piątek, 26 czerwca 2026

o tym, że nikt w czerwcu na rurze tańczył nie będzie.

a tym bardziej w lipcu. 

niech się te upały jednak nie kończą. wygląda, że lato spędzę w domu:-) w ogrodzie, nad morzem. to znaczy lipiec. i niech to będzie bardzo słoneczne lato. 

gdyż będziemy cięgiem mieli gości :-)) 

Wczoraj miałam ochotę w ciągu dnia marudzić i jęczeć, jak rozkapryszony bachor. Z powodu emocjonalnego kotła, oraz zmęczenia, nie mogę spać ... jestem wykończona od rana...po południu mam poważny kryzys...a  wieczorem spektakl. Pierwsze pół dnia spędzam w placówce(oczym później) i robię zakupy w biedrze. Drugie pół dnia spędzam w teatrze, ogarniam przestrzeń, bo przyjeżdżają do nas ludzie na gościnne występki. i trzeba powitać, ustawić światła, zrobić kawę...wesprzeć emocjonalnie. być miłym ...

a tu spać się chce, zmęczenie mieli, ciało się buntuje, goronc dopierdala oraz ...ZNÓW zginęły mi okulary. przeciwsłoneczne. dopierocokupione. i ładowarka chyba...noż kurwa. przekopaliśmy teatr. 

W pewnym momencie monty pajton, to był pikuś.

Szukamy tych moich okularów, na sali trwa próba. my już nerwowi, każdy zaczyna ulegać tej presji szukania. muzyk się drze, że dostaniemy paranoi przeze mnie, plastyczka kompulsywnie zagląda wszędzie, wszystko rozbebeszone, magda ryje w śmieciach, dosłownie, i krzyczy, że mamy się zamknąć, bo tam próba trwa, plastyczka z muzykiem ryją gdzie indziej...ja też po raz niewiemktóry ryję wszędzie, każde miejsce którego się dotknęłam...i nagle rozumiem, że muszę w tej sprawie zadzwonić. bo może panihania wzięła przez pomyłkę. 

 I rozumiem też, że nie wiem też, gdzie mam telefon 🙈

mówię więc plastyczce scenicznym szeptem :  czy nie widziała może mojego telefony(boję się magdy) a ona dostaje ataku nerwowego śmiechu. a magda mi dopierdala, że powinnam jednak brać jakieś tabletki. no nie wiem ale profilaktycznie się zgadzam.

Potem przychodzi bardzo dużo ludzi. okularów nadal nie ma. minę mam rozrzedzoną. z nerwów żrę czupsy. fuj.

[Niektórych to ja widzę po raz pierwszy w życiu w moim teatrze. i podejrzewam, że to się dziwnie rozwinie i być może źle skończy]

moje podejrzenia się potwierdzają. 

Nalazło sie tyle frików, że miałam dwa spektakle : 

przede mną siedział pan, który się cały czas ostentacyjne drapał? masował ? po głowie/głowę z uniesionymi rozczapierzonymi łokciami 😬 co mnie Rozpraszało. i zdumiewało. Za mną siedziały dwie panie miłośniczki opery...po każdej scenie klaskały ...ekhm. 😂obok też ktoś coś, a w pierwszym rzędzie pani ciągle marudziła, że jakoś nie słyszy. i ktoś ostentacyjnie ziewał. 

No z tej widowni bym kabaret zrobiła. z sukcesem. 

Spektakl się skończył, a okulary się nie znalazły.

Aktorki dostały kwiaty, dwa wina i lampę. 

Przeciskałam się pomiędzy widownią z tą dużą stojącą lampą, robiąc swój prywatny show : Uwaga ja z lampą !

Potem wszyscy pojechali. znów omiotłam wzrokiem gabinet, pracownię, kuchnie...i okularów nadal nie ma. 

ani ładowarki. już wcześniej zadzwoniłam do placówki czy przypadkiem tam nie zostawiłam. ale nie potrafili powiedzieć.

*

A w środę dostałam odcisków na tyłku, bo siedem godzin w placówce...prawie pustej. a wczoraj już zupełnie pustej. Wykańczające to. i przychylam się do modelu angielskiego, żeby solić kary pieniężne za coś takiego. oraz skrócić rok szkolny, że w czerwcu już wakacje, olewając frakcje rodziców " niech ktoś mi wychowa dziecko".  

