Jak to dobrze, że mogę mieć swój osobny świat. nie jestem skazana na na papkę. prawicowe odchyły. pierdolenie. jak to dobrze, że nie jestem uzależniona. że nie wypełniam pustki krążeniem, od jednego odchyłu do drugiego. jak to dobrze. że nie mam czasu i nie marnuję czasu. planuję podróże. Podróżuję. jak to dobrze, że są książki, które odcinają dopływ prawicowej poprawności. tradycji, boha, ojczyzny i honoru. i że nie muszę tropić blogowych kretynizmów ... i niczego nikomu udowadniać. nie mam obligatoryjnego obowiązku. jak to dobrze, że Wszędzie istnieje taki przycisk, że można WYŁĄCZYĆ. i nie muszę wszystkich szanować, w zasadzie to niewiele osób zasługuje...że mogę powiedzieć stop i odwrócić się na pięcie. i odejść. i nie muszę się już męczyć i tłumaczyć...
ufff
sama sobie dałam to prawo :-)
*
Oczywiście jazda autem jest nadal pasjonująca. dziś ma być apogeum czyli 10 na plusie. a więc szybsze tąpnięcie. i większe kałuże. Z rzeczy pozytywnych, to jasno się robi w okolicach 6.20 a ciemno bliżej 18. no, to jest już bardzo dobrze. za chwilkę będę prowadzać psa na spacery po polach :-) wprowadzać się w dobry nastrój.
ale wczoraj w placówce się zmęczyłam, (robię siedem tysięcy kroków), ale bardziej mnie boli psycha. powoli pakuję manele. słucham w słuchawkach, maluje obrazy. wieszam trupie czachy na drzwiach...przesadzam kwiatki. decyduje które zostawiam, które zabieram.
w Teatrze tylko rozmawiam. bo jestem wykończona placówką. wracam, i szybko idę pod prysznic, potem z książką w uchu zasypiam...
ach bym zapomniała, w teatrze zamawiam perukę z czerwonymi włosami. będę chodziła. look i dizajn mnie wciąga wiosenny. za tydzień Teatr Muzyczny i już mam fajny kubraczek z Desi teraz tylko czarne szerokie spodnie zakupiam jutro.
a dziś wdziewam czarne ogrodniczki od Hultaja :-) i kolorową bluzkę od gogena.
(jadę tylko na cztery godziny do placówki) w teatrze niestety zaległe sprawozdania, faktury. gdyż koniec miesiąca. bleee ale mus. i pomyśleć, że niektórym życie na tym schodzi 🙈
jutro wypał.
i już tydzień się kończy. i miesiąc siękończy. i nadciąga marzec srarzec.
Weekend ma być cieplutki, już się cieszę!
OdpowiedzUsuńSchowałam zimowe buty, piorę grubaśne kurtki!
Wiosenki nam trzeba!
jotka
Jeszcze nie chowam i nie piore...jeszcze nie. Nie ufam.
UsuńJak to dobrze! Ja też mam swój i bardzo go strzegę, żeby granice nie zostały naruszone ekspansją obcej papki- i tej kato - prawo,i tej brunatnej, i tego wiecznego narzekania na wszystko i wszystkich😜, tych teorii spiskowych.Nie wpuszczam;)
OdpowiedzUsuń.Pakujesz powoli w placówce- czyli decyzja zapadla?👍Szkoda zycia na cos, co przestalo nam dawać cos ❤️!Wiosna za oknem!( chyba, bo tyle słonca i coś śpiewa! Chyba z wdzięcznosci, bo pozarly30kg łuskanego słonecznika!)
