niedziela, 26 kwietnia 2026

o portowych zajawkach i barkach językowych.






już pisałam, że porty mnie kręcą a zwłaszcza portowe urządzenia.

*
i jakoś tak się mi nawiązało, jak to po przeczytaniu komentarzy, że na szczęście niektóre wsie muszą zostać, jak było, nienaruszone, na szczęście uczyniono z nich skanseny, na szczęście przeciw wieśniakom i chujowym miastowym chcącym burzyć, wycinać, parcelować ... 

 U naszych przyjaciół mieszkających w klasycznej wsi owalnicy, dom z tarasem patrzy na pole i las. nie mają jeszcze płotu. a w zeszłym roku grasowała wataha wilków... która wywlekała gospodarzom owce. narażony jest ich niewidomy pies. Natomiast ogromny budynek bramny odcina ich od hałasów ze wsi. a wieś jest skansenem więc sporo imprez mieszczuchy urządzają, bo połowę zagród stanowi muzeum. (na szczęście).

Zazdroszczę im tego domu i obejścia i nie zazdroszczę jednocześnie :-) wiem ile roboty wymaga to wszystko, choćby utrzymanie trawnika (choć jestem zajadłą przeciwniczką koszenia i kosiarek, kurrewa żeby je chuj strzelił, a ich czas się zbliża)...a tu remontu początek i końca nie widać. ech. ale miejsce piękne. i dom piękny szachulcowy. ogromny. dwupiętrowy, w zasadzie cała zagroda. ośmiopokojowy na razie, plus wielka sień, kuchnia, łazienka. ogromny taras. obory. dobrze, że budynku bramnego utrzymywać nie muszą. ale tam to dopiero loft byłby cudowny.

No niektórym to się darzy. :-)

i dostają w spadku domy, pałace. Tyle szczęścia na raz, że nie wiedzą, co z nim zrobić. 



bluszcz ścięty leżał sobie na środku podwórka na podjeździe dla aut.



Naczelnikowi nie przeszkadza byle wiaterek. 
podróżuje motorem po okolicy, wyprawia się nad morze, do znajomych we wsiach okolicznych. Już za chwilę będę jeździła razem z nim. jak się tylko cieplej zrobi. 

Sobota była absolutną porażką. 
Mieliło mnie do spodu. niczego konkretnego robić nie mogłam dobrze. jedynie dobrze mi wyszła kąpiel magnezowa i maseczka na noc. 
Namówiłam wprawdzie sąsiada, żeby mi szafkę przeszkloną przytargał, gdyż szukam rozwiązań dodatkowych dla moich książek. dlatego prawie zakupiłam szafkę na kieliszki. Naczelnik wrócił ze strażackich imprez i stanowczo powiedział : nie podoba mi się. i szafkę dziś zapewne odniesie.
No nic poszukiwania będą trwały nadal. a książki wylądują na jego pianinku, bezużytecznym. 
Zobaczyłam po raz niewiemktóry "Gdzie jesteś Bernadett? i wzruszył mnie dokładnie tak samo, jak za pierwszym razem.


*
Zajrzałam do niejakiej Gosi ze Szkocji, kilka osób do niej zagląda i To przeczytałam...ostatnio ją cytuje. I powiem Wam, że oczekuję odpowiedzi na zupełnie serio zadane pytanie : czy ona tak na poważnie, czy beka? znaczy się stylizuje? 

nie, no ona fajna jest ale

No jednak nic z tego nie będzie, nie mogie, słuchać mowy polskiej niechlujnej z cyku : w S(Ł)upsku, supski, supskiem, chodzeM, robieM... fatalny akcent, jakieś zakrzyki...i takie różne podobne wykroczenia językowe. Już kurwy i chuje są dla mnie autentyczne bardziej. gdy emocjonalne i zwłaszcza poprawie wymawiane. Rozumiem konwencje, że bez blichtru :-) ale dla mnie za swojska ciona (choć niewątpliwie wygląda na sympatyczną), Za dużo wokół takich ludzi tutejszych, żebym się jeszcze prawdą czasu i ekranu miała dopieszczać. Że do rozpaczy mnie niechlujstwo językowe doprowadza, to sobie nie zafunduje dodatkowo. Ale wszystko inne okey, zapewne. Autentyzm (za)daleko posunięty. Nie, no musi być okey skoro ponad 400 subskrybentów, nie? ale ja to już taka jestem purystka językowa, analogowa do szpiku. są dla mnie bariery nie do przeskoczenia. 
Naczelnik ogląda swojaków Ślązaków kanały o detektorystach. i oni tak źle mówią i takie gupoty, zwłaszcza demaskujące luki we wiedzy, że się za nich wstydzę normalnie...i też nie mogę uczestniczyć. wystarczy, że czasem dobiegają do mnie odgłosy w kuchni... 
także Trudno. 


