środa, 8 kwietnia 2026

o tym, że już bym gdzieś pojechała...

 

Winieta jest o tym, że już bym gdzieś pojechała... Patrzę z Bratysławy w kierunku Wiednia.

za długo w domu, i za intensywnie w domu zajmowałam się domem, w ubiegłym  miesiącu. Nie dla mnie siedzenie na dupie. dłubanie w literkach, papierach. sprzątanie do błysku. Nosi mnie. nawet nad morze nie pojechaliśmy....fukam.  

[może krótki wypad czterodniowy do Rzymu w maju?? albo gdziekolwiek ale w Hiszpanii]

ajakaś się dziś obudzam wkurwiona coś.

Nie oglądam info, nie słucham info i nie otwiera mi się żadna infostrona w lapku. przeto nie straszy mnie żaden stary pomarańczowy dziad z demencją, robiący w pieluchy. i fajnie. podobno dziś coś obiecywał. jakąś niecodzienną rozrywkę😜w nocy.

Ech, pomyśleć, że usa to było supermocarstwo, śmiech na sali. co z niego zostało. kpina, z idiotami zdemenciałymi u władzy. w ogóle stare zdemenciałe dziadygi będą nam tu świat urządzać. no ale te wszystkie nowe pokolenia zetek iksów i małpek bez rozumu, też nie lepsze. 

Oderwanie mnie wypełnia i przynosi ulgę. a tylko chwilowo się zapalam. 

apierdolę.

*

 Zaglądam do Kąckiej...męczy mnie. Nie wiem czy doczytam. może w czasie wakacji. pewnie dlatego, że Jestem zmęczona integracją. Integracja jest zdecydowanie przereklamowana. W jednej z klas jest chłopiec, który głównie wrzeszczy i jest wchuj męczący. Ja jestem wykończona po jednej godzinie w tej klasie. Pozostałe dzieci Znoszą go przez 6 siedem godzin dziennie. no czy to nie jest prosta droga do tego abyśmy wszyscy oszaleli ???Teoretycznie każdy powinien mieć równy dostęp do nauki wiedzy i warunki. Ale też warunki i dostęp wzajemnie się wykluczają. Pozostałe dzieci do nauki potrzebują spokoju i  ciszy.. . nie potrzebują też aby ktokolwiek im ubliżał. wyzywał.

[w piątek przed świętami redagowałam podanie koleżance, która kategorycznie żąda od szkoły aby jej syn nie został przydzielony do klasy integracyjnej]

Dziś niestety idę do placówki. i znów będę znudzona. może jakieś ploty chociaż? aferka? udręczenie? upodlenie? ktoś komuś dał w mordę. jakiś uczeń napadł na nauczyciela .. no nic, najpewniej słuchawki nauszy i kryminał Wolwowicz da mi jedyną rozrywkę.

Szczupaczyńska mi się skończyła buuu i delektowanie się skończyło. Bardzo mnie rozbawiała. to plotkowanie o wszystkich liczących się w Zakopanem (spotkania z młodym Witkacym czy starym Witkiewiczem i Janem Gwalbertem, Chramcem). Uchwycenie klimatu Zakopanego. istoty góralskiego temperamentu i ceprowego charakteru. wprawdzie dla mnie za bardzo po wierzchu no ale nie szkodzi. i różnice w polaczkach pomiędzy zaborami. ...

Smaków a smaczków nawtykali tam panowie. nawet w formie skondensowanej za bardzo. 

Poza tym leżąc na kanapie w pozycjach wyuzdanych zobaczyliśmy na jednej z wielu platform, sędzinę usa w postaci sztucznej inteligencji. i stłamszonego policjanta. dobre, bo przyszłością zalatuje. oraz trzeba się jakoś ratować, skoro tam ludzie to taborety.

a teraz z piernatów w trampki i kije i w pola. dobrego dnia.