:-) tak Basiu pakuję i powoli, i decyduje, ale i przewożę do placówki, nie tylko zamierzam wywozić. wczoraj krzesło obrotowe, które oddałam, przy moim biurku. ano zapadłam się z decyzja ostatecznie i choć ludzie mi nie wierzą...i nie traktują poważnie...odejdę. bo życie inne na mnie czeka :-)))
UsuńJa też lubię swoją osobność. Nie mam żyłki podróżniczej, ale lubię się wyłączać, przechodzić w tryb offline, być sama ze sobą, z książkami, swoimi malunkami czy innymi zajęciami. Cenię za taką możliwość internet - właczam albo wyłączam, wchodzę w temat, który mi pasuje, a jak nie pasuje, to po prostu omijam i co mi kto zrobi. W realu czasem trzeba się jakoś wytłumaczyć, że tak albo nie, bo się z pewnymi osobami człowiek chcąc nie chcąc styka. Czytam to co chcę, dyskutować w necie nie muszę, bo czasem nawet nie warto.
OdpowiedzUsuńPracowo też jestem na wylocie, kończę w tym roku, zamykam firmę. Może nawet bardziej podróżować będę :). Od grudnia uczę się włoskiego, jakoś to trzeba będzie sprawdzić - umiem czy nie :). A śniegu to już nawet śladu u mnie nie ma.
Małgosiu :-) no i co nam kto zrobi, hehe Powoli zaczynam rozumieć, że to w moim wypadku jest bardzo dobra, nabyta i wypracowana umiejętność, wyłączanie się i trzeba ją pielęgnować. nawet w realu juz się nie tłumaczę...nie wnikam nie walczę odwracam się na pięcie z uśmiechem Dziokondy i odchodzę. Prowadzenie firmy to jest bardzo ciężka sprawa.
UsuńAle jak to zasypiasz z książką w uchu? To potem skąd wyraz, gdzie zacząć?
OdpowiedzUsuńnastawiam czas wyłączenia, na przykład 15 minut albo pół godziny...a rano sprawdzam włączając :-) czego jestem świadoma a czego już nie. Cały czas przecież piszę, że musiałam wracać kilka rozdziłów...bo zasnęłam :-)
UsuńDobrze, pewnie, że dobrze. Ludzie czasami rozczarowują, ale wtedy można wskoczyć do siebie i ignorować rzeczywistość. U mnie prawdziwe przewalanie papierów dopiero się zacznie, wczoraj dojechał mnie za to kontakt z uczniami. Niby dorośli ludzie, ale miałam ochotę rozmawiać z rodzicami. Ech ...
OdpowiedzUsuńludzie przeważnie rozczarowują...
Usuńpapierów serdecznie i ostatecznie nienawidzę i w zasadzie one by mnie już dawno wywaliły z nauczycielskiej roboty, gdybym była wychowawcą ale nie jestem :-) nie czytam też wypocin poradni i ich brylantowych opinii kopiuj-wklej.
oraz rozmowy z rodzicami ech, bywają trudniejsze, niż ze studentami 🙈i upewniają w przekonaniu, ze nie wszyscy powinni mieć dzieci a z czasem to jakby pula się zawęża...
Czasami są beznadziejni, ale czasami wystarczy, że nie są tacy, jakbyśmy sobie życzyli. Ciągle walczę z trudnością rozróżnienia tych spraw. To drugie wynika bardziej z naszej potrzeby kontroli bądź głasków. Jeśli wracam do kogoś kto nie ma ze mną ani jednej stycznej (np. poglądy ma ohydne), ale pozostaję w jego otoczeniu, bo zawsze mnie chwali, to jest inna sytuacja, niż gdy osoba jest w porządku, tylko pięknie się różnimy. W drugim przypadku moi znajomi pozostają znajomymi (dobrymi, albo nawet przyjaciółmi), bo zdaję sobie sprawę, że to jest tylko mój feler, nieprzystosowanie, wystawanie ponad typowość (z niewieloma osobami zgadzam się w 100% i muszę się z tym pogodzić).