* w temacie celowa jest zamiana liter, że o barkach językowych zamiast brakach językowych. Już tłumaczę, otóż zlepiłam sprytnie dwa tematy, portowy i językowy.

także żadna przypadkowa literówka.

35 komentarzy:

  1. A propos zabudowy wszedzie: no I dlatego powinny byc plany zabudowy wszedzie I nie ma ze boli. Ale ludzie zaraz, ze jak to tak, ze moja ziemia, ze wlasnosc PRYWATNA, to co mi panstwo bedzie dyktowac. Jak to jest, ze Polska sie wyludnia, a coraz wiecej łąk zabudowanych???
    W Irl pod tym względem są bezwzględni, ostatnio państwo zburzyło dom 320m2 wybudowany bez zgody na kupiinej ziemi. Właścicielom odmówiono zgody na budowę w 2006 a oni i tak sobie postawili, bo myśleli, że co im zrobisz? No i 20 lat sie sądzili z gmina i miesiąc temu w końcu buldozery wjechały i mimo, że nawet poszli do sądu Europejskiego, to zburzyli, a właściciele płakali w mediach, że może to był błąd, ale okrutna kara i tak dalej. Ale robili glupka ze wszystkich i prawa, to czego się spodziewali.
    Innyglos

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A PL, wybudowano zamek na skraju Puszczy Noteckiej w Wielkopolsce i po latach wojenek w sądzie, zamek zostaje, pewnie to kwestia, kto ma więcej kasy i jakie wieeeelkie plecy.

      Usuń
    2. Ech cyce opadaja. A gmina i kasa robią swoje.

      Usuń
    3. Są plany NPZP Ale to podobno bardzo jest skomplikowane. ..i nie wiadomo czy jest wszędzie.

      Usuń
  2. Oj, powiem Ci, ze wczoraj motocykliści napsuli nam krwi na drodze...
    Dom marzył mi się, gdy byłam młodsza, 8 pokoi? kto to sprząta, a liczba okien do mycia?
    Właśnie mąż włączył Alfę, zobaczymy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to jest pytanie kto tam sprzątał będzie...masakra. tez nie podchodze bałwochwalczo do motorów.

      Usuń
  3. Lubię Gosię. Ona z tych co są sobą, bo są kimś ... tzn. nikogo innego nie przypomina i nie chce przypominać; mimo tego, że zarabia na oglądalności, do nikogo się nie przymila, po prostu robi swoje. Mówi tak jak mówi odkąd pamiętam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nic. Gosia jest jaka jest a ludzie mają beke i interes się kręci.

      Usuń
    2. Dużo ludzi ją obserwuje, bo proponuje coś innego (tak myślę). Oglądam ją od dawna, więc pamiętam jak kilka lat temu niektórym się zdawało, że jak jej napiszą negatywne komentarze to ją zmienią, "naprawią". Tymczasem Gosia jest odporna stonka po opryskach. I dobrze.

      Usuń
    3. Musiala sie z tym liczyć taki zawód.

      Usuń
    4. ludzie mają dziwne poczucie humoru i dużo wolnego czasu ...

      Usuń
    5. Ciekawy jest Twój odbiór jej osoby :)

      Usuń
    6. :-) czyli jaki ?
      na razie tylko o języku.

      Usuń
    7. Hmm rozumiem ze maly swiat Gosi jest o wiele przyjemniejszy niz cala teszta swiata z jego trampami.

      Usuń
  4. Nie znam Gosi ze Szkocji i pewnie nie ma to znaczenia. Wiaterek we włosach... zapowiada się.. Aaaa język dopasowujemy do grupy odbiorców. Ja dla odmiany używam żargonu i dlatego jak widzisz u mnie, jestem w głębokiej niszy, buhaha. Kisses

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zargonu 😃 no za momwnt tak to bedzie wygladało.

      Usuń
    2. :P przez Ciebie sprawdziłam. Szczerze, bycie sobą, jak widać, dla każdego znaczy coś zupełnie innego. I jak napisałam, ona się dopasowała językowo do osób, do których chce trafiać, na tym polega ten biznes, ludzie się z tego szkolą. Inaczej pomuję naturalość :* Maciej Makselon przystepnie opowiada o języku, zawsze poprawia mi nastrój, wolę jego.

      Usuń
    3. Taki sobie wybrała profil biznesowy. I chyba sie kreci.