22 komentarze:

  1. Kobito, gdzie Cię nosi?! Paliwo za chwilę na kartki będzie, a Ciebie po świecie nosi. Ty lepiej te kije bierz i maszeruj po polach i lasach, a nie po Europie i dalej planujesz 🤪 Na piechotę trochę daleko z Bratysławy, nawet z kijami, a już info lata o cięciach lotów, limitach itp...

    U mnie ostatnio "Traktat o łuskaniu fasoli" (wersja czytana, bo audio nie ma), ale bardzo mi przypadł do gustu 🙂

    Klasy integracyjne... Niby fajnie, ale jakby niefajnie... Chyba wiele zależy od stopnia i rodzaju niepełnosprawności 🤔

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no więc żaden pomarańczowy dziad i podróżowania nie wykluczy...
      Traktat oczywiście czytałam...ale dawno, może faktycznie na przykrą okoliczność uczczenia, powrócę raz jeszcze i koniecznie w czytaniu... choć ja właśnie "Ostatnie rozdanie zaczynam....na story jest.

      Usuń
    2. nie no tak sobie myślę, że jednak chyba do tego nie dojdzie, że benzyny zabraknie...i loty odwołają.
      niech sobie sie tam nadal kotłuje ...bo tam nigdy pokoju nie będzie. ale pomarańczowy niech wypierdala. bo go na tackach z tego białego domu wywiozą.

      Usuń
  2. "Pacz" - Ty powinnas wykonywac zwod podrozujacy ciagle a nie osiadly :)))). Mam znajomego co lata po swiecie i gosciem jest tylko we wlasnym domu wypasionym. Tak zle i tak niedobrze.
    Co do integracji. Nie ma mozliwosci zlotego srodka. Patowo i ujowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. powinnam prowadzić wędrowny styl życia. na reszcie. zawsze byłam na granicy. napisałam już że marze o kilku miesiącach w kamperze...i dlatego poważnie rozważam zakup...zbieranie kasy, takie mam wewnętrzne rozkminy życiowe.
      ano nie ma a tu cos bredza o edukacji właczającej...

      Usuń
  3. Mnie ploty bardzo odrywają od przyziemnych kłopotów, chwała im za to

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak ja się cieszę, że dobrze mi na dupie w domu…i nie ciągnie nigdzie. Inaczej też bym była podkurwiona 😉 Siedzę na kanapie i patrzę jak pięknie rozkwitła już mirabelka, na błękitne niebo i dobrze mi. Lata treningu😉
    Nie zapalam się, przebiegnę oczami jak coś mi wpadnie, zanotuję fakt, dla kronikarskiego porządku i tyle. Spowszechniało, nawet zobojętniało, no chyba że znów gdzieś porządnie pierdolnie, a takie pierdy idiotów, psychopatów, sutenerów… mnie już nie poruszają. Ewentualne konsekwencje, ale te muszą nastąpić…
    A ja skończyłam Złotowłosą Chmielarza i mogę polecić, dobrze się czytało- thriller psychologiczny. Jedna z lepszych jego książek. A i oglądam Detektywów na Max, kończę drugi sezon- i też polecam. Każdy sezon to inni bohaterowie.

    Dobrego dnia 🙂

    Ps. Włochy to zawsze dobry kierunek 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chmielarza zapisałam, bo go lubię, chyba musi troszeczkę poczekać w kolejce. murakami, myśliwiecki...
      kilka lat temu, zaraz po wyborach parlamentarnych sobie odpuściłam tutejszy pierdolnik i przy okazji światowy. ale nie udaje, że mnie nie dotyczy, oczywiście, że dotyczy. a nawet dotyka. czasem bezpośrednio...skutki tej wojny już odczuwamy .

      Usuń
    2. i dzisiejszego tez dobrego:-0
      Włochy och dawno nie byłam....

