znów trochę o dramie.
goronc i parówa, i wspaniale.
Wszyscy pierdzą, że duchota i że w ogóle lato. noż ludzie, dopiero co była zima stulecia i chujowa wiosna. także...najwyższy czas na ukrop. tadam.
za karę za ten entuzjazm poparzyłam się kierownicą. i ostatnie dwie noce to jest masakra. okna w sypialnie na oścież, a tu gacki latają...i pajonki się skradają ale trudno, inaczej się udusimy.
Prawie zemdlałam, gdy wsiadłam do auta, zanim klima schłodziła przestrzeń. tak to wygląda. w normie życia zawodowego. ale teraz nastał czas bez onego.
*Piątek
W dzień zakończenia roku szkolnego
Do placówki wpadłam spóźniona...nie weszłam na scenę i nie kłaniałam się setkom, żeby zebrać należny mi hołdy bo...Zaspałam. Padłam o 6 nad ranem, gdy nieoczekiwanie przecież najpierw wstałam o 3iej...Naczelnik nie miał sumienia i serca mnie budzić, gdy tak smacznie spałam.
a kiedy się obudziłam stwierdziłam, że tak widocznie miało być, bo los sprzyja tchórzom takim jak ja.
A potem przeczytałam info od Magdy i rozczochrana bez makijaży, ubrana w jakieś letnie łachy z czapką czarną z daszkiem na głowie pojechałam. jak ostatnia wariatka, co to w filmach romantycznych biegnie na zatracenie ...na to spotkanie z ukochanym, i sią mijają...
wiadomo.
i znów się wyróżniałam w tych tłumach, zupełnie niechcący, bo przecież wszyscy ubrani na biało i galowo, tylko ja na Czarno, na luzie i w czapce :-)))))
że mnie moi uczniowie nie poznawali...
i doświadczałam ambiwalentnego uczucia, że chcę być niewidzialna i widzialna jednocześnie.
Wystarczyło mi wzrusza, gdy sobie pomyślałam, że to wszystko Ostatni raz.
[wczoraj dostałam znów propozycję pracy w innej palcówce 🙈 wieść się niesie...więc mogę się jeszcze zdecydować hehe 😜placówka prywatna, warunki mogę dyktować, że godzin na przykład dwie 😂😂 i wolne na życzenie. nie no żartuję. ]
I gdy podeszła do mnie Marysia i się przytuliła i powiedziała szeptem
- niech pani nie odchodzi...
(noż kurwa gul mnie mało nie udusił. bo było coś takiego w tej prośbie)
i wtedy, żeby mi nie spłynął mejkap, którego nie miałam, poszłyśmy do pracowni i dałam jej wszystkie herbatki, które mi zostały, czyli dwa pudełka, Marysia nie mogła uwierzyć swojemu szczęściu i już całkiem się ogarnęła.
- wiedziałam, że pani tak zrobi, powiedziała inna Panna Fajna, co to nazywała mnie Sigmą i Kocicą, obcinając mój strój i dając róże ale bez przytulasów...🙄
i tak dalej...nie będę przecież tu opowiadać każdego co się przytulał lub nie...
Pani Dorota, którą uwielbiam (wszystkie je tam uwielbiam) z portierni, otóż ona wymiękła, a potem przez nią szłam wzdłuż płota szkolnego i
rozpadłam się trochę.
Zgarnęły mnie koleżanki na papierosa. i uspokoiły.
Mogłam jedynie wrócić do domu i zasnąć w hamaku. i tak zrobiłam, a i jeszcze po drodze kupiłam Naczelnikowi obiad, sama musiałam też coś zjeść, jako podkład do picia białego schłodzonego wina. bo zadziałam wedle magdzinej instrukcji i je wsadziłam do lodówki.
Gdy się ocknęłam na tym hamaku, było popołudnie, jeszcze chwilkę poczekaliśmy na oklapnięcie słonecznego żaru i pojechaliśmy wreszcie nad morze. Nad morze do pustego jeszcze Orzechowa. Naczelnik mnie próbował naciągnąć na motur ale się nie dałam. Wszystko mnie napierdalało, całe moje ciało bolało od emocji...nie mówiąc już o wypitym winie.
a potem pospałam snem zdrowym okrągłe osiem godzin.
**** Niedziela.
Naczelnik- ilona(od dziś taka ksywa), nieoczekiwanie wpadł na "świetny pomysł, żeby polecieć w końcówce lipca na kilka dni tanim lotem do Splitu. szkoda tylko, że okoliczności dla mnie nie do zaakceptowania. Bardzo bym chciała. ale chyba z kimś innym polecę. spanie na kanapie w lokalu pełnym dzieci i jednej naburmuszonej baby!? never. poza tym pracuję.
🙄sobie grabi konsekwentnie.















No to widzę, że sporo się działo! Szalony piątek, przyjemna sobota i niedzielne czillowanie :)
OdpowiedzUsuńTeż tak mam, że jak już się rozemocjonuję, to muszę się czymś "dobić".. najczęściej muzyką. Ale tak jak napisałaś, jak już się dostatecznie zmęczę tym płakaniem, to jakaś taka dziwna ulga następuje :D Jakby mózg się przywrócił do ustawień fabrycznych?
Ja przez ten weekend dogorywałam w domu i pierwszy raz doświadczyłam czegoś pokroju "udaru cieplnego". Gorączka i dreszcze, odlot w głowie... szybko się ogarnęłam i po wszystkim zasnęłam, dziś już jest ok.
o matko jedyna, udar cieplny?? to chyba jest niebezpieczne? musisz uważać bardzo. na siebie. spokojnego czasu i chyba już ta fala upałów przeszła.