      Usuń
    4. albo nie wybrała tyle ma do zaoferowania ;-)

      Usuń
  5. Nie, Gosia się nie stylizuje i chyba właśnie dlatego jest fajna :-) Czasami boki zrywam, czasami rozdziawiam gębę ze zdziwienia na jej słowotwórstwo, ale chyba właśnie na tym polega jej "fenomen", że innych takich nie ma. No, może są, ale ja nie znam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. https://www.rte.ie/news/ireland/2026/0320/1564344-meath-house-demolition/
    Można sobie pooglądać jak burzyli
    Innyglos

    OdpowiedzUsuń
  7. Trawnik to wieczny dylemat,

    kosić czy nie kosić, oto jest pytanie,
    konia z rzędem temu, kto dobrą odpowiedź da na nie.

    Bo u mnie jak nie skoszę, to kleszcze i gzy. A jak skoszę to mniej ich, jakby.
    Wysłałam Ci maila parę dni temu. Doszedł może?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. och dopiero przeczytała z uwagą. czasem przegapiam :-0
      sprawa jest do ogarnięcia ale odezwę się.

      Usuń
  8. Nie wiem jakim cudem nie widziałam "Gdzie jesteś Bernadette".. muszę obejrzeć! :) Gosi nie znam, więc się nie wypowiem. Ale za to zdjęcia portu i tych wszystkich sprzętów rewelacyjne, aż zatęskniłam za urlopem.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no proszę pani chyba panią poproszę grzecznie o nadrobienie zaległości, to piękny obraz :-)
      oraz do Gosi warto zajrzeć.
      od mniej więcej maja bym już nie chciała pracować...do wczesnej jesieni :-)żeby to było mozliwe, ech.

      Usuń
  9. Lubię porty i morskie opowieści :).
    Nie mam pojęcia kto zacz Gosia ze Szkocji i po przeczytaniu powyższych komentarzy nie mam ochoty na zgłębianie tego tematu. Skojarzyło mi się to z żenującymi kabaretami, z których człowiek nic nie wynosi poza poczuciem straconego czasu.

    W temacie samowolek budowlanych to wiadomo, że jak jest kasa i odpowiednie tzw. dojścia, to wszystko można. Zamek w Stobnicy zostaje, mimo że wybudowany wszystkiemu wbrew, a ten przedziwny blok wybudowany nad domkiem jednorodzinnym dalej się wałkuje już ponad 10 lat, bez pozwoleń, ale ludzie w nim jednak mieszkają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sztuko, do Gosi warto zajrzeć ale rzeczywiście kabarety sa tu w sumie dobrym tropem...nie wiem tylko czy żenujące. Gosi nie mogłam przebrnąć, bo mam poważną wadę, ja mam problem z polskim językiem w mowie. Oglądamy sobie różne kanały na Yt różnych fajnych ludzi, dla nas fajnych :-) ale wszystkie one po angielsku. wtedy nie mogę się przyczepić. 😜
      powinno być tak, jak napisała innygłos, że samowolki zburzać metodycznie.

      Usuń
    2. Zajrzałam zatem do Gosi, żeby nie było, że nie wiem, ale się wypowiem :). No, miła dziewczyna, wylewna i szczera, potrzebuje się wygadać, poopowiadać o swoim życiu, ale dlaczego ludzie mają potrzebę tego słuchać, to już nie bardzo pojmuję, no ale pojmować przecież nie muszę. Gosia opowiada, ludzie słuchają, czyli potrzeby obu stron zaspokojone. Nie krytukuję boszbroń, ale to jest zjawisko, które mnie ani trochę nie interesuje, ani w formie, ani w treści. Ja mam swój kawałek internetu i też sobie tam bazgrzę co mi akurat przyjdzie do głowy, a nikt nie musi się tym zachwycać.
      I tak, też uważam, że samowolki trzeba likwidować bezwarunkowo. Jeszcze może bym poszła na jakieś ustępstwa w wyjątkowych przypadkach, kiedy wyniknie to z czyjejś niewiedzy i gapiostwa urzędników, ale jak inwestor nie dostaje pozwolenia czy wymaganych zgód, dostaje natomiast wezwania do zaprzestania, a on dalej swoje, to jak najbardziej wyburzyć do gołej ziemi.

      Usuń
    3. ludzie maja różne potrzeby :-))
      a reality show to jest znany od starożyności ...

      Usuń
  10. Te barki językowe wyszły Ci genialnie! Idealnie cumują w tym portowym klimacie:-) Ale przy portowych dźwigach mam ciarki... Mnie takie stalowe giganty przerażają. Pewnie to jakaś fobia i pewnie ma nazwę, ale diagnozować się nie będę:-)
    I zazdroszczę tych wspólnych wypraw motocyklowych, które majaczą już na horyzoncie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no bo one są przerażające trochę te stalowe konstrukcje , mnie żurawie fascynują w stoczniach. czyli taki krajobraz nadmorski industrialny.
      och kochana ja tam sobie nie zazdroszczę...ja jestem nieco zaniepokojona. ale postanowiłam wychodzic poza swoją strefę komfortu do końca życia.

      Usuń

nie musisz Czytaczu ale możesz ....