Kończąc długi etap mojego życia, refleksje spływają falami, tsunami...
ale o tym w zupełnie innym poście, który się pisze od jakiegoś czasu...
*
Najpierw piątkowa wycieczka do bałtykarium, czyli
Akwarium Gdyńskie - to największe oceanarium w Polsce, niezwykłe miejsce położone w centrum miasta. Ta słynna na cały kraj atrakcja znajduje się nad samym morzem, na Molo Południowym. Gdyńskie akwarium przenosi każdego odwiedzającego w niezwykły, podwodny świat. (to sobie czytamy u wiki i polecam linkując różne strony).
Polecam, jeśli ktoś nie był. no i wtedy obowiązkowo.
Od ostatniego razu, gdy tam byłam, dodano do zwiedzania świata podwodnego fajne lekcje z mikroskopem:
- Zajęcia stacjonarne: Lekcje połączone z obserwacją preparatów mikroskopowych (w tym pod mikroskopem cyfrowym), gdzie uczestnicy poznają budowę fauny i flory mórz oraz oceanów
- ...
i też polecam.
Do tego dodaliśmy ORP Błyskawice ale pociechy nie były zainteresowane...
a ja już taka wyrywna nie jestem. do pracy przewodnika za darmo :-)
że owszem panie z biura (polecać tego biura nigdy nie będę, były miłe ale jakoś nie porwano młodzieży. szkoda.
Ładnie tam w tej Gdyni. Bardzo lubię Trójmiasto. Bardzo. i dlatego nie odmawiam wypadów, wycieczek, zwłaszcza za darmo. przy okazji. w osobie opiekuna.
Posiedziałam dupą w piasku na plaży z kawą piernikową w ręku. świeciło i grzało. pachniało latem. i wakacjami.
Potem poszliśmy na świetny obiadek : wegetarianki dostały zupę grzybową z kluseczkami i pastę z grzybami :-)))
bardzo dobre było.
**
wracając do tytułu, to jakbyśmy pojechali na Sawannę afrykańską, patrzyli na lwy, z zachwytem a potem ze smakiem je wpierdalali...one są narażone na wyginięcie, jak dorsz...
to tak jak patrzeć na stada bizonów, stada reniferów...a potem żreć ich mięso. Źle mi z tym.
a niedzielka to dopiero mi dała w kość. jest 21.30 siedzę w łóżku połamana i dokańczam już "Orient Siembiedy, który świetny. będę tęskniła za Siembiedą. jak nic.











W gdyńskim Oceanarium spędziłam.kiedys prawie cały dzien!!! Jest rewelacyjne.
OdpowiedzUsuńA twórczość Siembiedy jeszcze mi nie jest znana... ale z pewnością poprawię się :-)
oj to polecam bardzo:-_
Usuńw oceanariach i akwariach zawsze spędzam czas z zachwytem.
No właśnie. Jak na targu w Bergen ujrzałam kiełbasę z renifera, to mną zatrzęsło. Człowiek nie świnia, zeżre wszystko. A skoro tak, skoro jemy wieprzowinę, wołowinę, cielęcinę, koninę i wszystko inne, to jedzmy też ludzinę, bo dlaczego nie?
OdpowiedzUsuńmyślę, że może jeszcze żyją ludojady w Ameryce południowej... albo gdzieś tam.
Usuńnie mam siły już tłumaczyć, spierać się z argumentami ....że zdrowo, ze tradycja, że wszystko mi opadło...
Dzieciątko kocha Gdynię i ciągle tam jeździ. Oceanarium obowiązkowe!
OdpowiedzUsuńi ja kocham Gdynię i w ogóle Trójmiasto.
UsuńAkwaria są świetne, bez względu na wielkość, czy to małe domowe, czy wielkie oceanarium. Można się wręcz zagapić i o reszcie świata zapomnieć 🐡🐠🐟🪸 U mnie w centrum ogrodniczym mają dział akwarystyczny i ile razy tam jestem, to wręcz muszę pogapić się na nie 🙂
OdpowiedzUsuńAaa... I jeden Siembieda pojawił mi się dostępny na legimi. Po... niemiecku!!! WTF?! 😡🤬😠😤
tak i ja mam słabość do świata podwodnego i nigdy dość czasu, zeby się dogapić do końca, szkoda, że tu w okolicy nie ma, jechałabym, żeby się odstresować...choc ciężko z dzieciakami drącymi sie w niebogłosy...ech.