UsuńLubię statystykę, więc używanie excela bywa przyjemne. Niestety, teraz nie tylko uczę, ale też zarządzam, więc papierzysk jest pytę, a rozmowy z osobami pokrzywionymi przez życie jest trudne ze swej definicji. Chciałabym, żeby było perfekcyjnie, niestety, nie będzie.
teraz będę od siebie i osobie: lubię głaski i lubię mieć dużo stycznych, ale to jest mój problem, tak jak piszesz. mam koleżanki, które są antyszczepami i mają ohydne poglądy...ale są dobrymi ludźmi, pomogły wiele razy, mogę na nie liczyć po ludzku w pracy zawsze były w porządku...aż tu nagle przyszła zaraza i wojna...i się okazało. w realu, bo internety się nie liczą. serio. nie znamy się, pisać sobie możemy, i jeść z dziubków i się okładać latami ale się nie znamy. nie przyjaźnimy i nie koleżankujemy. poza tym ludzie konfabulują, w realu kłamią prosto w oczy. a blogi wiadomo, kreacja. no i nam/znamy ;-) prawilne osoby o słusznych poglądach i wredne wchuj. okropne typiary. takżetak.
Usuńpapierzysk ci współczuję ogromnie.
Usuńpraca z osobami pokrzywionymi dla mnie jest za trudna. podziwiam.
@Teatru, osoby z ohydnymi poglądami zazwyczaj nie są dobrymi ludźmi (tak myślę, ale też to moje osobiste doświadczenie, bo tu nie chodzi tylko o to, że ktoś mi pomoże, ale także o to, że kiedy ktoś napuszcza, drze japę i tak dalej, w ten sposób dopuszcza i wspiera przemoc - nawet gdy sam nie jest sprawcą). No i tak, masz rację, że trudno poznać człowieka, powiedziałabym, że w realu tak samo trudno jak w internecie. Ludziska wszyscy bez wyjątku skomplikowane są, zresztą czasami sama dokładnie nie wiem jaka jestem, tym bardziej nie dziwię się, że jeszcze mniej zna mnie i rozumie ktoś, kto tylko mnie czyta :) Poza tym, zbieżność poglądów nie gwarantuje zgody :D Ech. Za dużo filozofowania, już kończę ;)
UsuńSama gadka nie byłaby zła, gdyby nie wisiało nade mną, że muszą być jakieś wyniki i różnego typu pierdoły ...
tak, masz rację zazwyczaj nie są.
Usuńja zdaje się znam wyjątki :-) oraz czasem jeszcze bywam naiwna i ciekawa. ale w sposób kontrolowany.
Ja tez wpedzam sie w nastroje, przez ostatnie dwa dni zrobilam po ok. 10 tysi krokow, co jest nie lada wyczynem, zwazywszy na popsute kolano. Bede mu robic wbrew, temu kolanowi, nie bedzie mi zycia ukladalo. No chyba, ze padne i nie wstane. :)))
OdpowiedzUsuńJa tam ciesze sie na marzec, Ty nie?
zuch dziewczyna jesteś. :-)
Usuńja nie będę spacerować, dopóki wiosna nie przyjdzie. tak na poważnie, nie obeschnie to błoto z kałużami i lodowisko.
że marzec się cieszę ale wolałabym od razu kwiecień :-)
Patrzę przez czyste okno na moją oslonecznioną zieleń, piję kawę do ciasta i słucham Sikorskiego w Sejmie. Bo mądrego dobrze posłuchać ( zamiast latać po blogach z oszołomami 😜) Słucham w przerwie oglądania serialu o ludobójstwie w Rwandzie.
OdpowiedzUsuńczystymi oknami szczujesz pani ??
Usuńno odpadam w tej konkurencji :-))
ale chałupę nieco podkręcę przez najbliższe dni, jak tylko odpocznę.
:))) Tylko sie usmiechnac, ze tak sobie cudnie radzisz. Wiosennego marca!
OdpowiedzUsuńwiosennego marca Echo, bez mrozów, śniegów, deszczów i innych armagedonów. no jakoś sobie radzę o dziwo. łeb mi sie przestawił.
UsuńMarzec biorę, bo jestem już umówiona na wyjazd do SPA, i wspinaczkę. Jakoś to przetrwam, Ty też, szczególnie w czerwonych włosach i czarnych szerokich spodniach, myślę, czy takie chcę... hehe
OdpowiedzUsuńno Pani, to SPA to jest cudowna sprawa a wspinacza jeszcze cudowniejsza. ja na razie marca nie obstawiam zbyt szczegółowo i nie wybiegam w planach.