      Usuń
  5. Syn z rodziną do Bergamo leci, paliwo drogie, ale opłacili ofertę ze stałą ceną.
    Zabrałam się za książkę Stelara "Sedno" , nie idzie czytać, niby kryminał, ale doszłam do 15 strony i nic się nie dzieje, facet odpływa w sobie tylko znane rejony...a kupiłam jeszcze Błysk, matko, oby była lepsza!
    Udanego trampkowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to miasto już mi sie będzie do końca świat z zaraza kojarzyło i jakoś nie w tamtym kierunku...
      oby była lepsza :)

      Usuń
  6. Ja lubię siedzieć w domu, dłubać w tym i owym, ale też nie na okrągło i właściwie to też bym już chętnie walnęła wszystkim i gdzieś pojechała na miesiąc albo dwa najlepiej. Niedaleko zresztą, nawet w Polskę chętnie, jakieś lasy, morze albo górki. No ale firmę domykam i trochę mnie to uziemiło, armagedon mam na razie do ogarnięcia.
    Wiadomości codziennie owszem nawet po trzy razy sprawdzam już nawykowo od zawsze, ale przelatuję po nagłówkach i w drastyczne rewelacje nie wnikam, mam totalny przesyt. Ostatnio sprawdzam głównie czy pomarańczowego idiotę już szlag trafił. Na koniec świata dzisiaj nie czekałam, jakoś miałam przeczucie, że nic takiego nie nastąpi. Ten kto najgłośniej wrzeszczy, ten na ogół najbardziej się boi.
    Klasom integracyjnym mówię stanowcze nie. Oczywiście zależy jeszcze z czym konkretnie mamy do czynienia. Niepełnosprawność fizyczną da się akceptować, może nawet trzeba, ale już dziecko w spektrum autyzmu zestawione z typowym ADHDowcem ma przerąbane. Zreszta cała klasa ma przerąbane jak jest dzieciak nadaktywny, wrzeszczący, biegający na lekcjach, rwący sie do bitki z każdym itd. Wiem po doświadczeniach w klasie mojego syna. Jakoś to powinno być bardziej indywidualnie ogarnięte, ale przy problemach z kadrą i kasą to na pewno nie jest prosta sprawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to jest dramat szkól integracyjnych...klas integracyjnych, ech.
      i j lubie siedzieć w obejściu ale nie za długo :-))

      Usuń
  7. Patrz, a mnie główny bohater The Pitt (PIT?) denerwuje, by nie powiedzieć, że wkurwia. Taki biduś niezastąpiony i zamartowiony:)....
    anonimowa72
    Uwielbiam "After life". Po raz pierwszy w życiu oglądam jakiś film po raz kolejny (ten po raz trzeci).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. After.. jest piekielnie smutny...
      ale rozumiem, bo ja kocham Rickyego

      Usuń
  8. Też bym gdzieś pojechała, ale za dużo innych spraw mamy do ogarnięcia. Wszelkie plany odkładamy na początek jesieni.. no cóż, życie! :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no cusz życie :-) wiadomo, i ja planuje na jesień Nareszcie. na jesień gdziś w ciepłe kraje. na długoooo

      Usuń
  9. Mnie też nosi, ale w inny sposób. Nie wytrzymałbym wiecznie nakręconej sprężyny, potrzebuję się przemieszczać, wietrzyć, jeździć, chodzić regularnie, ale niekoniecznie intensywnie, tzn. jeśli już dam czadu jednego dnia, to drugiego chcę i muszę zwolnić. A pomarańczowego śledzę, ale się nim nie przejmuję, bo jest tak nieprzewidywalny, że nie ma sensu wymyślać, co mu do łba strzeli, co da radę wykonać, a czego nie. Wiesz, to trochę jak z cholerą. Każdy może zachorować, ale nie ma sensu obciążać głowy tym, co zrobię, gdy to się stanie. Gdyby coś takiego nastąpiło, spytam lekarza, niech on się pomęczy, a ja tymczasem walnę się do wyra, żeby oszczędzać energię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja w ten sposób spuszczam z głowy...muszę się zmęczyć...fizycznie...ale i też emocje muszę zmieniać. naprzemiennie.

      Usuń
  10. No niezmiennie się zastanawiam, ile godzin ma Pani doba. Podziwiam:) Haneczka

    OdpowiedzUsuń

nie musisz Czytaczu ale możesz ....