UsuńSpotkałam steki z bizona i gulasz z żubra...
OdpowiedzUsuńNo muszę dotrzeć do tej Gdyni koniecznie!
Panie przewodniczki nie zawsze potrafią pracować z dziećmi i młodzieżą, niestety.
Jedzonko wygląda pysznie, ale porcje wszędzie za wielkie, zgadzam się, gdy blisko domu, zabieramy resztę na wynos.
straszne to, jak można jeść bizony...i żubry :-(
Usuńta pani przewodniczka była bardzo miła ale nie miła siły przebicia. no i wiadomości raczej z wiki.
Świat podwodny uwielbiam, patrzeć na niego ale i jeść też. Krewetki, małże, kalmary i ośmiornica, ach! w krajach śródziemnomorskich żywię się głównie tym ale i poza urlopem nie ma tygodnia żebyśmy nie jedli np. krewetek.
OdpowiedzUsuńPamiętam jak kilkanaście lat temu serwowali na Jarmarku Dominikańskim mięso strusia, to był wtedy hit, a zaraz obok była mała zagroda dla strusi i można sobie było wciągnąć "schabowego" patrząc strusiowi w oczy, a te mają przecież i duże, i ładne, i z godnymi pozazdroszczenia rzęsami. Do dzisiaj pamiętam jak to mną wstrząsnęło.
Gdynię uwielbiam wszak jestem gdynianką, w ogóle Trójmiasto jest naj!
o proszę to znam kolejną gdyniankę :-)
Usuńno nie mam ja śmiałości się oflagować i krzyczeć, ludzie jesteście hipokrytami ...kiedyś to robiłam, teraz już mi płetwy (!!!) opadły. Ośmiornicy nie tykam za inteligentna...co zaś się tyczy pozostałego planktonu to...jak zobaczyłam te oczęta wielkie pod mikroskopem...postanowiłam sobie nie jeść już niczego żywego...nawet ryb. trudno będzie suplementacja. tylko jajka zostawiam w jadłospisie.
Teraz większość ryb to te hodowlane
OdpowiedzUsuńKrewetki też już się hoduje
Trudno znaleźć wiarygodne badania w ogóle o jedzeniu. Ile się hoduje, czym wtedy się karmi itp
dla mnie nie ma znaczenia czy hodowlane czy nie, to jest ta sama ryba, krewetka i pozostałe... żywe istoty, delikatne i kruche...koniki morskie mnie rozczulają, dobrze, że ich się nie jada.
Usuńwiesz ja mam duży problem z karmieniem moich zwierząt...wole o tym nie myśleć. bo ja mogę nie jeść ale koty i psy. ..
Nie jem mięsa, ale ryby owszem, innych stworzeń morskich nawet nie lubię jeść. Od dłuższego czasu nie dyskutuję z mięsożercami, ale udało mi sie przekonać rodzinę do znacznego ograniczenia spożycia mięsa i widzę, że coraz więcej znajomych też się przestawia. Natomiast bardziej mnie wkurza marnotrawstwo jedzenia, każdego, a ze zwierząt w szczególności. Oraz obżarstwo w każdej postaci.
OdpowiedzUsuńTeż uwielbiam świat podwodny, tego gdyńskiego jeszcze nie widziałam, bo też dawno byłam w tamtych stronach. Ale jest nadzieja, że może w tym roku się uda, to nie omieszkam spędzić dnia w oceanarium.
świetnie :) polecam.
Usuńtak i ja już nie mam siły...namawiać.
Ale marnotrawienie zwierzęcego mięsa jest zwykłym skurwysyństwem. że tak powiem. masz rację. i obżarstwo też.
Akwaria to zupełnie inny świat. Drżę, że są takie kruche, że życie mieszkańców zależy od jednego włącznika (w życiu morskim też niby tak jest, ale jednak akwarium to metafora zbyt oczywista). Ryby jednak jem.
OdpowiedzUsuńPrzemogłam się po przeczytaniu słabego tomu pierwszego Jakuba Kani — ósmy okazał się być ok, więc pewnie posłucham od czasu do czasu kolejnych.
wiem o Kani. czytałam u ciebie.
Usuńno jest to kruchy świat i kruche stworzonka takie piękne, z serduszkami na wierzchu......też jadam ryby...ale chyba się już przestawię na ich nie jadanie.