wtorek, 14 lipca 2026

booo

 nie ma mnie Tu, bo żrę czereśnie i jeżdżę na rowerze :-)



ten pan niepodzielnie króluje pod płotem.






a w ogrodzie to tak, 

jedno przekwita a drugie rozkwita i kwiatuje. Barwy zmieniają się na dominujące żółte, i pojedyncze fiolety. a następnie fiolety zdominują ogród. aktualnie kocimiętka. Gruchną lilije, prawie trzy metrowe drzewa, okolone czymś żółtym okrywowym. 

gdy patrzę z dołu na lilije drzewiaste, to taki widok

Wszystkie duże liście funkii w donicach wielkich ceramicznych, kwiatują we fioletowych kolorach a potem długi szpaler mięty i melisy zakwitnie ...


 A tymczasem leżę pod czereśnią, dosłownie, jej dolne gałęzie kładą się na trawie...




postanowiłam jednak nie robić powideł, bo wtedy bym musiała je wybebeszać i mogło by się okazać, że są robaczki tłuste i ruchliwe...więc po co mi to wiedzieć?
Także wolę nie mieć przetworów, niż zaprzestać pożerania czereśni
 [oj tam, ludzie się oszukują w znacznie poważniejszych sprawach].

 jutro potargam siatę do teatru oraz podzielę się z ptakami.


i nie ma mnie Tu, bo mam ciągle jakieś sprawy do załatwienia, na przykład Medycyna pracy...kurewa,

Gdyby ktoś mnie dziś spytał, co by mnie przekonało do rzucenia roboty wpisdu, Dziś na pierwszym miejscu byłaby medycyna pracy właśnie 😤😤😤

 Tak, ja wiem, że to co dwa lata ale czas w tej akurat sprawie leci jakoś szybciej ?!🙄🫤

Musiałam się zwlec o 6ej, a dziś akurat spało mi sie wyśmienicie. no czy to nie jest jakaś kpina??

Nieprzytomna zapomniałam, że mam nasikać do pojemnika 😩🙄choć go postawiłam na wysokości mojego wzroku, gdy akurat sikam ... hmmm.

No nic. 7.15 się zameldowałam w szpitalu. spóźniona. skruszona, bo bez sików. ale to nic nie szkodziło, jak się okazało. przede mną był wywiad, pobranie krwi, i okulista...a z psychologa i testów się wykręciłam, przekabacając pielęgniarkę, bardzo sympatyczną, że dopiero co miałam i że nie ma terminu, a więc bezterminowe są te ostatnie testy (co to mnie w tej szafie zamknęła psycholożka i dostałam ataku paniki).

Lekarz się nie przyczepił, więc oszczędziłam jakieś trzy godziny? a zmitrężyłam na badania i głównie siedzenia pod drzwiami cztery. skończyłam kryminał Piotrowskiego i zaczęłam ostatnią część z Lutą. 

Cukrzyca mi nie grozi. 

... największy tłum i kotłowanina pod gabinetem onkologii...

Potem pojechałam sobie na kawkę i crłasanta maślanego oraz do Castoramy. zakupiłam różności. do teatralnego gabinetu fajną stojącą lampę w typie szwedzkim, czarną. ziemię do kaktusów. nie kupiłam żaluzji, niestety. 

za to  

dywanik etniczny bawełniany. w typie : kilim. na podłogę lub na ścianę


[wersja dogórynogami]


i druga strona

skarpetki podziwiacie?


Tak, czas już na wiśnie, więc do końca tygodnia musimy je zerwać i wpakować do słoików.

*

Na starym moim rowerze jest siodełko całkiem wygodne ale nie pasuje do nowego, za to nakładka żelowa owszem 😃


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

nie musisz Czytaczu ale możesz ....