(wynająć ludzi na półkolonie)) no cokolwiek, żeby zakończyć te farsę.

Bądźmy poważni. no na prawdę. ja nie będę robić fikołków na trawie. uczę historii i chcę zrealizować materiał. możemy malować przyrodę...możemy robić różne warsztaty i można właśnie teraz organizować wycieczki po radzie... ale jak nikogo nie ma w starszych rocznikach, bo maluchy owszem są... to po co i dlaczego. i dla kogo. i nic zaplanować nie można. a Proceder przekroczył granice absurdu. 

i ma znaczenie czy to jest początek czy koniec czerwca. ogromne. bo poziom zmęczenia rośnie...wprost proporcjonalnie do odległości do mety. i wszyscy już cienko pierdzą. i bredzą ze zmęczenia i gubią okulary.

Nienawidzę marnowania czasu...i pustych przelotów. 

**

A za to w środę, po placówce pojechałam do domu i wsiadłam na motur. i ziuuuu na inną wieś. Naczelnik momentami zasuwał 120km/h i wiatr mi we włosach łopotał.

a tam duży dom i wielki odgród pachnący różami i rada pedagogiczna, to znaczy jedna frakcja. 

w tym przyjemnym, chłodnym ogrodzie siedziałyśmy do nocy. stół biesiadny się uginał, wino się w lodówce chłodziło. 

[Emocje buzowały. choć zmęczenie dominuje. ktoś odchodzi, ktoś zmienia miejsce a reszta zostaje.]

Najbardziej odpowiednia pointa wieczoru: jak lekarz i sędzia będą malować szpitale i sądy, to ja wtedy ewentualnie pomogę wymalować szkołę. 

😁

już teraz mi to lata.

do jakich absurdów i my za chwilę dojdziemy nooo, to właśnie cudownie pokazuje serial "Rooster 🤣🤣🤣 bo niektórzy już doszli.

Zakazane kroki, zakazane tańce, zakazane słowa, zakazane zwroty...japrd absurd goni absurd. no i poprawna politycznie głupota na uczelniach.

🙈🙈

a to już akurat występuje w kraju tutejszym. 

PS

Teraz się zastanawiam, co robić ? ponieważ nie mam się w co ubrać na to zakończenie roku, i nie mam okularów i nie śpię od trzeciej...

a jest fajna opcja, żeby rzucić wszystko wpizdu i pojechać nad morze 😃

6 komentarzy:

  1. Czyli jednak idziesz, ubierz się wygodnie lub elegancko ;-)
    Stres szybko nie odpuści, ale w końcu odpoczniesz, czego Ci życzę!
    Właśnie słucham żurawi na łąkach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak byłam, poryczałam sie a teraz jade nad morze.

      Usuń
    2. Teatru, Ty nie nad morze tylko do domu śmigaj, bo my tu na relację czekamy. Pomożemy Ci w ryczeniu 😭 Chociaż, znając Twoje opisy, to może będziemy ryczeć ze śmiechu 😉😂

      Usuń
  2. Poprawność polityczna mierzi mnie niemożebnie. Z tym Twoim gubieniem i niewiedzeniem gdzie są rzeczy, to jeden z objawów ADHD. Nic nie sugeruję, daleka jestem od tego, ale od kiedy ujawniło się moje to zaczęłam kropki łączyć.
    Brakuje mi ogrodu, z cieniem, i zielenią. Mam tylko moją przydomową dżunglę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja lato spedzam w pracy, jest klima, więc mam upały w nosie:)
    Zakończenia wszelakie budzą we mnie smutek, pożegnania tym.bardziej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Szukanie... wyciagnełam pióró z etui, ale obok był długopis, i go nie ma, co ja się naszukałam, rozmawiam z mężem i widzę, że bawi się długopisem, którego szukałam. Serio, mam coś z głową. Pamiętasz czyny społeczne? Teraz chyba dyrekcja pragnie malowanie szkół oblecieć ręką nauczyciela, boooo debili nie sieją. W Polsce nigdy nie będzie dobrze, jak nauczyciel będzie malarzem, lekarzem, prawnikiem, wydawcą, grafikiem i co tam jeszcze dyrekcja potrzebuje.

    OdpowiedzUsuń

nie musisz Czytaczu ale możesz ....