Zawsze robiłam notatki na brzegach książek ołówkiem a nawet długopisem. w końcu to są moje książki i nie zamierzałam się z nimi rozstawać. najwięcej mam nabazgrolone, podkreślone i wykreślone w lekturach na podstawie których robiłam scenariusze teatralne. Ech zyskały one wartość dodaną. Wiele książek, tych z tamtego życia, jak mawia Olga, gdy teraz otwieram "Dom dzienny... "Prawiek..."Gra na wielu bębenkach..." Anna In w grobowcach..."Podróż ludzi księgi...."EE", "Prowadź swój pług..."Szafę i ...inne opowiadania. Oczywiście nie wszystkie jej książki teatralizowałam.
a jest nawet jedna, której nie mogłam doczytać, zbyt okrutna ale akurat tę należy przeczytać
Robiłam też obrzęd Pełen guślarstwa i też mam to na piśmie w Dziadach :-) oraz Prachetta "Kot w stanie czystym. oczywiście ślad pozostał.
Wspomnienia zalewają mnie falami. same przyjemne. sporo też czytam o mnie samej.
W każdym razie, podczas czytania Murakamiego, to co i rusz się zatrzymuję i dziwuje. i czytam go przy otwartym laptopie. bo zamierzam robić notatki. tym razem nie w książce.
no ale brnę.
od góry pozycje do doczytania. i marionetki teatralne. z Bali? Indii?Glonojad wczoraj znów pracował w pocie czoła. nie ma lekko. zasuwa. do przegrzania. może za bardzo go eksploatuje ? i cusz, kiedy to ja go kupiłam, niech popatrzę. dwa tygodnie temu. hmmm no to mu jedna fukająca dysza wysiadła 🤔Zauważyłam wczoraj, gdy go obserwowałam. jak dygał na drzwiach tarasowych. od zewnątrz. także sporo zdziałał tej wiosny.
Nie, no nie ma tragedii, nadal fuka druga dysza, i jest fukanie ręczne a w ostateczności można i nafukać wodą z ręki ale jeśli w tym tempie będą mu wysiadać poszczególne części ciała, to tych czterech stów nie zdąży odpracować. ..
[nie ma też gwarancji, że drogi markowy nie zacznie wysiadać. Zasięgnęłam języka w tej kwestii]
te drewniane ptaki kocham, są najbardziej w mim guście. wyglądaj na wyjęte z wykopalisk. antyglamur.tak więc nie interesują mnie durnostojki tylko sztuka. a najbardziej okoliczności jej nabycia. tak wiele przypominają. momenty, podróże. sytuacje...i rekwizyty teatralne. mamy też sporo instrumentów z Naczelnikiem. a co tam u Naczelnika?
Peaky Blinders: Nieśmiertelny
No i chyba muszę przerwać czytanie kryminałów, albo zrobić przerwę. bo znów miałam sen okropny...wywiedziony ze strachu. że napadną, poćwiartują i torturować będą. oraz doświadczam czego przedziwnego...(proszę się nie śmiać) otóż unoszenia się nad moim śpiącym ciałem. serio. i ciarki na dupie.
dziś ostatni antybiotyk i przechodzę już do konkretnego działania.










Nie czytam książek z okropieństwami. Nie, że nigdy nie czytałam, nawet całkiem wręcz przeciwnie, po prostu nastąpił jakis przesyt i teraz starannie omijam ciężkie lektury, gdzie torturują, znęcają się, mordują itd. No, chyba że morderstwa są opisane wstylu Christie, czyli gdzieś tam one są, ale nie o to w książce chodzi, i człowiek nie ma potem okropnych snów.
OdpowiedzUsuńUwielbiam domy z licznymi pamiątkami, które coś opowiadają, są wspomnieniami, a nie tylko, jak piszesz - durnostojkami. Ptaki cudowne, też bym kupiła :). I marionetki cudne. W AlmiDecor dawno temu kupowałam, był sklep we Wrocławiu (moje rejony) i komu to przeszkadzało. Niestety to i owo też się potłukło, ceramiczna lampa, piękna misa na owoce czy tam warzywa...
Chory facet w domu to gorzej niż wojna, wystarczy katar a już umiera, ani ręką ani nogą, podaj mi to, tamto, zrób herbatę, zamieszaj.... Ale mój też jak koledzy gwizdną, to zmartwychwstaje. Zdrowia Naczelnikowi, a Tobie siły :).
Kolorowo tam u Ciebie 😃
OdpowiedzUsuń