UsuńA na plaży, Naczelnik ciach! rzucił Teatru na piach! 😉
OdpowiedzUsuńZdecydowanie fajnie macie z tym morzem przy domu, też bym tak chciała... czasami, przy ładnej pogodzie. Bo jak wieje, to nie 😄
No i coś takiego jak strój kąpielowy to Ty powinnaś latem w kieszeni nosić 24/7, bo nigdy nie wiadomo gdzie i kiedy okazja się trafi 🙂
A na te okna siatki nie możecie założyć, żeby te batmany i spajdermany się do środka nie pchały?
nie kąpie się w Bałtyku, bo dla mnie woda jest za zimna. po raz pierwszy od dekad, dosłownie była taka ciepła i zachęcająca.
Usuńnie będziemy sie bawić w siatki, to jest skomplikowane i zapewne dużo pieniążków kosztuje, żeby wykorzystywać przez miesiąc?
Też mam takie fotki teraz, mgiełki, zachody i jeszcze latarnia do mnie mrugała 😉
OdpowiedzUsuńWzrusz schodzi powoli, mój się zarzekał a potem wziął parę godzin na waciki...
Wieczorem wypiję za twoje zdrowie 🍸
jotka
no bo ten zawód wciąga, jak bagno ;-DD
Usuńdziękuję Jotko, wypij , będę co wdzięczna :-**
Alez zwroty akcji. Dwoi i troi mi sie od tych piatkow, sobot i niedzieli. Pewnie od upalu.
OdpowiedzUsuńLeniuchuj piorac i podlewajac, i pracuj na hamaku, na sluchawkach i czytawkach :))).
Wakacje są! Kanikula. Sezon ogorkowy. Lato wreszcie.
wiesz Echo, ja zasadniczo nie mam wakacji w sensie urlopu, w teatrze. Zwalniam owszem i nastawiam sie na różne prace porządkowe, malowania, papierów przekładania, wieszania prac...lepieje i wypały. ale od poniedziałku mamy dzieci na warsztatach do końca lipca. trochę sierpnia będę miała wolnego na wyjazd i ogar.
UsuńU Ciebie jakiś ten upał był lżejszy. Ja gównie brodziłam w basenie, bo Sophia miała ochotę tylko nurkować, a woda ciepła, normalnie zupa... fajna jesteś, prywate szkoły nie są cool :P świetne foty, mnie nad morze ciągnie i nie, jak pomyślę o ludziach, to jeszcze bardziej - nie.
OdpowiedzUsuńo nie i nam dal popalić , tylko ja emocjonalnie czym innym byłam zajęta:-)
Usuńgdy w niedziele sprzątaliśmy to sie oboje przewracaliśmy z Naczelnikiem...serio, a już na górze domu to masakra. dopiero na noc było fajnie.
do prywatnych szkół mnie ciągną od lat. ale ja powiedziałam, że jak odejdę z oświaty, to na zawsze...i tak będzie.
chyba 😜bo ja będzie to zobaczymy jeszcze.
mnie teraz już nie ciągnie tu blisko, bo masa ludzi. ale mamy obczajone takie miejsca, ze raczej w normie a nawet bywało bardzo przyjemnie.
I wiersz co? Jestem z Ciebie dumna i zazdroszczę Ci trochę. Dumna, bo nie miękniesz, a zazdroszczę, bo lato, jeszcze pamiętam tę luźną szelkę i wzdycham do dwóch miesięcy włóczenia się po plaży. Świętuj, odpoczywaj i czekaj na ten lekki chłodek, który u nas już jest. Poszliśmy nawet dzisiaj na spacer do lasu… z kotem, bo nas pies olał.
OdpowiedzUsuńdziekuje kochana,
Usuńluźna szelka i odsap częściowo występują... wiesz moja szelka nie taka luźna, problem polega też na tym, że ja nie mam 2miechów wakacji, wolnego. i dlatego mnie już zaczęło to wszystko porządnie męczyć. fizycznie i psychicznie. cały lipiec pracuje w teatrze...owszem nie w takiej spince jak od września ale jednak i u nas zelżało nieco, nie przyszła wprawdzie burza i nie oczyściła powietrza ale nie ma już 40stopni.
U nas w nocy z soboty na niedzielę była taka napier… że się włączały czujniki ruchu bez powodu. Temperatura spadła o 10 stopni i jest normalnie, nareszcie.
Usuńw przyszły poniedziałek ma być 17 stopni
Usuńnieeeee
Klimat...
OdpowiedzUsuńBardzo klimatyczny
Bardzo lubię😍
no i ja bardzo lubię, wczoraj dokupiłam jeszcze kilka pudełek w sumie 9 pałek i jedną kulę:-)
UsuńJakże pięknie masz w tym ogrodzie, na tym hamaczku...
OdpowiedzUsuńNamiastkę mam, czyli taras i leżankę.
Co do pracy - też trzymam kciuki.
U nas również lato zmieliło nas upałem do cna, w weekend musiałam lać wodę po trzy razy do kwiatów, bo mi inaczej więdły.
A na taki wyjazd, gdzie nie mam spokojnego miejsca do odpoczynku, też bym się nie wybrała.
Uściski!
Iw, zmarnowałam kilka doniczek dopieroco kupionych ...pewnie nieco się przesuszyły a teraz je zeżrą ślimaki...wylazły już wczorajszej nocy i żerowały cały dzień. Ja już wyrosłam z takich wakacji, że komuś robie dobrze.
Usuń