Usuńczerwone włosy mnie kuszą egen, pół życia byłam ruda i czasem czerwona. zobaczymy co to za peruka i jak będę wyglądała
:-DD czarne szerokie już mam jedne ale wyblakły, więc muszę kolejne. zakup odroczony do przyszłego tygodnia. ale aktualny :-)
Mnie już się nie chce rozjaśniać włosów, bo czerwone też długo nosiłam, kupiłam mleczną czekoladę, leży na półce, ale czas się chyba ufarbować. Spodnie oglądałam dwie godziny w sklepach a przymierzyłam buty :P
Usuńja juz od lat nie rozjaśniam za bardzo i nie farbuje agresywnie. robi mi to fryzjerka. specjalnymi mieszankami i raz w czas mi robi taki zabieg, zeby je nawilżyć. pra już na zmianę fryzury chyba...dlatego pomysł na razie na peruke. :-d nie no i mnie sie zdarza pojśc po buty i kulić spodnie. no pani normalna sprawa ;-)
Usuńa kupiłas?
U mnie dzisiaj 12°, ale odczuwalne 8°. Do tego jakieś cholerne wiatry znowu się pojawiły, a wirtualna pogodynka podpowiada, że za godzinę mam deszczyć 🤬 No bo przecież mało nam deszczu przez ostatnie 3 miesiące, a ostatnie 2 dni ze słońcem to wręcz rozpusta... A już się radowałam, sekator naostrzyłam, bo klematisy trzeba przyciąć. Oskubałam pelargonie i wytłukłam kilka tłustych 🐛🐛🐛 👊 I foremki z ziemią sobie przyszykowałam, szpinak i inne sałaty trzeba wysiać na dniach. Ale pogoda mnie skutecznie przystopowała 😭
OdpowiedzUsuńojejku Aska toż z ciebie nielicha ogrodniczka :-)) mój ogród teraz to obraz nędzy i rozpaczy...może w domu coś przesadzę. przycinanie ?? hortensje ale to Naczelnik. a w dodatku nie wiem czy same sie nie przycięły niektore...co jeszcze pod lodem siedza :-(
UsuńNiestety, tylko balkoniara 😭 Ale za to balkon służy tylko roślinom, co często powoduje spięcia ze Współlokatorem, bo nie ma miejsca na krzesło, żeby mógł palić 😄😄 Zresztą, na suszarkę też nie ma miejsca i zanim ją wyniosę to muszę przestawić pierdylion doniczek. Prawie taka sama gimnastyka jak schylanie się po psie 💩, więc każdy ma to co lubi. Ja lubię zielone i kolorowe 🪴🪻🌷🌸🌱🌿😉
Usuńbardzo podobają mi się takie zielone balkony. ja to będę miła ładny ogród, jak będę na emeryturze 🤣
UsuńJak to dobrze, że jestem daleko od tego bagnopiekiełka. Ted ogląda wiadomości, mnie szkoda zdrowia. Ja się szkolę, żeby być jeszcze dalej i zabrać ze sobą kilka osób😉
OdpowiedzUsuńw sumie ja też jestem daleko. nie oglądam wiadomości, nie mam czasu :-)
UsuńKult "zapieprzu",praca az do smierci czy co najmniej do Alzheimera:)) to zupełnie nie moja bajka.. a znam takie przypadki. Ciekawe,czy ta wiosna juz tak na stałe, tak czy owak - wypoczywaj!
OdpowiedzUsuńo ja nigdy nie czułam, ze pracuję na prawdę bo lubiłam pracę swoją :-) i nadal lubię w teatrze, szkoła mnie już zmęczyła...
Usuńnie wiem Ewo ,ale byłoby dobrze, żeby tak zostało inaczej mnie ta huśtawka wykończy.
"sama sobie dałam to prawo", Nie musiałaś sobie dawać, kochana. Ty je masz od zawsze, święte i niezbywalne prawo! Po latach frajerstwa już i ja nauczyłam się z niego korzystać.
OdpowiedzUsuń:-)) owszem dosyc.
Usuń