splitu. szkoda tylko, że okoliczności dla mnie nie do zaakceptowania. Bardzo bym chciała. ale chyba z kimś innym polecę. spanie na kanapie w lokalu pełnym dzieci i jednej naburmuszonej baby!? never. poza tym pracuję.

🙄sobie grabi konsekwentnie. 


18 komentarzy:

  1. No to widzę, że sporo się działo! Szalony piątek, przyjemna sobota i niedzielne czillowanie :)
    Też tak mam, że jak już się rozemocjonuję, to muszę się czymś "dobić".. najczęściej muzyką. Ale tak jak napisałaś, jak już się dostatecznie zmęczę tym płakaniem, to jakaś taka dziwna ulga następuje :D Jakby mózg się przywrócił do ustawień fabrycznych?
    Ja przez ten weekend dogorywałam w domu i pierwszy raz doświadczyłam czegoś pokroju "udaru cieplnego". Gorączka i dreszcze, odlot w głowie... szybko się ogarnęłam i po wszystkim zasnęłam, dziś już jest ok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o matko jedyna, udar cieplny?? to chyba jest niebezpieczne? musisz uważać bardzo. na siebie. spokojnego czasu i chyba już ta fala upałów przeszła.

      Usuń
  2. A na plaży, Naczelnik ciach! rzucił Teatru na piach! 😉
    Zdecydowanie fajnie macie z tym morzem przy domu, też bym tak chciała... czasami, przy ładnej pogodzie. Bo jak wieje, to nie 😄

    No i coś takiego jak strój kąpielowy to Ty powinnaś latem w kieszeni nosić 24/7, bo nigdy nie wiadomo gdzie i kiedy okazja się trafi 🙂

    A na te okna siatki nie możecie założyć, żeby te batmany i spajdermany się do środka nie pchały?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie kąpie się w Bałtyku, bo dla mnie woda jest za zimna. po raz pierwszy od dekad, dosłownie była taka ciepła i zachęcająca.
      nie będziemy sie bawić w siatki, to jest skomplikowane i zapewne dużo pieniążków kosztuje, żeby wykorzystywać przez miesiąc?

      Usuń
  3. Też mam takie fotki teraz, mgiełki, zachody i jeszcze latarnia do mnie mrugała 😉
    Wzrusz schodzi powoli, mój się zarzekał a potem wziął parę godzin na waciki...
    Wieczorem wypiję za twoje zdrowie 🍸
    jotka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no bo ten zawód wciąga, jak bagno ;-DD
      dziękuję Jotko, wypij , będę co wdzięczna :-**

      Usuń
  4. Alez zwroty akcji. Dwoi i troi mi sie od tych piatkow, sobot i niedzieli. Pewnie od upalu.

    Leniuchuj piorac i podlewajac, i pracuj na hamaku, na sluchawkach i czytawkach :))).

    Wakacje są! Kanikula. Sezon ogorkowy. Lato wreszcie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz Echo, ja zasadniczo nie mam wakacji w sensie urlopu, w teatrze. Zwalniam owszem i nastawiam sie na różne prace porządkowe, malowania, papierów przekładania, wieszania prac...lepieje i wypały. ale od poniedziałku mamy dzieci na warsztatach do końca lipca. trochę sierpnia będę miała wolnego na wyjazd i ogar.

      Usuń
  5. U Ciebie jakiś ten upał był lżejszy. Ja gównie brodziłam w basenie, bo Sophia miała ochotę tylko nurkować, a woda ciepła, normalnie zupa... fajna jesteś, prywate szkoły nie są cool :P świetne foty, mnie nad morze ciągnie i nie, jak pomyślę o ludziach, to jeszcze bardziej - nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o nie i nam dal popalić , tylko ja emocjonalnie czym innym byłam zajęta:-)
      gdy w niedziele sprzątaliśmy to sie oboje przewracaliśmy z Naczelnikiem...serio, a już na górze domu to masakra. dopiero na noc było fajnie.
      do prywatnych szkół mnie ciągną od lat. ale ja powiedziałam, że jak odejdę z oświaty, to na zawsze...i tak będzie.
      chyba 😜bo ja będzie to zobaczymy jeszcze.
      mnie teraz już nie ciągnie tu blisko, bo masa ludzi. ale mamy obczajone takie miejsca, ze raczej w normie a nawet bywało bardzo przyjemnie.

      Usuń
  6. I wiersz co? Jestem z Ciebie dumna i zazdroszczę Ci trochę. Dumna, bo nie miękniesz, a zazdroszczę, bo lato, jeszcze pamiętam tę luźną szelkę i wzdycham do dwóch miesięcy włóczenia się po plaży. Świętuj, odpoczywaj i czekaj na ten lekki chłodek, który u nas już jest. Poszliśmy nawet dzisiaj na spacer do lasu… z kotem, bo nas pies olał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziekuje kochana,
      luźna szelka i odsap częściowo występują... wiesz moja szelka nie taka luźna, problem polega też na tym, że ja nie mam 2miechów wakacji, wolnego. i dlatego mnie już zaczęło to wszystko porządnie męczyć. fizycznie i psychicznie. cały lipiec pracuje w teatrze...owszem nie w takiej spince jak od września ale jednak i u nas zelżało nieco, nie przyszła wprawdzie burza i nie oczyściła powietrza ale nie ma już 40stopni.

      Usuń
    2. U nas w nocy z soboty na niedzielę była taka napier… że się włączały czujniki ruchu bez powodu. Temperatura spadła o 10 stopni i jest normalnie, nareszcie.

      Usuń
    3. w przyszły poniedziałek ma być 17 stopni
      nieeeee

      Usuń
  7. Klimat...
    Bardzo klimatyczny
    Bardzo lubię😍

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no i ja bardzo lubię, wczoraj dokupiłam jeszcze kilka pudełek w sumie 9 pałek i jedną kulę:-)

      Usuń
  8. Jakże pięknie masz w tym ogrodzie, na tym hamaczku...
    Namiastkę mam, czyli taras i leżankę.
    Co do pracy - też trzymam kciuki.
    U nas również lato zmieliło nas upałem do cna, w weekend musiałam lać wodę po trzy razy do kwiatów, bo mi inaczej więdły.
    A na taki wyjazd, gdzie nie mam spokojnego miejsca do odpoczynku, też bym się nie wybrała.
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iw, zmarnowałam kilka doniczek dopieroco kupionych ...pewnie nieco się przesuszyły a teraz je zeżrą ślimaki...wylazły już wczorajszej nocy i żerowały cały dzień. Ja już wyrosłam z takich wakacji, że komuś robie dobrze.

      Usuń

nie musisz Czytaczu ale możesz ....